O prałacie

I to być musi do fraszek włożono,

Jako prałata jednego uczczono.

Białychgłów młodych i panów niemało

Za jednym stołem pospołu siedziało.

Siedział też i ten, com go już mianował,

Bo dobrej myśli nigdy nie zepsował.

Mnich wedle niego, a po drugiej ręce

Pani co starsza. Słuchajże o męce:

Na pirwszym miejscu pannę całowano,

Także do końca podawać kazano1.

Więc tego nie raz, ale kilka było,

A prałatowi by kąska niemiło2,

Bo co raz to go baba pocałuje,

A on zaś mnicha; więc mu się styskuje.

Miał czyściec prawy jeszcze na tym świecie,

Bodaj wam taki, co go mieć nie chcecie3.

Przypisy:

1. pannę całowano, także do końca podawać kazano — zabawa w „podaj dalej”. [przypis redakcyjny]

2. by kąska niemiło — ani trochę nie jest przyjemnie. [przypis redakcyjny]

3. co go mieć nie chcecie — protestanci odrzucali wiarę w czyściec. [przypis redakcyjny]