Wybrane utwory

Ars poetica1

List do Pizonów

Gdyby nam malarz2 chciał ludzką głowę na końskim osadzić

karku3 i upstrzyć4 różnymi pióry5, tak zewsząd zebrane

członki6 spajając7, ażeby śliczna u góry niewiasta

szpetnie u dołu się czarnym ryby ogonem kończyła,

czyż moglibyście, ten obraz widząc, od śmiechu się wstrzymać?

Wierzcie, Pizony8! Do tego nader podobnym obrazu

będzie to dzieło, którego będą się marne pomysły,

jak sny chorych, tak tworzyć, żadna iż postać mieć własnej

głowy ni nogi nie będzie. Wszakże poeta i malarz

równe od wieków miał prawo puszczać się zgoła na wszystko9;

wiem i przyznając tę wolność10, chciałbym z niej także korzystać,

lecz nie w tym stopniu, by łączyć skromne ze srogim11, by spajać

ptaki z wężami pospołem, albo z tygrysem jagniątko.

Nieraz w poważnych, na wielkość zakrawających utworach

szmat purpurowy12 zobaczysz jeden i drugi przyszyty,

aby z daleka już świecił; otóż ci gaik lub ołtarz

Diany13 opiszą, lub kręty strumień po miłych spieszący

niwach14, lub Renu szerokie nurty i tęczę deszczową;...

ślicznie!... lecz wcale nie w swoim miejscu!... A może potrafisz

cyprys przedstawić?... I na cóż, jeśli malujesz biedaka,

co z rozbitego okrętu goły wypłynął!... Amforęś15

zaczął16, a czemu, z bieżącym kołem17, podnosi się garnek?

Wreszcie we wszystkim przynajmniej jedność, prostota niech będzie.

Zwodzą nas, wieszczów18 najczęściej (ojcze i ojca takiego

godni synowie19!) pozory prawdy. Ot, ciemnym20 się staję,

chcąc być zwięzłym21; szukając lekkiej22 ogłady23, wnet tracę

siły i zapał; nadętym będzie, kto szczytnym24 być pragnął,

nazbyt ostrożny po ziemi pełza, lękając się burzy,

a kto rozrzutnie w swym dziele rozmaitością szafuje25,

ten tam w lesie delfina, w morzu odyńca26 dorobi.

Błędu się strzegąc, wpadamy w wadę27, gdy nie ma poczucia

sztuki. W bliskości Emila szkoły28 jest rzeźbiarz, jedyny

do wyrabiania paznokci z spiżu i włosów cieniutkich,

lecz mu się żaden nie uda posąg; całości utworzyć

bowiem nie umie. Ot, takim, gdybym miał zamiar coś zrobić,

być nie chciałbym, jak nie chcę nosa krzywego, chociażby

czarne me oczy i czarne włosy uwagę zwracały...

Wy, pisarze, obierzcie przedmiot29, któremu sprostają

siły wasze; co barki dźwigną, a czego nie mogą,

pilnie rozważcie! Kto przedmiot obrał do sił swych stosowny,

tego wymowa i jasny rzeczy porządek nie zdradzą30;

to też zaiste zaletą będzie i wdziękiem porządku,

żeby już teraz powiedział wszystko, co teraz ma mówić31,

wiele zaś rzeczy na później schował, a teraz opuścił,

w jednym się kochał, a drugim gardził poeta, co wiersze

swe zapowiada. Ostrożnie, przy tym subtelnie, twe słowa

łącząc, potrafisz wybornie nieraz przemówić, gdy zręcznym

już przestarzałe wyrazy związkiem odświeżysz. Gdyć przyjdzie,

może potrafisz wyrazy starym Cetegom32 nieznane

stworzyć, a czyniąc to skromnie, wszelką w tym wolność uzyskasz.

Znajdą przyjęcie wyrazy nowe i świeżo ukute33,

jeśli w niewielkiej ilości z greckich je źródeł dobędziesz.

Czemuż co Stacjusz34 i Plautus35 czynić mógł, teraz by w wierszach

Wirgil36 i Warius37 nie mogli? Jeśli choć trochę bym zyskać

zdołał, to czemu zazdroszczą wszyscy, a Kato38 i Ennius39

mogli, bogacąc ojczysty język, nadawać przedmiotom

nowe nazwiska40. I było wolno i będzie przeć’41 zawsze

naznaczone dzisiejszym piętnem wyrazy nam tworzyć.

Jako przy schyłku gdy roku liście zmieniają się w lasach,

stare spadają, tak giną rody wiekowych wyrazów,

świeżo powstałe, jak młodzież, kwitną i pełne są siły.

My i wszystko, co nasze, śmierci ulegniem... czy Neptun

w ląd wpuszczony42 (królewskie dzieło!) od wiatrów północnych

chroni okręty, czy bagno43 z dawna niepłodne44 już słucha

wioseł i żywi sąsiednie miasta, i ciężki pług dźwiga,

czy tam potoki musiały zmienić bieg zgubny dla żniwa,

gdy im wskazano kierunek lepszy, te dzieła zaginą;

czyżby więc słowa pozostać miały w zaszczytach i łaskach

wiecznie? Odrodzi się mnóstwo tych, co zginęły, a zginą

te, co teraz w poszanie45, jeśli tak zechce ów zwyczaj46,

który rozstrzyga i sądzi, prawa nadając językom...

Czyny i królów i wodzów, przy tym i wojny żałobne47

w jakich to rytmach opiewać można, pokazał nam Homer.

Skargi ujęto najpierwej w wiersze nierówno spojone48,

potem miłosne pragnienia, które do celu dobiegły,

kto zaś tam pierwszy w świat puścił skromną elegię, to sprzeczka

w świecie uczonym i żaden wyrok dotychczas nie zapadł.

W szale49 Archiloch50 właściwym sobie uzbroił się jambem51;

sztuka komiczna z poważną wzięła tragedią tę miarę

odpowiednią rozmowie, wrzaski ludowe mogącą

przemóc52, stworzoną, by jasno osób działanie przedstawić...

Fletniom pozwala Muza bogów i boskich potomków,

i zapaśników zwycięstwa, konia, co w walce był pierwszy,

troski młodzieńców opiewać oraz swobodę przy winie...

Na cóż mnie zowią poetą, jeśli nie zdołam, nie umiem

naznaczonej zachować dziełom odmiany i barwy?

Czemu, niż53 uczyć się, wolę z wstydu głupiego nic nie znać?...

Przedmiot54 komiczny się nie da w wierszach tragicznych przedstawić,

również Tyesta55 oburza się uczta, wierszem gdy godnym gawędki,

niemal komedii, ktoś zacznie ją opowiadać na scenie.

Niech przyzwoicie wybrana każda rzecz w miejscu swym będzie!

Wszak i komedia czasami głosem poważnym przemawia

i namiętnymi wyrazy sierdzi się56 Chremes57 zgniewany,

często też w mowie potocznej Telef58 i Peleus59 się skarżą

w naszych tragediach, gdy nędzny jeden i drugi wygnaniec

słowa nadęte porzuca oraz łokciowe60 wyrazy,

jeśli skargami swoimi serca słuchaczy chce wzruszyć.

Nie dość, iż piękność odznacza dzieła poety, gdyż miłym

jeszcze być musi i serca wodzić słuchaczy, gdzie zechce.

Jak ze śmiejącym się śmieją ludzie, tak płaczą z płaczącym;

jeśli chcesz jednak, bym płakał, musisz twą boleść objawić,

wtedy dopiero mnie dotkną twoje nieszczęścia, Telefie

albo Peleusie! A jeśli powiesz niezręcznie, co prawić

wieszcz ci rozkazał, to usnę albo się śmieję... Strapionym

smutne przystoją wyrazy, groźby zaś szumne zgniewanym,

żarty przystoją wesołym, słowa poważne surowym,

naprzód nam bowiem natura duszę do wszelkiej sposobi

losu naszego postaci, bawi lub pędzi do gniewu,

ciężkim lub smutkiem61 nas dręcząc, prawie do ziemi przygniata,

za pośrednictwem języka wreszcie uczucia wyjawia.

Gdy z stanowiskiem mówiących słowa ich będą niezgodne,

to i piechota, i jazda rzymska wybuchnie wnet śmiechem.

Przecież różnica niemała, bóg czy bohater rozprawia,

czy dojrzały już starzec, młodzik lub w wiosny gorączce,

czy pracowita mameczka, czyli62 też pani dostojna,

taki, co pólko uprawia, albo wędrowny sprzedawacz,

czyli63 w Asyrii, czy w Kolchis, w Tebach, czy w Argos zrodzony.

W tym lub podania się trzymaj, lub też stosownie wymyślaj!

Jeśli przypadkiem słynnego znowu przedstawiasz Achilla64,

dzielnym niech będzie, gniewliwym, nieubłaganym, porywczym,

twierdząc, iż nie ma dlań prawa, wszystko iż broni podlega;

dziką i srogą Medea65 będzie, a Ino66 płaczliwą,

zdradnym Iksjon67, Orestes68 smutnym, wylękłą zaś Io69!...

Coś nowego jeżeli scenie powierzasz i śmiałeś

nową osobę wymyślić, taką niech będzie do końca,

jaką wystąpi z początku, zgodną ze sobą we wszystkim.

Wspólne nam wszystkim pojęcia trudno wyrażać odrębnie,

lepiej więc, że nam tragedię z pieśni iliackich70 utworzysz,

niżbyś miał pierwszy wprowadzić przedmiot nieznany, nietknięty.

Własność, choć wspólna, wyłącznie twoją się stanie, gdy w kołach

zbyt pospolitych, otwartych wszystkim, nie będziesz się kręcił,

ani, zbyt wiernie tłumacząc, słowa oddawał dosłownie

gdy, naśladując, nie wpadniesz w obręb tak ciasny, iż z niego

wstyd by ci albo plan dzieła nie dał już nogi wyciągnąć.

Ty zaś nie zacznij, jak zaczął kiedyś ów pisarz cykliczny:

«Losy Priama opiewać będę i wojnę przesławną!»

Tak rozdziawionej cóż gęby potem godnego nam powie?

Wszakże ta góra w porodzie myszkę maleńką ulęże71.

Ileż to lepiej rozpoczął ten, co dorzecznym jest zawsze:

«Męża opiewaj mi, Muzo, który po Troi zdobyciu

błądząc, niemało narodów widział zwyczaje i grody72».

Ten z błyskawicy nam dymu nie chce pokazać, lecz z dymu

światło73, by potem uroku pełne przedstawić nam cuda,

Antifata74 i Scyllę75, razem z Cyklopem76 Charybdę77.

Zgonem Melagra78 nie zacznie przecież powrotu Diomeda79,

ani też wojny trojańskiej od podwójnego tam jaja80;

zawsze do końca się śpiesząc, w środek wypadków, jakoby

znane mu były, porywa swego słuchacza, opuszcza

to, o czym sądzi, że w pięknym świetle wystawić się nie da,

tak zaś nam zmyśla, tak prawdę z fałszem zespolić potrafi,

że się początek ze środkiem, środek zaś z końcem wżdy81 zgodzą...

Czego ja sobie wraz z ludem życzę, posłuchaj (gdy pragniesz,

by do spuszczenia zasłony widze82 z oklaskiem czekali,

siedząc, dopóki im śpiewak: «Wy zaś klaskajcie!»83 nie powie),

musisz, ot, wieku każdego poznać i oddać obyczaj,

zmienne natury i lata ludzi stosownie przedstawić.

Chłopiec, co biegle już mówić umie i pewną po ziemi

nogą już stąpa, najchętniej z rówieśnikami się bawiąc,

zły bez powodu, wnet dobry, w każdej godzinie jest inny.

Młodzian bez brody, gdy wreszcie pozbył się swego ochmistrza,

w psach się i koniach, w ogrzanych słońcem równinach rozkocha;

nagiąć go, jakby był z wosku, można do złego; z hardością

słucha napomnień, swą korzyść pozna nierychło84, pieniądze

trwoni, a butny i chciwy, prędko porzuca, co lubił.

Wiek zaś i umysł dojrzały, dążność zmieniwszy, dostatków

szuka i związków korzystnych, żądzy zaszczytów hołduje,

strzeże się takich postępków, które by wkrótce chciał zmienić.

Starca zaś trapi ze wszech stron mnóstwo przykrości, gdyż albo

zbiera, lecz zbiorów swych użyć biedak się boi lub nie chce,

albo lękliwie, ozięble czynić zwykł wszystko, co robi;

lubi odkładać, daleką nieraz się cieszyć nadzieją;

teraz nieczynny, w przyszłości żyje, wybredny i gderacz,

chwaląc zaś dawne swe czasy, młodszych poprawia i karci.

Przybywające nam lata wiele dobrego przynoszą,

ustępując, niejedną z sobą przyjemność zabiorą;

abyś wyrostka więc starcem, starca nie zrobił młodzieńcem,

tego się trzymaj, co z wiekiem w związku i jemu właściwe...

Rzecz się na scenie odbywa albo się tylko opowie;

mniejsze na duszę wrażenie czyni, co uchem dochodzi,

niż to, co wiernym się oczom naszym przedstawia i na co

sami widzowie się patrzą. Tego zaś, co się w ukryciu

tylko dziać może, na scenę nie chciej wprowadzać; niejedno

z oczu usuniesz, co potem świadek wymowny opowie.

Niechaj Medea85 swych dzieci wobec słuchaczy nie dławi86;

Zbrodzień niech Atreus87 publicznie jelit bratanka nie warzy,

niechaj się Prokne88 nie zmienia w ptaka, ni Kadmus89 w gadzinę;

wszystko, co tak nam przedstawisz, wzbudzi niewiarę, nienawiść...

W pięciu niech aktach twa sztuka będzie, ni krótsza, ni dłuższa90,

na publiczności żądanie jeśli ją mają powtarzać;

nie wprowadzaj nam boga, chyba że węzeł dramatu

godzien takiego rozjemcy; niech się też czwarta osoba

mieszać do rozmów nie stara. Chóry twe czynną i męża

godną niech rolę zajmują, między aktami śpiewając

to jedynie, co w związku ze sztuką i pomóc jej może;

zacnym sprzyjając, życzliwe dając im rady, niech zbytnim

gniewem porwanych wstrzymują, koją wzburzenie namiętnych,

skromną niech biesiad zastawę chwalą, zbawienną zaś wielbiąc

wżdy91 sprawiedliwość i prawa, pokój przy bramach otwartych,

wszelkich tajemnic niech strzegą, bogów błagają i proszą,

by utrapionym wróciło szczęście, przed dumnym uciekło...

Nie tak jak teraz, oprawna w mosiądz i trąby rywalka,

fletnia, lecz cienka i prosta, dziurek niewiele mająca,

nutę umiała podawać, chórom przygrywać skutecznie

i swym brzmieniem napełniać niezbyt zapchane siedzenia,

ludem nielicznym zajęte; wtenczas on bowiem był szczupły92,

cnych obyczajów, oszczędny, pełen skromności i wstydu.

Lecz gdy zwycięski swe pola począł rozszerzać, a miasta

rozleglejszym otaczać murem i w czasach świątecznych,

za dnia już pijąc, bezkarnie bogu stróżowi dogadzać,

wtedy i rytmy, i tony więcej swywoli przybrały.

Jakże by bowiem ów nieuk wiejski po pracy był jeszcze

rozum zachował, z mieszczaństwem zmieszan w teatrze, on prostak,

siedząc przy panach? Tak starej sztuce rozpusty i ruchu

dodał i, z chórem obchodząc, włóczył swą szatę po scenach

fletnik, a lutnia poważna liczbę swych tonów zwiększyła...

Chórów wymowa w pośpiechu dużo niezwykłych wyrażeń

wniosła; w swych zdaniach szukając bacznie pożytku, zgadując

przyszłość, tak samo jest ciemną, wieszczych jak Delfów93 proroctwa...

Ten, co się kozła lichego wierszem tragicznym dobijał,

wkrótce też leśnych Satyrów94 nago na scenę wprowadził

i, nie ujmując powadze sztuki, na szorstkie się puszczał

żarty, bo musiał nowością widzów przyciągać i bawić,95

którzy, odbywszy ofiarę, przyszli swywolni i spici.

Tak jednakże słuchaczom trzeba zalecić szyderczych

i gadatliwych Satyrów, rzeczy poważne z żartami

tak połączyć, by żaden bożek i żaden bohater,

który się wprzódy odznaczył swoją purpurą i złotem,

nie powędrował do podłych karczem nędznymi przemowy,

albo też, ziemi się strzegąc, w próżni i chmurach nie bujał...

Rzecz to tragedii niegodna bredzić płochymi96 wierszyki97;

jak matrona, gdy tańczyć w dzień uroczysty jej przyjdzie,

tak i tragedia poniekąd wstydzi się bratać z swywolną

zgrają Satyrów. Nie tylko zawsze właściwych i prostych

chciałbym się trzymać wyrażeń, gdybym Satyrów przedstawiał,

ani bym pragnął tragicznej barwy tak całkiem zaniechać,

iżbyś różnicy nie dojrzał, Dawus98 czy prawi i śmiała

Pithias99, co zgarnia tysiączek, za nos ścisnąwszy Simona100,

czyli też ochmistrz i sługa boskiej dzieciny, Silenus101.

Z samych bym znanych wyrazów wiersze me złożył, tak iżbyś

myśląc, że każdy to zrobi, próżno się pocił i biedził,

gdybyś spróbował; tak wielkie szyku i związku znaczenie,

tyle przez układ nabiorą wdzięku znajome wyrazy.

Strzec się powinni, mym zdaniem, z lasów zwołani Faunowie102,

aby, jak hołysz103, co miejskie rynki za młodu wycierał,

nie cedzili, żaczkując104 zbytnio, gładzonych wierszyków,

ani zelżywym i brudnym ciągle pluskali językiem;

zgorszy się bowiem rycerstwo, zgorszą bogaci i szlachta

i spokojnego tam sądu u nich, ni wieńca nie znajdzie

to, czym bawi się motłoch, groszek, orzeszki jedzący...

Długa gdy zgłoska po krótkiej stoi, nazywa się jambem105;

miara to szybka, skąd także nazwę jambicznych trójmiarom

dano, gdyż one w swych stopach, równych od pierwszej do szóstej,

przycisk sześćkrotnie wznawiają106. Lecz nie tak dawno, jak mniemam,

aby poważniej i wolniej nieco do uszu dochodził,

w obręb praw swoich poważne wciągnął spondeje107 usłuszny

i cierpliwy jambus, zgodnie im jednak z drugiego,

ani z czwartego nie znijdzie miejsca. Też rzadko zajmuje

spondej te miejsca w Akcjusa108 świetnych trójmiarach, lecz wiersze,

które nam Ennius109 z niezwykłym rzuca ciężarem110 na scenę,

gnębi on szpetnym zarzutem albo niedbalstwa, lub nadto

wielkich pośpiechów, lub wreszcie nieobeznania się z sztuką.

Ale nie każdy poczuje wiersze złym dźwiękiem grzeszące,

często w tej sprawie niegodnie rzymskim przebaczasz poetom;

przeto więc błądzić i pisać miałbym swywolnie, lub sądząc,

moje iż biedy świat cały widzi, wystrzegać się tylko,

abym się nie zwiódł w tej myśli, że mi już wszystko wybaczą?

Winym w ten sposób uniknął, alem pochwały niegodzien...

Wy zaś i we dnie, i w nocy wzory helleńskie badajcie!

Przecież to wasi przodkowie Plauta111 i rytmy, i słony

dowcip chwalili, cierpliwie nazbyt i jedno i drugie

wielbiąc, lecz głupio, jak sądzę, jeślim ja zdolny wraz z wami

od rzetelnych dowcipów gburne wybryki odróżniać,

oraz i brzmienia poprawne uchem i palcem naznaczać...

Mówią, że przedtem nieznany rodzaj tragicznej Kameny112

Tespis113 wynalazł i sztuki swoje na wozach obwoził,

które śpiewano i grano, zasmarowawszy policzki

lagrem; ozdobne zaś po nim maski i płaszcze wymyślił

Eschil114 i scenę na deskach niezbyt wzniesionych umieścił,

chodzić w wysokich trzewikach, gadać wspaniale nauczył...

Wkrótce za nimi też przyszła stara komedia115, zyskując

poklask niemały; jej wolność jednak w rozpustę i gwałty

skoro popadła, trza było prawem ją skrócić; to prawo

przeszło, a chóry zamilkły, szkodzić haniebnie nie mogąc...

Sił swych we wszystkim doświadczyć nasi pragnęli poeci;

zaszczyt to dla nich niemały, greckie iż ślady porzucić

i narodowe przedmioty śmieli na scenie przedstawić,

bądź to tragedie, bądź także pisząc ludowe rozrywki.

Lacjum też byłoby niemniej wielkim przewagą języka,

jak jest i męstwem i bronią, gdyby każdemu z poetów

nie przykrzyło się gładzić wierszy cierpliwie i długo.

Wy więc, Pompila116 potomki! dzieła nie chwalcie, którego

w karby nie wzięły i długa praca, i liczne poprawki,

nie okrzesawszy dziesięćkroć, aż do zupełnej ogłady...

Zapał wrodzony Demokryt117 zowie szczęśliwszym od sztuki

pełnej mozołu i trzeźwych wieszczów z Parnasu118 wyklucza;

przeto niemała poetów zgraja paznokcie i brodę

zwykła zapuszczać, ustronia szukać i łaźni unikać,

wartość i tytuł poety bowiem uzyska, kto nigdy

głowy, której by wyleczyć trzy Anticyry119 nie mogły,

nie powierzył golarni cnego Licyna. O, głupiec

ze mnie, że w czasie wiosennym żółć mą przeczyszczam corocznie120!

Nikt by zaiste piękniejszych wierszy nie pisał, lecz nie mam

takich zdolności, osełki spełniać więc będę zadanie,

która, choć sama nie siecze, kosę wyostrzyć potrafi.

Sam nic nie pisząc, poetów służby, urzędu wyuczę,

skarby gdzie znajdą, co wieszczów żywi i kształci, co mogą,

czego nie mogą i dokąd talent lub obłęd zawiedzie...

Myśleć porządnie jest źródłem oraz zasadą dobrego

zawdy121 pisania, to dzieła z szkoły Sokrata122 ci wskażą.

Treść gdy obmyślisz, wyrazy same nastręczą się przez się

Kto się nauczył, co winien swojej Ojczyźnie, przyjaźni,

jak tam rodzica, jak brata trzeba miłować, jak gościa,

jaką senator i jaką sędzia powinność wziął na się,

jakie zadanie jest wodza w wojnie, potrafi zapewne

co odpowiednim jest, nadać każdej osobie. Na wzory

obyczajów ze życia wzięte powinien się biegły

naśladowca zapatrzeć, zacne z nich głosy dobywać.

Nieraz przez piękne ustępy, trafne zwyczajów oddanie,

dramat bez wdzięku, bez sztuki, wreszcie bez wszelkiej wartości,

bardziej zabawi publiczność, lepiej uwagę jej zajmie,

niźli ubogie w swej treści wiersze i dźwięczne gadulstwo...

Grekom, co chwały jedynie byli chciwymi, Kamena

dała i zdolność wrodzoną, świetnie też brzmiącą wymowę;

rzymska zaś uczy się młodzież w długich rachunkach grosiwo

dzielić na setne ułamki. Niechaj, na przykład, Albina123

synek odpowie: «od piątki jeśli dwunastkę odciągniesz,

cóż się zostanie?... no, mówże przecie!... Ot, trojak... Wybornie!

ty już majątku nie stracisz!... Dodaj część jedną, cóż będzie?

Szóstka!... Lecz skoro na sercu rdza ta osiędzie i troska

o chudobę124, czy można jeszcze spodziewać się wierszy

godnych, by olej cedrowy w pudłach z cyprysu je wiecznił?...

Albo pożytek chcą przynieść, albo zabawić poeci,

lub jednocześnie przyjemność złączyć z pożytkiem dla życia.

Dając naukę, bądź krótkim, aby chętliwe umysły,

prędko pojąwszy twe słowa, wiernie zachować je mogły.

Pierś gdy się nasza przepełni, zbytek z niej zawdy125 wyciecze.

Coś dla zabawy wymyślił, prawdzie najbliższym niech będzie,

niech zaś nie żąda twa bajka, abym jej całkiem uwierzył,

niech nie wyciąga żywego chłopca z kałdunu126 upiora...

Co bez pożytku, to zawsze sotnie starszyzny potępią,

młodzież rycerska w swej bucie sztuką poważną pogardzi,

wszystkie zaś głosy pozyska, łącząc przyjemność z pożytkiem,

kto czytelnika nie tylko bawi, lecz oraz poucza.

Taka to książka zbogaci Sosjów127 i przejdzie za morze

i wsławionego pisarza życie wiekami przedłuży...

Są jednakże i błędy, którym przebaczyć pragnąłbym,

bo i struna nie zawsze zabrzmi, jak palce by chciały,

tonu gdyś żądał niskiego, często się ozwie wysokim,

a nie zawsze też strzelec z łuku tam trafi, gdzie grozi.

Lecz gdy niemało piękności w wierszu jaśnieje, nieliczne

plamki, co pośpiech uronił, których też ludzka się ustrzec

przeć nieudolność nie może, wcale mnie razić nie będą.

Cóż stąd?... Ot, słuchaj! jak godzien kary jest pismak, co, mimo

przestróg, w tych samych ci zawsze błądzi wyrazach, jak wyśmian

będzie lutnista, tą samą struną wżdy128 brzęcząc fałszywie,

tak, kto się często opuści, Cheril129 w mych oczach wierutny!

Śmieję i dziwię się, jeśli dwakroć lub trzykroć coś dobrze

powie, a gorszy mnie niemniej Homer130 gdy zaśnie poczciwiec;

wszakże, przy dłuższej iż pracy sen nas zaskoczy, to nie dziw!...

Ma z obrazami poezja wiele wspólnego131; niektóre

z bliska cię ujmą, gdy inne robią wrażenie z daleka;

w cieniu na jeden, na drugi w świetle wpatrywać się trzeba,

przenikliwości bystrego aby się znawcy nie uląkł;

ten się podoba raz tylko, tamten ilekroć nań spojrzysz...

