Gusła, IV

Koguty

Romanowi Gineyce

Rzężąc, z brodą u kolan, bryła mięsa ciepła,

Niezgrabnie, niedołężnie wypływam na jawę —

Odcięta głowa wolno z tułowiem się zrasta

I w blaskach snem ocieka na pledy jaskrawe...

Wyratowany, śpiewem zawrotnym znaglony,

Żebrom moim i biodrom ufnie wracam siebie,

Powieki zapuchnięte z trudem się unoszą —

Widzę, topielec były, — KOGUTA NA NIEBIE!

Płynie, ścigany z dołu kogucimi wrzaski1,

Wyższy nad kurze grzędy — pąsowe2 reduty!

W obłoki odlatuje, w naręcza jarzębin,

On, kur na wysokościach! Śpiewajcie, koguty!...

Moses Krumholc

Na rumuńskiej granicy,

W samym sercu Wyżnicy3,

Moses Krumholc po dziadkach

Ma dom własny i tartak.

Za dnia kłód tartych zgrzyty,

Bierwionowe4 skowyty,

W szlochu tracza5 zajadłym

Desek spazm i drzew skamły6.

Za to w wieczór świąteczny

Słychać w rynku szum rzeczny

I do okien Krumholca

Wpada światło miesiąca7.

Ruski smęt kalinowy...

Ruś wyrusza na łowy,

Goni szumki i dumki...

Mosesowe frasunki8...

Bo choć Moses rachuje,

Drzewem dobrze handluje,

Deski w lejach9 pienięży10:

Nie ma rady na księżyc!

W duszy ciemno i śpiewno...

Jakże zmóc taką rzewność?

I dylemat odwieczny:

Mój to smęt, czy szum rzeczny?

A i także po dziadkach —

Mosesowa zagadka:

Na pół płacz, na pół cichość —

Cetno w sercu czy licho11?

Niby jasne — noc ruska,

Czeremoszski12 nurt pluska,

Chłodek rześki w ulicy:

Mieszka Moses w Wyżnicy.

Niby tak... tak... jest pewny,

Że ma tutaj skład drzewny,

Lecz najtrudniej jest właśnie

Rzecz tę sobie wyjaśnić.

Rzecz tę w sobie rozwikłać —

Bo to w Kutach13 na przykład,

Też jest tartak jak tutaj,

A to przecież jest w Kutach...

Też jak tutaj o zmierzchu

Rude rogi na wierzchu,

Szumy rzeczne pod traczem...

Coś to tak... coś inaczej...

Ta uparta wątpliwość,

Wrogi, przemożny żywioł,

Mosesowy niepokój —

Czyha złe na obłoku...

Gdyby Dawid już dorósł,

Zmógłby licho wieczoru,

Moses mógłby odetchnąć...

Dawid — pejsate cetno14!

Zmógłby czary czerwieńskie

I słabości niemęskie —

Smęt ruskiego miesiąca,

Smęt Mosesa Krumholca...

Spływa błogość spod powiek...

Co to będzie za człowiek,

Byleby się uchował.

O, nadziejo kwietniowa!

Śpiewno w duszy i rzewno —

Jakże zmóc taką pewność?

Krąży głowa zawrotnie...

Nie masz sił... Lament w oknie...

Muza zaścianka

Dziewczę Dziesięciolecia — źrała15 figo słodka,

Smakują ci powoli miejscy patrioci:

Pan starosta w cylindrze, adwokat i doktor,

Ulatują nad ciżbą — odświętni piloci!

O krok, tuż przy mównicy, orkiestra strażacka,

Duma miasta i źródło zachwytów gawiedzi,

W głębi — podkowa z krzeseł — sfora magistracka!

Samotnie na fotelu ksiądz kanonik siedzi...

Tu rynek przystrojony w szpalery16 świerkowe,

Których woń nozdrza łechce i bije pod piętra,

W zrudziałe balkoniki, w okna dubeltowe17,

Skąd zza szyb wyglądają głowy Prezydenta.

Tu w cieniach chorągwianych, z grubym drzewcem w palcach,

Odęte matadory, pytie18 małopolskie,

Ojce miasta — śnią Wiedeń, wiedeńskiego walca,

W listopadowy ranek, w dziesiąty rok Polski!

Deszczyk mży... gada mówca... Mokną uśmiechnięci,

Regionaliści ważni, serwiliści19 z nudy,

Mężowie zaufania, dźwigacze pieczęci!

Prowincja cała moknie! Listopad obłudy!

