Fantazy

Dramat w pięciu aktach

OSOBY:

  1. HRABIA RESPEKT, były marszałek powiatowy,
  2. HRABINA RESPEKTOWA, jego żona,
  3. DIANA, STELLA, ich córki
  4. HRABIA FANTAZY DAFNICKI,
  5. RZECZNICKI, marszałek powiatowy, jego przyjaciel,
  6. HRABINA IDALIA, rozwódka, sąsiadka Respektów,
  7. KSIĄDZ LOGA, kapelan,
  8. WOŁDEMAR HAWRYŁOWICZ, rodem Czerkies, stary major rosyjski,
  9. JAN, zesłany na Sybir w sołdaty,
  10. KAJETAN, kamerdyner hr. Respektów,
  11. HELENKA, pokojowa Idalii,
  12. KAŁMUK, sługa majora.

Rzecz dzieje się na Podolu, około r. 1841 — w trzech pierwszych aktach w domu hr. Respektów, w obu ostatnich — w majętności hr. Idalii.

AKT PIERWSZY

SCENA PIERWSZA

W domu hr. Respektów.

FANTAZY i RZECZNICKI. Później HR. RESPEKT.

FANTAZY

Widziałeś Wasan, jakie w przedpokoju

Hamadryjady, Laokonty, Psylle

W ojca Adama przenajświętszym stroju

Stoją, z lokajstwem w zgodzie? — A nie tyle

Lokajów, ile posągów! — a wszyscy

Postaci większej, niźli chce natura:

Bo ci lokaje są sufitów bliscy

Głowami, a ich olbrzymia struktura

Herkulesowe przypomina członki.

Sądzę więc, że i panny tu znajdziemy

Jako Dryjady albo Amazonki,

Nadludzkie. — Ślepy więc będę lub niemy,

A ty, rozsądny, patrz za mnie i gadaj;

Co człowieczego znajdziesz pod boskością

Kształtu, wydobądź, ojca wyspowiadaj

Z politycznego sumienia, z Jejmością

Wejdź w jak najbliższe stosunki, aż ci się

Przyzna, pod jakie jarzmo zegnie zięcia; —

Słowem: jak gdybyś zjechał na komisją.

Gadaj, rób i patrz; a ja się w dziecięcia

Roli dam wszystkim, gdzie chcą, za nos wodzić.

RZECZNICKI

Lecz ciebie znają.

FANTAZY

Cóż? Że kilka listów,

Które w gorączce można było spłodzić,

Przepisać nawet przez płatnych kopistów,

Samemu nawet pisać nie umiejąc —

Że kilka listów, które na Podolu

Panny czytały wyuczone, mdlejąc

I krzycząc: — ach! ten list na Kapitolu

Był napisany! a ten z Wezuwiusza

Leciał jak gołąb aż na Ukrainę!

Że wykrzykniki te; ach co za dusza!

Ach! co za ogień!..........................1

Brzmiały tu stokroć razy: — to ja, hrabia

Fantazjusz, głupim być już nie mam prawa?

A cóż to, powiedz, jest opinia babia?

Czy to szacunku godna rzecz? czy strawa,

Na której serce tyje? czy poduszka,

Na której głowa leży? — Mój Rzecznicki,

Ty mój swat, ty mój — raczej moja drużka.

Bo się jak panna spłonię, w jezuicki

Talerz wlepiwszy me panieńskie wzroki...

Ty mnie zachwalaj, wynoś pod lazury,

Ponad Wezuwiusz, nad Alby, obłoki!

Mów, żem napisał poemat ponury

O czterech wiatrach; złoć mnie jak barana!

A mnie pozwól się troszeczkę zagapić

I z siebie lakier byroński szatana

Zrzucić...

RZECZNICKI

Fantazy, możesz się poszkapić

I źle wyjść —

FANTAZY

Jak to?

RZECZNICKI

Pierwsze złe wrażenie

Trudno się ściera...

FANTAZY

przerywając niecierpliwie.