O, ty starszy z cnych braci!132 chociaż ojcowskie nauki

i rozsądek ci własny prawdę wskazują, te słowa

schowaj w pamięci! Są rzeczy, w których przeciętnym i znośnym

środkiem jest zawsze ustąpić. Prawnik i rzecznik w sądowych

sprawach pomierny, choć nie ma przecie tej świetnej wymowy133,

jak Messala134, ni tyle umie co Aulus Kascellius135,

bez wartości jednakże nie jest; poetom ni bóstwa

być miernymi nie dadzą, ani księgarnie, ni ludzie.

Jak, wśród rozkosznej biesiady, dźwięki niesfornej muzyki,

mak słodzony sardyńskim miodem136 i stęchłe olejki

niesmak sprawiają, bo mogła uczta też bez nich się obyć,

tak i poezje stworzone na to, by krzepić umysły,

gdy się cokolwiek ze szczytu zwichną, spadają aż na dół.

Kto na szermierce się nie zna, Marsa137 niech pole omija;

kto się nie uczył grać w piłkę, w krąga, lub obręcz, ten nie gra,

by zeń liczne się widzów koła nie śmiały bezkarnie,

wiersze zaś, choć nie potrafi, każdy tam kuje bezczelnie.

Czemuż by nie miał? Wszak wolny, z wolnych rodziców, z majątku

swego do jazdy policzon, mąż zeń bez skazy w swym życiu!

Ty zaś, ni mówić, ni pisać, wbrew twej zdolności nie będziesz;

znam ja twój sposób myślenia, znam twój rozsądek, lecz jeślić

zdarzy się kiedyś coś pisać, sędzia niech Mecjus to najpierw

słyszy i ojciec i Flakkus138, niechaj rękopis w skrzyneczce

do dziewiątego się roku kurczy! Wszak skreślić ci wolno,

czegoś nie wydał; na powrót, coś raz wygłosił, nie wróci!...

Wieszczek ów Orfej139, pośrednik bogów, przeć ludzi żyjących

w lasach od mordów i sprośnej strawy powstrzymał; dla tego

głoszą, że lwice i wściekłe umiał łagodzić tygrysy;

wszakże Amfion140, jak mówią, twórca tebańskiej warowni,

skały, gdzie zechciał, tam wodził brzmieniem swej lutni żółwiowej

i pochlebnymi prośbami. Mędrców to kiedyś rzecz była

od publicznych odróżniać sprawy prywatne, od świeckich

święte, niesforne ukracać śluby, dać prawa małżonkom,

miasta budować, na taflach prawa wyrzynać drewnianych.

Stąd też spłynęły na boskich wieszczów zaszczyty i chwała,

oraz na pieśni. A po nich Homer przesławny i Tyrtej141

męskie do bojów marsowych serca zaostrzać umieli

swymi wierszami; wyrocznie w wierszach składano i pieśnią

mędrzec wskazywał koleje życia prawego; po łaską

królów sięgały pieryjskie rytmy, a wreszcie igrzyska

wynaleziono, ten koniec prac uciążliwych; więc wstydzić

pewno nie będziesz się Muzy lutnią władnącej i boga

śpiewów?... Czy zdolność, czy sztuka wiersz doskonałym uczyni,

nieraz pytano; ja nie wiem, co by, bez żyły obfitej,

sama usilność zdołała, albo też zdolność bez pracy!

tak to z nich jedno pomocy szuka drugiego w przyjaznym

spisku... Kto pragnie w gonitwach do pożądanej dobiegnąć

mety, ten z młodu się ćwiczył, pocił i marznął i znosił

trudów niemało, miłostką gardził i winem, a fletnik,

który w pytyjskich wystąpi szrankach, pod mistrzem się groźnym

pierwej wyuczył. Nie dosyć ręczyć: «przecudne układam

pieśni; parszywiec, kto za mną! Wstyd by mi było na końcu

zostać i wyznać, iż tego, czegom nie uczył się, nie wiem!...»

Jak ów woźny, co ściąga gawiedź na sprzedaż publiczną,

tak też poeta, co znaczny pieniądz na lichwie i wielkie

dobra posiada, nadzieją zysku przywabia pochlebców,

jeśli zaś tłuste półmiski zręcznie zastawiać potrafi

i za chudym pachołkiem ręczyć, pieniacza wywikłać

z sprawy złowrogiej, to dziwić się będę, gdy, w czepku urodzon,

od fałszywych przyjaciół zdoła prawdziwych rozpoznać.

Ty zaś, czy komu co dałeś, czyli też masz go obdarzyć,

nie chciej pełnego radości ciągnąć, by słuchał twych wierszy;

krzyczeć on będzie: «Prześlicznie! jak to wybornie! jak trafnie!»,

a przy innym zaś miejscu zblednie, z życzliwej źrenicy

łzy uroni, podskoczy, tupać ci będzie nogami.

Jak te najęte na pogrzeb płaczki i beczą, i prawią,

dręcząc się więcej niż krewni szczerze zmartwieni, tak więcej

od rzetelnego ci chwalcy wrzasku narobi szydercą.

Otóż, podobno bogacze trapią rzęsistym kielichem,

winem wciąż męcząc, jeżeli kogoś wybadać zapragną,

czy przyjaźni ich godzien; pisząc więc wiersze, pamiętaj,

abyć nie zwiodły zamiary w lisiej kryjące się skórze.

Gdy mu cośkolwiek czytano, mawiał Kwinktilius: «Braciszku!

to mi tu popraw i tamto!» Jeśliś powiedział: «Nie umiem,

trzykroć się darmo kusiłem!» kazał ci jednak przekreślać

i na kowadle przerabiać źle utoczone wierszyki.

Gdy zaś wolałeś twych błędów bronić, niż wiersze przerabiać,

słówka już więcej nie tracąc, rady nie marnił daremnej,

czemu byś nie miał się kochać w sobie i w swoich wierszydłach,

sam, bez rywala!... Roztropny znawca i biegły nagani

wiersze niezręczne lub twarde, w poprzek ci czarnym nakreśli

znakiem zbyt szorstkie, zmaże ozdoby zbyt szumne,

każe ci jaśniej wyrazić wszystko, co trudno zrozumieć,

wyraz dwuznaczny potępi, wytknie, co zmienić potrzeba;

będzie to drugi Aristarch142; pewno nie powie: «i po cóż

martwić przyjaciół fraszkami!» Ale te fraszki w istotną

biedę wprowadzą, gdyć krzywo przyjmie i wydrwi publiczność.

Jak przed człowiekiem, którego trapią żółtaczka, lub brzydka

świerzba143, lub szały świąteczne, albo też Diana144 w swym gniewie,

tak przed szalonym poetą człowiek rozsądny ucieka,

ani go nie tknie; niebaczni idą z nim, żaczki go dręczą.

Gdy się on włóczy z zadartą głową do góry, puchając

wiersze, jeśli gdzie wpadnie w studnię, lub jamę, jak ptasznik

kosy po lasach wabiący, może bez końca: «ratujcie!»

wrzeszczeć, «o bracia!», bo żaden z dziury go dobyć nie zechce.

Jeślibyś jednak z pomocą spieszył i spuszczał powrozy,

«skąd wiesz, czyli umyślnie w studnię nie wskoczył i nie chcąc

wcale ratunku?» zawołam na cię i wieszcza Sycylii

zgon ci przytoczę. Ot, przecie, pragnąc za boga uchodzić,

z zimnym rozmysłem Empedokl145 rzucił się w Etny146 płomienie.

Niech tam poetom dozwolą sprzątnąć się z świata, gdy zechcą;

od samowolnej ratować śmierci, toż samo, co zabić!

Nieraz on puszczał się na to; choćbyś go wyrwał, nie będzie

przecież jak inni, lecz zawsze goni za śmiercią rozgłośną.

Czemuż więc wiersze on kuje?... Tego nie wiemy; być może,

ojca iż popiół splugawił mokrzem, że zgwałcił, niecnota,

znaki piorunu złowrogie. Wariat zaiste i jako

niedźwiedź, gdy kraty swej klatki zdoła połamać, rozpędza

z nieuczonymi uczonych, głosząc swe wiersze zawzięcie,

kogo zaś schwyci, nie puści więcej, zabije czytaniem,

jak nie popuszcza pijawka skóry, aż krwią się nasyci!

Ars poetica

List do Pizonów147

Gdzieżeś, Muzo, co niegdyś twych czasów płomieniem

Grzałaś pierś, której śpiewy dzisiaj jeszcze słyną,

Gdzie śpiewak, co w swe czasy unosi wspomnieniem,

Kędy te czasy, Muzo?! Muzo nad ruiną?

Ty znikłaś, znikł twój śpiewak, lecz pieśni nie giną!

Żyją, choć nie ukocha ich tu nikt miłością

W połowie hańbą wieku, a w części jasnością!

On żyć chciał, póki mury Kapitolu148 stoją.

Padły mury, on stoi, pielgrzym mimo woli

Przechodząc, w szumie kaskad barwnych łąk Tyroli149,

Z westchnieniem zerwie fiołek, co kładł na skroń swoją,

Bo liryczna pieśń leci na czasu rozdroże,

Aż na łódź dziejów siędzie150 odetchnąć piersiami,

Jak bocian znużony z statku patrząc w zorze,

Śpiewak płynie jak żeglarz przez zdąsane morze,

Skała czasem pierś strzaska lub ją piorun spali.

A jednak, Muzo! Pytam, choć leci bezdrożem,

Morze włada żeglarzem czyli151 żeglarz morzem?

Ha! On depcze po śmierci, bo on panem fali!

Przyjaciele!

Zdołalibyście być panami

Waszego śmiechu, taką postać oglądając,

Której malarz, na końskim karku osadzając

Głowę człowieka, upstrzyłby ptaka piórami,

A z mnóstwa członków złożon kształt pięknej kobiety

Zakończył szpetnej ryby łuskatym ogonem.

Wierzajcież, Pizonowie! Że takiej zalety

I potworniejszy stokroć od obrazu tego

Jest utwór, co stworzony z rozpalonym łonem,

Gorączkowych urojeń widziadła samego:

Gdzie ramię od ramienia, różna kość od kości,

Choć przystaną, stanowić nie mogą całości!

Lecz wieszczom i malarzom służy prawo równe

W własne kształty przybierać istoty stworzone?

Wiemy o tym i prosząc o względy zarówne,

Przesyłamy je wzajem, ale słabą stronę

Tworzenia niewłaściwych i różnych postaci,

Nie zniesiem! Ni bratania wężów z ptaszym płodem,

Ni spokrewnienia wilków z słabych owiec rodem!

Gdzieniegdzie w wyższym tworze, dla zaokrąglenia

W cienie ozdobne światło rzucić się opłaci:

Czy myśli kolorytem kreślisz gaj zielony,

Czy Diany152 ołtarze lub dźwięki strumienia,

Co dzwoniąc, szklaną falą na kamień z kamienia

Przebiegają niw polnych kobierzec zielony,

Czy wreszcie siedmiobarwny łuk tęczy chcesz skreślić,

Lecz ozdoby się rodzą, o nich nie trza153 myśleć.

Może oddać potrafisz cyprys rozżalony,

Nad grobami samotnie w żałobie zwieszony?

Lecz cóż po nim, gdy żeglarz, co stracił nadzieję

Po strzaskaniu łodzi, się wdarł na brzegi,

I gdy losów szczęśliwe zbiegły się koleje,

On obraz swój malować w murach świątyń każe,

Kędy na chwałę bogu wilgotnego łoża

Z trójzębem, ozdobione wznoszą się ołtarze!

Toć wtedy zamiast urny, co spod mistrza dłoni

Wychodząc, miała zdziwić urokiem piękności,

Urósł chropawy garnek potwornej szpetności.

Jaki chcesz, obierz utwór, a byle całości,

Przystanie do twej myśli ni to laur do skroni.

Ojcze! I godni ojca przyjaźni synowie!

Największych błędów źródło nagannym nie bywa,

Przed wszystkim chcę, by mowa ma była treściwa.

Rozliczne myśli nieraz chmurzą się po głowie,

Każdy obraz mnie blaskiem ułudza przyjemnym,

A gdy strumień słów moich nazbyt się rozpływa,

Chcę być zwięzłym, a staję się z mą myślą ciemnym.

Niech miłe z pożytecznym przed oczy się stawi,

Księga niechaj mnie uczy albo niech mnie bawi.

Temu, co ściga lekkich pomysłów rojenia,

Co na słówka poluje, gdyby na motyle,

Temu zbędzie na sile i źródle natchnienia,

Ten zapału nie wzbudzi i krótkie trwa chwile!

Kto zaś zniósł swych rusztowań wielkie przedsięwzięcia,

Ten staje się odętym i godnym śmieszności,

Silny wolą, a myślą słabszy od dziecięcia,

Własne oczy zawiązał przepaską piękności!

Boć w sztuce, miły bracie, przed wszemi rzeczami

Wielki cel masz małymi osiągnąć środkami,

Który zaś się ulęknie walk umysłu burzy,

Podle pełza z robactwem w swych myśli podróży,

Nie dopełznie do celu, bojąc się nagany

I w drodze zginie marnie jak liść rozdeptany!

Krytyka, o pieśniarzu! Przyjaciółka twoja

Coć154 stroić młodą lutnię życzliwie pomaga,

Słowa jej wierne płyną z bezstronności zdroja,

Na nią pieśnią odpowiedz, gdy cię słusznie smaga.

Lecz jeśli nie bezstronna, nie jak rówiennica

Podaje dłoń przyjazną i w drogę ośmiela,

Pluń jej w oczy! I wyszydź, boć jest zazdrośnica,

Co w zgubie twojej szuka własnego wesela!

A takiej nie odrzeknij ni marnego słowa,

Lecz milcząc dumnie, odejdź, a cisza grobowa,

Przerwie się wkrótce szmerem głosu uwielbienia

Dla ciebie, nad zdeptanej w głosie wyszydzenia!

Rywalce daj po gębie, dumny naganami,

I kiedy wicher wieje, obróć się plecami.

Szanuj sądy roztropnych, głupców sądy małe

Za najlepszą, gdy giną, poczytaj pochwałę.

Kto myśl sztuczną ozdobą zbyt często przeplata,

Kto pomysły rozrzutnie przekształca i zmienia,

Ten na skrzydłach zapału w chwili urojenia

Zbyt daleko od boskiej prawdy już ulata!

Ten państwo ryb przeniesie w świat rozgałęziony,

A dzika w wodne głębie kędy Neptun włada,

Trwogą błędu nasz umysł często w błąd upada,

Trwogą winy natłokiem swych myśli pędzony,

Bojaźń, niepewność siebie, zwłaszcza, gdy brak sztuki,

A sztuce z władzą ducha potrzeba nauki.

Nauka jak kobieta, jest nieubłagana

Ale tylko z daleka! porwij ją w objęcia,

Rozkochaj się, aż będzie w tobie rozkochana,

Przyciśnij ją do serca, tchnij w nią iskrę duszy:

A podda się ofierze słabsza od jagnięcia

I kochając, potęgą od cię miłowana,

Stworzy raj koło ciebie, pęta myśli skruszy.

Uśmiechnie się jak dziecię małe do dziecięcia,

Gdy go ujrzy w zwierciadle, ledwo łzy osuszy!

I wierny rzeźbiarz zręcznie dłutem wypiętnuje

Włosy, co się po czole rozlały splotami,

I fałd togi muskanej z lekka zefirami,

Lecz cóż? Jeżeli w twarzy wyrazu brakuje,

A w postaci harmonii miłej wzrok nie czuje?

Stąd zrzekłbym się wieszczego w utworze natchnienia,

W połyskującym włosie, ni to kruka skrzydła,

I brwi ciemniejszych łuków, gdy od przyrodzenia

Dany nos szpetny, miałby zniszczyć te mamidła

I zmienić w kształt potworny czubate straszydła!

A wy, co poczynacie, Pizonowie mili:

Z namysłem wybierajcie prac waszych rodzaje,

Uważając najbaczniej w ich osnowie, czyli

One do sił stosowne? A komu sił staje,

Temu nigdy nie braknie na wdzięku i ładzie,

A jeśli się nie mylę w prac jego porządku,

Od początku do końca, z końca do początku

Porywająca piękność rozleje się w składzie.

A jeśli nowe rzeczy, nowymi mianami

Nazwać tobie wypadnie, w kształt dotąd nieznany,

Służy prawo takimi siać ci wyrazami,

O jakich i nie marzył Ceteg155 przepasany,

Gdy sobie już zaufasz, poczuwszy swe siły,

Będziesz gładki i zwrotny, i dźwięczny, i miły.

Zwłaszcza, gdy wyraz dawniej już ludziom znajomy

Opleciesz tam, kędy nowej promieniami myśli

Tryśnie, jak gdyby sam był dopiero stworzony,

I nad który już trafniej tam go nikt nie wmyśli

Język to skarb przedrogi! Poezja przeklina

Tego, co go przemarni jako matka syna:

I tym biada, co czynią ją igraszką płochą,

Miernym poetom przeto poezja macochą!

Nowe odkrycia w nowe trzeba przybrać miana

Cecyliusza156 i Plauta157 prawo, dzisiejszemu

Służy takoż Wariowi158, służy Wirgilemu159,

A myśl nowa tym cudniej odstrzeli, przybrana

W kształt prosty, co nadając się łatwo i mile,

Dobrem wrażeniem w każde uderza nas chwile,

Słowa jak liście drzewa: świeże i majowe,

Co z każdej zimy wiatrem opadają,

A z wiosny tchnieniem, przebudzone, nowe,

Nagie gałązki puchem odziewają

I szumem całą ożywią dąbrowę!

Wszak widzieliśmy dzieła za swych dni święcone,

Z czasem oddane wzgardzie, i smutnie zamarte,

A dzieła wolną pracą wieków utworzone

Widziemy po dni nasze wielkie, niezatarte

Królewskie dzieła, żyzne po dziś dzień bagniska,

W łono ziemi gościnnie wód fale wpuszczone,

Użyźniają swych brzegów pokłady zielone,

Wabią łodzie i statki, w pokoju siedliska,

Strzegąc ich od smutnego na skał łonie skonu

I namiętnych uścisków ramion Akwilonu160,

Wszystko przejdzie na ziemi, prócz tego, co w mowie

Zlało się dźwiękiem myśli w jej dziecięcia słowie,

A słowo ziemią czynu jak w ziarnie nasienie

Wyda czyn, lecz gdy skona już czynu istnienie,

Znowu czyn wraca w słowo, by tkwić w wieku głowie,

Słowa dawne skrzydłami Feniksa powstają,

I w nowe dziś użycie wracać poczynają

W jakie kształty odziewać, w jakie stroić szaty

Bohaterów i królów, i stare ich światy

Stary uczy nas Homer161.

On w pieśń ujął dzieje,

Każda postać pod jego ręką olbrzymieje,

Choć mistrz czasem się zdrzymnie162:

Wiersz ten przeplatany,

Jak kwiat róży z cyprysem163 upleciony w wieniec,

Jako przy zbrodni cnota, przy starcu młodzieniec,

Zawsze wielki się budzi, rycząc jak lew ranny,

Kto zaś ducha elegii pierwszy w słowo wcielił,

Dotąd w mgle niepewności zostało, i płonne

Dotąd wszystkie zabiegi — nikt się nie ośmielił

Rozciąć tę tajemniczą ciemności zasłonę.

Archiloch164 krwawe zęby zaostrzył jambu165,

Który się rozchichotał w piekielnej ironii,

I pokumał Erinnią166.

W szaty dytyrambu167

Dla tych, co pieśnią pragną wynucić w harmonii

Bogów chwałę i dumnych zwycięzców igrzyska

Lub z cieniów dawnych przeszłe wskrzeszać widowiska;

Co uczucia wyniosłe, młodością natchnione

Opiewają, by myśl ich równym głosem brzmiała,

Tym Muza z dłoni swojej w dłoń lirę168 oddała.

Liryzm! Liryzm najwyższy!

On zapału drgnieniem

Napala i porywa swych prądów strumieniem

Jak wodospad z skał pędząc, grzmiąc z piersi natchnienia,

Wlecze myśl zachwyconą w świat swego stworzenia!

Wszystko przepali, wstrząśnie, porwie w swe ramiona,

Tryska iskrami natchnień z młodzieńczego łona!

Płynie perłami niebios i na piórach szału

Grzmi piekłem lub słowiczą piosnkę rzewnie dzwoni,

I łzę przeczuć proroczych nad swą pieśnią roni,

Nim lawą skamienieje w kolos ideału!

Jego wieki — on wieki przeżyje z kolei

Na nich stanie nadgrobkiem: dobrego nadziei!

Skąd mi prawo dźwigania godności poety

Jeśli mistrzem mej pieśni i panem tworzenia

Nie zdołam być! Lub duch mój w tych kształtów odcienia

Nie wtajemniczy siebie poczuć zalety?

Tragedia wiele roni, gdy w komedii szały

Zgłuszy barw arlekińskich, koźli strój pstrocizną.

Czasem nie złe, złe śmieszne, gdy dowcip bogaty,

Kształt godnej Melpomeny169 winien być poważny,

Zamyślony i smutny, spokojny z trucizny

Czaszą, sztyletem, jeśli w cnoty lub ojczyzny

Imię idzie w koniecznej drogi ślad żelazny:

Nieubłagana stąpa po słówek drabinie,

Aż swą szatę rozedrze na tragicznym czynie,

A równie: głos spiżowy, wiersz ciężki, poważny

Nie udźwigną ramiona swobodnej komedii,

Jeśli są, niech się prędko goją wszystkie blizny.

W śmiesznem wskazane świetle, wprost sprzecznym tragedii,

Stara młodość w niej śmieszna, i umizg siwizny,

Wad, przesądów bałwany gruchocze jowialnie,

Chociaż uśmiech jej wiecznie płacze niewidzialnie,

Talia170 przebaczy w przejściu jakie głębsze słowo,

W burzach gniewu, gdy śmiechem ma być rozjaśniona;

Zniesie i Melpomena z owężoną głową,

Choć śmieszniejszem słóweczkiem plunie pierś zdraźniona171.

Lecz nie dość, by dla ludzkiej były dogodności

Te dzieła, w tym bynajmniej nie mają wartości,

Prawda — i zawsze prawda — jasna, obnażona,

I dziewicza jak posąg porannej miłości

Niech boli jak chce, wieszczu! To twoja korona!

Od ciebie to zależy, by się twarze śmiały,

Gdyś komik, a gdyś tragik, by z tobą płakały,

A jeśli chcesz, bym spotkał oczyma łzawymi

Smutną postać, co w prawdy walczyła ofierze,

Ty ich ojcze! Ich twórco, płacz pierwej nad nimi

Tajemnicy geniuszu, łzami dziecinnymi

Lub nad nimi sam z sobą pierw się uśmiej szczerze!

A gdy krzyk zapału zabrzmi wkoło ciebie,

Lub wieńce wawrzynowe lecą na twe skronie,

Ty milczysz wtedy, twórco, bo ty już u siebie

Czułeś dawniej, co oni teraz czują w łonie,

Tylko się łza tajemna w twym oku zakręci,

Bo poznasz jak daleko tym ludziom zapału

Chwilowego, do twego bóstwa ideału

I chmurą pierś zasuniesz, co swe bóstwa święci!

I poznasz, że kto tworzy, niech tworzy bez uszu,

Tylko swego o radę niech pyta geniuszu,

A jeżeli go nie ma, to go rady zdradzą,

Bo na śmierć i na geniusz, mędrcy nie poradzą!

Tyś płakał łzami dziecka nad twoją ofiarą,

Dojrzałeś żarem słońca natchnień, mąk zapału,

I najpierwszy klęczałeś w piersi z żywą wiarą

Przed ołtarzem twych tworów lub śmiał się do szału

W duszy, z śmiesznych, dziwacznych, spaczonych postaci,

Któreś widział przed sobą, za które śmiech płaci,

Choćbyś wolał wyśmianym być, niż wyśmiać braci,

Których śmiech twój znów sobą uczyni pomału!

Przeklęty, kto złej woli w świat szyderstwem plunął,

Ten choćby z szczytów niebieskich już runął!

I jeśliś twoim kosztem, walki twej stałością

Nie dokupił się myśli, co czucia mądrością,

Nic cię tu nie przeżyje i będą nicością!

I inaczej twój smutek w śmiech im skrzywi usta

Lub lekki sen na oczy myśl im ciągnie pusta.

Natura matką ducha! A usposobienie

Niech wywoła, oburzy, lecz zostanie takim,

Jak je wydać doradza najpierwsze natchnienie,

A myśl lotna, beznogim nie stanie się ptakiem.

Głos wrodzony łez, śmiechu, w kształcie wielorakim,

Wiele na tym zależy w mowie: pan czy sługa,

Młodzieniec ci czy starzec, mamka czy matrona,

Czy kupiec czy ziemianin, co się ima pługa,

Kolchijczyk172 czyli dziecię tebańskiego łona,

Ten Argię173 zamieszkał czyli ów, co Teby174?

Słowem, układać rzeczy wedle ich potrzeby.

O twórco! jeśliś silny, własnym pobież torem;

Jeśli sobie nie ufasz, idź za drugich wzorem.

Chlubnie skreślisz twą postać, jeśli bohaterem

Śmiałym, dumnym, powabnym, Achilla175 wystawisz,

W silnem postaciowaniu zbliżysz się z Homerem:

A tym milsze wrażenie czytelnikom sprawisz,

Kreśląc dzikim charakter niezgiętej Medei176.

Przebiegły Iksjon177, w złości Medea płacząca,

Smutny Orest178, smutniejsza ofiara błądząca;

Boleść kona w promyku wschodzącej nadziei!

A nie pocznij twej pieśni jak Cylijczyk179 śpiewał:

«Będę szczęście Priama180, i wojny opiewał»

Pieśń jego byłaż godną takiego wezwania?

Góry z hukiem się wstrzęsły, lasy zaszumiały,

A szczur śmieszny się zrodził wśród oczekiwania,

Nie wspanialejże śpiewak ozwał się nieśmiały,

Poprzedzając pieśń słowy: «Powiedz, Muzo moja,

Powiedz mi imię męża, który bez nadziei

Przebłąkał stare życie, gdy runęła Troja181?