Czasem któryś luminarz20 i padamdonóżek21

Łypnie kałużą oczu w bok, gdzie zza bariery

Wyrasta gawiedź miejska, stłoczona przy murze...

Wtedy lśni, jakby głaskał cesarskie ordery...

Leader22 znak dał chustką... «Nie zginęła jeszcze!»

Śpiewają i z łoskotem dźwigają sztandary...

Rżnie kapela... Tłum ruszył... Mnożą się pod deszczem

Łysiny, weżetale23 i fiksatuary24...

On trwa na posterunku... Ku górze wzniósł rękę

I spod daszka zalotnie w obcisłym mundurze

Honory czyni domu i kłania się pięknie —

Pan komisarz się kłania Najjaśniejszej Muzie,

Która — spłonione dziewczę — przy bębna warkotach

Umyka brzuchomówcom, lamom, rajcom25 — łykom26,

Rzędy krzeseł roztrąca i fontanną błota

Paskudzi całe spodnie dziobatym ławnikom;

Która — najpłochsze dziewczę — owego poranku

Wśród gawiedzi na rynku biegnie przy orkiestrze,

Gdzie kroczy strażak — pierwszy muzykant w zaścianku —

I z trąby wydmuchuje roześmianą przestrzeń!

Romantyczność

I

Od tygodnia już, od ośmiu dni,

Zgłupiał, ogłuchł, albo się rozmarzył,

Patrzy w punkt, zachwycony ma wzrok,

I uśmiechy przelatują mu po twarzy...

Zamarł, zastygł, nie rusza się na krok,

Na pytania ich nie odpowiada —

Jakby dziwo jakieś ujrzał, zoczył cud,

I ku szczęściu ogromnemu się podkradał.

— Ocknij się, — mówią mu, — najwyższy czas,

Od kościoła, powiadają, odpadniesz...

A on, spójrzcie, patrzy w jeden punkt,

Jakby tam było, biedny, najładniej.

Księdzu dali znać... Przyszedł ksiądz,

Słup w sutannie żywego ognia!

Woła: — Zbudź się!... Każe: — Coś rób!...

...A on śni, patrzy w punkt od tygodnia.

Ciemne oczy obrócone w słup,

A w uśmiechu niemy zachwyt duszy.

Zbiegł się świat z wszystkich stron w jeden punkt,

Co go trzyma, nie pozwala się poruszyć...

II

Czarną nocą wybiegłaś przed próg,

— Wielki Boże, — wołasz, — co będzie:

Dokąd nocą po ratunek biec,

Byle zaraz, byle prędzej, wszędzie...

Jakiż czar na tym domu legł,

Zaklął schody, pokoje opętał?

Sama nie wiem, co czynić, gdzie biec,

Sama pewnie już na pół zaklęta!

Nocą wpada do mnie błędny dom,

Od sufitów cały do podłogi —

Woła dom: — Tu gdzieś on, tu on,

Ukochany, skrył się, nasz drogi!...

Całą noc goni za mną, biega dom,

Piętro, sprzęty i próg obłąkany...

— Wróć go, — woła dom, — wróć go nam,

Woła próg, każdy kąt, wszystkie ściany.

I chcę biec, i obiegam wkoło dom,

Po pierścieniu latam czarnoksięskim,

Za mną dom, za mną próg, każdy kąt:

— Tęsknij, za nas wszystkich tęsknij!

Jurgowska27 karczma

Raczej zawróć, raczej nadłóż parę staj28,

Choćby ziąb cię spalił, wiatr oślepił —

Przed tą karczmą nie zatrzymuj sań:

Nie pij, moja miła, nie pij...

Tam z kieliszków wyskakuje siny bies,

Czuły tenor, bies rozanielony.

Stuknie w szkło — już w kieliszku pełno łez,

A on płacze, coraz wyższe bierze tony...

Stuknie w szkło, weźmie cis29, wstrzyma czas

I z wieczności — sama wiesz najlepiej —

Będzie łkał: jeszcze jeden do mnie raz,

Przepij, moja luba, przepij.

Brzękną szkła... patrzysz w krąg — tenor sczezł30,

Ton ostatni jeszcze słania się po stole,

A z kieliszka drugi bies, rudy bies,

Wyjrzał tępy — czarną bruzdę ma na czole.

Wlepił wzrok: w mózgu myśl, ostra kra —

Tęskny gzygzak tnie ci czoło między brwiami...

Stuknął w szkło — już w kieliszku jestem — JA!

Nie pij czasem, nie daj się omamić!

