Testament

Zatroskany o kunszty, znalazłem się w matni.

Z rymopisów bezliku dziś jestem ostatni.

Długo rojeniem górnym durzyła się głowa,

Jak sprząc siłę idei z wspaniałością słowa:

Lecz doświadczam, że próba, którą wciąż się czyni,

Jest daremna w stosunku do boskiej przyczyny.

Przysięgam, że przenigdy podmuch próżnej chwały

Nie musnął mnie: igraszki czczość niedoskonałej;

Szczerość niesforna, oto jedyna ma duma:

Nieznany, jaki byłem, o ustroniu dumam;

Opuściłem je z żalem, żołnierz bezimienny,

Pod nazwaniem przybranym drukując ten senny

Poemat życia, tęskniąc za słodyczą mroku

(Harpokrates1 jest mitem tak pełnym uroku!).

Gościńcem wędrowałem przez pory najkrótsze,

I to niemal wbrew sobie: jutro, lub pojutrze

Zamieszkam, tak jak wprzódy, celę pustelnika,

Gdzie ledwo echo bogów z daleka przenika,

Jeśli rzec wolno, poza ziemią, z umarłymi;

Na razie, Boże, gadam, co o sobie wiemy,

Wkroczywszy ongi, sługa tej Literatury,

Jak w klasztor, by podsłuchać Twych aniołów chóry.

Ot, śluby wypełnione wiernie: monomana2,

Któremu łaska wierszy niekiedy jest dana.

To wystarczy. Lecz przyjrzyj się blaskowi wierszy,

Mój gościu: ten jest godny pychy najszczytniejszej.

Przypisy:

1. Harpokrates (mit.) — egipsko-greckie bóstwo ciszy, hellenistyczny odpowiednik egipskiego boga Horusa, syn Izydy i jej brata Ozyrysa. [przypis edytorski]

2. monoman — osoba, której umysł jest chorobliwie opanowany przez jedną ideę czy myśl. [przypis edytorski]