Dzieje męża, co widział w świecie tyle cudów,

Wiodąc życie tułacze od ludów do ludów!»182,

On w utworach swej myśli miał najpierw na celu

Aby nie dym z płomienia, ale płomień z dymu

Strzelił jasną światłością w szatę słów niewielu,

Oblekł myśli, co tutaj żyły życiem czynu!

A lutni głos spiżowy z snów zwątpienia budzi,

Przemawiając w głos wielki do zamarłych ludzi:

Maluj żywo wiek wiary, wiek ofiar, wiek młody!

Wiek dzieciństwa, wiek męski i starość zgrzybiałą,

Samolubną, że sercem dna stojącej wody

Z czaszką zimną, siwizny szronem popleśniałą!

Młodość to miłość! Starość to wstecz się cofnienie183

Przeciw prądowi czasu, to sił swych zwątpienie!

Czemu tak mało starców na tej ziemskiej kuli,

Co by popęd młodzieży prawem sercem czuli?

Zdaje im się, że świat się kończy w nich i z nimi,

Tak jak w młodości niegdyś z swą butą sądzili,

Że z nimi się poczyna; i przeszli po ziemi,

I nic oprócz przywaty tu nie zostawili!

O! Gorzko w kraje ducha wyciągać ramiona,

Tkwiąc w lodach wyziębienia i stępionej wiary,

Kędy myśl tęskną wabią cudowności czary,

Gdy zmysłowym łańcuchem skuta myśl stępiona!

Lecz człowiek ma sam w sobie myśli i swe głębie,

Co mu staną na wieczność za krzywdy i bole184;

One mu niosą duszę w niebo, jak gołębie

Rydwan bogów, w poloty chmur chyże, sokole,

I one z nim zostaną, a z nimi do końca,

Wszystko, co w nas szlachetne, czerń myśl bolejąca.

W sobie trzeba świat stworzyć i własne mieć skrzydła,

Być nadziemskim, by posiąść nadziemskie mamidła!

Trzeba iskrą młodzieńczą najsilniejszej wiary

Wśród ciemności rozniecić miłości pożary

I strunami arf185 cichych trącić o te serca,

Których myśl zamordowałby tyran, szyderca,

A choć czasem tak smutno i tak łzawo w tobie

Jak w tej arfie, co wisi samotna grobie,

Gdy wicher nią uderza spróchniałe krzyże,

Gdy jej struny trącają skrzydłem nietoperze,

Gdy księżyc promieniami zagra w stron jej złocie,

Ona cicho zajęczy jak w dłoni anioła

I jęknie: «Gdyby szpony orła lub sokoła

Stargały mnie, wolałabym w mojej sromocie,

Jak tu czekać, aż na mnie znów piorun zawoła!»

Lecz w chwilach gromu czujesz, czym jesteś, a potem

Z dziecka prostotą idziesz i sam nie wiesz o tym,

Co działasz, czyś działaczem i czy na twym grobie

Przeżyję cię aniołem, co płacze po tobie!

Chcąc skreślić obraz życia, życia człowieczego,

Przystąp i zdrowym okiem pojrzyj w głębie jego!

Stań nad cichą kołyską śpiącego dziecięcia,

Ujmij dłoń marzącego w swej wiośnie młodzieńca,

Co idąc duchem naprzód, sobie narzucone

Rady prędzej lub później zdepcze, jak przy drodze

Uschłe liście,

Co chrzęszczą, nogą przygniecione,

Kryjąc węża, co grozi uskrzydlonej nodze!

Woli i czynom męża, kształt właściwy nadaj

I starca gderliwego świegotanie zbadaj,

Co nie chcąc lub nie mogąc zrozumieć dążności

Młodych, łaje, wspomina czasy swej młodości.

Lecz wszystko niech twej duszy wzbogaci natchnienie:

Bo kędy głos natury nie woła, nie nęci,

Tam nie bież!

Bo tu nie dość bracie dobrych chęci,

Sztuczne światło jest niczym, gdzie panują cienie,

Bo słońce tylko zbije ciemności przestrzenie!

Smutno jest naśladować, udając twórczości,

Każdy pozna, wyśmieje, a ty suszysz kości!

Starzec niech będzie słońcem, młodzieńcem młodzieniec,

Każdy niech obraz wieku wiernie mi przedstawi:

Czy splatasz czucia ludzkie w poematu wieniec,

Czy ich czyn się w dramatu posągach pojawi.

Co oczom nie przedstawisz, powiedz duszy silnie,

A przedstawisz jej lepiej, lepiej nieomylnie.

Niechaj mściwy Atreusz186 przed ludu oczyma

Nie wystawia swej uczty, Kadmus187 się nie wije,

Ni jaskółka medejska pod dachy nie ryje,

Niech nie wlata widzialnie, miara wagę trzyma!

Sztuka, co z uwielbieniem ma być powtórzona

Nad pięć odsłon być nie powinna przedłużona.

Bóg tylko w ważnych miejscach, w razie konieczności

Niech da wyrok. Na cztery osoby w rozmowie

Niech słuchacze nie widzą, a w sztuki osnowie,

Chór niech broni przed wszystkim dążności autora,

Nie wychodząc przedwcześnie, nie głuszy aktora,

Niech głosem uroczystym i poważną radą

Chwali skromne biesiady, i niewinność sławi,

Niech godzi powaśnionych lada jaką zwadą

I upadek zuchwałych niechybny wystawi.

Szlachetnem zdaniem niechaj wzbudza uniesienie,

Wieszcząc upadek pysznych, skromnych wyniesienie.

Miłym bywał flet dawniej w małem zgromadzeniu,

Dziś chory towarzysza mają w trąby brzmieniu,

Faunowie188, zdaniem mojem, z lasów wywiedzeni

Niech ani zbyt zdziczałe mają obyczaje.

Ni słowa ich niech nazbyt nie będą miejskimi,

Bo to powód do śmieszków i pogardy daje.

I tym, na którym toga uwisła ramieniu,

I tamtym, co w orzechy gwiżdżą w prostym duchu,

Niech się stara dogodzić i oku, i uchu,

Bacząc, by nic nie ująć razem przedstawieniu.

Skład wiersza długi, z krótkim wzajem przeplatany

Pod nazwiskiem jambu dawno nam już znany,

Późniejszy głos spondeów189 wolny i rzewliwy

Spotyka się w utworach nowych Akcjusza190;

I szumi, głośniej płynąc, w pieśniach Enniusza191,

Co od czasu do czasu w nim bywa szczęśliwy.

Lecz gdy wiersz na piękności przez pospiech utracił

Lub zbyteczną odętość śmiesznością przypłacił,

Czyż godne rzymskich piewców takie przebaczenie?

I dlategoż mam moje ośmielać pisanie?

Myśl twórcza w dziele jest jak kamień z skał strącony,

Co leci ku otchłaniom z szczytów rozpędzony,

Lecz biada, gdy potrzaska się w ziarnek miliony!

O, wy młodzi pisarze! Nie spuszczajcie z oczu

Wzorów, co pierwsi mistrze greccy utworzyli,

W które myśl kolosalną swych duchow wcielili.

Co wielkie, to w cichości ustronnym uboczu

Urosło na tajemnym w sobie rozmyślaniu,

Nim błysło na świat wielki, ku ludzi poznaniu.

Kwitła u nich tragedia unieśmiertelniona,

I przekwitła komedia nadto przesadzona,

W potworność przeszła śmieszność Greków starożytna.

Chór powinien być piękny, myśl jego wybitna,

On upadł pod niedbalstwa ohydnym ciężarem,

Chór! Co głównym komedii winien być filarem.

Wieszczom naszym też prawo jak najwyższe służy,

Na wzór Greków, tych twórców piękności wieczystej,

Co godne, znieść na niwy swej ziemi ojczystej,

Jeśli siła zbyteczna ducha nie odłuży,

Niech inaczej bogaci wystąpią mężowie,

Inni rycerze, inni pasterze,

Inni kupcy, a inni zaś bohaterowie.

Ponurych a zamkniętych w milczeniu i sobie

Pisarzy, już Demokryt192 wieszczami uczynił.

Między tymi, jam dotąd najwięcej obwinił

O szaleństwo, co chodzi w ich godnej osobie.

Ich też nie jest zwyczajem w łaźni się oczyścić,

Pozbyć się włosów, brody, z długów się uiścić.

Ja, nie chcąc Helikonu193 szaleństwem przypłacić,

Będę uczył jak pisać, by pióra nie stracić.

Nie ten wielki kto dłonią, bez wiary, niegodną

Miernym marnych słów stekiem stosy ksiąg zapisze,

Ale kto na dnie duszy wielką myśl kołysze,

Świecąc i grzejąc razem, ludzkość czyni płodną.

By uczucia wznioślejsze co udziałem nieba,

Sprowadzić między swoich, sczarować dźwiękami,

Tworząc; by wzniośle pisać, czuć wzniośle potrzeba.

Bo czcze rymy, i miary, tylko ozdobami,

By twarz piękną z natury ożywić kwiatami.

Hellenom194, którzy wzniośle śnić i żyć umieli,

Dała Muza śpiewaków boskich, co w swych pieniach195

Zostawiając nadgrobek swych wieków, zdumieli

Wieki następne, w ślad ich idące — marzeniach,

Ten co utwór w drobnostki jak karlik rozkłada,

Jest jak ciało bez życia, co w grobów ciemnicy

Zdarte podłem robactwem, w części się rozpada,

Tego wartość zaginie w wiekowej mennicy.

Czuje się mistrz w swem dziele! i czoło podnosi

Jak młody cedr196, co cienie z gór w doliny nosi,

Uczuje nieśmiertelność swojego utworu

Jednym celem uwielbień, drugim celem wzoru.

Niech się myśl w słowach chyżo jak światło objawia,

By ją kto godny, w skarbiec swej pamięci,

Myśli wielkie i chyże, każdy wiek uświęci,

Bo na sercu znamiona niestarte zostawia.

Kto w świat wierząc, dumnie, dłońmi pracownymi

Założył głaz węgielny do przyszłej budowy,

Ten myśl wielką, wielkimi uskrzydlając słowy,

Kajdany śmiertelności czyni śmiertelnemi!

Co w krajach pieśni tylko życie otrzymuje,

Niechaj nikt w rzeczywistość wlać nie usiłuje.

Pieśń wielka olbrzymieje z czasem i wiekami,

A choć wada się na niej nieznacznie gdzieś plami,

Jest jak słońce któremu plamki niezliczone

Nie ujmą słoneczności, w jego blask zalśnione.

Tak ci i u Homera znajdziesz senne chwile;

Ale ze snu go nawet nie ważysz się budzić,

Bo nawet i sen mistrza wyda wam się mile,

Mistrza, co pieśnią musiał jasne czoło strudzić,

Pieśń taka morskie głębie i lądy przepłynie,

A choć zginie jej śpiewak, to ona nie zginie!

O! ty starszy młodzieńcze, choć głos ojca twego

Masz, i piersi twej młodej szlachetne westchnienie,

Przyjm ode mnie myśl jedną, że boskie natchnienie,

Wielkim być zdoła tylko u szczytu swojego!

A gdy o jeden stopień zniży się od szczytu,

To jak gwiazda jarząca, co spada z błękitu,

Runie w otchłań jak ciało strącone tułacza

Winowajcy, co podłe robactwo roztacza,

A słońce nad tym z góry jasny blask roztacza.

W sta197 i tysiące kształtów nagle się rozpada,

Niknie, maleje i w proch prochów się rozkłada.

A z kształtów życia na lata przyszłości

Zostaje mumia oku potomności.

Utwór, dla namyślenia, odkąd wziął początek,

Może w skrzyni poleżeć choćby lat dziesiątek;

Boć zniszczysz go, gdy jeszcze trzymasz w ręku swoim,

A nie zniszcz gdy świata raz popłynął zdrojem.

Niech ciemny o kolorach zamilczy rozprawę,

I kto godzić na ostrze nie umie, niech bawi

W sielankowym pokoju, w szranki niech nie staje,

Jeśli nie chce miast198 laurów pozyskać niesławę,

To parodię kapłaństwa w świątyni postawi

I pójdzie cały gorzki w ciemne ojców kraje.

Czyje serce szlachetne i myśl uskrzydlona

Dąży wyżej nad poziom, i nienasycona

Płonie, do lotu, skrzydły, będąc namaszczona:

Ten się czuje na siłach i wie kędy dąży,

Jak orzeł wisząc w górze co nad światem krąży.

Patrzysz go szarą plamką, ledwie dojrzysz tylko,

Lecz on chyżej od gromu na cię spadnie — chwilką!

A gdy lecąc ku ziemi wzrok słońca wytrzyma,

Po szumie skrzydeł jego poznają olbrzyma,

Pieśń ludzi i kamienie wlecze swą potęgą,

W bezdroże swoich pustyń i w dumań pieczary!

Orfeusz199 w koło siebie zgromadził poczwary,

Amfion200 wznosił stolice, rzek okalał wstęgą,

Homer żebrak bogactwa potomnym przekazał

I ślepy w niebo cisnął lecz światłości wstęgą,

Ciemny źrenicą, jasny duchowem spojrzeniem

Zamknął świątynię dumań jasnych gwiazd sklepieniem.

Tyrteusz201 głosem gęski do boju biec kazał,

Ludzi, jak liczby z skarsem, w bitwę słał i mazał.

Pieśń ma rękę żelazną, ma wzrok niewidomy,

Którym ciemność rozjaśnia, przenika ogromy,

Ona nad czas silniejsza, w gruzy co czas zburzy

Przyjdzie i na złość wiekom, wiekom je odwtórzy,

Przez nią się stwórca ludom w ciemnym zapomnieniu

Przypomina, i jarzma ku tyranów drżeniu

Strąca z barków niewinnych, na ciemiężców kładzie,

Proroczo myśl ich łamiąc w wzgardzie i nieładzie!

Lecz dużoż jest śpiewaków, co poczuli siebie?

O nie! oni są jaśni jak gwiazdy na niebie;

Lecz jak liczba ognistych wśród tych gwiazd kometów,

Tak w ludzkości zbyt mało jest wielkich poetów!

Najwięcej świętokradzkich mędrków upodlonych:

Ci ludów nie zawiodą do brzegów zielonych.

Kto czysty, boski, prawy — ten sobą zaświeci

Ten małym środkiem dojdzie głębi niezgłębionych,

Choć kosztem niezmierzonym, wśród losu zamieci

Szedł i jak echo z wieku do wieku przeleci!

Dziś krocie Empedoklów202 biegłoby w płomienie,

Nie mogąc wielkiej sławy inną nabyć drogą,

Niejeden posąg Diany nawiedza zniszczenie,

Lecz karły olbrzymami nigdy być nie mogą!

Wielki duch przed wielkością cudzą się rozściele

I zapałem tym jasny tworzy swe mściciele,

Wielkość czci głos przeszłości, i czci włosy siwe,

Byle na młodą wiosnę szronem nie spadały

I serca cichym fiołkom nie powyżerały,

Nie strąca, ale wznosi, i tworzy szczęśliwe!

Co podłe, to jak furia z łańcuchów piekielnych

Wyzwolona, się rzuca na wszystko, co święte,

Lecz jak depcze, jej imię zdeptane, przeklęte,

Zgnije w dole wzgardzone przez samych śmiertelnych!

Pieśń I, 1 (Maecenas atavis, edite regibus...)

Do Mecenasa

O ty, którego niegdyś królami były przodki,

Mecenasie203, mój skarbie, mój opiekunie słodki!

Bywa, że człek niejeden żywi jeno pragnienie,

By roznieść kurzawę w olimpijskiej arenie,

A jeżeli osiągnie metę powózka chyża,

Mniema, iż go ku bogom palma zwycięstwa zbliża.

Inny znowu się wspina do kurulnych204 zaszczytów,

Zabiegając o względy tłumu zmiennych Kwirytów205.

Tamten zaś opatruje zbożem własne spiżarnie,

Licząc, wiele206 też korcy207 z rynków libijskich zgarnie?

Ów zaś z zamiłowaniem ziemię pługiem obrabia;

Nigdy w myśl mu nie przyjdzie siąść na pokład korabia208

I ze strachem żeglować przez cieśninę myrtojską209:

Ponad skarby Attala210 woli zagrodę swojską.

Kupiec, gdy go na morzu groźny nęka huragan,

Chwali włości swe ciche, zyskom nie szczędzi nagan.

Lecz niebawem w świat płynie na skołatanej łodzi,

Boć niełatwo z dochodem niepokaźnym się zgodzi

Niejeden zaś wytrawny pieczeniarz211, biesiad wyga,

Przed kielichem starego massyku212 się nie wzdryga,

Wśród łąki, co drzew cieniem i nurtem wody chłodnie,

Na gnuśnych wczasach całe przepędza popołudnie,

Wielu obóz pociąga — dźwięki trąb i surem213,

Które przeczuciem wojny napełniają ponurem

Serca matek. — Myśliwy w kniei przepędza noce,

A gdy warchlak marsyjski w sidłach mu się szamoce

Lub gdy wierne ogary wpadną na trop jelonka,

Ja, gdy czoło uczone w święte przystroję bluszcze,

Bogom czuję się bratem, nie dbam o ludzi tłuszcze.

W chłodnym gaju, gdzie tańczą z Nimf214 orszakiem Satyry215,

Polihymnia216 mi chętnie nastraja struny liry,

Euterpe mi wtóruje na swej sielskiej piszczałce,

A ja sobie i Muzom pieśń tę ajolską217 kształcę.

Jeśli na miano wieszcza zasłużyłem z twej strony

wierzę, iż sławą moją uderzę w nieboskłony.

Pieśń I, 5 (Quis multa gracilis te, puer...)

Do Pyrry

Cóż to za chłopiec, różą woniejący,

Pieści się z tobą w chłodnym cieniu groty

I tchnienie traci w pieszczocie gorącej,

A ty swe złote rozpuszczasz uploty

Na białe giezło218? Hejże — nieszczęśliwy!

Ileż on razy łzami się zaleje

Na zdradę twoją, gdy nagle burzliwy

Wicher się w ciemnych głębiach rozszaleje...

Kto dziś, w twe cudne z wiarą patrząc oczy,

Zawsze cię wierną ujrzeć się spodziewa,

Nie wie, co cisza na morskiej roztoczy,

Kiedy śpią żagle i wiatr nie powiewa.

Ja wiem!... jam dawno w zmokłe szaty moje

Przybrał ofiarnej świątyni podwoje —

I dziś dlatego innym klęski wróżę,

Żem zaznał219 ciszy i przecierpiał burze.

Pieśń I, 9 (Vides ut alta stet nive candidum...)

Do Taliarcha220

Widzisz? Sorakte221 świeci siwym222 śniegiem

i już nie mogą utrzymać ciężaru

lasy zbolałe, rzeki

ścięte ostrzem mrozu.

Lecz niech odpłynie chłód: do ognia drewno,

na stół sabińskie wino223 czteroletnie

w dwuusznym dzbanie rozkaż dać,

Taliarchu224,

Resztę zaś bogom zostaw. Gdy ci zechcą

uciszyć wiatr, walczący z rozszalałym morzem,

nie zadrży cyprys

ni wiekowy jesion.

Nie pytaj jednak o jutro, a każdy

dzień, który masz od losu, licz jak zysk.

Nie gardź słodyczą

miłości, czy tańcem,

dopóki na twych włosach nie zagości

bladość śmiertelna225. Niech ciemność alei

rozbrzmiewa lekkim szeptem

umówionych godzin

i śmiechem, który zdradza dziewczynę ukrytą

w ciemnym zakątku, abyś mógł jej zabrać

jakiś drobiażdżek z szyi226

czy z palca, na niby chroniony.

Pieśń I, 9 (Vides ut alta stet nive candidum)

Do Taliarcha

Patrz! Na Sorakcie227, co tam spadło śniegu,

Aż lasy dyszą pod okiścią228 zgięte;

Mróz schwycił, i rzeki w biegu

Stanęły ścięte.

Chcesz mróz odpędzić? Nie szczędź do komina

Drewek, Taliarchu229; z sabińskiego230 dzbanka

Nie żałuj starego wina,

Co strzyma szklanka.

Resztę zdaj Bogom; gdy oni swawolę

Wichrów na morzu ukrócą — z tą zmianą

Twoje cyprysy, topole

Szumieć przestaną.

Nie pytaj, co tam jutro ci wywróży;

Dzionek przeżyty zyskanym nazywaj;

Dopóki młodość ci służy,

Baw się, używaj.

Zwiedzaj przechadzki i Pole Marsowe231;

Starość od ciebie jeszcze tak daleka,

A wieczór chodź na rozmowę,

Gdzie dziewczę czeka.

Coś tam chichocze w cieniu — ów przysionek

Dzieweczkę kryje łatwą do spotkania —

Z paluszka zsuń jej pierścionek,

Zsuń, choć się wzbrania.

Pieśń I, 11 (Tu ne quaesieris, scire nefas...)

Do Leukonoe

Ty nie staraj się grzesznie dochodzić, jaki nam koniec obojgu,

Leukonoe232, bogowie przeznaczyć chcieli i liczb babilońskich233

przestań badać wyroki — bo ileż lepiej wycierpieć już wszystko,

co tam będzie, czy Jowisz 234nas jeszcze wielu zimami obdarzy,

czy nam daje ostatnią, co teraz Morze Tyrreńskie o skały

tam roztrąca... Być mądrą i wino sycić235 pamiętaj, a krótką

miarą długie nadzieje obcinaj. Czas nam ucieka zazdrosny

w ciągu rozmów... korzystaj z obecnej doby236, nie wierząc następnej!

Pieśń I, 11 (Tu ne quaesieris, scire nefas...)

Do Leukonoe

Nie pytaj próżno, bo nikt się nie dowie,

Jaki nam koniec zgotują bogowie —

I babilońskich nie badaj wróżbiarzy.

Lepiej tak przyjąć wszystko, jak się zdarzy...

A czy z rozkazu Jowisza237 ta zima,

Co teraz wichrem wełny morskie wzdyma,

Będzie ostatnia, czy też nam przysporzy

Lat jeszcze kilka tajny wyrok boży,

Nie troszcz się o to i... klaruj swe wina.

Mknie rok za rokiem jak jedna godzina;

Więc łap dzień każdy, a nie wierz ni trochę

W złudnej przyszłości obietnice płoche.

Pieśń I, 14 (O navis, referent in mare te novi...)

Do Rzeczypospolitej238

Ty nasz statku! Na morze ponieść cię mają świeże

fale. Na co się puszczasz?... Mocno się trzymaj portu!

sam już czyliś nie dostrzegł,

jak twe boki, dla239 braku wioślarzy,

jak twój maszt uszkodzony szybkim z południa wichrem,

jak twych żagli stękają pręty, jak trudno zdoła

okręt, lin pozbawiony,

rozkazywać bałwanom skutecznie.

Wszakże nie masz już całych żagli, ni bogów240, których,

gdyby znowu się maszty gięły, przyzywać by można.

Chociaż, będąc szlachetną

córą lasów, ty sosno pontycka241,

chlubić chcesz się daremną nazwą i rodem twoim,

majtek jednak wystraszon zgoła nie ufa statkom,

nawet zdobnym barwami.

Strzeż się, wiatrów igraszką być nie chcąc!

Ty, co niesmak i kłopot ongi wzbudzałaś we mnie,

teraz troskę mi wielką z szczerą tęsknotą sprawiasz,

mijaj morza rozlane

wokół światłem błyszczących Cykladów242!

Pieśń I, 14 (O navis, referent in mare te novi...)

Do okrętu

Okręcie, znowu na morze wybiegasz?

Biada! Co czynisz?! Bez zwłoki

Dąż do przystani! Czyli nie dostrzegasz,

Że już bez wioseł twe boki?

Że maszt się, strzaskan nawałnicą, chwieje,

A liny rwą się i prężą?

Belki się kruszą i pękają reje —

Czyż one odmęt zwyciężą?

Na próżno, w żagli spowinięty strzępy,

Do bogów słać będziesz modły —

Próżno ci dały pontyjskie ostępy243

Tarcice244 z wyniosłej jodły —

Dziś w tym nie szukaj ratunku i chluby!

Choć malowana twa rufa,

Kto się doczekać pewnej nie chce zguby,

Niechaj twym siłom nie ufa!

Niedawno troskę budziłeś w mym łonie,

Dziś wzniecasz niepokój nowy:

O, nie wyjeżdżaj na zdradliwe tonie

Między lśniącymi ostrowy245!

Pieśń I, 22 (Dulce ridenem Lalagen amabo...)

Do Fuskusa

Dulce ridentem Lalagen246 amabo,

Dulce loquentem.

Fusku247, człek z czystym sumieniem jak dziecię

Może bez broni wędrować po świecie;

Nigdy mu bowiem w drodze się nie przyda

Ni ostra włócznia dzikiego Numida248,

Ani zatrutych strzał pełne kołczany.

Fusku, poczciwy człek lub zakochany,

Choćby przez Syrtów249 wędrował odmiały250,

Czy przez Kolchidy251 grzbiet, śniegami biały,

Czy nad Hydaspem252, gdzie w skwarnym upale

Leniwe płyną ociężałe fale,

Wszędy bezpieczny. Wieść nie próżno niesie,

Że gdy raz błąkam się w sabińskim lesie

I rozśpiewany na cześć mej dziewczyny

Brnę coraz dalej w nieznane gęstwiny,

Nagle wychyla się wilk z matecznika

I na mój widok jak zmyty pomyka.

Więc chociaż straszny był jak te potwory,

Których siedliskiem są apulskie253 bory

Lub jako bestia jaka w kraju Juby254,

Jednak — bezbronny — uniknąłem zguby.

Rzuć mnie w step śnieżny, gdzie z drzew nie dolata

Cieplejsze tchnienie wiosny ani lata

I gdzie mgła wieczna wisi nad równiną,

Rzuć mnie w pustynię, gdzie od żaru giną

Ludzie wśród spiekłych skalistych bezdroży,

Gdziekolwiek każe mi iść wyrok boży,

Czy nieba będą sroższe, czy łaskawsze,

Ja mą szczebiotkę będę kochał zawsze,

Moją szczebiotkę o różanej twarzy,

Co słodko śmieje się i słodko gwarzy.

Pieśń I, 23 (Vitas hinnuleo me similis, Chloe...)