Nie dbaj, nie dbaj o to!

Jeśli zakocham się, to się odmienię;

Jeśli nie...

Widząc wchodzącego HR. RESPEKTA.

Hrabia Respekt.

HR. RESPEKT

Jak to? co to?

Sami? nikogo na wasze przyjęcie?

Sami?... Przepraszam was za moje baby.

Przynajmniej tu was...

RZECZNICKI

na stronie do Fantazego.

Nie chodź mi po pięcie!

HR. RESPEKT

Przynajmniej tu was moje główne sztaby

Przedpokojowe...

FANTAZY

do Rzecznickiego.

Rekomendujże mnie!

RZECZNICKI

Hrabia Fantazy, mój przyjaciel.

HR. RESPEKT

Miły

Będzie mi w domu gość: ziemia o ziemię

Nasze dwa dwory, a bogdajby były

Serce o serce nasze dwa stosunki!

Lecz gdzież to moja żona i figlarne

Córki? gdzież moje kobiety? Korónki

Mówią, czy jakie gdzie romanse czarne

Gryzą po kątach i żółć w sobie płodzą?

Do lokaja.

Kajetan! gości zaanonsuj paniom!

Ha! otóż przecie i są — otóż wchodzą.

SCENA DRUGA

Wchodzą HRABINA RESPEKTOWA, DIANA i STELLA.

HR. RESPEKT

Hrabia Dafnicki —

HRABINA

Pana opisaniom

Rzymu winniśmy bardzo miłe chwile!

Znamy go dobrze: taki ogień w piórze

I tyle serca, entuzjazmu tyle!

Ach! listy Pana... to są na marmurze

Pisane lawą! czy prawda Dianno?

Te dwie fontanny, co przed Watykanem

Jak duchy, tęczą opasane ranną —

Ten krzyż drewniany w Cyrku — ach! my z Panem

Dawno się znamy, dawno!

FANTAZY

To być może,

Żeśmy się znali przed śmiercią...

HRABINA

Słyszałam,

Że Pan jest mistyk — teraz się założę,

Że Pan jest mistyk. — Ach, jak ja się bałam,

Że Pana znajdę mistycznym.

HR. RESPEKT

Marianno,

Nie zaczynajże zaraz z gościem kłótni!

Proszę was za mną, proszę. Ty Dianno

Zagrasz nam; a was ostrzegam, że smutni

Ludzie są w mojem sercu podejrzani

O brak szczerości!

Wychodzą wszyscy oprócz Hrabiny.

SCENA TRZECIA

HRABINA

Kajetanie!

Lokaj wchodzi.

LOKAJ

Pani,

Co Pani każe?

HRABINA

Każ zapędzić trzody

Na małą łąkę w ogrodzie! Niech stary

Anton zapuści swoję sieć do wody

I sam pod wierzbą siądzie obok pary

Chłopiąt plotących koszyki — jak w Tassie.

Opodal żeńców postawić gromadę

I niech śpiewają! Anna niechaj pasie

Kozy na skałach... Ach! puścić kaskadę!

Pamiętaj, puścić kaskadę wieczorem,

Wprzód nim wstaniemy od stołu... Ach, jeszcze

Powiedz Dubynie, niech stanie za dworem

I pieśń Padury śpiewa!

LOKAJ

Ale deszcze

Popsuły rurę w kaskadzie — —

HRABINA

Nowina!

No, to nie puszczać wody...

LOKAJ

Ale, Pani...

HRABINA

Ale! co ale?!

LOKAJ

Ale dziś Dubyna

Pojechał kupić cukru i araku

Do Berdyczowa —

HRABINA

No, to się bez dumy

Obejdzie; ale pomnij o rybaku —

Pomnij o trzodach i...

LOKAJ

Summa do summy:

Rybak i trzody.

HRABINA

I małe chłopięta,

Które koszyki plotą.

LOKAJ

I koszyki.

HRABINA

I żeńce!

LOKAJ

Ale pszenica pożęta!

