Pieśni

[Nota edytorska]

Tekst Pieśni został tu podany według pierwodruku, który ukazał się w roku 1586 w Drukarni Łazarzowej w Krakowie pt. Pieśni Jana Kochanowskiego księgi dwoje. Egzemplarz Biblioteki Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu (sygn. XVI Qu. 2036) został starannie przedrukowany przez Władysława Floryana (1953, 2. wyd. 1981).

Nie zamieszczono w niniejszej edycji dwu utworów: O śmierci Jana Tarnowskiego i Pamiątka Janowi Baptyście... Znajdują się one wprawdzie w pierwodruku Pieśni, ale pod względem gatunkowym, jako epicedia, stanowią zupełnie odrębne zjawisko. Zamieszczono natomiast pieśni nie włączone do zbioru „ksiąg dwojga”, ale opublikowane pośmiertnie w osobnej edycji zatytułowanej Fragmenta albo pozostałe pisma, wydanej w tejże Drukarni Łazarzowej w roku 1590 (ta edycja jest podstawą przedruku; korzystałem z egzemplarza Biblioteki Czartoryskich w Krakowie, sygn. 2029 I).

Tekst został przygotowany zasadniczo zgodnie z kryteriami zawartymi w opracowaniu Zasady wydawania tekstów staropolskich. Projekt (Wrocław 1955) — typ B (edycje popularnonaukowe). Zachowano jednak pewne cechy językowe, których nie uwzględnia się w edycjach popularnonaukowych, zwłaszcza dawne końcówki fleksyjne i większość dawnych form ortograficznych (np. w zakresie pisowni „u”/„ó”) oraz wariantowe zapisy niektórych wyrazów („sie”/„się”), ujednolicono jednak zgodnie z pisownią dzisiejszą niektóre formy ortograficzne używane w pierwodruku zamiennie (np. „pułnocny”/„północny”). Nie zachowano „a” pochylonego, „e” pochylone zachowano jedynie w miejscach rymowych, a „o” pochylone tylko w przypadkach zgodnych z pisownią dzisiejszą.

Podstawową zasadą była jak największa wierność wobec pierwodruku, również w zakresie interpunkcji, która stanowi jeden z najtrudniejszych i do dziś nie rozwiązanych problemów edytorskich literatury staropolskiej. Trudno tu o rozwiązanie możliwe do przyjęcia przez wszystkich ze względu na zasadnicze różnice między dawnym systemem retoryczno-intonacyjnym i obecnym systemem logiczno-syntaktycznym, a także ze względu na niekonsekwencje zapisu w dawnych drukach.

Ponadto w niniejszej edycji zastosowano współczesne zasady pisowni małych i wielkich liter. Wielkimi literami zapisywano też rzeczowniki oznaczające upersonifikowane pojęcia (np. Fortuna, Szczęście).

W związku z powyższym edycja utworu nie opiera się w całości na żadnym z wydań współczesnych, choć przede wszystkim uwzględniono pewne rozstrzygnięcia zawarte w najnowszej edycji krytycznej Pieśni, opracowanej w ramach sejmowego wydania Dzieł wszystkich Kochanowskiego przez Marię Renatę Mayenową i Krystynę Wilczewską oraz Barbarę Otwinowską i Marię Cytowską (1991). Wykorzystano cenny Aneks I: Zmiany tekstowe w wydaniach i rękopisach „Pieśni”. Nieliczne koniektury i emendacje wprowadzone przez Autorki tej edycji przyjęto bez zastrzeżeń i ze względu na charakter niniejszego wydania nie zaznaczono ich ani w tekście, ani w przypisach. Wydanie to nie obejmuje jednak pieśni zawartych we Fragmentach (osobna edycja Fragmentów w ramach wydania sejmowego jeszcze się nie ukazała). Za edycjami Krzyżanowskiego i Ślękowej przyjęto więc — też nie zaznaczając tego osobno — kilka drobnych emendacji w tekście pieśni z Fragmentów, trzymając się jednak wiernie przekazu zawartego w pierwodruku.

Przy opracowywaniu tekstów zostały wzięte pod uwagę także ustalenia edytorskie zawarte w wydaniach przygotowanych dla serii Biblioteki Narodowej przez Tadeusza Sinkę (1927, 1948) i Ludwikę Ślękową (1970, 1997) oraz w edycji Poezji Jana Kochanowskiego opracowanej przez Janusza Pelca (wyd. 2, 1988) i w edycji Dzieł polskich opracowanej przez Juliana Krzyżanowskiego (wyd. 9, 1978).