Do Chloe255

Do jelonki podobna, która strachliwej matki

tam po górach bezdrożnych szuka, przejęta marnym

strachem lasów i wiatrów,

ty przede mną, o Chloe, uciekasz;

bo czy wiosny początek liściem suchawym zatrząsł,

czy zielone jaszczurki jeżyn rozsuną krzaczek,

zawsze temu zwierzątku

drżą kolanka i wątłe serduszko.

Wszak cię ścigać nie myślę, dziki jak tygrys albo

lew z getulskiej256 pustyni; przestań na koniec przecie

matki czepiać się ciągle,

boś dla męża już dawno dojrzała.

Pieśń I, 23 (Vitas hinnuleo me similis, Chloe...)

Do Chloi

Czemuż ode mnie, Chloe257 urodziwa,

Stronisz, jak ona sarneczka pierzchliwa,

Matki po górach, kniejach szukająca,

Z bojaźni drżąca?

Bo czy to wietrzyk, co z trawką się pieści,

Ruchomym listkiem z wolna zaszeleści;

Czy wąż zasyczy, już tracąc nadzieję,

Cała płótnieje258.

Wszakże ja — świadkiem i ludzie, i bogi! —

Ni lew afrycki259, ani tygrys srogi,

Abym miał szarpać drapieżnymi szpony

Twój włos pieszczony.

Przez litość folguj260 żalowi mojemu!

Kiedyć261 już i czas, i wiek jest po temu,

Odbiegłszy matki, Chloe ulubiona,

Sam tu262 do łona!

Pieśń I, 23 (Vitas hinnuleo me similis Chloe...)

Pierzchasz263 ode mnie, Chloe, jak sarneczka,

Co byle zadrżał listek, gałązeczka,

Zaraz się spłoszy i do kniei bieży

Szukać macierzy.

Jak jej drżą nogi, jak serce kołata,

Gdy krzaczkiem ruszy jaszczurka pstrokata

Lub kiedy wietrzyk narobi hałasu,

Wpadłszy do lasu!

Jam nie getulski264 lew, nie tygrys przecie,

Żebym cię pożarł; wszakżeś ty nie dziecię,

Ślad w ślad za matką jużbyś nie biegała,

Kiedyś dojrzała.

Pieśń I, 23 (Vitas hinnuleo me similis, Chloe...)

Do Chloe

Jako sarenka pomykasz przede mną,

Co w dzikich górach szuka nadaremno

Zgubionej matki — i trwoży się w duszy,

Gdy wiatr zaszemrze lub kiedy poruszy

Jaszczurka wrzosów różowych gęstwiną...

Dyć265 ja rozedrzeć cię nie chcę, dziewczyno,

Jak luty266 tygrys albo lew z Getuli267.

Przeczże268 się dzierżysz wciąż sukni matuli,

Gdy ci czas nadszedł, w którym, choć się drożą,

Dziewczęta muszą poczuć wolę bożą?

Pieśń I, 30 (O Venus regina Cnidi Paphique...)

Ad Venerem269

O Wenus270! Knidu271 i Pafii272 królowo,

Porzuć Cypr ulubiony i zstąp do świątyni273,

Gdzie Glycera274, zwąc275 ciebie, z kadzideł wciąż nową

Ofiarę czyni.

Niech śpieszy z tobą i syn z strzałą w ręku276,

I Gracje277 z rozwianymi przepaski278, Nimf279 chóry,

I młodość, co bez ciebie pozbawiona wdzięku —

I sam Merkury280.

Pieśń I, 38 (Persicos odi, puer, apparatus...)

Autarkia281

Chłopcze, nie szukaj wśród późnej jesieni,

Czy się gdzie późna róża nie czerwieni,

Co mi po strojach, po perskim przepychu,

Gdy w sadzie piję wino, śniąc po cichu?

Lecz narwij mirtów282, masz ich pełno wszędzie.

W mirtowych wiankach do twarzy nam będzie,

Tobie, co w męża urastasz, chłopczyno,

I mnie staremu, co śnię, pijąc wino.

Pieśń II, 3 (Aequam memento rebus in arduis...)

Do Deliusza

Mój Deliuszu283! Prze’ć284 umrzesz kiedyś285, pamiętaj zatem

umysł zawsze stateczny w trudnych zachować przejściach,

a w pomyślnych go chronić

od radości nad miarę swywolnej,

czy tam wszystkie twe lata w smutku przepędzisz, czy też,

gdzieś na łączce odległej leżąc, w świątecznym czasie

uszczęśliwiać się będziesz

dzbanem wyborowego falernu286.

Tam gdzie sosna ogromna z białą topolą swoje

cienie łączy gościnne, szerząc gałęzie wokół,

i gdzie w skośnym strumyku

z trudem wartka się woda przedziera,

tam każ wino, pachnidła znosić i róż zbyt krótko

trwałe kwiaty, dopóki lata, majątek oraz

czarna nitka podziemnych

prządek z życia korzystać pozwolą.

Lasy, któreś zakupił, miejską siedzibę twoją,

dworek wiejski, żółtego Tybru zroszony nurtem,

musisz wreszcie porzucić;

dziedzic stosy twych skarbów zabierze.

Wszystko jedno, czy jako bogacz, swych przodków nawet

od Inacha287 wywodząc, skonasz, czy jako biedak

z gminu zemrzesz na dworze,

Orku288 bezlitosnego ofiara.

Wszystkich razem na jedno miejsce nas pędzą, wszystkich

los obraca się w urnie, z której wypadnie później,

albo rychlej, by w łodzi289

nas umieścić na wieczne wygnanie.

Pieśń II, 3 (Aequam memento rebus in arduis...)

Ad Dellium290

Pomnij zachować umysł niezachwiany

Pośród złych przygód i od animuszu

Zbyt zuchwałego wśród pomyślnej zmiany

Chroń się, gdyż umrzesz, Delliuszu291;

Umrzesz, czy smutny przeżyjesz czas cały,

Czy na trawniku zacisznym zasiędziesz

Na dni świąteczne i z piwnic wystały

Swój falern292 zapijać będziesz.

Gdzie biała topol z sosną rozrośniętą

Chętnie swe cienie gościnnie zespala,

Gdzie wstrząsać brzegu kotliną wygiętą

Pierzchliwa sili się fala —

Tam rozkaż przynieść i wina, i wonie,

I kwiaty róży, tak krótkiej trwałości,

Póki wiek, mienie i trzech prządek dłonie

Tej ci dozwolą radości.

Ziem skupowanych ustąpisz — i domu.

I willi, którą żółty Tyber myje —

Ustąpisz: bogactw spiętrzonych ogromu

Dziedzic twój potem użyje.

Czyś bogacz, plemię Inachusa293 stare,

Czyś biedak, wyszły z warstw najniższych łona —

Nie ma różnicy: pójdziesz na ofiarę

Bezlitosnego Plutona294.

Wszyscy zdążamy tamże: wszystkim z urny

Prędzej czy później jeden los wychodzi:

I w kraj wiecznego wygnania pochmurny

Na smutnej wyśle nas łodzi.

Pieśń II, 7 (O saepe mecum tempus in ultimum...)

Do Pompejusza

Pompejuszu295, coś ze mną nieraz najcięższe chwile

przebył w wojsku, gdy nami Brutus296 dowodził297, któż cię

wrócił jako Kwirytę298

bogom naszym, niebiosom italskim?

Pierwszyś z moich przyjaciół, z tobą częstokroć długie

doby winem skracałem, wieńcząc kwiatami włosy

malabatrem299 syryjskim

namaszczone. Przeć’300 z tobą nieszczęsne

ja Filippi301 poczułem, z tobą przebyłem też nagłą

tę ucieczkę, niepięknie tarczę rzuciwszy302, mężnych

gdy znękano, gdy groźni

krwawej ziemi się twarzą dotknęli.

Mnie zaś wystraszonego szybko Merkury303 uniósł,

w gęstej chmurze, przez wrogów hufce, a ciebie odpływ

morza porwał, na powrót

pędząc falą burzliwą do wojny.

Więc należną biesiadę wypraw Zeusowi, długą

zaś żołnierką znużone boki wyciągnij sobie

tu, pod moim wawrzynem;

nie szczędź dzbanów dla ciebie schowanych!

Puchar winem napełnij, w którym się troski topią,

polej głowę pachnidłem z muszli obszernej!... Któż się

stara, aby z selery304

wilgnej, albo też z mirtu spleciono

wieńce?... Kogoż ogłosi Wenus305 sędzią pijących306?...

Edończykom307 w Bachusa308 szale ustąpić nie chcę!

Miło przecież mi szaleć,

skoro taki powrócił przyjaciel!

Pieśń II, 7 (O saepe mecum tempus in ultimum...)

Do Pompejusza Warusa

Pomnisz, jak śmierci w oczy my patrzali

Z bliska, gdy Brutus309 hetmanił310 szeregom

Któż ci kwiryctwo311 wrócił, kto z oddali

Wrócił penatom312 i italskim brzegom?

Pompeju! my dwaj najstarsi druhowie,

Z tobą mi chwile biegły nieleniwo

Niegdyś przy pełnym, z różami na głowie

Malobatrową313 łyszczącej oliwą.

My pod Filippi314 walczyliśmy razem,

Gdzie tak sromotnie zgubiłem w popłochu

Tarczę, gdy męstwo naszych pod żelazem

Padło, w skrwawionym tarzając się prochu.

Lecz mię drżącego pośród nieprzyjaciół

Wyrwał Merkury315 i przechował w chmurze;

A tyś do mordów, bracie, tak się zaciął,

Żeś z portu wypadł, w nowe lecąc burze.

Złóżże więc Bogu dziękczynne obiaty316

I wypoczywaj, bojem zmordowany,

Tu, gdzie cień daje ten laur rosochaty,

I gdzie czekają na cię pełne dzbany.

Massyk317 gubiący troski lej do szklanki,

A z konch318 głębokich czerp maści i wonie.

Hej żywo! kto nam posplata tam wianki

Świeże z opichu319 i mirtu na skronie?

Kogo nam Wenus320 da królem biesiady?

Mniejsza — lecz dzisiaj pohulam jak Traki321

O, bo już sobie nie mogę dać rady,

Kiedy mi do dom zawitał gość taki!

Pieśń II, 7 (O saepe mecum tempus in ultimum...)

Na powitanie przyjaciela

O ty! co ze mną w straszliwej potrzebie,

Za dni Brutusa322, użyłeś niewczasu;

Wyznaj — w oracza kto zmienił i ciebie?

W progi kto sielskie wrócił bez hałasu...?

Bracie mej wiosny — życia, Pompejuszu323!

Z którym, bywało, płynące godziny

Mierzymy płynem — i dla animuszu

Syryjskie na skroń kładziemy wawrzyny.

Porażkę obu Filipijskie pola324

Znają — mnie wstydniej, bo znają bez tarczy;

Lecz są przygody, gdy żelazna wola

Na nic już, okrom325 śmierci, nie wystarczy!

Bladego strachem, gdy miecze wokoło,

Ima326 mnie szparki327 Merkur328 i uchrania:

Gdy ty samotne stawisz jeszcze czoło

Straszliwej burzy, im więcej pochłania.

Dziś, czas wojenne ukrócić329 zagony330,

Jowisza331 ołtarz zapalić płomieniem:

I udział przyjąć dobrze zasłużony

W laurach mych, które są: ciszą i cieniem.

Massyckie wina332 nietkniętej pieczęci

Na wieki mamże uwięzić w piwnicy?

Nie! — toast wznieśmy... toast niepamięci.

— mirtów nam wieńce dajcie!... niewolnicy.

Wenus333 osądzi, gdzie przegrana sprawa:

Przepić mnie? niech się i Trak334 nie ośmiela.

Jeden-bo z tylu szałów mi zostawa:

Słodszy nad wszystkie!... powrót przyjaciela.

Pieśń II, 10 (Rectius vives, Licini, neque altum...)

Do Liciniusa Mureny

Żyj, Licini335, stateczniej i ani dokuczaj

ciągle morzu pełnemu, ni z strachu przed burzą,

zbyt ostrożny, za blisko przypieraj do brzegów

często zdradliwych.

Złotą miarę336 ktokolwiek pokochał, bezpieczny,

skalanego śmieciami posiadać nie będzie

domu, ani też, skromny, otoczy się dworem

zazdrość budzącym.

Częściej świerkiem ogromnym miotają przeć’337 wichry,

ciężej walą się baszty wysokie na ziemię,

a pioruny zazwyczaj w najwyższe wierzchołki

gór uderzają.

Umysł usposobiony roztropnie nadziei

nie zwykł tracić w nieszczęściu, lecz w szczęściu przeciwnych

losów lękać się będzie. Sprowadza nam Jowisz338

zimy straszliwe,

lecz je także usuwa... Jeżeli jest teraz

źle, nie zawsze tak będzie!... Apollo339 milczącą

Muzę340 lutnią czasami rozbudza, nie zawsze

łuk ma nagięty341.

W trudnych sprawach okazuj się pełnym odwagi

i wytrwałym, a wiatry gdy nazbyt pomyślne

pędzić będą galerę, to ściągaj roztropnie

żagle wydęte!

Pieśń II, 13 (Ille et nefasto te posuit die...)

Do drzewa342

Kto cię pierwszy zasadził, w dniu to złowrogim zrobił,

świętokradzką cię także ręką, o drzewo, wnukom

wyhodował na zgubę

i na całej tu wioski sromotę343.

Uwierzyłbym, że taki człowiek własnemu ojcu

kark już skręcił i w nocy świętą komnatę zbryzgał

gościa swego posoką.

Kto tam ciebie, ponure ty drzewo,

coś na głowę niewinną pana się zwalić miało,

na mym polu postawił, pewno kolchidzkich jadów344

i wszystkiego się dotknął,

co gdziekolwiek jest grzechem i zbrodnią.

Czego trzeba unikać, tego się ustrzec każdej

chwili, trudne zaiste dla nas zadanie! Wstręt ma

do Bosforu345 punicki346

żeglarz, ślepych skądinąd się losów

nie lękając, a żołnierz boi się strzały Partów347,

ich ucieczki tak nagłej348, Partów zaś straszy siła

Rzymian, straszą kajdany349...

Ale zmiatał narody i zmiatać

będzie nagły gwałt śmierci. Wszak już widziałem niemal

państwo czarnej królowej350, sądy Eaka351 oraz

dusz pobożnych siedziby

i Safonę352 na lutni eolskiej

skargi głoszącą przeciw dziewicom swego miasta,

Alceuszu353, i ciebie, któryś te straszne klęski

morza, wojny, ucieczki

dźwięczniej prątkiem354 twym złotym odbijał.

Śpiew obojga, świętego godzien milczenia, w duszach

zmarłych wzbudza podziwy; wieści o bitwach jednak,

o tyranach wygnanych

chciwiej tłumy chwytają swym uchem.

Jakże dziwić się nad tym, skoro stugłowy potwór355,

osłupiony pieśniami, czarne swe uszy spuszcza,

a wplecione w Eumenid356

włosy żmije spoczynkiem się cieszą.

Nawet słynny Prometeusz357, razem z Pelopsa ojcem358,

brzmieniem miłych tych śpiewów w ciężkich się zwodzą troskach

i nie myśli już Orion359

lwy i rysie tchórzliwe popędzać.

Pieśń II, 14 (Eheu fugaces, Postume, Postume...)

Do Postumiusa

O, Postumie360, Postumie! lata, niestety, szybko

nam uchodzą; pobożność nawet nie może wstrzymać

ani zmarszczek grożących,

ani śmierci, co zwalczyć się nie da;

choćbyś, ile dni w roku, co dzień zarzynał trzysta

byków361, zmiękczyć Plutona362, bracie, nie zdołasz, bo on,

na łzy wszelkie nieczuły,

Geriona363, to cielsko troiste,

i Titiosa364 w niewoli trzyma za smutną rzeką,

którą musim przepłynąć wszyscy365, co z darów ziemi

żyjem, czy tam królami

będziem, czy też biednymi chłopami.

Wszak daremnie krwawego będziem unikać Marsa366

i rozbitych o skały Hadrii367 ryczącej wałów368,

albo wiatrów północnych

zdrowiu w porze jesiennej szkodliwych;

musim czarny oglądać Kocyt369, błądzący prądem,

tu i ówdzie, leniwym, niecne Danaów plemię370,

Eolidę Syzyfa371,

skazanego na trudy bez końca;

musim ziemię pożegnać, dom i kochaną żonę,

z tych zaś, które hodujesz, drzewek nie pójdzie z tobą,

panem krótkochwilowym,

żadne, oprócz obrzydłych cyprysów372.

Ten twój cekub373, którego mnogie ci klucze strzegą,

mędrszy dziedzic wypije; sławnym tym winem, raczej

uczty kapłanów godnym,

będzie swoje posadzki oblewał!

Pieśń II, 14 (Eheu fugaces, Postume, Postume...)

Hej! hej! pierzchliwe Postumie374, Postumie,

Zbiegają lata; ni modlitwa nasza

Zmarszczków z oblicza odstraszyć nie umie;

Starości, ani śmierć nie odstrasza.

Niczym nie zmiękczysz Plutona375 wyroków,

Choćbyś mu trzysta byków bił codziennie,

Jak raz Tytyja376 z Gerionem377 wziął w oków378

Czarnego Stygu379, tak trzyma niezmiennie.

A my, co ziemskie pożywamy380 płody,

Radzi nie radzi pójdziem kiedyś wszyscy

Przez jego czarne przewozić się wody,

Wielcy królowie, pachołkowie niscy.

Próżno nas stracha381 Mars382 srodze wojenny,

I unikamy burz Adriatyku;

Próżno, gdy powiew pociąga jesienny,

Chronimy zdrowia od chorób bezliku.

W końcu przyjść musisz nad brzeg czarnej rzeki

Mknącej leniwo; patrzyć na tortury

Cór Danausa383 przeklętych na wieki,

I na Syzyfa384 trud u stoku góry.

Raz się oderwać trzeba — nie ma rady!

Od roli, domu, małżonki nadobnej;

A z drzew, którymiś umaił twe sady,

Za tobą pójdzie li385 cyprys żałobny386.

Cekub387, chowany pod zamkiem tak długo,

Mądrzejszy dziedzic wypije, zmitręży388

I po podłodze lać się będzie strugą

Wino, co warte iść na stół do księży.

Pieśń II, 20 (Non usitata nec tenui ferar...)

Do Mecenasa389

Ni zwyczajne ni cienkie pióra mnie wzniosą, wieszcza

dwukształtnego390 przez płynny eter; już dłużej bawić

tu na ziemi nie myślę,

lecz nad wszelką już wzniósłszy się zazdrość,

miasta nasze porzucę... Ja, co pochodzę ze krwi

biednych ojców, którego zwykłeś przyzywać, drogi

Mecenasie391! nie umrę,

ani Styksu392 mnie woda na wieki

nie uwięzi... Już szorstka skóra na udach siadła393,

całym zmienił się górą w ptaka białego, lekkie

bowiem pióra na plecach

i na palcach mi rosną. O wiele

prędzej lecąc niż Ikar394, syn ów Dedala395, zwiedzę,

do śpiewnego łabędzia kształtem podobny, brzegi,

które jęcząc biczuje

Bosfor396, Syrty397 i pola północne.

Mnie znać będą, prócz Kolchów398, Daki399, co tają strach swój

przed pułkami groźnymi Marsów400, na końcu ziemi

znać mnie będą Gelony401,

zręczny Hiszpan i taki, co pija

wodę z rzeki Rodanu402... Niechaj od próżnej urny403

z dala treny zostaną, smutek i wstrętne skargi!

Wstrzymaj krzyki i grób mój

bez zbytecznych zaszczytów pozostaw!

Pieśń II, 20 (Non usitata nec tenui ferar...)

Do Mecenasa404

Niezwyczajnymi, niewątłymi pióry

Piewca dwoisty, przez płynne lazury

Lecę nad grody, nad zawiść nikczemną

Wzbity — a ziemia ucieka przede mną.

Mnie, zrodzonego z ojca krwi ubogiej,

Mnie, co kochanym nazywa mój drogi

Mecenas — mnie śmierć nie zgładzi na wieki,

Ni od stygowej405 odepchną mię406 rzeki.

Już, już mi skóra chropawa golenie

Ściąga, w białego łabędzia się mienię407;

Od góry w puszek już obrastam miękki,

Mam go na barkach i palcach u ręki.

Wnet ja szybszymi niż sam Ikar408 loty

Brzegów Bosforu szumiące zawroty,

Hiperborejskie409 stepy i Getule410

Oblecę, pieśnią łabędzią rozczulę.

Mnie pozna Kolchid411 i Dak412, co się naszej

Marsów kohorty413, niby to nie straszy,

Daleki Gelon414, mnie iberskie415 rody,

I ci, co piją rodanowe416 wody.

Nie chcę ja neniów417, gdy już zwłoki moje

Do grobu pójdą; o wycia nie stoję,

Ani o żale; przepych niepotrzebny

Którym się obrzęd otacza pogrzebny.

Pieśń II, 20 (Non usitata nec tenui ferar...)

Do Mecenasa418

Niezwykłym i nie leda419 piórem opatrzony

Polecę precz, poeta, ze dwojej420 złożony

Natury: ani ja już przebywać na ziemi

Więcej będę, a więtszy nad zazdrość, ludnemi

Miasty wzgardzę. On, w równym szcześciu urodzony,

On ja, jako mię zowiesz, wielce ulubiony

Mój Myszkowski421, nie umrę ani mię czarnemi

Styks422 niewesoła zamknie odnogami swemi.

Już mi skóra chropawa padnie423 na goleni,

Już mi w ptaka białego wierzch sie głowy mieni;

Po palcach wszędy nowe piórka sie puszczają,

A z ramion sążeniste skrzydła wyrastają.

Terazże nad Ikara424 prędszy przeważnego425

Puste brzegi nawiedzę Bosfora hucznego426

I Syrty Cyrenejskie427, Muzom poświęcony

Ptak, i pola zabiegłe428 za zimne Tryjony429.

O mnie Moskwa i będą wiedzieć Tatarowie,

I róznego mieszkańcy świata Anglikowie,

Mnie Niemiec i waleczny Hiszpan, mnie poznają,

Którzy głęboki strumień Tybrowy pijają.

Niech przy próznym430 pogrzebie żadne narzekanie,

Żaden lament nie będzie ani uskarżanie:

Świec i dzwonów zaniechaj, i mar drogo słanych,

I głosem żałobliwym żołtarzów431 śpiewanych.

Pieśń III, 1 (Odi profanum vulgus et arceo...)

O różnych dążnościach ludzkich

Nienawidzę świeckiego gminu432 i z dala trzymam

go od siebie... Językom wara!... ja, kapłan Muzy433,

pieśni przedtem nieznane

głoszę naszej męskiej i żeńskiej młodzieży.

Władze dzierżą nad własnym ludem królowie, których

bać się trzeba; nad nimi władzę ma Jowisz434; słynny

ów zwycięzca olbrzymów,

brwi swe marszcząc, potrząsa tym światem.

Są tu tacy, co drzewka w bruzdy na rozleglejszych

sadzą polach niż drudzy; inny, szlachetniej zrodzon,

za urzędem na polu

Marsa goni435, zaś tamtych poleca

zacność życia i dobra sława; niejeden większą

dworzan cieszy się zgrają;... wszakże Konieczność równym

prawem losy wyciąga

tym, co stoją wysoko i nisko;

każde imię kołuje w wielkim jej dzbanie! Komu

miecz dobyty nad niecnym karkiem już wisi436, temu

sycylijskie biesiady

pewno smaku słodkiego nie sprawią,

snu mu lutni lub ptaków śpiewy nie wrócą... Sen ów

lekki nie ma do niskich chatek rolników wstrętu,

ni do brzegów cienistych,

ni do Tempo437, doliny wiaterków.

Pragnącego co dosyć ani burzliwe morza

niepokoić nie będą, ani gwałtowny zapęd

Niedźwiedzicy na niebie

zachodzącej438 lub Koźląt wschodzących,

ani gradem sieczone piękne winnice, ni też

pola często zawodne, których się drzewa skarżą

raz na zalew, to znowu

na skwar słońca lub mrozy szkodliwe.

Czują ryby, że groble, dążąc daleko w morze,

ich dziedzictwo zmniejszają... tutaj spuszczają bowiem

przedsiębiorcy z czeladzią

i właściciel znużony już ziemią

na dno głazy spajane. Postrach i Groźby jednak

pną się w górę za panem, czarna zaś Troska z galer

w spiż okutych nie schodzi

i na siodło za jeźdźcem zasiada.

Cierpiącego więc jeśli ani frygijski kamień439,

ni strój purpurowy, jasny jak słońce, wcale

uspokoić nie zdoła,

ani wino z Falernu440 i perskie

maści, po cóż stawiałbym, podług nowego wzoru,

sień wysoko sklepioną z bramą budzącą zazdrość,

po cóż dałbym, za skarby

kłopotliwsze, mą wioskę sabińską?

Pieśń III, 1 (Odi profanum vulgus et arceo...)

O próżnościach świata

Nie cierpię gminu441; precz niepoświęcony!

Ucisz się — wnet tu nieznana popłynie

Oda. Jam kapłan Muzy, jam natchniony,

Śpiewam mołojcom442 i dziewic drużynie.

Nad ludem twardzi panują królowie,

A królów Jowisz443 powściąga prawicą;

Jak raz Gigantów444 starł butne pogłowie445,

Tak światem trzęsie ócz446 swych błyskawicą.

Jednym się trafia sadzić dłuższe rzędy

Drzew niźli drugim; ów z zapałem śpieszy

Na Marsopolu447 zdobyć pierwsze względy;

Tego, gdy dobre imię zyskał, cieszy;

Ów rad, im więcej klientów nazbiera.

Lecz śmierć to wszystko równa: gdy w głębokiej

Urnie, mieszając losy, nie przebiera;

Wielkim lub niskim ciska swe wyroki!

Komu nad karkiem już wisi miecz goły,

W smak mu nie pójdą sykulskie448 łakotki;

Nie uśpi świegot ptaszków go wesoły,

Ani dźwięk lutni ukołysze słodki.

Od niskiej strzechy biednego rolnika

Sen nie ucieka; znajdzie go na łące

Pod drzew sklepieniem, nad brzegiem strumyka

W Tempe449, gdzie wieją zefiry chłodzące.

