Otchłań
Kiedy wnoszę do lasu znój mego żywota
I twarz tak niepodobną do tego, co leśne,
Widzę otchłań, co skomląc, w gęstwinie się miota
I rozrania1 o sęki swe żale bezkreśne2.
Rozedrgana zielonym, pełnym rosy płaczem,
Przerażona niebiosów ułudnym pobliżem —
Kona z męki i tęskni nie wiadomo za czym,
I cierpi, że nie może na ziemię paść krzyżem.
I nie wie, do jakiego snu ma się ułożyć,
I szuka, węsząc bólem, parowu3 lub jaru4,
Aby go dopasować do swego bezmiaru
I zamieszkać na chwilę, i w ciszę się wdrożyć.
Czuję rozpacz jej nagą, czuję głód jej bosy,
Jej bezdomność, gałęzi owianą szelestem,
I oczy, które we mnie przez mętne szkła rosy
Widzą kogoś innego niż ten, który jestem.
Przypisy:
1. rozraniać — kaleczyć. [przypis edytorski]
2. bezkreśny — dziś popr.: bezkresny. [przypis edytorski]
3. parów — dolina o stromych, porośniętych roślinnością zboczach. [przypis edytorski]
4. jar — dolina, wąwóz. [przypis edytorski]