Zgodnie z praktyką stosowaną przez niektórych dotychczasowych wydawców (Julian Krzyżanowski, Janusz Pelc) wyodrębniono graficznie poszczególne strofy pieśni, uznając, że taki tradycyjny zapis oddaje intencje zawarte w zapisie znanym z pierwodruku, a równocześnie jest czytelny i uzasadniony w wydaniu przeznaczonym dla szerokiego kręgu odbiorców.

Autorom wszystkich wymienionych edycji, a zwłaszcza Autorkom wydania sejmowego, niniejsza edycja wiele zawdzięcza również w zakresie opracowania komentarza, który jednak różni się w wielu miejscach od komentarzy do edycji wcześniejszych. Głównym celem było umożliwienie współczesnemu czytelnikowi — nie obeznanemu w ogóle z dawną polszczyzną — zrozumienia tekstu. Objaśnienia są więc praktyczne, zwięzłe i nie odwołują się do problematyki historycznojęzykowej. W celu ustrzeżenia czytelnika przed mylnymi interpretacjami tekstu szczególną uwagę zwrócono na wyrazy, które są używane do dziś, ale których znaczenie w Pieśniach jest odmienne od znaczenia obecnego.

Przy tworzeniu komentarza pomocne były także podstawowe słowniki, a zwłaszcza Słownik polszczyzny XVI wieku, Słownik języka polskiego pod red. Witolda Doroszewskiego oraz Słownik języka polskiego Samuela Bogumiła Lindego, a także słowniki mitologiczne, zwłaszcza Słownik mitologii greckiej i rzymskiej Pierre’a Grimala.

prof. dr hab. Piotr Wilczek, Uniwersytet Warszawski, Instytut Badań Interdyscyplinarnych „Artes liberales”

Pieśni Jana Kochanowskiego Księgi Dwoje

[Dedykacja]

Nikomu, albo raczej wszytkim, swoje księgi

Daję. By kto nie mniemał (strach to bowiem tęgi1),

Że za to trzeba co dać. Wszyscy darmo miejcie.

O drukarza nie mówię2, z tym sie zrozumiejcie3.

Księgi pierwsze

Pieśń I4

Intactis opulentior5

Byś6 wszystko złoto posiadł, które — powiadają —

Gdzieś daleko gryfowie i mrówki7 kopają8;

Byś pałace rozwodził9 nie tylko na ziemi,

Lecz i morza kamieńmi zabudował10 swemi;

Jesli11 dyjamentowe goździe12 Mus13 ma w ręku,

Któremi natwardszego umie pożyć14 sęku15,

Ani ty wyswobodzisz serca z ciężkiej trwogi,

Ani z okrutnej śmierci sideł wyrwiesz nogi16.

Lepiej polnych Tatarów17 dawny zwyczaj niesie,

U których każdy swój dom wozi na kolesie18;

Lepszego rządu Gete grubi używają19,

Gdzie niwy20 nie mierzone21 wolne zboża dają22.

Tam niewinna23 macocha dziatek pierwszej żony,

Sirót nędznych24, przestrzega wczasu25 z każdej strony26;

Ani z wielkim posagiem męża rządzi27, ani

Nadzieje kładzie w gładkim28 miłosniku29 pani.

Wielki posag rodziców postępki uczciwe,

A k temu obyczaje skromne i wstydliwe;

Występnych tam nie cierpią, lecz kto będzie krzywy,

Niech sie wierci, jako chce, nie zostanie żywy.

O, ktokolwiek będzie chciał mordy niecnotliwe

I domowe okrócić30 najazdy krwie31 chciwe,

Jesli pragnie ojczyzny ojcem być nazwany

I tymże na wysokich kolumnach pisany,

Niech objeździć swą wolą śmie nieokróconą32,

A jego sprawy przyszłe wieki więc wspomioną;

Ponieważ cnocie żywej33 my źli, nie życzemy34,

Aż gdy nam z oczu zniknie, toż35 jej żałujemy.

Co po tych skargach próznych, jesli na występy

Przez spary — jako mówią — patrza urząd tępy36?