Kto poprzestaje na samej potrzebie,

Ten się nie boi zhukanych mórz grozy,

Czy Arktur450 z burzą spuszcza się po niebie,

Czy sprowadzają wiatr wschodzące Kozy451.

Ani się skarży, gdy grad mu wytłucze

Piękne winnice; a drzewa w ogrodzie

Przez ciężkie mrozy ucierpią lub tucze;

A on ucierpi w corocznym dochodzie.

Pan wielki ziemią znudzon, co mu rodzi,

Nawet to morze połyka oczyma:

Z majstry, z czeladzią olbrzymi wał grodzi,

Że nawet ryba pływać już gdzie nié ma.

Lecz z czarną troską chodzi on jak struty —

Gdzie bądź się ruszy, tuż za nim śmierć blada:

Ona na okręt miedzią wskróś okuty

Wsiądzie, i konno gdy jedzie, z nim wsiada.

Nic cię nie broni od tych trwóg napaści

Ni marmur z Frygii452, ni blaski purpury,

Ni Achmenowe453 woniejące maści,

Ni rozweseli falern454, gdyś ponury.

Mamże budzące zazdrość kolumnady

Lub nowym stylem wznosić atrium455 pyszne?

Mamże za złota zgryźliwe pokłady

Mieniać456 sabińskie457 ustrońko zaciszne?

Pieśń III, 21 (O nata mecum consule Manlio...)

Do dzbana

Dzbanie mój pisany,

Dzbanie polewany,

Bądź płacz, bądź żarty, bądź gorące wojny,

Bądź miłość niesiesz albo sen spokojny;

Jakokolwiek zwano

Wino, co w cię lano,

Przymknij się do nas, a daj się nachylić,

Chciałbym twym darem gości swych posilić.

I ten cię nie minie,

Choć kto mądrym słynie,

Pijali przedtem i filozofowie

A przed się mieli z pełna rozum w głowie.

Ty zmiękczysz każdego

Najstateczniejszego,

Ty mądrych sprawy i tajemną radę

Na świat wydawasz przez twą cichą zdradę.

Ty cieszysz nadzieją

Serca, które mdleją;

Ty ubogiemu przyprawujesz rogi,

Że mu ani król, ani hetman srogi.

Trzymaj się na mocy,

Bo cię całej nocy

Z rąk nie wypuścim, aż dzień jako trzeba,

Gwiazdy rozpędzi co do jednej z nieba.

Pieśń III, 25 (Quo me, Bacche, rapis tui...)

Do Bakchusa

Dokąd Bakchu458 pełnego ciebie

mnie porywasz?... Do lasów lub pieczar jakich

pędzę nowym ożywion duchem459?

Gdzież jaskinie usłyszą pomysły moje,

by sławnego Cezara460 chwałę

wznieść do niebios, do rady Jowisza461?... Powiem

coś świetnego, nowego, innym

nietkniętego językiem!... Tak samo Ewias462

już słupieje bezsenna, patrząc

tam na Hebrus463 i Trację464 zbieloną śniegiem,

na Rodopę465 zwiedzaną dzikich

ludów stopą, jak brzegi i puste gaje

ja zbłąkany podziwiać lubię.

O! Najadów466 potężny ty władco, oraz

i Bachantek467, co mogą silną

ręką wzniosłe obalać jesiony, zgoła

nic drobnego, ni płaską mową

nic nie powiem, co zmarnieć by mogło... Bakchu!

niebezpieczna to rozkosz biec za

bogiem skronie wieńczącym zielonym liściem.

Pieśń III, 26 (Vixi duellis nuper idoneus...)

Do Wenus

Byłem ci niegdyś jak ulał dla dziewek,

W zapasach z nimi nie bez chwały szczerej;

Dziś mój wojenny dawny przyodziewek

I lutnię wieszam w świątyni Wenery468.

Hej! hej! tam złóżcie ów wszelaki statek469:

Pochodnie, łuk mój i drążki, którymi

Drzwi podważałem panieńskich komnatek,

By lube żądze ukoić za nimi.

...Dziś piękna Chloe w oczy mi się śmieje,

A więc cię błagam, boska Cypru pani,

Zanim do reszty łeb mi posiwieje,

Oćwicz batożkiem tęgo skórę na niej.

Pieśń III, 30 (Exegi monumentum aere perennius...)

Do Melpomeny

Ukończyłem już pomnik ten trwalszy od spiżu,

od królewskiej budowli piramid wznioślejszy

i którego ni deszcze żarłoczne, ni wichry szalone,

lat szeregi bez końca, ni wieki w swym biegu

nie zdołałyby zniszczyć. Nie umrę ja cały;

część niemałą zostawię po sobie, bo onej

Libityna470 nie zgładzi... Przyszłości pochwałą

wzrastać będę, ja wieczny młodzieniec, tak długo,

jak z milczącą dziewicą471 na Kapitol472 wchodzić

arcykapłan nasz będzie... Gdzie szumi gwałtowny

Aufid473, w suchym gdzie kraju wieśniakom474 królował

Daunus475, sławić mnie będą, bo jestem potęgą,

choć syn gminu, najpierwszy nadając eolskim

pieśniom dźwięki italskie476... O, przybierz tę dumę,

której szuka zasługa i zechciej me włosy,

Melpomeno477, uwieńczyć delfickim wawrzynem.

Pieśń III, 30 (Exegi monumentum aere perennius...)

Do Muzy

Stawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiży478,

Od królewskich piramid sięgający wyżej;

Ani go deszcz trwający, ani Akwilony479

Nie pożyją480 bezsilne, ni lat niezliczony

Szereg, ni czas lecący w wieczności otchłanie.

Nie wszystek umrę, wiele ze mnie tu zostanie

Poza grobem. Potomną sławą zawsze młody,

Róść481 ja dopóty będę, dopóki na schody

Kapitolu482 z westalką483 cichą kapłan kroczy.

Gdzie z szumem się Aufidus484 rozhukany toczy,

Gdzie Daunus485 w suchym kraju rządził polne ludy,

Tam o mnie mówić będą, że ja — niski wprzódy,

Na wyżyny się wzbiłem, i żem przeniósł pierwszy

Do narodu Italów rytm aiolskich wierszy486.

Melpomeno487, weź chlubę, co z zasługi rośnie,

I delfickim wawrzynem wieńcz mi włos radośnie.

Pieśń IV, 7 (Diffugere nives redeunt iam gramina campis...)

Do Torkwata488

Śnieg już się rozpierzchł i armia traw489 powróciła na pola,

na drzewa — ich włosy zielone.

ziemia zmieniła swą postać490 i rzeki opadające

płyną spokojnie wzdłuż brzegów.

Gracja z Nimfami i z dwoma siostrami odważa się tańce

naga prowadzić po gajach.

„Nie licz na nieśmiertelność!” ostrzega cię rok i godzina,

która dzień miły porywa.

Chłód się roztapia w powiewach ze wschodu, a wiosnę zabija491

lato, co znika niebawem,

gdy jesień owoconośna rozdaje swe plony, a po niej

leniwa492 zima powraca.

Lecz księżyc493, co pędzi po niebie, odzyska to, co utracił,

my zaś, Torkwacie! gdy wpadniem

tam, gdzie jest ojciec Eneasz494, gdzie Tullus495 bogaty i Ankus496,

prochem i cieniem jesteśmy.

Któż ci tam powie, czy dobę jutrzejszą bogowie dorzucą

do dzisiejszego nam życia?

Wszystko, co dzisiaj życzliwym dasz sercem, to ujdzie

chciwego rękom dziedzica.

Skoro raz umrzesz i sędzia Minos497 na ciebie tam wyda

świetne wyroki, już tobie

życia nie wrócą ni ród twój, ni świetna wymowa, ni twoja

znana pobożność, Torkwacie!

Ani tam bowiem Hippolit498 wstydliwy nie został przez Dianę499

z piekieł ciemnicy uwolnion,

ani Perseusz500 nie zdoła pokruszyć letejskich okowów501

Piritousa502 drogiego!

Satyra I, 9 (Ibam forte Via Sacra...)

Gaduła

Szedłem raz Świętą Ulicą, zwyczaju trzymając się swego,

zamyślony głęboko o jakichś niebieskich migdałach:

nadbiegł pewien, znany mi tylko z nazwiska, patałach,

rękę mi ścisnął i krzyczy: „Jak się masz, kochany kolego?”

„Średnio na jeża — odparłem — i życzę ci jak najlepiej!”

Widząc, że przypiął się do mnie i ani się nie odczepi,

pytam: „A co chcesz?”. On na to: „Ach znasz mnie, wszak jestem literat!”.

”Cenię cię za to” —- bąknąłem... i pragnąc mu umknąć, rad nie rad

kroku przyspieszam, to znowu przystanę i w sposób intymny

szepce coś niby słudze do ucha... a ciało mi zimny

pot oblewa. „O gdybym tak umiał do gniewu być prędki

jak Bolanus!”, powtarzam w duchu. On, wziąwszy mnie w dozór,

sławił Rzym i przedmieścia, wartko rozpuścił już ozór.

Ja wciąż milczę. On wtedy: „Już z dawna zgaduję twe chętki!

Zwiać chcesz ode mnie... fe, brzydko! Wszak nie masz co robić... więc pójdę

z tobą, gdziekolwiek dążysz”. Ja w nową wdałem się bujdę:

„Po co masz drogi nakładać? Do człeka, co złożon chorobą

idę... nie znasz go... mieszka daleko za Tybrem503... w pobliżu

parków Cezara...” „Mam czas, nie jestem leniwy, więc z tobą

pójdę wszędzie”. Stuliłem uszy, niepomny prestiżu

jak zgłupiały osiołek, gdy wielki przytoczył go bagaż.

On znów: „Zważywszy mój talent, już widzę, że się nie wzdragasz

z Wiskiem504, z Wariusem505 mnie równać w przyjaźni... Boć przecie któż skrobnie

tyle wierszy za jednym zamachem? Kto równie nadobnie

tańczy jak ja? Niech się schowa Hermogen506! Jam w śpiewie Seireną507!”.

Tu mi udało się wścibić pytanie: „Masz matkę ubogą

lub krewniaków na swojej opiece?” „Nie! Nie mam nikogo!

Wszystkich złożyłem do grobu”. „Szczęśliwi!... Jam został ci jeno...

Dobij i mnie, boć na mnie okrutny taki los czyha,

który w dzieciństwie mi z urny wytrzęsła stara wróżycha:

»Jego nie zgładzi trucizna ni wrogów włócznia żelazna,

grypa ni starcza podagra508, ni ból, co wykręci mu tułów;

jego dobije gaduła... więc niech się wystrzega gadułów,

kiedy nieco zmądrzeje i lat dojrzalszych już zazna!«”.

Ćwierć dnia już zmitrężywszy, przechodzim koło świątyni

Westy509. On stawić się w sądzie miał w związku z własnym procesem:

wiedział, że przegra sprawę, jeżeli inaczej uczyni,

rzecze więc: „Chwilkę bądź łaskaw zaczekać!” „Niech zginę z kretesem,

znam się jak kura na pieprzu510!” „Czy sprawę, czy ciebie opuścić?

Jestem w kłopocie!” „Mnie opuść!” „O, nigdy!” I (widać już wściekł się)

rusza jak opatrzony przed siebie. Ja za nim, bo juści

jak się tu oprzeć zwycięzcy? „A jakże z tobą Mecenas? —

on znów pyta. — Ten szczęściarz urządzać się umie roztropnie:

z garstką wybrańców przestaje jedynie! Gdybyś zapoznał

mnie z nim, o! wielkich względów z mej strony na pewno byś doznał:

ja bym ci robił u niego protegę511! Niech kaczka mnie kopnie,

jeślibyś wszystkich nie zaćmił!”. Ja na to: „Zdaje się, że nas

mylnie sądzisz. Boć w żadnym domu nie żyje się czyściej:

nie masz tam intryg ni gniewów, ni plotek, ni podłej zawiści,

forów nie dają bogatszym ni mędrszym, lecz każdy tam znajdzie

miejsce dla siebie”. „Ech, szklisz512! Uwierzyć trudno tej bajdzie”.

„Ależ to prawda!” „Więc staraj się o nią: mocą swych zalet

zdołasz go podbić... On do współczucia łatwo się nagnie,

tylko się droży z początku. Nie zaśpię gruszek w popiele513:

dziś jeszcze służbę przekupię... cóż, trzeba sięgnąć do kalet514!

Jeśli mnie z kwitkiem odprawią, trudnościm się jeszcze nie przeląkł:

chwilę stosowną wypatrzę, na drodze zaczepię go śmiele,

odprowadzę... Bez pracy wszak nie ma kołaczy!”. W rozterce

odsiecz ujrzałem: szedł Fuscus Aristius515! On jako zły szeląg

znał mojego kompana. Stajemy... „Ach, skądże to, skądże

dążysz, kochany, i dokąd?” — zapytał. Ja w miejscu się wiercę,

szczypię go z lekka w ramię i perskie oko doń robię,

głową mu kiwam, by chciał mnie ratować. On śmiał się niemądrze,

niby nie rozumiejąc... Mnie żółć aż wrzała w wątrobie!

„Kiedyś mówiłeś, że chciałbyś poufnie rozmówić się... a bez

świadków... ze mną...”. „Pamiętam, pamiętam! Lecz pozwól, że w kropce

dziś cię zostawię... Do jutra! Wszak dzisiaj trzydziesty jest szabas516,

chciałbyś podciętym Żydziaszkom w nos kopcić517?” „Przesądy mi obce!” —

odmę się na to, lecz on: „A ja za wzorem pospólstwa

jestem przesądny... Wybacz! Pomówim później!”. Ostatnie

zagasły nadziei promienie! Zbiegł huncwot, w niewolę gadulstwa

mnie nieszczęsnego oddając! Lecz nadszedł moment wyzwolin:

zabiegł gadule drogę przeciwnik i złowił go w matnię:

„Tużeś mi, ptaszku?! — huknął. — To ty się uchylasz od prawa!

Nuże go taszczyć przed sąd!”. Ja uszy do góry! Krzyk, wrzawa,

rwetes na całej ulicy! I tak mnie wybawił Apollin...

Przypisy:

1. ars poetica (łac.) — sztuka poetycka; dzieło opisujące najlepszy zdaniem autora sposób tworzenia literatury. Zachowały się tylko dwa takie starożytne utwory: Poetyka Arystotelesa oraz właśnie List do Pizonów, który rozpoczął wielowiekową modę na pisanie takich utworów wierszem. Warto pamiętać, iż zawarte w tytule słowo ars oznaczało nie tylko „sztukę”, lecz również „rzemiosło, umiejętność”. W przeciwieństwie do dzieła Arystotelesa, List do Pizonów nie jest jednak systematycznym wykładem poetyki, lecz zbiorem przemyśleń wybitnego praktyka, niepozbawionym elementów satyrycznych. [przypis edytorski]

2. malarz — porównanie poezji do malarstwa, to jest do sztuki przedstawiającej, jest charakterystycznym pomysłem Horacego. [przypis edytorski]

3. ludzką głowę na końskim osadzić karku — w starożytnych pismach z dziedziny teorii poezji przykłady fantastycznych zwierząt, złożonych z elementów stworzeń istniejących, były stosowane przy omawianiu pojęcia wyobraźni. [przypis edytorski]

4. upstrzyć — tu: ozdobić. [przypis edytorski]

5. pióry — dziś popr. forma N. lm: piórami. [przypis edytorski]

6. członki — kończyny, tu: części ciała. [przypis edytorski]

7. spajać — łączyć. [przypis edytorski]

8. Pizonowie — wpływowa rodzina rzymska, gałąź rodu kalpurnijskiego (łac. gens Calpurnia). Jej członkowie często byli wybierani na urząd konsula i mieli znaczący udział w kształtowaniu rzymskiej legislacji. Adresatami listu byli prawdopodobnie Lucjusz Calpurnius Pizon, który sprawował urząd konsula w roku 15 n.e., oraz jego dwaj synowie. [przypis edytorski]

9. puszczać się zgoła na wszystko — sens: podejmować się przedstawienia dowolnego tematu. [przypis edytorski]

10. wolność — w starożytnej teorii poetyki i retoryki istniało pojęcie licencji. Oznaczało ono prawo artysty do przekraczania norm, przede wszystkim dotyczących poprawności językowej, rządzących zwykłymi (nieukształtowanymi artystycznie) wypowiedziami. [przypis edytorski]

11. lecz nie w tym stopniu, by łączyć skromne ze srogim — tu po raz pierwszy w tekście pojawia się koncepcja stosowności (łac. decorum). Wymaga ona od twórcy wypowiedzi w stylu dostosowanym do tematu, a w szerszym sensie również unikania zestawień niepasujących do siebie motywów. [przypis edytorski]

12. szmat purpurowy — przen.: nazbyt ozdobny fragment, niepasujący do nastroju i wymowy całości. W jęz. ang. funkcjonują nawet pochodzące od tego sformułowania idiomatyczne wyrażenia purple patch oraz purple prose. [przypis edytorski]

13. Diana (mit. rzym.) — bogini łowów, przyrody, płodności i księżyca, córka Jowisza i Latony. [przypis edytorski]

14. niwa — pole. [przypis edytorski]

15. amfora — starożytne gliniane naczynie, zazwyczaj wysokie i smukłe, służące do przechowywania wina lub oliwy. [przypis edytorski]

16. amforęś zaczął — konstrukcja z ruchomą końćówką czasownika; inaczej: zacząłeś amforę. [przypis edytorski]

17. z bieżącym kołem — sens: w miarę kolejnych obrotów koła garncarskiego. [przypis edytorski]

18. wieszcz — w tym tekście konsekwentnie: poeta. [przypis edytorski]

19. ojcze i ojca takiego godni synowie — chodzi o adresatów listu; byli nimi prawdopodobnie Lucjusz Pizon, który sprawował urząd konsula w roku 15 n.e., oraz jego dwaj synowie. [przypis edytorski]

20. ciemny — tu: niezrozumiały. [przypis edytorski]

21. zwięzły — w starożytnej poetyce cenioną wartością była oszczędność słów (zwięzłość, łac. brevitas). [przypis edytorski]

22. lekki — tu: niesprawiający wrażenia wysilonego, tj. pisanego z trudem; por.: lekkie pióro. [przypis edytorski]

23. ogłada — tu: wyrafinowanie. [przypis edytorski]

24. szczytny — wzniosły. [przypis edytorski]

25. szafować — tu: używać czegoś lub rozdawać coś w dużych (nadmiernych) ilościach. [przypis edytorski]

26. odyniec — samiec dzika. [przypis edytorski]

27. błędu się strzegąc, wpadamy w wadę — kolejne odwołanie do idei licencji (dozwolonego artyście wykroczenia przeciw regułom językowym). Błąd jest tu określeniem dotyczącym poprawności językowej, wada natomiast dotyczy jakości artystycznej. [przypis edytorski]

28. w bliskości Emila szkoły — prawdop. odniesienie do szkoły gladiatorów Emiliusa Lepidusa. [przypis edytorski]

29. przedmiot — temat. [przypis edytorski]

30. zdradzić — tu: opuścić. [przypis edytorski]

31. żeby już teraz powiedział wszystko, co teraz ma mówić — Horacy przedstawia się tu jako zwolennik zasady rozpoczynania dzieła in medias res, to jest w środku tematu, bez zbędnych wstępów. [przypis edytorski]

32. Cetegowie — rzymska rodzina patrycjuszowska, znana z przywiązania do tradycji. Wyrażała je m.in. rezygnacją z noszenia togi na rzecz starszej wersji rzymskiego stroju arystokratycznego. W szerszym znaczeniu: dawni (z perspektywy Horacego) Rzymianie. [przypis edytorski]

33. świeżo ukute — być może nawiązanie do praktyki przetapiania starych monet na nowe. [przypis edytorski]

34. Cecyliusz Stacjusz (ok. 230–ok. 168 p.n.e.) — komediopisarz rzymski, adaptator komedii greckich (m.in. Menandra), wyzwoleniec. [przypis edytorski]

35. Plautus, właśc. Titus Maccius Plautus (ok. 250–ok. 184 p.n.e.) — komediopisarz rzymski, piszący łaciną zbliżoną do potocznej, a fabułę często wzorujący na komedii greckiej (attyckiej). [przypis edytorski]

36. Wirgil a. Wergiliusz, właśc. Publiusz Wergiliusz Maro (70–19 p.n.e.) — poeta rzymski z czasów Augusta, autor Eneidy, uznawanej za narodowy epos rzymski, Bukolik (sielanek) oraz poematu dydaktycznego o rolnictwie, zatytułowanego Georgiki. Przysłużył się Horacemu, przedstawiając go Mecenasowi. [przypis edytorski]

37. Warius, właśc. Lucjusz Warius Rufus (ok. 74–14 p.n.e.) — poeta rzymski, autor tragedii Thyestes i poematu epickiego De morte (O śmierci). Przyjaciel Wergiliusza, po jego śmierci zajął się przygotowaniem do druku Eneidy (wraz z innym poetą o nazwisku Plotius Tucca). [przypis edytorski]

38. Kato, właśc. Marek Porcjusz Kato, zwany Starszym lub Cenzorem (234–149 p.n.e.) — polityk, mówca i prozaik rzymski, autor m.in. niezachowanego dzieła encyklopedycznego Praecepti ad filium (Wskazówki dla syna) oraz traktatu De agri cultura (O uprawie roli). Jako polityk wsławił się kończeniem wypowiedzi na dowolny temat sloganem „poza tym uważam, że Kartaginę należy zniszczyć”. [przypis edytorski]

39. Ennius, właśc. Kwintus Enniusz (239–169 p.n.e.) — poeta i tragik, uważany za ojca poezji rzymskiej. Autor niezachowanego poematu historycznego Annales. [przypis edytorski]

40. nazwisko — tu: nazwa. [przypis edytorski]

41. przeć’ (daw.) — skrócona forma od „przecież”. [przypis edytorski]

42. Neptun w ląd wpuszczony — mowa o sztucznie zbudowanym porcie. [przypis edytorski]

43. bagno — cesarz August podjął próbę osuszenia bagien w Lacjum. [przypis edytorski]

44. niepłodny — tu: nieprzynoszący plonów. [przypis edytorski]

45. w poszanie — w poszanowaniu. [przypis edytorski]

46. zwyczaj — łac. usus, od czego pochodzi dzisiejsze „uzus”. [przypis edytorski]

47. żałobny — tu: przynoszący śmierć i smutek. [przypis edytorski]

48. wiersze nierówno spojone — o wersach nierównej długości, to jest w dystychu elegijnym, złożonym z heksametru i pentametru. [przypis edytorski]

49. w szale — w oryginale rabies, czyli wścieklizna. [przypis edytorski]

50. Archiloch (VII w. p.n.e.) — grecki poeta, znany ze złośliwych wierszy pisanych rytmem jambicznym. Według legendy miały one doprowadzić do samobójstwa człowieka, który odmówił mu ręki swojej córki. [przypis edytorski]

51. jamb — dwusylabowa stopa rytmiczna, w grece i łacinie złożona z sylaby krótkiej, a potem długiej (w wierszach polskich odpowiednikiem sylaby długiej jest sylaba akcentowana, zaś krótkiej nieakcentowana). [przypis edytorski]

52. przemóc (daw.) — pokonać. [przypis edytorski]

53. niż a. niźli — zamiast. [przypis edytorski]

54. przedmiot — temat. [przypis edytorski]

55. Tyestes (mit. gr.) — król Myken, podstępnie nakłoniony do zjedzenia potrawki z ciał swoich dzieci. [przypis edytorski]

56. sierdzić się — złościć się. [przypis edytorski]

57. Chremes — postać starca z komedii Terencjusza. [przypis edytorski]

58. Telef (mit. gr.) — syn Heraklesa i Auge, według mitu popełnił samobójstwo, rzucając się ze skały Gibraltaru po tym, jak zginęła Helena wraz z jego nienarodzonym dzieckiem. [przypis edytorski]

59. Peleus (mit. gr.) — król Ftyi, ojciec Achillesa. W trakcie gry w kości zabił swojego przyrodniego brata, po czym musiał uciec z rodzinnej Eginy. [przypis edytorski]

60. łokciowy — tu: długi. [przypis edytorski]

61. ciężkim lub smutkiem nas dręcząc — szyk przestawny; inaczej: lub ciężkim smutkiem nas dręcząc. [przypis edytorski]

62. czyli — czy z partykułą pytajną „li”. [przypis edytorski]

63. czyli — daw. konstrukcja z partykułą wzmacniającą -li; znaczenie: czy też, czy może. [przypis edytorski]

64. Achilles (mit.gr.) — bohater Iliady Homera, syn Peleusa i morskiej bogini Tetydy, która wykąpała syna w Styksie, aby uczynić go nieśmiertelnym; zginął pod Troją trafiony strzałą Parysa w piętę, której cudowna woda nie obmyła, gdyż matka podczas kąpieli zakryła ją dłonią, trzymając syna na ręku. [przypis edytorski]

65. Medea (mit. gr.) — mściwa i okrutna czarodziejka, żona Jazona; porzucona przez niego na rzecz Kreuzy, zabiła dzieci swoje i Jazona. [przypis edytorski]

66. Ino (mit. gr.) — córka Kadmosa i Harmonii, na skutek zesłanego na nią przez Herę szału zabiła własne dzieci. [przypis edytorski]

67. Iksjon (mit. gr.) — król Lapitów; pierwszy człowiek, który zabił swojego krewnego, skazany za to na męki w Hadesie. [przypis edytorski]

68. Orestes (mit. gr.) — syn Agamemnona i Klitajmestry, zabójca matki, który pomścił w ten sposób dokonane przez nią zabójstwo ojca. [przypis edytorski]

69. Io (mit. gr.) — nimfa, kochanka Zeusa. [przypis edytorski]

70. z pieśni iliackich — na podstawie Iliady. [przypis edytorski]

71. ulęże — wylęgnie, urodzi. [przypis edytorski]

72. Męża opiewaj mi, Muzo, który po Troi zdobyciu błądząc, niemało narodów widział zwyczaje i grody — parafraza początku Odysei Homera. [przypis edytorski]