— Tyżeś to, miły mój? — Brzękną szkła —

Pękną ściany, dach dwupoły się rozłamie,

Miast posadzki — czarny lej bez dna.

I zakracze z wszystkich stron niepamięć...

Tylko walczyk czarci będzie łkał,

Słodki walczyk — ach, niezapomniany!

Pierwsze pas31, drugie pas, trzecie pas

I wypłyniesz lekka poprzez ściany...

Gorączka

Wyciągnąłem dłonie,

Kulę szklaną gonię...

Wstrzymaj się, przystań,

Szklany grobie, trumno kulista!

W twoim wnętrzu, w centrum szklanych kół,

Uwięziona moja miła głową w dół...

Odebrało mi rozum szklane wnętrze,

Nierozumny kulę gonię, tak się męczę,

Za tą kulą snuć się muszę krok w krok,

Już pół roku, jeszcze może długi rok.

Z trumny szklistej, kulistej — półżywa,

Ręce łamie, wyciąga — przyzywa,

Wzrokiem błędnym zaklina mnie: — Coś zrób,

By nie toczył się już ze mną szklany grób...

Patrzę w kulę — a ty w kuli głową wzwyż,

Gonię kulę — a ty głową w dół...

Już nie mogę, moja miła, brak mi tchu,

Bolą oczy od tortury szklanych kół...

Ona z dołu głową w górę leci znów,

Zamieniona, obrócona cała w RUCH...

Arka

Niewielka sobie arka, bez okien i wież,

Od deski do deski będzie z łokieć32 wszerz,

Nie taka znów wysoka — dno przy wieku tuż,

Ale za to będzie miała mą wysokość wzdłuż!

Z dębowego drzewa, bogobojna łódź,

Wypłynie z pokoju, zacznie otchłań pruć...

Tuzin gwoździ, trochę kramu33, desek z dębu sześć —

I pomyśleć, że to czeka na oliwną wieść34!...

Przekrój fantastyczny

Ludwikowi Bujalskiemu

Pokłady wielokropek35, średników, przecinków,

W słojach mowy skostniałe okazy muzealne —

O, antyki skojarzeń, przenośnie dyluwialne36,

Szkielety przymiotników, skorupy zaimków!

Ślady wszystkich nadirów37 naszych i zenitów —

Warstwice38 Don Juanów z odciskami kobiet,

Ofelie — złomy kredy — niosące na sobie

Florę rzek, ziela duńskie — wianki litofitów...

Tu Faust zamajaczy profilem Goethego...

Tam kochanków przekrojem zniekształcone wdzięki:

Egzemplarz Capuletich w objęciach Montechi —

Litodendrony, dziwy świata pierwotnego!

Tam symbole dwunożne, Hamlety-rebusy!

Formacje fantastyczne, bajeczne odmiany...

Skamieniałe. Bezbronne. Pięknie zachowane

Furie naszych młodości — pterodaktylusy!

O rzeczach

Zasławowi Malickiemu

Rzeczy skończone, istnienia gotowe —

Pokoju mego fauno i floro:

Rośliny z metalu, zwierzęta dębowe,

Stojące, wiszące domowe potwory —

Obracacie się ku mnie nocą,

Wyszlachetnione w miesięcznej poświacie,

Przez sen czuję, chcecie, bym się ocknął,

Końca snu mego, wiem, czekacie...

Wieści, wieści z wymiarów innych,

Wiedzy słodkiej śpiącego spragnione,

Po ratunek, po wyrok, samotnicy idealni

Obracacie się w moją stronę.

Obudzony, z łoża schodzę ku wam,

W snopie srebrnym zwiastun miesięczny —

Twory płaszczyzn, ludzkie rzeczy — o, żywioły,

Idę ku wam zamyślony, niedorzeczny!...

Przypisy:

1. wrzaski — dziś popr. forma N. lm: wrzaskami. [przypis edytorski]

2. pąsowy (z fr. ponceau: intensywnie czerwony, w kolorze kwiatów maku polnego) — jasnoczerwony. [przypis edytorski]

3. Wyżnica — miasteczko w płd.-zach. części Ukrainy, położone nad Czeremoszem, blisko granicy z Rumunią; do 1939 r. na granicy polsko-rumuńskiej. [przypis edytorski]

4. bierwionowy — przym. utworzony od rzecz. bierwiono (ociosany i okorowany pień drzewa). [przypis edytorski]

5. tracz — robotnik z ręczną piłą lub maszyna w tartaku do wstępnego cięcia kłód drzewa (tu raczej: maszyna). [przypis edytorski]

