*** [Tutaj czas się zatrzymał...]

Tutaj czas się zatrzymał. Siadł na rozklekotanym

krzesełku obrotowym, które kiedyś było

krzykiem mody, włożył sobie w oko

szkło powiększające. Wiedziałem, że trochę to potrwa:

nietypowy rozstaw, teleskop trzeba podgiąć,

potem pasek znów urwie się przy byle szarpnięciu.

Żółte papiery dyplomów, godło państwowe, orzeł

z koroną z papieru doklejoną jak na pośmiewisko,

za dużą. Tableau „Wychwyt Grahama”

wyjawia jakąś tajemnicę wiecznego mechanizmu

sprężyny i trybu, nie rozumiem rysunku.

Krzyki mód przemijają, zostaje milczenie epok.

Zewsząd dobiega tykanie, wielka niezgoda rytmów.

Niedzisiejszy warsztacik w centrum miasta, nie lubię

tu przychodzić, mistrz jest mrukiem. Drżą mu ręce

i mam czas przyjrzeć się wnętrzu. Tym razem

żegna mnie gorliwie: „Kłaniam się! Kłaniam się panu!”

Żegna mnie na zawsze, nieomal uśmiecha się.