73. ten z błyskawicy nam dymu nie chce pokazać, lecz z dymu światło — sens: ten robi więcej, niż zapowiada. [przypis edytorski]

74. Antifates (mit. gr.) — wódz Lastrygonów, którzy zaatakowali Odyseusza. [przypis edytorski]

75. Scylla (mit. gr.) — potwór morski o sześciu psich głowach, niegdyś nimfa, pilnujący Cieśniny Sycylijskiej, podobnie jak Charybda. [przypis edytorski]

76. Cyklopi (mit. gr.) — rasa dzikich, jednookich olbrzymów. [przypis edytorski]

77. Charybda (mit. gr.) — potwór morski, pochłaniający wszystko, nad wodą widoczny jedynie za sprawą uruchamianego przezeń wiru, pilnujący Cieśniny Sycylijskiej, podobnie jak Scylla. [przypis edytorski]

78. Meleager (mit. gr.) — heros, jeden z Argonautów; jego narodzinom towarzyszyła przepowiednia, że będzie żył, dopóki nie spłonie głownia paląca się właśnie w kominku; matka Meleagra wyjęła ją z ognia i zgasiła, a po wielu latach wrzuciła z powrotem do paleniska, gdy Meleager w sprzeczce zabił rodzeństwo. [przypis edytorski]

79. Diomedes (mit. gr.) — król Argos, uczestnik wojny trojańskiej oraz tzw. wyprawy Epigonów (synów wodzów poległych w wyprawie siedmiu przeciw Tebom, którzy w 10 lat później zdobyli miasto). [przypis edytorski]

80. [nie zacznie] wojny trojańskiej od podwójnego tam jaja — tj. od jaja, z którego wykluła się Helena, złożonego przez Ledę po stosunku z ukrywającym się pod postacią łabędzia Zeusem; przen. od najdawniejszych początków jakiejś sprawy. [przypis edytorski]

81. wżdy (daw.) — zawsze, w końcu. [przypis edytorski]

82. widze — dziś M. lm. brzmi: widzowie. [przypis edytorski]

83. Wy zaś klaskajcie! — w staroż. Rzymie standardowa formuła zakończenia utworu (łac.: Acta est fabula, plaudite). [przypis edytorski]

84. nierychło (daw.) — nieprędko. [przypis edytorski]

85. Medea (mit. gr.) — mściwa i okrutna czarodziejka, żona Jazona; porzucona przez niego na rzecz Kreuzy, zabiła dzieci swoje i Jazona. [przypis edytorski]

86. dławić — tu: dusić, zabijać. [przypis edytorski]

87. Atreus (mit. gr.) — król Myken, mszcząc się na bracie, który uwiódł mu żonę, podał mu potrawkę z jego syna. [przypis edytorski]

88. Prokne (mit. gr.) — siostra Filomeli, pomogła jej pomścić gwałt, dokonany przez jej męża. By uniknąć gniewu bogów, obie siostry zostały zamienione w ptaki. [przypis edytorski]

89. Kadmos (mit. gr.) — założyciel Teb, zmieniony wraz z żoną Harmonią w węże. Według jednej z wersji mitu miała to być kara za zabicie poświęconego Aresowi smoka. [przypis edytorski]

90. W pięciu niech aktach twa sztuka będzie, ni krótsza, ni dłuższa — zasada wprowadzona dopiero w literaturze rzymskiej. [przypis edytorski]

91. wżdy (daw.) — zawsze, w końcu. [przypis edytorski]

92. szczupły (daw.) — nieliczny. [przypis edytorski]

93. Delfy — staroż. miasto greckie u stóp Parnasu, sławne ze świątyni i z wyroczni boga Apolla, gdzie odpowiedzi udzielała kapłanka zwana Pytią. [przypis edytorski]

94. satyr (mit. gr.) — jedna z istot wchodzących w skład orszaku Dionizosa, boga wina i dzikiej natury; satyrowie byli przedstawiani jako pół-ludzie i pół-konie, kojarzono ich z pożądaniem i lubieżnością; w dramacie satyrowym, stanowiącym rodzaj krótkiej sztuki teatralnej, w sposób humorystyczny przedstawiającej motywy i postacie mitologiczne, chór składał się z satyrów. [przypis edytorski]

95. Ten, co się kozła lichego wierszem tragicznym dobijał, wkrótce też leśnych Satyrów nago na scenę wprowadził i, nie ujmując powadze sztuki, na szorstkie się puszczał żarty, bo musiał nowością widzów przyciągać i bawić — mowa o tzw. dramacie satyrowym. [przypis edytorski]

96. płochy (daw.) — lekkomyślny a. zmienny. [przypis edytorski]

97. płochymi wierszyki — dziś popr. forma N. lm: wierszykami. [przypis edytorski]

98. Dawus — typowe imię niewolnika w rzymskiej komedii. [przypis edytorski]

99. Pithias — typowe imię niewolnicy w komedii rzymskiej. [przypis edytorski]

100. Simon — typowe imię starca bądź pana w komedii rzymskiej. [przypis edytorski]

101. Silenus — Sylen, postać występująca w dramatach satyrowych w charakterze przewodnika chóru. [przypis edytorski]

102. Faun (mit. rzym.) — bóg płodności, przedstawiany jako brodaty mężczyzna z koźlimi kopytami i rogami. [przypis edytorski]

103. hołysz (daw.) — biedak. [przypis edytorski]

104. żaczkować — popisywać się erudycją. [przypis edytorski]

105. jamb — dwusylabowa stopa rytmiczna, w grece i łacinie złożona z sylaby krótkiej, a potem długiej, po polsku zaś — z nieakcentowanej i akcentowanej. [przypis edytorski]

106. przycisk sześćkrotnie wznawiają — mają sześć długich sylab. [przypis edytorski]

107. spondej — stopa rytmiczna złożona z dwóch długich sylab. [przypis edytorski]

108. Lucjusz Akcjusz (170 p.n.e.–ok. 85 p.n.e.) — poeta i dramatopisarz rzymski, tworzący głównie tragedie. [przypis edytorski]

109. Kwintus Enniusz (239–169 p.n.e.) — poeta i tragik, uważany za ojca poezji rzymskiej. Autor niezachowanego poematu historycznego Annales. [przypis edytorski]

110. z niezwykłym rzuca ciężarem — z dużą ilością spondejów. [przypis edytorski]

111. Plautus, właśc. Titus Maccius Plautus (ok. 250–ok .184 p.n.e.) — komediopisarz rzymski, piszący łaciną zbliżoną do potocznej, a fabułę często wzorujący na komedii greckiej (attyckiej). [przypis edytorski]

112. Kameny (mit. rzym.) — nimfy źródeł, później utożsamione z muzami. [przypis edytorski]

113. Tespis (VI w. p.n.e.) — pochodzący z Attyki pierwszy grecki aktor, poeta, twórca tragedii; wprowadził pierwszego aktora rozwijającego dialog z chórem i przewodnikiem chóru, co zapoczątkowało dramat jako rodzaj literacki; swoje sztuki przedstawiał, przemieszczając się pomiędzy wioskami wozem. [przypis edytorski]

114. Eschil (z łac.) a. Ajschylos (525–456 p.n.e.) — dramaturg grecki, uważany za twórcę tragedii jako gatunku literackiego; autor m.in. niezachowanej sztuki pt. Telefos, o mitycznym herosie, synu Heraklesa. [przypis edytorski]

115. stara komedia — najwcześniejszy okres rozwoju komedii greckiej, charakteryzująca się dosadnym językiem; jej najbardziej znanym przedstawicielem był Arystofanes. [przypis edytorski]

116. Numa Pompiliusz (753 p.n.e.–673 p.n.e.) — legendarny drugi król Rzymu, następca Romulusa. [przypis edytorski]

117. Demokryt z Abdery (ok. 460–ok. 370 p.n.e.) — filozof grecki, najwszechstronniejszy uczony starożytny przed Arystotelesem, autor kilkudziesięciu dzieł z różnych dziedzin, współtwórca (razem ze swoim nauczycielem Leukipposem) pierwszej atomistycznej teorii budowy świata. [przypis edytorski]

118. Parnas — góra w Grecji, w Fokidzie, w mitologii uznawana za siedzibę Muz. [przypis edytorski]

119. Anticyra — miasto w Grecji, w okolicach którego rósł ciemiernik (łac. Helleborus), trucizna stosowana w starożytności również jako lek na szaleństwo. „Trzy Anticyry” mogą oznaczać potrójną dawkę tego leku. [przypis edytorski]

120. w czasie wiosennym żółć mą przeczyszczam corocznie — starożytna „kuracja”, mająca doprowadzić do wyrównania poziomu „temperamentów” poprzez przyjęcie środka wywołującego biegunkę i wymioty; o środku tym mowa w poprzednim przypisie. [przypis edytorski]

121. zawdy (daw.) — zawsze. [przypis edytorski]

122. Sokrates (ok. 470 p.n.e.–399 p.n.e.) — grecki filozof, nauczyciel Platona i bohater jego dialogów. [przypis edytorski]

123. Albinus — postać lichwiarza. [przypis edytorski]

124. chudoba (daw.) — majątek, zwł. ruchomy. [przypis edytorski]

125. zawdy a. zawżdy (daw.) — zawsze. [przypis edytorski]

126. kałdun — brzuch. [przypis edytorski]

127. Sosjowie (łac. Sosii) — rodzina rzymskich księgarzy. [przypis edytorski]

128. wżdy (daw.) — zawsze, w końcu. [przypis edytorski]

129. Cheril (IV w. p.n.e.) — grecki poet, żyjący w Iasos w Sparcie. [przypis edytorski]

130. Homer — grecki poeta z VII w. p.n.e., autor dwóch poematów epickich, Iliady i Odysei. [przypis edytorski]

131. Ma z obrazami poezja wiele wspólnego — po łacinie występuje tu słynna wskazówka ut pictura poesis. [przypis edytorski]

132. O, ty starszy z cnych braci! — mowa o starszym synu Lucjusza Pisona. [przypis edytorski]

133. wymowa — tu: retoryka. [przypis edytorski]

134. Marcus Valerius Messala Corvinus — rzymski polityk i mówca z I w. p.n.e. [przypis edytorski]

135. Aulus Kascellius — rzymski prawnik, znany ze swej wiedzy; warto tu pamiętać, że ważny element ówczesnego wykształcenia prawniczego stanowiła retoryka, co uzasadnia porównanie praktykowania prawa i literatury. [przypis edytorski]

136. sardyński miód — starożytni uważali go za miód kiepskiej jakości. [przypis edytorski]

137. Mars (mit. rzym.) — bóg wojny i gniewu; jego greckim odpowiednikiem jest Ares. [przypis edytorski]

138. Flakkus — Horacy oferuje się tu jako chętny do krytyki nieopublikowanego dzieła. [przypis edytorski]

139. Orfej a. Orfeusz (mit. gr.) — syn boga Apollina i muzy Kalliope, pochodzący z Tracji muzyk, poeta i pieśniarz, który śpiewem swoim poskramiał dzikie zwierzęta i ożywiał martwe przedmioty; sławny z tego, że zszedł do Hadesu po swą zmarłą żonę Eurydykę i oczarował swoim śpiewem władcę krainy zmarłych; jego imię wiąże się nie tylko z siłą oddziaływania piękna i artyzmu, ale również z kultem orfickim i wiarą w metempsychozę. [przypis edytorski]

140. Amfion (mit. gr.) — syn Zeusa i Antiope, królowej Teb; wg legendy zbudował mury Teb, grając na lutni w taki sposób, że posłuszne mu kamienie przemieściły się na właściwe miejsca. [przypis edytorski]

141. Tyrteusz a. Tyrtajos (VII w. p.n.e.) — poeta grecki (pochodzący ze Sparty, Miletu a. Aten), jego poezje zagrzewały Spartan do walki; wg legendy został przysłany przez Ateny jako jedyne wsparcie dla Sparty w wojnie z Meseńczykami; od jego imienia wywodzi się nazwa poezji tyrtejskiej, czyli poezji patriotycznej wzywającej do walki, oraz określenie: postawa tyrtejska, oznaczające gotowość oddania życia za ojczyznę. [przypis edytorski]

142. Arystarch z Samotraki (216–144 p.n.e.) — gramatyk i badacz literatury, kierownik Biblioteki Aleksandryjskiej, znany z krytycznego spojrzenia na dzieła Homera. [przypis edytorski]

143. świerzba — dziś: świerzb. [przypis edytorski]

144. Diana (mit. rzym.) — bogini łowów, przyrody, płodności i księżyca, córka Jowisza i Latony. [przypis edytorski]

145. Empedokles (494–434 p.n.e.) — filozof, poeta i lekarz grecki, twórca koncepcji czterech żywiołów, które wskutek działania dwóch pierwotnych sił: miłości i nienawiści, mieszają się ze sobą i tworzą różnorodne rzeczy. [przypis edytorski]

146. Etna — wulkan na wybrzeżu Sycylii, czynny również dziś. [przypis edytorski]

147. Pizonowie — wpływowa rodzina rzymska, gałąź rodu kalpurnijskiego (łac. gens Calpurnia). Jej członkowie często byli wybierani na urząd konsula i mieli znaczący udział w kształtowaniu rzymskiej legislacji. Adresatami listu byli prawdopodobnie Lucjusz Calpurnius Pizon, który sprawował urząd konsula w roku 15 n.e., oraz jego dwaj synowie. [przypis edytorski]

148. Kapitol — jedno z siedmiu wzgórz na których powstał Rzym; na Kapitolu mieściły się świątynie najważniejszych bóstw rzym. (m.in. Jowisza, Junony i Minerwy); w pobliżu znajdowało się też Forum Romanum, miejsce najważniejszych obchodów i wydarzeń politycznych w Rzymie. [przypis edytorski]

149. barwnych łąk Tyroli — prawdopodobnie błąd druku lub przekładu, powinno być: Tivoli, miejscowość w pobliżu Rzymu, w starożytności znana jako Tibur. [przypis edytorski]

150. siędzie — dziś: siądzie. [przypis edytorski]

151. czyli (daw.) — tu konstrukcja z partykułą -li, inaczej: czy też. [przypis edytorski]

152. Diana (mit. rzym.) — bogini łowów i księżyca, odpowiednik gr. Artemidy. [przypis edytorski]

153. nie trza — poprawnie: nie trzeba. [przypis edytorski]

154. coć — co ci (która ci). [przypis edytorski]

155. Cetegowie — rzymska rodzina patrycjuszowska, znana z przywiązania do tradycji. Wyrażała je m.in. rezygnacją z noszenia togi na rzecz starszej wersji rzymskiego stroju arystokratycznego. W szerszym znaczeniu: dawni (z perspektywy Horacego) Rzymianie. [przypis edytorski]

156. Cecyliusz (ok. 230–ok. 168 p.n.e.) — komediopisarz rzymski, adaptator komedii greckich (m.in. Menandra), wyzwoleniec. [przypis edytorski]

157. Plaut (ok. 250–184 p.n.e.) — największy z komediopisarzy rzymskich, autor ponad stu sztuk (w większości greckich przeróbek, ich wzbogaconych reinterpretacji). [przypis edytorski]

158. Wario, właśc. Luciusz Warius Rufus (ok. 74–14 p.n.e.) — poeta rzymski, autor tragedii Thyestes i poematu epickiego De morte (łac.: o śmierci). Przyjaciel Wergiliusza, po jego śmierci zajął się przygotowaniem do druku Eneidy (wraz z innym poetą o nazwisku Plotius Tucca). [przypis edytorski]

159. Wirgiliusz, Wergiliusz, właśc. Publiusz Wergiliusz Maro (70–19 p.n.e.) — poeta rzymski z czasów Augusta, autor Eneidy, uznawanej za narodowy epos rzymski, Bukolik (sielanek) oraz poematu dydaktycznego o rolnictwie, zatytułowanego Georgiki. Przysłużył się Horacemu, przedstawiając go Mecenasowi. [przypis edytorski]

160. Akwilon (mit. rzym.) — wiatr północny i jego uosobienie. [przypis edytorski]

161. Homer — grecki wędrowny pieśniarz i recytator, autor Iliady i Odysei, uważany za ojca poezji epickiej. [przypis edytorski]

162. zdrzymnie — popr. zdrzemnie. [przypis edytorski]

163. cyprys — drzewo o łuskowatych liściach i kulistych szyszkach, w staroż. Rzymie symbol żałoby. [przypis edytorski]

164. Archiloch (VII w. p.n.e.) — grecki poeta, znany ze złośliwych wierszy pisanych rytmem jambicznym. Według legendy miały one doprowadzić do samobójstwa człowieka, który odmówił mu ręki swojej córki. [przypis edytorski]

165. jamb — dwusylabowa stopa rytmiczna, w grece i łacinie złożona z sylaby krótkiej, a potem długiej (w wierszach polskich odpowiednikiem sylaby długiej jest sylaba akcentowana, zaś krótkiej nieakcentowana). [przypis edytorski]

166. Erynia (mit. gr.) — jedna z trzech bogiń, które były uosobieniami zemsty, kary i wyrzutów sumienia. [przypis edytorski]

167. dytyramb — rozwinięta w kulturze greckiej pieśń pochwalna, utrzymana w patetycznym tonie, pierwotnie ku czci boga wina Dionizosa, śpiewana przez chór przy akompaniamencie aulosu (podwójnego fletu), w połączeniu z tańcami; współcześnie: podniosły, patetyczny utwór pochwalny. [przypis edytorski]

168. lira — instrument muzyczny szarpany. [przypis edytorski]

169. Melpomena (mit. gr.) — muza opiekuńcza tragedii. [przypis edytorski]

170. Talia (mit. gr.) — muza opiekuńcza komedii. [przypis edytorski]

171. zdraźniona — dziś raczej: zdrażniona, podrażniona. [przypis edytorski]

172. Kolchijczyk — mieszkaniec Kolchidy, starożytnej krainy na wybrzeżu Morza Czarnego, na terenie obecnej Gruzji. [przypis edytorski]

173. Argos — duże starożytne miasto na Peloponezie, stolica Argolidy. [przypis edytorski]

174. Teby — miasto w Beocji, w środkowej Grecji. [przypis edytorski]

175. Achilles (mit. gr.) — legendarny bohater grecki, syn Peleusa, króla Ftyi, i Tetydy, boginki morskiej, uczestnik wojny trojańskiej. [przypis edytorski]

176. Medea (mit. gr.) — mściwa i okrutna czarodziejka, żona Jazona; porzucona przez niego na rzecz Kreuzy, zabiła dzieci swoje i Jazona. [przypis edytorski]

177. Iksjon (mit. gr.) — król Lapitów; pierwszy człowiek, który zabił swojego krewnego, skazany za to na męki w Hadesie. [przypis edytorski]

178. Orestes (mit. gr.) — syn Agamemnona i Klitajmestry, zabójca matki, który pomścił w ten sposób dokonane przez nią zabójstwo ojca. [przypis edytorski]

179. Cylijczyk — mieszkaniec Cylicji, krainy na terenie Małej Azji. [przypis edytorski]

180. Priam (mit. gr.) — król Troi podczas wojny trojańskiej. [przypis edytorski]

181. Troja a. Ilion — starożytne miasto położone w Azji Mniejszej. Znane przede wszystkim z wojny trojańskiej, którą opisał Homer w Iliadzie. [przypis edytorski]

182. Powiedz, Muzo moja (...) imię męża, który bez nadziei / Przebłąkał stare życie, gdy runęła Troja... — parafraza początku Odyseji, poematu Homera o przygodach Odyseusza, który po zakończeniu wojny trojańskiej podróżował przez 10 lat po świecie, nie mogąc trafić do domu. [przypis edytorski]

183. wstecz się cofnienie — wyrażenie „cofać się wstecz” uchodzi dziś za błąd stylistyczny i logiczny. [przypis edytorski]

184. bole — bóle. [przypis edytorski]

185. arfa (daw.) — harfa. [przypis edytorski]

186. Atreus (mit. gr.) — król Myken, mszcząc się na bracie, który uwiódł mu żonę, podał mu potrawkę z jego syna. [przypis edytorski]

187. Kadmos (mit. gr.) — założyciel Teb, zmieniony wraz z żoną Harmonią w węże. Według jednej z wersji mitu miała to być kara za zabicie poświęconego Aresowi smoka. [przypis edytorski]

188. Faun (mit. rzym.) — bóg płodności, przedstawiany jako brodaty mężczyzna z koźlimi kopytami i rogami. [przypis edytorski]

189. spondej — stopa rytmiczna złożona z dwóch długich sylab. Obecnie popr. forma l. mn.: spondejów. [przypis edytorski]

190. Akcjusz, właśc. Lucjusz Akcjusz (170 p.n.e.–85 p.n.e) — poeta i dramatopisarz rzymski. [przypis edytorski]

191. Ennius, właśc. Kwintus Ennius (239–169 p.n.e.), poeta i tragik, uważany za ojca poezji rzymskiej; autor niezachowanego poematu historycznego Annales. [przypis edytorski]

192. Demokryt z Abdery (ok. 460–ok. 370 p.n.e.) — filozof grecki, najwszechstronniejszy uczony starożytny przed Arystotelesem, autor kilkudziesięciu dzieł z różnych dziedzin, współtwórca (razem ze swoim nauczycielem Leukipposem) pierwszej atomistycznej teorii budowy świata. [przypis edytorski]

193. Helikon — góry w Beocji, siedziba Muz. [przypis edytorski]

194. Hellenowie — Grecy. [przypis edytorski]

195. pienie — pieśni. [przypis edytorski]

196. cedr — drzewo iglaste z rodziny sosnowatych, rosnące w górach krajów śródziemnomorskich. [przypis edytorski]

197. sta — setki. [przypis edytorski]

198. miast — tu: zamiast. [przypis edytorski]

199. Orfeusz (mit. gr.) — muzyk, poeta i pieśniarz, który śpiewem swoim poskramiał dzikie zwierzęta i ożywiał martwe przedmioty. [przypis edytorski]

200. Amfion (mit. gr.) — syn Zeusa i Antiope, królowej Teb; wg legendy zbudował mury Teb, grając na lutni w taki sposób, że posłuszne mu kamienie przemieściły się na właściwe miejsca. [przypis edytorski]

201. Tyrteusz a. Tyrtajos (VII w. p.n.e.) — poeta grecki (pochodzący ze Sparty, Miletu a. Aten), jego poezje zagrzewały Spartan do walki; wg legendy został przysłany przez Ateny jako jedyne wsparcie dla Sparty w wojnie z Meseńczykami; od jego imienia wywodzi się nazwa poezji tyrtejskiej, czyli poezji patriotycznej wzywającej do walki, oraz określenie: postawa tyrtejska, oznaczające gotowość oddania życia za ojczyznę. [przypis edytorski]

202. Empedokles (ok. 494–ok. 434 p.n.e.) — filozof, poeta i lekarz grecki, twórca koncepcji czterech żywiołów, które wskutek działania dwóch pierwotnych sił: miłości i nienawiści, mieszają się ze sobą i tworzą różnorodne rzeczy. [przypis edytorski]

203. Mecenas, właśc. Gaius Cilnius Maecenas (70–8 p.n.e.) — rzymski polityk i pisarz, doradca i przyjaciel cesarza Augusta, opiekun i protektor najsławniejszych poetów rzymskich: Horacego, Owidiusza, Wergiliusza; jego nazwisko stało się synonimem patrona sztuki, literatury lub nauki. [przypis edytorski]

204. kurulny — właściwy kurii, miejscu, gdzie odbywały się posiedzenia senatu oraz sądu w starożytnym Rzymie. [przypis edytorski]

205. Kwiryci — pierwotni mieszkańcy Italii mający być potomkami Romulusa; tu: zaszczytne określenie rdzennych Rzymian. [przypis edytorski]

206. wiele — tu: ile. [przypis edytorski]

207. korzec — daw. jednostka objętości ciał sypkich (ziarna, mąki itp.). [przypis edytorski]

208. korab — okręt, łódź. [przypis edytorski]

209. myrtojska cieśnina — cieśnina na Morzu Mirtejskim (a. Myrtojskim), w południowo-zachodniej części Morza Egejskiego. [przypis edytorski]

210. skarby Attala — skarby Attalosa III (ok. 170–133 p.n.e.), bogatego króla Pergamonu, który zapisał w testamencie Rzymianom swoje państwo wraz z wszystkimi skarbami. [przypis edytorski]

211. pieczeniarz — człowiek wygodnie żyjący na cudzy koszt. [przypis edytorski]

212. massyk — rodzaj słodkiego wina. [przypis edytorski]

213. surma — dęty instrument muzyczny. [przypis edytorski]

214. nimfa (mit. gr.) — boginka mająca postać młodej, pięknej dziewczyny, uosabiała żywotne siły przyrody. [przypis edytorski]

215. satyr (mit. gr.) — jedna z istot wchodzących w skład orszaku Dionizosa, boga wina i dzikiej natury; satyrowie byli przedstawiani jako pół-ludzie i pół-konie, kojarzono ich z pożądaniem i lubieżnością. [przypis edytorski]

216. Polihymnia (mit. gr.) — muza poezji lirycznej i muzyki. [przypis edytorski]

217. pieśń tę ajolską — chodzi o grecką poezję liryczną. [przypis edytorski]

218. giezło — luźna koszula płócienna. [przypis edytorski]

219. żem zaznał — dziś: że zaznałem. [przypis edytorski]

221. Sorakte — góra we Włoszech, 45 km na północ od Rzymu, jedyne większe wzniesienie w dolinie Tybru, obecnie nazywana Monte Sorrate. [przypis edytorski]

222. siwym — w oryginale występuje tu przymiotnik candidus, czyli „jasny”. Ma on tę samą podstawę słowotwórczą, co wspominana dalej w wierszu siwizna (łac. canities), a tekst łaciński nawet w opisie przyrody zawiera wiele słów kojarzących się ze starością. [przypis edytorski]

223. sabińskie wino — Horacy mieszkał w podarowanej przez Mecenasa posiadłości w Sabinum, chodzi więc o wino łatwo dostępne. [przypis edytorski]

224. Taliarch — imię greckie, być może pochodzące od słów thalia (radość) i archo (rządzić), mogące zatem oznaczać kogoś, kto kieruje przebiegiem uczty. [przypis edytorski]

225. bladość śmiertelna — w oryginale była tu mowa o siwiźnie (łac. canities). [przypis edytorski]

