każdy ma swoje pięć minut

Lato wstrzymało oddech.

Na szosach kurz, wszystko

w puszystych sweterkach.

Niestrawione przez miasto dziewczyny

wyplute na autostrady. Słońce

im serdecznie przysparza lekkości.

Nagle są gwiazdami na szosie —

ksenony po nich błyskają jak flesze

obsadzając w rolach o jakich nie śniły.

Orzeszek w leszczynach

w środku jak ziemniaczek

trzcinowo-próchniowy.

Saszetka-kondomka

z mleczkiem avocado. Niewyczerpane

zasoby ciepła. I nikt się nie dowie

że umie robić galaretkę z pigwy,

ma włosy miękkie jak biszkopt

i lubi piesze wycieczki.