Po co statut i prawa chwalebne stawiamy,

Jesli sie obyczajów dobrych nie trzymamy?

Nie odstraszą zbytecznym37 ogniem zarażone

Kupca kraje chciwego ani przesadzone38

Mrozem gwałtownym pola; żeglarze bywali39

Wszystek świat, jako wielki40, kołem objechali.

Ubóstwo, hańba wielka, każe człowiekowi

Czynić i cierpieć wszystko; już on i wstydowi

Mir dawno wypowiedział41, i cnocie, niedbały,

Poświęconej nie myśli dostępować skały42.

Albo my do spólnego skarbu43, gdzie życzliwa

Ludzka pochwała i głos pospolity44 wzywa,

Albo w morze, przyczynę wszech nieszczęśliwości,

Perły, złoto i wielkiej kamienie drogości

Zarzućmy, jesli grzechów żałujem statecznie

I nieprawości swoich. Potrzeba kóniecznie

Złej napierwsze początki żądze45 wykorzenić,

A dziełem pracowitszym pieszczotę46 odmienić.

Nie umie syn szlachecki na koń wsieść i w łowy

Na dziki źwierz z oszczepem jachać47 niegotowy,

Lepiej kufla świadomy48 albo kart pisanych49,

Każesz li dać, i kostek, prawem zakazanych.

Więc ojciec krzywo przysiągł, wydarł sąsiadowi,

Gotując niegodnemu spadek potomkowi:

I przybywa-ć mu50 rzkomo51, ale nie wiem czemu,

Zawżdy na czymści schodzi państwu niesporemu52.

Pieśń II53

Serce roście patrząc54 na te czasy!

Mało przed tym55 gołe były lasy,

Śnieg na ziemi wysszej56 łokcia leżał57,

A po rzekach wóz nacięższy zbieżał58.

Teraz drzewa liście na sie wzięły,

Polne łąki pięknie zakwitnęły;

Lody zeszły, a po czystej wodzie

Idą statki i ciosane łodzie.

Teraz prawie59 świat sie wszystek śmieje,

Zboża wstały, wiatr zachodny wieje;

Ptacy sobie gniazda omyślają60,

A przede dniem śpiewać poczynają.

Ale to grunt wesela prawego61,

Kiedy człowiek sumnienia całego62

Ani czuje w sercu żadnej wady,

Przecz63 by sie miał wstydać swojej rady64.

Temu wina nie trzeba przylewać

Ani grać na lutni, ani śpiewać;

Będzie wesół, byś chciał, i o wodzie,

Bo sie czuje prawie na swobodzie65.

Ale kogo gryzie mól zakryty,

Nie idzie mu w smak obiad obfity;

Żadna go pieśń, żadny głos nie ruszy,

Wszystko idzie na wiatr mimo uszy.

Dobra myśli, której nie przywabi,

Choć kto ściany drogo ujedwabi,

Nie gardź moim chłodnikiem chróścianym66,

A bądź ze mną, z trzeźwym i z pijanym!

Pieśń III67

Dzbanie mój pisany68,

Dzbanie polewany,

Bądź płacz, bądź żarty, bądź gorące wojny,

Bądź miłość niesiesz albo sen spokojny,

Jakokolwiek69 zwano

Wino, co w cię lano,

Przymkni sie70 do nas a daj sie nachylić,

Chciałbym twym darem gości swych posilić.

I ten cię nie minie,

Choć kto mądrym słynie;

Pijali przedtym i filozofowie,

A przedsię71 mieli spełna72 rozum w głowie.

Ty zmiękczysz73 każdego,

Nastateczniejszego74;

Ty mądrych sprawy i tajemną radę75

Na świat wydawasz przez twą cichą zdradę.

Ty cieszysz nadzieją

Serca, które mdleją;

Ty ubogiemu przyprawujesz rogi,

Że mu ani król, ani hetman srogi.

Trzymaj sie na mocy,

Bo cię całej nocy

Z rąk nie wypuścim, aż dzień, jako trzeba,

Gwiazdy rozpędzi co do jednej z nieba.

Pieśń IV76

Złota to strzała77 i krom wszego78 jadu była,

Którą mię niepochybna79 Miłość ugodziła.

Bo ja w swym miłowaniu troski nie najduję,

Owszem, radość na sercu niewymowną czuję.