226. z szyi — zmiana obrazu, by lepiej oddać atmosferę flirtu; w oryginale mowa jest o „ramieniu”, co sugeruje bransoletę. W całym fragmencie chodzi o sprowokowanie sytuacji zachęcającej do dotknięcia drugiej osoby. [przypis edytorski]

227. Sorakte — góra o wysokości 691 m n.p.m. znajdująca się ok. 45 km na północ od Rzymu. [przypis edytorski]

228. okiść — ciężki śnieg na gałęziach drzew. [przypis edytorski]

229. Taliarch — imię greckie, być może pochodzące od słów thalia (radość) i archo (rządzić), mogące zatem oznaczać kogoś, kto kieruje przebiegiem uczty. [przypis edytorski]

230. sabiński — tu: zawierający wino z Sabinum. [przypis edytorski]

231. Pole Marsowe — równina poświęcona bogowi wojny Marsowi, poza tzw. murami serwiańskimi, otaczającymi dawniej Rzym; odbywały się na niej zaciągi wojskowe i zebrania wyborcze komicjów centurialnych. [przypis edytorski]

232. Leukonoe — imię złożone z greckich wyrazów leukos (biały) i nous (umysł); metaforycznie biel może tu oznaczać naiwność, prostotę bądź brak doświadczenia. [przypis edytorski]

233. liczby babilońskie — obliczenia astrologiczne, horoskopy. [przypis edytorski]

234. Jowisz (mit. rzym.) — bóg dnia, nieba i burzy, najważniejszy w rzymskim panteonie. [przypis edytorski]

235. wino sycić — w oryginale liquare, czyli klarować bądź filtrować; w czasie rzymskich uczt wino filtrowano przed podaniem przez lnianą szmatkę bądź przez śnieg. [przypis edytorski]

236. korzystaj z obecnej doby — w oryginale jest to słynne carpe diem, dosł. „chwytaj dzień [dzisiejszy]”. [przypis edytorski]

237. Jowisz (mit. rzym.) — bóg dnia, nieba i burzy, najważniejszy w rzymskim panteonie, przedstawiany jako brodaty mężczyzna władający piorunem, odpowiednik greckiego Zeusa. [przypis edytorski]

238. Do Rzeczypospolitej — W oryginale po prostu Ad navem, czyli „Do okrętu”; rozumienie statku jako alegorii państwa pozostawione było domyślności czytelnika. Bardziej szczegółowe interpretacje odnoszą wiersz do rzymskiej wojny domowej między zwolennikami republiki a cesarstwa. [przypis edytorski]

239. dla (daw.) — z powodu. [przypis edytorski]

240. ni bogów — być może mowa o figurach bóstw zwyczajowo umieszczanych na rufie okrętu (co stanowi dodatkową informację o jego zniszczeniach). [przypis edytorski]

241. pontycki — pochodzący z Pontu, krainy nad Morzem Czarnym. [przypis edytorski]

242. Cyklady — archipelag na Morzu Egejskim. Jego nazwa może być aluzją polityczną: podczas rzymskiej wojny domowej bazą operacyjną sił Marka Antoniusza była Grecja. [przypis edytorski]

243. pontyjskie ostępy — trudno dostępne miejsce w lesie lub puszczy w Poncie, krainie nad Morzem Czarnym. [przypis edytorski]

244. tarcica — nieheblowana deska. [przypis edytorski]

245. ostrów (daw.) — wyspa. [przypis edytorski]

246. Lalage (łac.) — szczebiotać, szemrać, Lalagen — szczebiotka. [przypis redakcyjny]

247. Fuscus, właśc. Aristius Fuscus — przyjaciel Horacego. [przypis edytorski]

248. Numid — dziś: Numidyjczyk, mieszkaniec Numidii, starożytnego państwa Berberów w północnej Afryce. [przypis edytorski]

249. Syrty — dwie zatoki Morza Śródziemnego u północnych wybrzeży Afryki: Wielka Syrta u wybrzeży Libii lub Mała Syrta u wybrzeży Tunezji; Syrtów: dziś popr. forma D.: Syrt. [przypis edytorski]

250. odmiał — piaszczysta wydma, łacha przesunięta przez wiatr na ląd. [przypis edytorski]

251. Kolchida — historyczna nazwa krainy na wybrzeżu Morza Czarnego, na terenie dzisiejszej Gruzji. [przypis edytorski]

252. Hydaspes — obecnie Dźhelam, rzeka w północnych Indiach i Pakistanie. [przypis edytorski]

253. apulski — od Apulia, kraina historyczna w starożytnej Italii, w jednym z apulskich miast urodził się Horacy. [przypis edytorski]

254. Juba II (52 p.n.e.–23 n.e.) — władca Numidii od 30 p.n.e., kiedy Oktawian August przywrócił temu krajowi niezależność; w 25 p.n.e. Juba otrzymał od Rzymian tron sąsiedniej Mauretanii, zaś Numidia została ponownie prowincją rzymską. [przypis edytorski]

255. Do Chloe — parafrazą tego utworu jest Pieśń IX (Księgi Pierwsze) Jana Kochanowskiego. [przypis edytorski]

256. getulski — z Afryki Płn.; Getulowie (łac. Gaetuli) to staroż. plemię berberskie zamieszkujące wybrzeża płn. Afryki pomiędzy Małą Syrtą (dziś: Zatoka Kabiska na Morzu Śródziemnym u wybrzeży Tunezji) a Oceanem Atlantyckim. [przypis edytorski]

257. Chloe — imię żeńskie pochodzenia greckiego, często wykorzystywane przez autorów sielanek, nawiązujących do antycznego romansu greckiego Dafnis i Chloe, opowiadającego o dwójce młodych pastuszków. [przypis edytorski]

258. płótnieć (fraz.) — blednąć, od frazeologizmu „zblednąć jak płótno” (np. ze strachu). [przypis edytorski]

259. afrycki — dziś popr.: afrykański. [przypis edytorski]

260. folgować — złagodzić swoje zachowanie względem kogoś, czegoś. [przypis edytorski]

261. kiedyć — forma z partykułą -ci, skróconą do -ć, znaczenie: kiedy już, skoro. [przypis edytorski]

262. sam tu (daw.) — chodź tu; podejdź. [przypis edytorski]

263. pierzchać (daw.) — uciekać. [przypis edytorski]

264. getulski — przym. od Getulia: południowa część Maroka w Afryce. [przypis edytorski]

265. dyć (daw., gw.) — przecież. [przypis edytorski]

266. luty (daw.) — srogi, okrutny. [przypis edytorski]

267. Getulia — południowa część Maroka w Afryce. [przypis edytorski]

268. przeczże — daw. dlaczego, wzmocnione partykułą „że”; dlaczegóż. [przypis edytorski]

269. Ad Venerem (łac.) — do Wenus. [przypis edytorski]

270. Wenus (mit. rzym.) — bogini miłości, jej gr. odpowiednikiem była Afrodyta, według legendy narodzona z morskiej piany w pobliżu Cypru. [przypis edytorski]

271. Knidos — doryckie miasto, położone w Karii na wybrzeżu Azji Mniejszej; obecnie tureckie miasto Tekir. [przypis edytorski]

272. Pafia — wg mitologii Afrodyta urodziła się z piany morskiej w pobliżu miasta Pafos na południowo-zachodnim wybrzeżu Cypru. [przypis edytorski]

273. zstąp do świątyni — osobliwość wiersza Ad Venerem polega na tym, że w starożytnej poezji podobne prośby do bogów przyzywały ich do miasta lub do konkretnej świątyni. Tu zaś jest mowa raczej o kapliczce (lararium) umieszczonej w rzymskim domu. [przypis edytorski]

274. Glycera — imię żeńskie. [przypis edytorski]

275. zwąc — tu: wzywając. [przypis edytorski]

276. i syn z strzałą w ręku — Kupidyn, rzymski bóg miłości. [przypis edytorski]

277. Gracje (mit. rzym.) — boginie radości, wdzięku i piękna; ich gr. odpowiednik to Charyty. [przypis edytorski]

278. przepaski — dziś popr. forma N.lm.: przepaskami. [przypis edytorski]

279. nimfa (mit. gr.) — boginka mająca postać młodej, pięknej dziewczyny, uosabiała żywotne siły przyrody. [przypis edytorski]

280. Merkury (mit. rzym.) — bóg kłamców i złodziei, posłaniec bogów, utożsamiany z gr. Hermesem; umieszczenie go w wierszu zdaje się rzucać cień na reputację Glycery. [przypis edytorski]

281. autarkia — w filozofii greckiej samowystarczalność, poleganie tylko na sobie; sposób życia zalecany m.in. przez stoików. [przypis edytorski]

282. mirt — krzew śródziemnomorski o wonnych liściach; symbol miłości i męstwa. [przypis edytorski]

283. Deliusz — Quintus Dellius, rzymski dowódca i polityk z I w. p.n.e., kilkukrotnie zmieniał stronę, po której walczył podczas wojny domowej, by w końcu znaleźć się w obozie zwycięskiego Oktawiana Augusta. [przypis edytorski]

284. prze’ć (daw.) — przecież. [przypis edytorski]

285. Mój Deliuszu! Prze’ć umrzesz kiedyś — w oryginale wyrażone jest to jednym dodanym do imienia przymiotnikiem. [przypis edytorski]

286. falern a. falerno — wino z południowej Italii. [przypis edytorski]

287. Inachus (mit. gr.) — pierwszy, długowieczny król Argos oraz bóg rzeki Inachos. [przypis edytorski]

288. Orkus (mit. rzym.) — bóstwo śmierci, zwł. jej karzącego aspektu, utożsamiane z gr. Hadesem bądź częściej z Thanatosem; tu imię zostało użyte jako nazwa podziemnej krainy śmierci. [przypis edytorski]

289. w łodzi — nawiązanie do mit. gr. i łodzi Charona, przewożącej zmarłych do Hadesu. [przypis edytorski]

290. Ad Dellium — pierwotnie tytuł w tym tłumaczeniu brzmiał: Ad Q. Dellium; wobec niezgodności takiego zapisu ze współczesnymi zaleceniami poprawnościowymi, usunięto skrót imienia. Jest to oda znana w polszczyźnie pod tytułem Do Deliusza. [przypis edytorski]

291. Delliusz, właśc. Quintus Dellius — rzymski dowódca i polityk z I w. p.n.e., kilkukrotnie zmieniał stronę, po której walczył podczas wojny domowej, by w końcu znaleźć się w obozie zwycięskiego Oktawiana Augusta. [przypis edytorski]

292. falern a. falerno — wino z południowej Italii. [przypis edytorski]

293. Inachus (mit. gr.) — pierwszy, długowieczny król Argos oraz bóg rzeki Inachos. [przypis edytorski]

294. Pluton (mit. rzym.) — bóg śmierci i podziemnej krainy zmarłych; jego gr. odpowiednikiem jest Hades. [przypis edytorski]

295. Pompejusz Warus — przyjaciel Horacego, który w rzymskiej wojnie domowej walczył po stronie republikańskiej; według niektórych przekazów Horacy wyjednał dla niego pozwolenie na powrót do kraju, prosząc Mecenasa, by ten wpłynął na Oktawiana Augusta. [przypis edytorski]

296. Brutus, właśc. Marek Juniusz Brutus (85–42 p.n.e.) — rzymski polityk i dowódca wojskowy; jeden z przywódców spisku przeciwko Juliuszowi Cezarowi i zabójców dyktatora; razem z Kasjuszem, innym przywódcą spisku, zebrał wojska i opanował prowincje wschodnie; po przegranej bitwie z Markiem Antoniuszem i Oktawianem Augustem pod Filippi popełnił samobójstwo. [przypis edytorski]

297. dowodził — oryginał zamiast ducere używa czasownika deducere, sugerując albo wątpliwość wobec talentów wojskowych Brutusa, albo wątpliwość wobec słuszności reprezentowanej przez niego sprawy zachowania republikańskiego ustroju Rzymu. [przypis edytorski]

298. kwiryta — cywilny obywatel Rzymu; zdanie delikatnie sugeruje, że powodem wyrażanej w wierszu radości jest nie tylko powrót Pompejusza, ale też fakt, że po wojnie domowej nie utracił on praw obywatelskich. [przypis edytorski]

299. malabatrum — rodzaj pachnidła w formie olejku. [przypis edytorski]

300. przeć’ — skrócone dla rytmu „przecież”. [przypis edytorski]

301. Filippi — miasto w Macedonii, w okolicach którego w 42 p.n.e. rozegrały się dwie bitwy rzymskiej wojny domowej. W drugiej z nich Marek Antoniusz i Oktawian August pokonalili armię republikańską, dowodzoną przez Brutusa i Kasjusza, czyli przywódców spisku przeciw Cezarowi. Zwolennicy republiki ponieśli klęskę, a ich obydwaj dowódcy popełnili samobójstwo. [przypis edytorski]

302. niepięknie tarczę rzuciwszy — dla Greków i Rzymian odrzucenie tarczy w trakcie bitwy było symbolem nie tylko tchórzostwa, ale i zdrady. Przy walce w szyku greckiej falangi czy rzymskiego legionu tarcza osłaniała stojącego po lewej towarzysza broni. [przypis edytorski]

303. Merkury (mit. rzym.) — bóg kłamców i złodziei, utożsamiany z gr. Hermesem. [przypis edytorski]

304. selera — dziś słowo „seler” jest rodzaju męskiego. [przypis edytorski]

305. ogłosi Wenus — osobę przewodniczącą rzymskiej uczcie określało się przez rzut kośćmi; tzw. iactus Veneris oznaczał cztery kości, na których nie powtarza się żadna liczba. [przypis edytorski]

306. sędzia pijącychmagister bibendi, rex bibendi a. arbiter bibendi, osoba kierująca przebiegiem uczty, w tym tempem i kolejnością wznoszenia toastów. [przypis edytorski]

307. Edończycy — zamieszkały w Tracji lud grecki, uznawany za skłonny do pijaństwa. [przypis edytorski]

308. Bachus a. Bakchus (mit. rzym., gr. Dionizos) — syn Zeusa i Semele, wynalazł wino; czczony jako bóg wina i płodności; był patronem odbywających się co roku ku jego czci bachanaliów: obchodów połączonych z szalonymi, niekiedy rozwiązłymi ucztami, tańcami, pokazami teatralnymi itp. [przypis edytorski]

309. Brutus, właśc. Marek Juniusz Brutus (85–42 p.n.e.) — rzymski polityk i dowódca wojskowy; jeden z przywódców spisku przeciwko Juliuszowi Cezarowi i zabójców dyktatora; razem z Kasjuszem, innym przywódcą spisku, zebrał wojska i opanował prowincje wschodnie; po przegranej bitwie z Markiem Antoniuszem i Oktawianem Augustem pod Filippi popełnił samobójstwo. [przypis edytorski]

310. hetmanić — dowodzić. [przypis edytorski]

311. kwiryctwo — tu: obywatelstwo. [przypis edytorski]

312. penaty (mit. rzym.) — bóstwa opiekujące się domem. [przypis edytorski]

313. malobatr — syryjski olejek wonny. [przypis edytorski]

314. Filippi — miasto w Macedonii, w okolicach którego w 42 p.n.e. rozegrały się dwie bitwy rzymskiej wojny domowej. W drugiej z nich Marek Antoniusz i Oktawian August pokonali armię republikańską, dowodzoną przez Brutusa i Kasjusza, czyli przywódców spisku przeciw Cezarowi. Zwolennicy republiki ponieśli klęskę, a ich obydwaj dowódcy popełnili samobójstwo. [przypis edytorski]

315. Merkury (mit. rzym.) — posłaniec bogów. [przypis edytorski]

316. obiata (daw.) — ofiara. [przypis edytorski]

317. massyk — rodzaj słodkiego wina. [przypis edytorski]

318. koncha — muszla. [przypis edytorski]

319. opich — seler zwyczajny (Apium graveolens) lub inna roślina z rodziny selerowatych. [przypis edytorski]

320. Wenus a. Wenera (mit. rzym.) — bogini miłości i piękna, odpowiednik greckiej Afrodyty. [przypis edytorski]

321. Traki — dziś popr. forma M. lm: Trakowie, mieszkańcy Tracji. [przypis edytorski]

322. Brutus, właśc. Marek Juniusz Brutus (85–42 p.n.e.) — rzymski polityk i dowódca wojskowy; jeden z przywódców spisku przeciwko Juliuszowi Cezarowi i zabójców dyktatora; razem z Kasjuszem, innym przywódcą spisku, zebrał wojska i opanował prowincje wschodnie; po przegranej bitwie z Markiem Antoniuszem i Oktawianem Augustem pod Filippi popełnił samobójstwo. [przypis edytorski]

323. Pompejusz — Pompejusz Warus, przyjaciel Horacego, który w rzymskiej wojnie domowej walczył po stronie republikańskiej; według niektórych przekazów Horacy wyjednał dla niego pozwolenie na powrót do kraju, prosząc Mecenasa, by ten wpłynął na Oktawiana Augusta. [przypis edytorski]

324. Filipijskie pola — nawiązanie do bitwy pod Filippi (42 r. p.n.e.). [przypis edytorski]

325. okrom (daw.) — oprócz. [przypis edytorski]

326. ima — tu: łapie;imać: chwytać, brać. [przypis edytorski]

327. szparki — szybki, energiczny. [przypis edytorski]

328. Merkury (mit. rzym.) — bóg handlu, zysku i kupiectwa; opiekun złodziei i celników, patron podróżnych, posłaniec bogów, utożsamiany z gr. Hermesem. [przypis edytorski]

329. ukrócić — tu: pohamować. [przypis edytorski]

330. zagon (daw.) — oddział wojska operujący na obcym terytorium. [przypis edytorski]

331. Jowisz (mit. rzym.) — władca bogów, odpowiednik gr. Zeusa. [przypis edytorski]

332. Massyckie wina — massyk to rodzaj słodkiego wina. [przypis edytorski]

333. Wenus (mit. rzym.) — bogini miłości i piękna, odpowiednik greckiej Afrodyty. [przypis edytorski]

334. Trak — mieszkaniec Tracji, staroż. krainy leżącej między dolnym biegiem Dunaju, Morzem Czarnym, Morzem Egejskim a rzeką Strymon (dziś podzielonej między Bułgarię, Grecję Turcję). [przypis edytorski]

335. Licyniusz, po adopcji Terencjusz Warus Murena (zm. 22 a. 23 p.n.e) — brat Terencji, żony Mecenasa; stracony za udział w spisku przeciw Augustowi. [przypis edytorski]

336. złota miara — umiar, podstawa prezentowanej przez Horacego filozofii stoickiej. [przypis edytorski]

337. przeć’ (daw.) — przecież. [przypis edytorski]

338. Jowisz (mit. rzym.) — bóg dnia, nieba i burzy, najważniejszy w rzymskim panteonie, przedstawiany jako brodaty mężczyzna władający piorunem, odpowiednik greckiego Zeusa. [przypis edytorski]

339. Apollo — bóg słońca, sztuki, wróżbiarstwa i gwałtownej śmierci, przewodnik dziewięciu muz; przedstawiany z lutnią bądź z łukiem. [przypis edytorski]

340. Muza (mit. gr.) — bogini opiekunka pewnej sztuki pięknej lub nauki; tradycyjnie wymienia się dziewięć tzw. muz olimpijskich, córek Zeusa i Mnemosyne, z których każda opiekowała się konkretną dziedziną twórczości. [przypis edytorski]

341. nie zawsze łuk ma nagięty — por. Jan Kochanowski, Pieśni II, 15: Nie zawżdy Apollo strzela, Ale łuk z lutnią podziela. [przypis edytorski]

342. Do drzewa — Podtytuł skrócony decyzją redakcyjną. Pełne brzmienie: Do drzewa, które nagłym wywrotem byłoby go zgniotło. [przypis edytorski]

343. sromota (daw.) — wstyd. [przypis edytorski]

344. kolchidzkich jadów — mieszkańcy Kolchidy (krainy historycznej na terenie obecnej Gruzji) słynęli z czarów, które starożytnym kojarzyły się również z trucicielstwem. [przypis edytorski]

345. Bosfor — cieśnina oddzielająca Europę od Azji, łączy Morze Czarne z Morzem Marmara, jest położona między Półwyspem Bałkańskim a Azją Mniejszą. [przypis edytorski]

346. punicki — fenicki; Fenicjanie, którzy założyli Kartaginę, byli znani jako wyśmienici kupcy. [przypis edytorski]

347. Partowie — lud zamieszkujący tereny na płd. od Morza Kaspijskiego, tworzący od ok. 238 p.n.e. do 226 n.e. państwo, z którym Rzym prowadził wojny od I w. p.n.e. [przypis edytorski]

348. ich ucieczki tak nagłej — pozorowany odwrót konnych łuczników był często stosowanym elementem partyjskiej sztuki wojennej; w starożytności istniało nawet powiedzenie „partyjska strzała”. [przypis edytorski]

349. Partów zaś straszy siła Rzymian, straszą kajdany — tłumacz jednocześnie pokazuje dwie możliwości przetłumaczenia łac. słowa robur. [przypis edytorski]

350. czarna królowa (mit. rzym.) — Prozerpina, córka Cerery. Porwał ją i poślubił Pluton, bóg krainy umarłych. Prozerpina co roku wracała do matki na lato, a opuszczała ją na zimę; tak mitologia tłumaczyła następstwo pór roku. Odpowiednikiem Prozerpiny w mit. gr. jest Kora-Persefona. [przypis edytorski]

351. Eak a. Ajakos (mit. gr.) — król Myrmidonów (ludu zamieszkującego Eginę), po śmierci wraz z Minosem i Radamantysem sądził w Hadesie dusze zmarłych. [przypis edytorski]

352. Safona — grecka poetka liryczna z przełomu VII i VI wieku p.n.e., autorka głównie poezji miłosnej, często sugerującej jej miłość do kobiet. [przypis edytorski]

353. Alceusz a. Alkajos (ok. 620 p.n.e.–ok. 550 p.n.e.) — grecki poeta liryczny z Mityleny na wyspie Lesbos, część życia z powodu udziału w spisku przeciw tyranowi Myrsylosowi spędził na wygnaniu; dużą część jego dzieła stanowiła poezja polityczna. [przypis edytorski]

354. prątek — zdrobnienie od: pręt; chodzi o tzw. plektron, odpowiednik kostki gitarowej, za pomocą którego w starożytności grano na lutni. [przypis edytorski]

355. stugłowy potwór — przesadnie opisany Cerber, trzygłowy pies, pilnujący bram podziemnej krainy zmarłych. [przypis edytorski]

356. Eumenidy (mit. gr.) — Erynie (zwane dla przebłagania srogich bóstw Eumenidami, tj. „Dobroczynnymi”) były wysłanniczkami Fatum, mścicielkami tropiącymi zbrodniarzy; przedstawiane były z wężami we włosach i skrzydłami. [przypis edytorski]

357. Prometeusz (mit. gr.) — jeden z tytanów, dobroczyńca ludzi (w niektórych wersjach mitów także twórca ludzkości); wykradł ogień z Olimpu, by ludzie mogli się przy nim ogrzać i przyrządzać pieczone potrawy; nauczył ich również metalurgii, uprawy roli, kowalstwa, budownictwa, ujarzmiania sił przyrody oraz czytania i pisania, a także podstępnie sprawił, że władca bogów wybrał na ofiarę dla bogów niejadalne części zwierząt: tłuszcz i kości; Zeus ukarał Prometeusza za kradzież ognia i zuchwalstwo, każąc przykuć go do skały na Kaukazie, gdzie codziennie sęp wyjadał mu wątrobę, odrastającą w ciągu nocy; z kaźni tej uwolnił Prometeusza Herakles. [przypis edytorski]

358. Pelopsa ojciec (mit. gr.) — Tantal, król lidyjski, syn Zeusa, słynny ze swojego ogromnego bogactwa oraz ze strasznej kary, jaką nałożyli na niego bogowie. Z powodu swojego boskiego pochodzenia bywał zapraszany na uczty bogów; zdradzał ludziom boskie sekrety i żeby wypróbować wszechwiedzę bogów podał im na uczcie ciało swego syna, za co został strącony do Tartaru, gdzie cierpiał męki: pragnienie, stojąc w wodzie, która opadała, gdy się nachylał, oraz głód, nie mogąc dosięgnąć zwisających z drzewa owoców, zaś nad jego głową chwiał się głaz, grożąc zmiażdżeniem. [przypis edytorski]

359. Orion (mit. gr.) — olbrzym, syn Euriale (jednej z trzech sióstr Gorgon) i Posejdona a. Hyrieusa z Beocji, brat Polifema; myśliwy beocki o wielkiej sile, urodzie i wzroście; prześladowca Plejad i Hiad (nimf-zwiastunek dobrej i złej pogody), za próbę zgwałcenia bogini Artemidy zginął ukąszony przez wielkiego skorpiona (odwzorowanie tego mitu widzieli staroż. Grecy w konstelacjach gwiazd). [przypis edytorski]

360. Postumius — postać niezidentyfikowana przez historyków literatury, być może fikcyjna. [przypis edytorski]

361. co dzień zarzynał trzysta byków — tradycyjnie hekatomba była ofiarą ze stu wołów, więc mowa tu o ofierze znacznie większej niż zwyczajowa. [przypis edytorski]

362. Pluton (mit. rzym.) — bóg świata podziemnego, krainy umarłych. [przypis edytorski]

363. Gerion (mit. gr.) — olbrzym o trzech głowach i trzech ciałach, zabity przez Heraklesa. [przypis edytorski]

364. Titios (mit. gr.) — olbrzym zabity przez Apollina. [przypis edytorski]

365. za smutną rzeką, którą musim przepłynąć wszyscy — tj. w podziemnej krainie zmarłych, której granice stanowiły rzeki, m. in. Styks. [przypis edytorski]

366. Mars (mit. rzym.) — bóg wojny; jego gr. odpowiednikiem jest Ares. [przypis edytorski]

367. Hadria a. Adria — miasto w północno-wschodnich Włoszech, w starożytności port, obecnie odległe o ok. 25 km od wybrzeża Adriatyku. [przypis edytorski]

368. wały (daw.) — fale morskie. [przypis edytorski]

