Stacje

I stacja — róg Koszykowej i Ujazdowskich

Już jestem. Wojskowy chirurg klnie,

rzuca igłami, bo tępe i brudne.

Z tego rzucania wyrasta dzikie mięso.

Potem już nic nie wyrasta.

Zostaję jedynaczką.

II stacja — Słupsk

Nigdy, panie kapitanie, nigdy za chrzest.

Ksiądz kapelan Hilchen uśmiecha się —

jak już raz dorwiemy owieczkę, buli całe życie.

III stacja — Strachów (dziś Pstrąże)

Na bocznicy grzyby,

w ogrodzie pigwy. Ciocia,

narażając się na posądzenie o sabotaż,

kradnie domek z makiety wojskowej.

Kocham ją na zawsze.

IV Stacja — Kraków

Dobra siostra oświęcimska

bawi się w Pierścień i różę.

Zła pani oświęcimska bije

dziecko po buzi.

Zwierzę mariackie nie istnieje.

Stacja końcowa — Wrocław

Widnokrąg szerszy od innych,

jak zwykle, gdy patrzysz na morze.

Tym razem gruzów.

Poczciwa ciuchcia nie daje rady.

Sapie i zdycha. Kwitną magnolie.

Coś się kończy i zaczyna.