pod dworcem głównym w warszawie

z okien bryzgało blaskiem

królował w niklach bufet

biły pod sufit płaski

fontanny kwiatów kruche

są tam firanki płyną

dają tło cieniom sytych

czy to nocną godziną

czy szronowym przedświtem

alkoholu symfonie

fugi jarzyn i mięsa

ciszej grajcie w agonii

żywy głód się wałęsa

jeden głód kaszle szczeka

drugi głód palce łamie

na cóż trzeci głód czeka

drżąc we wnęce przy bramie

wielookie zarosłe

twarze głodów człowieczych

to są biedne księżyce

spustoszałych wszechrzeczy

dyszą kaszlają1 w runo

wytartego szalika

mówię wam przez nie runą

mocne twierdze jerycha2

Przypisy:

1. kaszlają — popr.: kaszlą a. pokasłują. [przypis redakcyjny]

2. twierdze Jerycha a mury Jerycha (przen.) — pozornie potężne przeszkody obalone w cudowny sposób: wg Biblii 7 dnia oblężenia 7 kapłanów 7 trąbami zatrąbiło 7 razy i mury Jerycha runęły, a Jozue zdobył miasto. [przypis redakcyjny]