369. Kocyt a. Kokytos (mit. gr.) — jedna z rzek w podziemnej krainie umarłych. [przypis edytorski]

370. niecne Danaów plemię (mit. gr.) — Danaidy, córki króla Argos Danausa. Przymuszone do małżeństwa, w noc poślubną zabiły swoich mężów, za co w zaświatach zostały skazane na karę polegającą na napełnianiu beczki bez dna wodą noszoną w dziurawych dzbanach. [przypis edytorski]

371. Syzyf (mit. gr.) — przebiegły założyciel i król Koryntu, który zdradził sekret Zeusa, a następnie podstępnie uwięził posłanego po niego Tanatosa (Śmierć), za co został skazany na pośmiertne męczarnie w Tartarze, najmroczniejszej części podziemnej krainy zmarłych: wtaczanie na górę kamienia, który zawsze stacza się na dół tuż przed osiągnięciem szczytu. [przypis edytorski]

372. oprócz obrzydłych cyprysów — tj. oprócz roślin sadzonych na cmentarzach. [przypis edytorski]

373. cekub — gatunek wina. [przypis edytorski]

374. Postumius — postać niezidentyfikowana przez historyków literatury, być może fikcyjna. [przypis edytorski]

375. Pluton (mit. rzym.) — bóg świata umarłych, odpowiednik Hadesa w mit. gr. [przypis edytorski]

376. Tytios (mit. gr.) — jeden z gigantów, syn Zeusa i Gai lub Elary; został strącony do Tartaru za próbę gwałtu na Leto, matce Apollina i Artemidy; w ramach kary sępy wydziobują mu wciąż odrastającą wątrobę. [przypis edytorski]

377. Gerion (mit. gr.) — olbrzym o trzech głowach, trzech tułowiach i trzech parach kończyn; właściciel trzody wołów, zabity przez Heraklesa podczas wykonywania jednej z dwunastu prac. [przypis edytorski]

378. wziął w oków (daw.) — zakuł w kajdany. [przypis edytorski]

379. Styks (mit. gr.) — rzeka w Hadesie, podziemnej krainie zmarłych. [przypis edytorski]

380. pożywamy — dziś popr.: spożywamy. [przypis edytorski]

381. stracha — dziś popr.: straszy. [przypis edytorski]

382. Mars (mit. rzym.) — bóg wojny, odpowiednik Aresa w mit. gr. [przypis edytorski]

383. córy Danausa (mit. gr.) — Danaos (Danaus) miał pięćdziesiąt córek, zwanych Danaidami; zostały one zmuszone do zawarcia związków małżeńskich, przez co w noc poślubną zabiły swoich mężów; za ten czyn zostały skazane na wieczną karę w Tartarze: ciągłe próby doniesienia wody w dziurawych dzbanach. [przypis edytorski]

384. Syzyf (mit. gr.) — przebiegły założyciel i król Koryntu, który zdradził sekret Zeusa, a następnie podstępnie uwięził posłanego po niego Tanatosa (Śmierć), za co został skazany na pośmiertne męczarnie w Tartarze, najmroczniejszej części podziemnej krainy zmarłych: wtaczanie na górę kamienia, który zawsze stacza się na dół tuż przed osiągnięciem szczytu. [przypis edytorski]

385. li (daw.; książk.) — tylko; jedynie. [przypis edytorski]

386. cyprys żałobny — cyprys to drzewo, które zostało poświęcone Plutonowi, ponieważ raz ścięte nie odrasta; symbolizuje grób, żałobę, niegdyś używane do wyrobu trumien; staroż. Grecy i Rzymianie wkładali gałązki cyprysu do grobów. [przypis edytorski]

387. cekub — gatunek wina. [przypis edytorski]

388. zmitrężyć — zmarnować. [przypis edytorski]

389. Mecenasa — podtytuł skrócony decyzją redakcyjną. Pełne brzmienie: Do Cilniusa Mecenasa. [przypis edytorski]

390. dwukształtny (łac.: biformis) — z dalszego ciągu wiersza wynika, że znaczy to: będący naraz człowiekiem i ptakiem; w parafrazie Jana Kochanowskiego, Pieśni II, 24: „ze dwojej złożony natury”. [przypis edytorski]

391. Mecenas, właśc. Gaius Cilnius Maecenas (70–8 p.n.e.) — rzymski polityk i pisarz, doradca i przyjaciel cesarza Augusta, opiekun i protektor najsławniejszych poetów rzymskich: Horacego, Owidiusza, Wergiliusza; jego nazwisko stało się synonimem patrona sztuki, literatury lub nauki. [przypis edytorski]

392. Styks (mit. gr.) — najbardziej znana z pięciu rzek podziemnej krainy zmarłych, wypływająca ze stromej skały; według autorów rzym. stanowiła (razem z Acheronem lub samodzielnie) granicę pomiędzy światem żywych a królestwem umarłych. Ciekawostkę konstrukcji wiersza stanowi fakt, że po wspomnieniu tej mitycznej rzeki Horacy dalej wymienia już tylko rzeki rzeczywiste. [przypis edytorski]

393. Już szorstka skóra na udach siadła... — rzymscy czytelnicy odbierali obraz przemiany w ptaka jako groteskowy. [przypis edytorski]

394. Ikar (mit. gr.) — syn genialnego konstruktora Dedala; uciekając z ojcem z Krety na zbudowanych przez ojca skrzydłach, podleciał za wysoko w górę, słońce stopiło wosk, którym pióra były zlepione, a Ikar wpadł do morza i utonął. [przypis edytorski]

395. Dedal (mit. gr.) — zręczny rzemieślnik, wynalazca i architekt, ojciec Ikara; zaprojektował m.in. labirynt dla Minotaura, wynalazł narzędzia ciesielskie, rzeźbił figury wyglądające jak żywe, sugestywnie przedstawiające ruch. [przypis edytorski]

396. Bosfor — cieśnina oddzielająca Europę od Azji, łączy Morze Czarne z Morzem Marmara, jest położona między Półwyspem Bałkańskim a Azją Mniejszą. [przypis edytorski]

397. Syrty — Wielka Syrta to zatoka Morza Śródziemnego, znajdująca się u wybrzeży Libii; Mała Syrta to zatoka tego samego morza u wybrzeży Tunezji. [przypis edytorski]

398. Kolchowie — mieszkańcy Kolchidy, starożytnej krainy na wybrzeżu Morza Czarnego, na terenie obecnej Gruzji. [przypis edytorski]

399. Dakowie — mieszkańcy Dacji, staroż. krainy odpowiadającej terytorialnie dzisiejszej Rumunii. [przypis edytorski]

400. przed pułkami groźnymi Marsów — tj. przed armią rzymską. [przypis edytorski]

401. Gelonowie — szczep scytyjski zamieszkały nad Donem. [przypis edytorski]

402. Rodan — rzeka przepływająca przez Szwajcarię i Francję. [przypis edytorski]

403. próżnej urny — z uwagi na opisaną wcześniej przemianę w łabędzia pogrzeb odbywa się bez zwłok. [przypis edytorski]

404. Mecenas właśc. Gaius Cilnius Maecenas (70–8 p.n.e.) — rzymski polityk i pisarz, doradca i przyjaciel cesarza Augusta, opiekun i protektor najsławniejszych poetów rzymskich: Horacego, Owidiusza, Wergiliusza; jego nazwisko stało się synonimem patrona sztuki, literatury lub nauki. [przypis edytorski]

405. stygowy (mit. gr.) — styksowy (od nazwy rzeki płynącej w krainie umarłych). [przypis edytorski]

406. mię — mnie. [przypis edytorski]

407. mienię — tu: zamieniam. [przypis edytorski]

408. Ikar (mit. gr.) — syn Dedala, otrzymał od niego skrzydła spojone woskiem, na których uniósł się tak wysoko, że wosk stopił się w słońcu, a Ikar runął w morze. [przypis edytorski]

409. hiperborejski (mit. gr.) — przym. od: Hiperborea, legendarna kraina, znajdująca się na północy, uznawana za krainę wiecznego szczęścia. [przypis edytorski]

410. Getulia — południowa część Maroka w Afryce. [przypis edytorski]

411. Kolchid — mieszkaniec Kolchidy, krainy historycznej położonej na południowo-wschodnim wybrzeżu Morza Czarnego. Tu użycie synekdochiczne, tj. „część za całość”: jeden Kolchid reprezentuje w utworze swój naród. [przypis edytorski]

412. Dak — mieszkaniec Dacji, staroż. krainy odpowiadającej terytorialnie dzisiejszej Rumunii, tu użycie synekdochiczne. [przypis edytorski]

413. kohorty — oddział, 1/10 legionu. [przypis edytorski]

414. Gelon — członek staroż. ludu Gelonów, zamieszkującego północno-zachodnią Scytię, tereny dzisiejszej centralnej Ukrainy. [przypis edytorski]

415. iberski — dziś popr.: iberyjski, przym. od: Iberia, staroż. nazwa dzisiejszej Hiszpanii. [przypis edytorski]

416. Rodan — rzeka na terenie dzisiejszej Szwajcarii i Francji. [przypis edytorski]

417. nenia — pieśni żałobne. [przypis edytorski]

418. Do Mecenasa — tłumaczenie funkcjonuje również jako osobna pieśń Jana Kochanowskiego (Pieśń XXIV z Ksiąg Wtórych). [przypis edytorski]

419. nie leda (starop.) — niezwykłym (nie lada). [przypis redakcyjny]

420. dwojej (starop.) — dwojakiej (tu: ludzkiej i ptasiej). [przypis redakcyjny]

421. Myszkowski — biskup Piotr Myszkowski, przyjaciel i protektor Kochanowskiego wymieniony tu jest w miejsce Mecenasa. [przypis redakcyjny]

422. Styks (mit. gr.) — rzeka w Hadesie, krainie umarłych (r.ż., jak w języku gr.). [przypis redakcyjny]

423. padnie — pokrywa. [przypis redakcyjny]

424. Ikar (mit. gr.) — syn genialnego konstruktora Dedala; uciekając z ojcem z Krety na zbudowanych przez ojca skrzydłach, podleciał za wysoko w górę, słońce stopiło wosk, którym pióra były zlepione, a Ikar wpadł do morza i utonął. [przypis redakcyjny]

425. przeważny (starop.) — odważny. [przypis redakcyjny]

426. huczny — tu: huczący. [przypis redakcyjny]

427. Syrty Cyrenejskie — zatoki w Afryce Płn. [przypis redakcyjny]

428. zabiegły — znajdujący się daleko. [przypis redakcyjny]

429. Tryjony — ziemie na północy. [przypis redakcyjny]

430. prózny (starop.) — zbyteczny. [przypis redakcyjny]

431. żołtarz (starop.) — psalm (dosł. psałterz). [przypis redakcyjny]

432. Nienawidzę świeckiego gminu — sens wyrażenia jest nie tylko klasowy, ale też religijny, przypomina ono bowiem formułę wygłaszaną podczas misteriów eleuzyjskich. [przypis edytorski]

433. Muza (mit. gr.) — bogini opiekunka pewnej sztuki pięknej lub nauki; tradycyjnie wymienia się dziewięć tzw. muz olimpijskich, córek Zeusa i Mnemosyne, z których każda opiekowała się konkretną dziedziną twórczości. [przypis edytorski]

434. Jowisz (mit. rzym.) — bóg dnia, nieba i burzy, najważniejszy w rzymskim panteonie, przedstawiany jako brodaty mężczyzna władający piorunem, odpowiednik greckiego Zeusa. [przypis edytorski]

435. za urzędem na polu Marsa goni — na Polu Marsowym, równinie poświęconej bogowi wojny Marsowi, poza tzw. murami serwiańskimi, otaczającymi dawniej Rzym, odbywały się m.in. zebrania ludowe komicjów centurialnych, wybierające urzędników. [przypis edytorski]

436. miecz dobyty nad niecnym karkiem już wisi... — aluzja do staroż. anegdoty o mieczu Damoklesa. Dionizjusz, tyran sycylijskiego miasta Syrakuzy, chcąc uzmysłowić zazdrosnemu dworzaninowi Damoklesowi swoje położenie, kazał mu ucztować, zawiesiwszy nad jego głową miecz. [przypis edytorski]

437. Tempo — dolina w Tesalii między górami Olimp i Ossa. [przypis edytorski]

438. gwałtowny zapęd Niedźwiedzicy na niebie zachodzącej — starożytni tłumaczyli zmiany pogody wpływem gwiazd. [przypis edytorski]

439. frygijski kamień — lekki, gąbczasty kamień z Frygii w Azji Mniejszej, przypominający pumeks, używany przez starożytnych do farbowania, podobno mający działanie wysuszające i ściągające. [przypis edytorski]

440. falern a. falerno — wino z południowej Italii. [przypis edytorski]

441. gmin — ludzie z niższych warstw społecznych. [przypis edytorski]

442. mołojcy — młodzieńcy, młodzi mężczyźni. [przypis edytorski]

443. Jowisz (mit. rzym.) — najwyższe bóstwo rzymskiego panteonu, bóg nieba, światła, dnia i pioruna, odpowiednik gr. Zeusa. [przypis edytorski]

444. Giganci (mit. gr.) — spokrewniony z bogami szczep dzikich olbrzymów, który przegrał walkę z nimi o władzę nad światem. [przypis edytorski]

445. pogłowie — tłum, ogół przedstawicieli. [przypis edytorski]

446. ócz — dziś popr.: oczu. [przypis edytorski]

447. Marsopol — Pole Marsowe, równina poświęcona bogowi wojny Marsowi, poza tzw. murami serwiańskimi, otaczającymi dawniej Rzym; odbywały się na niej m.in. zebrania ludowe komicjów centurialnych, wybierające urzędników. [przypis edytorski]

448. sykulskie — sycylijskie. [przypis edytorski]

449. Tempe — wąwóz w Grecji, w pobliżu góry Olimp. [przypis edytorski]

450. Arktur — najjaśniejsza gwiazda w gwiazdozbiorze Wolarza. [przypis edytorski]

451. Kozy (astr.) — właśc. Koźlątka, łac. Haedi: grupa trzech małych gwiazd w gwiazdozbiorze Woźnicy (w obecnej terminologii: Epsilon Aurigae, Zeta Aurigae i Eta Aurigae), w pobliżu najjaśniejszej gwiazdy tego gwiazdozbioru, Kapelli (łac. Capella: koza), kojarzonej z mityczną kozą Amalteą, która wykarmiła małego Zeusa; pojawienie się na nocnym niebie Koźląt, następujące w połowie października, zwiastuje nadejście pory wiatrów i burz. [przypis edytorski]

452. Frygia — kraj w zachodniej części Azji Mniejszej, gdzie miała znajdować się Troja. [przypis edytorski]

453. Achmenowe — dziś popr. achemenidzkie, od nazwy perskiej dynastii Achemenidów; tu: perskie. [przypis edytorski]

454. falern — mocne, złociste wino włoskie, cenione przez starożytnych Rzymian. [przypis edytorski]

455. atrium (łac.) — wewnętrzny dziedziniec lub centralne pomieszczenie w rzymskim domu. [przypis edytorski]

456. mieniać — wymieniać, zamieniać. [przypis edytorski]

457. sabiński — przym. od: Sabinum, wiejska posiadłość Horacego otrzymana od Mecenasa; ok. 50 km od Rzymu. [przypis edytorski]

458. Bachus a. Bakchus (mit. rzym., gr. Dionizos) — syn Zeusa i Semele, wynalazł wino; czczony jako bóg wina i płodności; był patronem odbywających się co roku ku jego czci bachanaliów: obchodów połączonych z szalonymi, niekiedy rozwiązłymi ucztami, tańcami, pokazami teatralnymi itp. W tym wierszu staje się on dodatkowo patronem natchnienia poetyckiego. [przypis edytorski]

459. nowym... duchem — tj. natchnieniem poetyckim. [przypis edytorski]

460. Cezar, Gajusz Juliusz (100–44 p.n.e.) — rzym. dowódca wojskowy, polityk, dyktator i pisarz; członek I triumwiratu; zdobywca Galii; odegrał kluczową rolę w wydarzeniach, które doprowadziły do upadku republiki i początku cesarstwa w państwie rzymskim. [przypis edytorski]

461. Jowisz (mit. rzym.) — bóg dnia, nieba i burzy, najważniejszy w rzymskim panteonie, przedstawiany jako brodaty mężczyzna władający piorunem, odpowiednik greckiego Zeusa. [przypis edytorski]

462. Ewias a. Euhias — bachantka, kobieta z orszaku boga wina Bachusa; określenie pochodzi od okrzyku związanego z kultem Bachusa okrzyku Euoe! [przypis edytorski]

463. Hebrus — rzeka w Tracji, obecnie Marica przepływająca przez Bułgarię, Grecję i Turcję. [przypis edytorski]

464. Tracja — staroż. kraina, której granice stanowiły Morze Czarne, Morze Egejskie i Dunaj, znajdująca się na terenie obecnej Bułgarii, Grecji i Turcji. [przypis edytorski]

465. Rodope — góra w Tracji. [przypis edytorski]

466. najady (mit. gr.) — nimfy, opiekunki strumyków, jezior i źródeł; Najadów: dziś popr. forma D.lm: Najad. [przypis edytorski]

467. bachantka (mit. rzym.) — kobieta z orszaku boga wina Bachusa. [przypis edytorski]

468. Wenera a. Wenus (mit. rzym.) — bogini miłości, jej gr. odpowiednikiem była Afrodyta, według legendy narodzona z morskiej piany w pobliżu Cypru. [przypis edytorski]

469. statek (daw.) — majątek, zwł. ruchomy. [przypis edytorski]

470. Libityna (mit. rzym.) — starorzymska bogini śmierci. [przypis edytorski]

471. milcząca dziewica — westalka, tj. kapłanka bogini Westy, patronki ogniska domowego, strzegąca świętego ognia w jej świątyni. Westalki pełniły służbę przez 30 lat. Obowiązane w tym czasie do zachowania dziewictwa, cieszyły się wielkim szacunkiem społecznym. [przypis edytorski]

472. Kapitol — jedno z siedmiu wzgórz na których powstał Rzym; na Kapitolu mieściły się świątynie najważniejszych bóstw rzym. (m.in. Jowisza, Junony i Minerwy); w pobliżu znajdowało się też Forum Romanum, miejsce najważniejszych obchodów i wydarzeń politycznych w Rzymie. [przypis edytorski]

473. Aufidus — rzeka w płd. Włoszech, obecnie nazywana Ofanto. [przypis edytorski]

474. wieśniakom — Horacy podkreśla swoje pochodzenie z prowincji. [przypis edytorski]

475. Daunus — wg Eneidy Wergiliusza król Apulii, ojciec Turnusa. [przypis edytorski]

476. nadając eolskim pieśniom dźwięki italskie — za swój tytuł do chwały Horacy uważa przeszczepienie tradycji liryki greckiej na grunt łaciński. [przypis edytorski]

477. Melpomena (z gr. melpô: świętować pieśnią i tańcem) — w mit. gr. pierwotnie muza pieśni i w tym znaczeniu występuje w utworze Horacego. Później stała się muzą tragedii, przedstawianą na koturnach, ze smutną maską tragiczną. [przypis edytorski]

478. spiża — dziś popr. spiż (D. lp.: spiżu), rodzaj brązu, stop o dużej trwałości. [przypis edytorski]

479. Akwilon (mit. rzym.) — bóg wiatru płn.; uosobienie gwałtownego, zimnego wiatru oraz w ogóle Północy jako strony świata; odpowiednik Boreasza w mit. gr. [przypis edytorski]

480. pożyć — tu: zmóc, zwalczyć, pokonać. [przypis edytorski]

481. róść (daw.) — rosnąć. [przypis edytorski]

482. Kapitol — wzgórze w Rzymie, na którym stała świątynia Jowisza, Junony i Minerwy. [przypis edytorski]

483. westalka (mit. rzym.) — kapłanka strzegąca świętego ognia w świątyni bogini Westy (patronki ogniska domowego) w staroż. Rzymie; westalki składały śluby czystości, nosiły biały strój i cieszyły się wielkim szacunkiem społecznym. [przypis edytorski]

484. Aufidus — dawna nazwa rzeki Ofanto w południowej Italii. [przypis edytorski]

485. Daunus (mit. rzym.) — jeden z królów Apulii. [przypis edytorski]

486. aiolskie wiersze — liryka eolska, grecka poezja liryczna. [przypis edytorski]

487. Melpomena (mit. gr.) — pierwotnie muza pieśni, później stała się muzą tragedii, z czego jest obecnie powszechnie znana, przedstawianą na koturnach, ze smutną maską tragiczną. [przypis edytorski]

488. Do Torkwata — podtytuł skrócony decyzją redakcyjną. Pełne brzmienie: Do Manliusa Torkwata. [przypis edytorski]

489. armia traw — w oryginale po prostu ”trawy” (łac. gramina); oryginalny tekst pieśni ma jednak tę właściwość, że wiele spośród słów odnoszących się dalej do pór roku ma drugie czy trzecie znaczenia słownikowe odnoszące się do sfery militarnej. Obserwację tę zawdzięczam konwersatorium dra hab. Jerzego Mańkowskiego. [przypis edytorski]

490. ziemia zmieniła swą postać — w oryginale łac. mutant terra vices, gdzie słowo vicis oznacza zmianę, przemianę lub fazę. Alternatywne, choć nieco ryzykowne tłumaczenie mogłoby więc brzmieć: planeta w nowej jest kwadrze. Dobrze współgrałoby ono z dalszą częścią wiersza, gdzie mowa jest o zmniejszającym się i odzyskującym dawną wielkość księżycu. [przypis edytorski]

491. zabija — w oryginale mamy tu łac. protero, czyli depcze, tratuje. [przypis edytorski]

492. leniwa — w oryginale iners, co może znaczyć również: bezbronna. [przypis edytorski]

493. księżyc — w oryginale pojawia się tu liczba mnoga. [przypis edytorski]

494. Eneasz (mit. gr. i rzym.) — syn króla Troi Anchizesa i bogini Wenus, uczestnik wojny trojańskiej. Po zniszczeniu miasta przez Greków poprowadził ocalałych mieszkańców w długą wędrówkę, u końca której dotarł do Italii, a jego potomkowie założyli Rzym. Historię tę opisał Wergiliusz w poemacie epickim Eneida. [przypis edytorski]

495. Tullus Hostiliusz (673–642 p.n.e) — legendarny trzeci król Rzymu, zdobywca Alba Longa, znany z bogactwa. [przypis edytorski]

496. Ankus (640–616 p.n.e.) — legendarny czwarty król Rzymu, założyciel pierwszego portu w Ostii. [przypis edytorski]

497. Minos (mit. gr.) — syn Zeusa i Europy, za życia władca Krety, po śmierci wraz z bratem Radamantysem sędzia zmarłych. [przypis edytorski]

498. Hippolit (mit. gr.) — heros, syn Tezeusza, niesłusznie oskarżony o gwałt przez Fedrę; przeklęty przez ojca, zginął pod kołami rydwanu, gdy jego konie przestraszył wysłany przez Posejdona potwór. [przypis edytorski]

499. Diana (mit. rzym.) — bogini łowów, lasów, gór i księżyca, opiekunka kobiet, utożsamiana z gr. Artemidą. [przypis edytorski]

500. Perseusz (mit. gr.) — syn Zeusa i Danae, córki króla Argos, heros, zabójca straszliwej Meduzy, która spojrzeniem obracała ludzi w kamienie; uratował księżniczkę Andromedę, przykutą do skały jako ofiara dla nasłanego przez boga mórz, Posejdona, morskiego potwora, pustoszącego kraj, którego zabił po ciężkiej walce. [przypis edytorski]

501. letejskie okowy — podziemna kraina umarłych, której granicę stanowiła rzeka Lete. [przypis edytorski]

502. Piritous a. Pejritoos (mit. gr.) — królewicz tesalski, przyjaciel Tezeusza, wraz z nim próbował porwać z Hadesu Persefonę. Przyjaciele nie byli jednak w stanie stamtąd wrócić, a przybyły na pomoc Herakles zdołał uwolnić jedynie Tezeusza. Z niejasnych powodów Horacy zamienia Tezeusza na Perseusza. [przypis edytorski]

503. Tybr — rzeka przepływająca przez Rzym. [przypis edytorski]

504. Wiskus — prawdopodobnie chodzi o przyjaciela Horacego, również poetę rzymskiego. [przypis edytorski]

505. Warius, łac. Lucius Varius Rufus (ok. 74–14 p.n.e.) — poeta rzymski, autor tragedii Thyestes i poematu epickiego De morte (O śmierci). Przyjaciel Wergiliusza, po jego śmierci zajął się przygotowaniem do druku Eneidy (wraz z innym poetą o nazwisku Plotius Tucca). [przypis edytorski]

506. Hermogen a. Hermogenes — właśc. Marcus Tigelius Hermogenes, znany ówcześnie śpiewak. [przypis edytorski]

507. Seiren (gr.; mit. gr.) — syrena: pół kobieta, pół ryba; syreny wabiły urzekającym śpiewem żeglarzy, których statki rozbijały się na skalistym wybrzeżu ich wyspy. [przypis edytorski]

508. podagra — przewlekła choroba stawów stóp; artretyzm a. dna moczanowa. [przypis edytorski]

509. Westa (mit. rzym.) — bogini ogniska domowego. [przypis edytorski]

510. znać się jak kura na pieprzu — frazeologizm oznaczający, że ktoś się na czymś w ogóle nie zna. [przypis edytorski]

511. protega — in. protekcja, pomoc i ochrona udzielona przez znaną, wpływową osobę. [przypis edytorski]

512. szklić (daw.) — kłamać. [przypis edytorski]

513. nie zasypiać gruszek w popiele — nie zaniedbać czegoś, być czujnym. [przypis edytorski]

514. kaleta — noszony przy pasie skórzany woreczek na pieniądze lub inne drobiazgi; sakiewka. [przypis edytorski]

515. Aristius Fuscus, Marcus — przyjaciel Horacego. [przypis edytorski]

516. szabas — sobota, siódmy dzień tygodnia obchodzony przez Żydów jako święto. [przypis edytorski]

517. kopcić a. kurzyć komuś pod nos (daw. fraz.) — zachowywać się wobec kogoś lekceważąco, sprawiać przykrość, uchybiać komuś. [przypis edytorski]