6. skamły — skamlenia, jęki. [przypis edytorski]

7. miesiąc (daw.) — księżyc. [przypis edytorski]

8. frasunek (daw.) — zmartwienie. [przypis edytorski]

9. lej (rum. leu) — waluta Rumunii. [przypis edytorski]

10. spieniężyć — sprzedać, zamienić na gotówkę; pienięży — dziś popr.: spienięża. [przypis edytorski]

11. Cetno w sercu czy licho — nawiązanie do daw. gry w której losuje się cyfry parzyste (cetno) i nieparzyste (licho); przy czym cetno oznacza wygraną, a licho przegraną. [przypis edytorski]

12. Czeremoszski — przym. utworzony od nazwy rzeki Czeremosz, która w latach 1919–1939 stanowiła granicę między Polską a Rumunią. [przypis edytorski]

13. Kuty — miasteczko w płd.-zach. części Ukrainy, położone nad Czeremoszem, blisko granicy z Rumunią; w latach 1919–1939 w granicach Polski. [przypis edytorski]

14. cetno — wygrana; tu: nagroda, pomyślny los. [przypis edytorski]

15. źrały (daw.) — dojrzały. [przypis edytorski]

16. szpaler — dwa rzędy drzew, rosnące równolegle wzdłuż alei. [przypis edytorski]

17. dubeltowy — podwójny. [przypis edytorski]

18. pytia — w mit. gr. Pytia była kapłanką delfickiej świątyni Apollina, gdzie przepowiadała przyszłość; tu przen.: osoba mówiąca niejasno, wieloznacznie. [przypis edytorski]

19. serwilista — osoba służalcza, płaszcząca się przed kimś, przesadnie uniżona. [przypis edytorski]

20. luminarz — osoba godna szacunku; zasłużony uczony, pedagog a. artysta (tu ironicznie). [przypis edytorski]

21. padamdonóżek (neol.) — rzecz. utworzony od daw. zwrotu grzecznościowego „padam do nóżek”; opisuje kogoś, kto jest zarazem prowincjonalnym elegantem i pochlebcą. [przypis edytorski]

22. leader (ang.) — przywódca; tu: dyrygent orkiestry strażackiej. [przypis edytorski]

23. weżetal — materiał, tiul perukarski. [przypis edytorski]

24. fiksatuar (daw.) — brylantyna. [przypis edytorski]

25. rajca — radny, członek rady miasta. [przypis edytorski]

26. łyk (daw. pogard.) — mieszczanin. [przypis edytorski]

27. Jurgowska karczma — inspiracją do napisania tego wiersza miała być karczma w miejscowości Jurgów koło Bukowiny Tatrzańskiej. [przypis edytorski]

28. staja, staje a. stajanie — daw. miara długości, w różnych okresach i okolicach licząca od 100 do 1000 m. [przypis edytorski]

29. cis — w muz. dźwięk C podwyższony o pół tonu; wziąć cis — zagrać lub zaśpiewać dźwięk cis. [przypis edytorski]

30. sczeznąć — zmniejszyć się, osłabnąć; przestać istnieć, zniknąć. [przypis edytorski]

31. pas (fr.) — krok w tańcu. [przypis edytorski]

32. łokieć — tu: dawna miara długości; ok. 57–59 cm. [przypis edytorski]

33. kram (pot.) — tu: stos porozrzucanych drobiazgów; nieład drobnych przedmiotów; rupiecie. [przypis edytorski]

34. czeka na oliwną wieść — nawiązanie do znanego z Biblii motywu arki Noego, który uratował z mitycznego potopu swoją rodzinę i wszystkie zwierzęta, a nadzieję na ocalenie uzyskał, kiedy wypuszczona gołębica wróciła, niosąc w dziobie gałązkę oliwną. Tu w zestawieniu z nadzieją zmartwychwstania, żywioną przez chrześcijan; stąd metafora trumny jako arki, pomagającej przetrwać potop śmierci. [przypis edytorski]

35. wielokropek — dziś popr. forma D. lm: wielokropków. [przypis edytorski]

36. dyluwialny — pochodzący z okresu dyluwium, tj. plejstocenu, epoki wielkiego zlodowacenia. [przypis edytorski]

37. nadir — niewidoczny z Ziemi punkt na sklepieniu nieba, usytuowany naprzeciw zenitu, czyli pionowo w dół. [przypis edytorski]

38. warstwica — linia na mapie, łącząca punkty położone na tej samej wysokości nad poziomem morza; tu raczej: warstwa osadów kopalnych. [przypis edytorski]