Nie to niewola służyć, ale służyć temu,

Kto twych posług niewdzięczen, to sie nawiętszemu

Nieszczęściu równa; tobie dzięka bądź, Miłości,

Iżeś mię uchowała takowej żałości.

Ma to twarz twoja, panno wszech piękniejsza, w sobie,

Że człowiek rad i nierad musi służyć tobie.

Ale to zaś niosą twe święte obyczaje,

Że, by80 kto mógł być wolen, raczej ci sie daje.

Chciałbym tak być szczęśliwy i życzyłbym sobie,

Abych już tę na wieki łaskę znał po tobie81;

A bodaj ta wdzięczna82 twarz odmiany nie znała,

Byś dobrze i Sybillę laty przerównała83.

Pieśń V84

Kto ma swego chleba,

Ile człeku trzeba,

Może nic nie dbać o wielkie dochody,

O wsi, o miasta i wysokie grody.

To pan, zdaniem moim,

Kto przestał na swoim;

Kto więcej szuka, jawnie to znać daje

Sam na sie, że mu jeszcze nie dostaje85.

Siła86 posiadł włości,

Kto ujął chciwości87;

Trudniej to przyjdzie niż Turki zhołdować

Albo waleczne Tatary wojować.

Mocą wiele świata

Wziął za krótkie lata

Król macedoński88, lecz mu sie tak zdało,

Że nań samego świat był jeden mało.

Cóż pomoże zbroja

Albo władza twoja?

Serca nie zleczą żadne złotogłowy,

Żadny skarb troski nie wybije z głowy.

Więc śmierć nieużyta89

Ta za gardło chwyta

Bogate pany jako proste sługi,

Ani zborguje, byś wyciągnął długi90.

Lecz przedsię91 człowiecza

Wszystka o tym piecza92,

Aby ku złotu złota przybywało;

Bo, by nawięcej, łakomemu mało.

Wszystko to zostanie

Po twej śmierci, panie;

A coś ty zebrał przez ten czas łakomie,

To sie zostoi93, nie wiem w czyim domie.

Sklep94 ten niedobyty95

Puści prędko nity96;

A winem, co sie ty frasujesz o nie,

Będzie zamaczał potomek twój konie.

Pieśń VI9798

Acz mię twa droga99, miła, barzo boli,

Nie chcę cię trzymać przeciw twojej woli;

Z mej strony bodaj wszystko dobre miała,

Kędy sie kolwiek będziesz obracała.

Lecz sama widzisz, jakie wiatry wstają,

Jakie po niebie chmury sie mieszają.

Ja wiem, co umie morze i szalony

Wicher, na wody słone uniesiony.

Niech żony srogich pohańców100 i dzieci

Doświadczą, jakim pędem wicher leci

Morze mieszając: huczą srogie wały,

A brzeżne w gruncie101 wzdrygają sie skały.

Takci sie biednej Europie102 dostało,

Jeno że wołu chciała przysieść mało103,

Bo sie z nienagła przymknął104 z nią ku wodzie,

Potym jak płynie, tak płynie bez łodzie.

A ta dopiero zlękła sie nieboga,

Gdzie pojźrzy, zewsząd morze, zewsząd trwoga;

Brzegu nie widać, przewoźnik niepewny,

Strach serce ujął, a w oczu płacz rzewny.

A gdy do sławnej Krety przypłynęła,

Z wielkiej tesknice włosy targać jęła,

Skarżąc sie z płaczem: «Ojcze mój łaskawy,

Któregom zbyła105 prze me głupie sprawy106.

Com ja tu miała czynić w tej krainie?

Mało jest jedna śmierć panieńskiej winie.

Ale na jawiż płaczę swej lekkości107?

Czy mię pokusa łudzi krom winności108,

Która przez wrota kościane109 wychodzi,

A na człowieka sny dziwne przywodzi?

Lepiej li było przez morze sie pławić

Czy nad polnemi kwiatkami sie bawić?

By110 mi sie teraz dostał jako w ręce

On wół bezecny, byłby w takiej męce,

Żeby mu ze łba musiały spaść rogi,

Chociaż był u mnie niedawno tak drogi.

