Fetysz
Pot twój, kochanie, tak upajający,
że piłbym go z twoich bioder,
ale za chwilę tu wtargną, wyłamią drzwi
ci rośli faceci w czarnych kominiarkach,
w glanach ciężkich jak nagan.
Zanim powalą mnie twarzą do ziemi,
dosiądą okrakiem, przygniotą kolanem,
zgaś światło, załóż mi na głowę
swoje czerwone pończochy,
namaluj mi szminką na brzuchu
krzyżyk. Kółko i krzyżyk.
Przykuj mnie do łóżka,
zwiąż w kostkach rzemykiem,
zanim się tu wedrą,
zanim się przedstawią pustym inicjałem,
ci faceci z obscenicznym tatuażem na ramieniu,
z kajdankami lśniącymi jak srebrne bransolety,
zanim podrą pamiątkę twojej pierwszej komunii,
stłuką flakonik calvina kleina
i połamią tę afrykańską figurkę z Koszykowej
— drewnianego mężczyznę,
który wszystko może.