recenzja wewnętrzna

Wklepał mi w twardy dysk

chory link do opery mydlanej.

Nic dziwnego: panowie

upili się na hard, my — na słodko.

Dzieci podarły mandarynkę

i bawiły się w chowanego, przyciskając

rozgrzane buzie do ściany.

Im bardziej to mówię,

tym bardziej go kocham.

Śmieszne, że znów gada

o moich zdartych kolanach,

no bo na co liczy

i jak sobie to wyobraża?

Przesłał mi zdjęcie psa

i napisał: MY

uśpiliśmy sukę.

Tak to się zaczyna

i tak się to kończy.