HRABINA

Mój Kajetanie, rób, co chcesz. Ten dziki

Ogród angielski, to kłopot prawdziwy!

LOKAJ

Zawsze w nim czegoś brak: to się altana

Załamie, burza krzyż umyślnie krzywy

Zwali — o mało co nie zabił Pana.

Odchodzi.

HRABINA

Ach, jaka, jaka z tym ogrodem biada!

Stelko!

SCENA CZWARTA

STELLA

za sceną.

Co?

HRABINA

Stelko, chodź tutaj!

STELLA

wchodzi

Co mamo?

HRABINA

Czy pan Fantazy już z Dianką gada?

STELLA

Nie.

HRABINA

Zostaw, Stelko, ją w salonie samą,

A ty idź dziadka odwiedź, potem biało

Ubierz się cała, i wiesz — tam nad stawem,

Pod brzozą naszą płaczką — stań pod skałą

I wab łabędzie; bo my niezabawem

Wyjdziemy z gośćmi pod dąb Wernyhory

Pić kawę...

STELLA

Dobrze, mamo; ale potem

Pozwolisz mi pójść z Hanką na nieszpory?

HRABINA

Dobrze... Lecz cóż to widzę? Ach, pod płotem

Kibitka jakaś i konne Baszkiry! —

Do wchodzącego LOKAJA. Co to?

LOKAJ

Oficer moskiewski, gwardzista.

HRABINA

Proś! — ach! drżę cała... Nie wiesz, czy kwatery

Żąda?

LOKAJ

Nic nie wiem.

HRABINA

Proś!... Matko przeczysta!

Jeśli to jaki feldjegier... drżę cała...

Idź, ostrzeż ojca, Stelko!

Stella wybiega.

SCENA PIĄTA

Wchodzi MAJOR.

HRABINA

Witam Pana...

Kogoż mam honor?...

MAJOR

Pani nie poznała?

HRABINA

Ach! Pan Woldemar! Ach! cóż za kochana

Siurpryza! — Mężu! Steluniu! Dyjanko!

Wbiegają WOŁANI, a z nimi FANTAZY i RZECZNICKI.

HR. RESPEKT

Co to jest?

HRABINA

Patrzcie! nasz dawny znajomy!

HR. RESPEKT

Ach Major! przyjąć-że go pełną szklanką!

Iluminować-że mój dach poziomy!

Cukrem wysypać srebrnym mój dziedziniec

I zamienić mu w Sybir! — Mój ty drogi!

Ściska go.

Teraz-że widzisz: ot ja, Ukrainiec,

Już nie twój więzień! już tobie bez trwogi

Patrzę za mundur, czy zeń nie wyziera

Jaki róg biały carskiego ukazu...

Panowie! w rękach tego oficera

Był mój los; a on — mówię, ani razu

Nie dał mi uczuć niewoli! i owszem —

Gdym z żoną, z dziećmi, w pobliżu Tobolska

Siedział, zasłany tam jakoby w zdrowszem

Dla mnie powietrzu, aby dżuma polska

Nie zaraziła mej skóry (bo wiecie,

Żem takiej rządu pieczołowitości

O moje zdrowie, jako tu w powiecie

Pierwszy urzędnik, doznał): — on, litości

Pełny, widząc mnie z córkami i z żoną

W małej wioszczynie, w dziurawej stodole,

Był nam pomocą wtenczas i obroną,

Tak, że nas wściekłe sybirskie Eole

Nie rozdmuchały.

MAJOR

Szczęsny, żeście w zdrowiu.

HRABINA

A jak się ma pop Osip?

MAJOR

Pijany z duszą!

STELLA

A moje gile czerwone?

MAJOR

W pustkowiu

Świszczą po drzewach i w róże się puszą,

Smutne, że nie ma Panny na Sybirze!

STELLA

A oswojone szczygiełki?

MAJOR

Jak w raju

U kaznaczeja...

DIANA

A trzy polskie krzyże?

MAJOR

Stoją.

HRABINA

A Pani Potopof.

MAJOR