Nie miałam wstydu, dom swój opuszczając,

I teraz nie mam, śmierci odkładając;

Boże mój, jesli słyszysz prośbę moję,

Niechaj dziś nago w pośrzodku lwów stoję.

Pierwej niż pleśnią piękna twarz przypadnie111

I zupełnemu112 ciału krasa113 spadnie,

Niechaj mię wilcy pożrą w tej gładkości,

A po pustyniach rozniosą me kości»

Nikczemna dziewko — ojciec ci przyciska114

Czemu nie umrzesz? Strzyma cię ta niska

Jedlina i pas115 zaniesiony w cale116;

A jeslić milsza śmierć na ostrej skale,

Daj sie w moc wiatrom a skocz z góry śmiele,

Niżbyś wolała siedzieć u kądziele,

Królewska dziewka, i być w ręce dana

Srogiej pogance, winna bywszy117 pana.

Pieśń VII118119

Trudna rada w tej mierze120, przyjdzie sie rozjechać,

A przez ten czas wesela i lutnie zaniechać.

Wszystka moja dobra myśl121 z tobą precz odchodzi,

A z tego mię więzienia nikt nie wyswobodzi,

Dokąd cię zaś nie ujźrzę, pani wszech piękniejsza,

Co ich kolwiek122 przyniosła chwila terazniejsza.

Już mi z myśli wypadły te obecne twarzy;

Twoje nadobne lice jest podobne zarzy123,

Która nad wielkim morzem rano sie czerwieni,

A z nienagła124 ciemności nocne w światłość mieni;

Przed nią gwiazdy drobniejsze po jednej znikają

I tak już przyszłej nocy nieznacznie125 czekają.

Takaś ty w oczu moich; szczęśliwa to droga,

Po której chodzić będzie tak udatna noga;

Zajźrzę126 wam, gęste lasy i wysokie skały,

Że przede mną będziecie taką rozkosz miały:

Usłyszycie wdzięczny127 głos i przyjemne słowa,

Po których sobie teskni biedna moja głowa.

Lubeż moje wesele, lubeż me biesiady!

Mnie podobno już prózno szukać inszej rady,

Jeno smutnego serca podpierać nadzieją;

W nadzieję ludzie orzą i w nadzieję sieją.

A ty tak srogą nie bądź ani mię tym karzy,

Bych długo nie miał widzieć twojej pięknej twarzy.

Pieśń VIII128129

Gdzieśkolwiek jest, Bożeć pośli130 dobrą godzinę;

Jaciem twój był jako żywo131, i twoim zginę.

Tak to Bóg przejźrzał od wieku132; a nie żałuję,

Bo w tobie więcej niż we stu inszych najduję.

Nie tylkoś nad insze gładszą sie urodziła,

Aleś i zwyczajmi twarzy nic nie zelżyła133;

A jako wdzięcznie szmarakiem złoto sie dwoi134,

Tak tej szlachetnej duszy w tym ciele przystoi.

Szczęśliwy ja człowiek, bych mógł135 tak użyć tego,

Jakobych sie nie omylił, co jest lepszego;

Lecz jako na błędnym136 morzu, nie tam, gdzie chcemy,

Ale gdzie nas wiatry niosą, płynąć musiemy.

Jednak albo miłość zmyśla sny sama sobie,

Albo i ty nie chcesz, bych miał zwętpić o tobie.

Ta nadzieja świat mi słodzi; a bych inaczej

Doznać miał (uchowaj, Panie), umarłbym raczej.

Pieśń IX

Chcemy sobie być radzi137?

Rozkaż, panie, czeladzi,

Niechaj na stół dobrego wina przynaszają,

A przy tym w złote gęśli138 albo w lutnią139 grają.

Kto tak mądry, że zgadnie,

Co nań jutro przypadnie?

Sam Bóg wie przyszłe rzeczy, a śmieje sie z nieba,

Kiedy sie człowiek troszcze więcej, niżli trzeba.

Szafuj gotowym140 bacznie;

Ostatek, jako zacznie,

Tak Fortuna141 niech kona142: raczy li łaskawie,

Raczy li też inaczej; my siedziem w jej prawie143.

U Fortuny to snadnie144,

Że kto stojąc145 upadnie;

A który był dopiero u niej pod nogami,

Patrzajże go po chwili, a on gardzi nami.

Wszystko sie dziwnie plecie

Na tym tu biednym świecie;