Mindowe

król litewski

obraz historyczny w pięciu aktach

OSOBY:

  1. MINDOWE, król litewski
  2. ROGNEDA, matka Mindowy, ociemniała
  3. HEJDENRICH, Krzyżak, legat papieski
  4. DOWMUNT, książę znalszawski
  5. ALDONA, żona Dowmunta
  6. TROJNAT, synowiec Mindowy
  7. HERMAN, Krzyżak
  8. WOJSIEŁKO, mnich, syn Mindowy
  9. LUTUWER
  10. KRZYŻAK
  11. MNICH I.1
  12. Litwini, Krzyżacy, Paziowie, orszak Mnichów

Scena w Zamku Nowogrodzkim.

AKT I

SCENA I

Sala w zamku Mindowy. TROJNAT, HERMAN, PAZIOWIE niosą kobierce.

HERMAN

do PAZIÓW

Rozścielcie tu kobierce, papież je przysyła

Dla króla poganina, co dzisiaj chrzest bierze.

Święta korona skronie pogańskie okryła,

Niech więc czci wiarę, niechaj jej świętości strzeże,

Niech poważa Krzyżaków święcone klasztory.

TROJNAT

Jakże cudnie utkane zamorskie bisiory!

Po takich łąkach nieraz śledzę sarny tropy.

Niemcy musieli pokraść z naszych dolin kwiaty,

Wstąpię na nie, woń może wydadzą spod stopy.

HERMAN

wstrzymując go

Wybacz, książę Trojnacie, nie masz chrzestnej szaty,

Nie możesz po nich stąpać, z Rzymu je przywożę.

TROJNAT

A kiedy będę królem, będę mógł?

HERMAN

Ha! może?

Jeśli razem zostaniesz i kościoła synem.

TROJNAT

A kiedy będę królem nie-chrześcijaninem?

HERMAN

Marzysz, książę!

TROJNAT

Ty marzysz! jam dziedzic korony.

Kto wie, czy będę czekał, aż losu koleją

Spadnie na mnie dziedzictwo?

HERMAN

Łudzisz się nadzieją,

Płonną nadzieją... Słyszysz chrześcijańskie dzwony!

Słyszysz? chrześcijańskimi przemawiają słowy.

Umilkły wasze bory, ustały drzew szumy,

I ludzie milczeć będą i uchylą głowy.

Słyszysz te dzwony! teraz zbądź2 niewczesnej3 dumy.

Zbladłeś?

TROJNAT

O nie! myślałem — że dzwony usłyszę

Na pogrzebie Mindowy.

HERMAN

Przy dzwonów odgłosie

Może ciebie w grób włożą?

TROJNAT

Ja — spłonę na stosie!

Mnie modrzew cichym szumem do snu ukołysze.

Jeszcze usiądzie sokół na martwem ramieniu,

Nastrzępi pióra — chartów zaskowycze4 sfora.

Ani mię5 ciasna ziemi uwięzi zapora,

Ja z pieśnią Wajdeloty ulecę w płomieniu:

Ulecę — może raczej z jaką Niemca duszą.

HERMAN

Nie słyszę twojej mowy, bo ją dzwony głuszą.

TROJNAT

Wykręt krzyżacki — słyszał!

HERMAN

Już wydane hasła,

Śpieszę chrzcić króla Litwy.

TROJNAT

Tyś zawsze gotowy

Chrzcić i grzebać ochrzczonych — idź na chrzest Mindowy,

Zapal tam świecę — zapal — i strzeż by nie zgasła,

Nim się dopali, pójdziesz za Mindowy trumną,

Oszczędzisz sobie trudu.

HERMAN

O książę Trojnacie!

Nadto słabą masz rękę, duszę nadto dumną;

Do czegoż próżne groźby...

TROJNAT

Czyliż wy mniemacie,

Że trudno zabić stryja? Ochrzcić trudniej było,

A wyście go ochrzcili. Byłem królem we śnie,

A o chrzcie nigdy mi się nawet i nie śniło.

HERMAN

Jeżeli tak? zamiary odkrywasz za wcześnie.

We mgle ukryta zemsta, posępna i cicha

Jest stałością rycerza; jawna — dumą dziecka.

TROJNAT

Gdzież więcej dumy jako pod tą zbroją mnicha!

Jak wąż się kryje podła, nikczemna, zdradziecka,

Sam cel często łożonych trudów nie opłaci.

Patrz! Braciszek zakonu, najpodlejszy z braci,

Ostatni, wśród posępnej wychowany celi,

Nędzny — na granitowej zasypia pościeli,

Lub, o nędzo człowieka! w trumnie odpoczywa.

I tam uśpiony, dumę zdradza przez sen, słowy,

Rządzi klasztorem, z dumnej przełożonych głowy

Brylantami błyszczący znak godności zrywa,

I sam się stroi — patrzaj! a ten przełożony

Już marzy o czerwonym na głowę birecie;

A ten, co biret posiadł — przez sen już ma trony,

Trony papieskie — papież? — papież starzec — dziecię —

Dziecię przy królu Litwy, niestraszny nikomu.

HERMAN

Wielki nasz papież usiadł gdzieś w italskim domu,

Z drżącą starości dłonią, z osiwiałą głową.

Wielki! — niechaj wyrzeknie jedno ciche słowo,

Którego brzmieniem ledwo zabrzmią echa sali,

Od dźwięku tego słowa mnogi tron się wali:

Spadają króle, berła wypuszczają z dłoni,

Lub chwieją się jak wieże, gdy Bóg wstrząsa ziemię;

Ale gdy twarz łagodną przed ludem odsłoni,

Chrześcijan mnogie na twarz pada przed nim plemię,

Drżące błogosławieństwo starca się rozlega

Od wzniosłych wież Solimy do Bałtyku brzega.

Książę! będziesz przytomny6 przy chrzestnym obrzędzie?

TROJNAT

Nie jestem wam potrzebny.

HERMAN

Żegnam cię.

Odchodzi z orszakiem paziów.

TROJNAT

sam

Więc wszędzie!

Wszędzie mnichów spotykam! ale przyjdzie pora —

Przyjdzie — on zginąć musi — z nim Niemcy wyginą.

Mindowe, pierwszy z książąt, Niemcom groził wczora,

Dziś tron otoczył zdradną Krzyżaków drużyną.

Lecz ten sztylet — w nim Litwa pokłada nadzieję;

Ze mną jest lud, kapłani, Dowmunt, mąż Aldony.

Dowmunt, gdy na się zbroję krzyżacką przywdzieje,

Przyjdzie szukać wydartej przez Mindowe żony;

I mścić się będzie — dla mnie wolny tron zostanie.

patrząc w głąb

Oto matka Mindowy ciemna, obłąkana.

ROGNEDA wchodzi chwiejącym się krokiem, rękami naprzód wyciągniętymi szukając drogi

Rognedo! przyjm od twego wnuka powitanie.

ROGNEDA

Wnuka? ja nie mam wnuka — nie mam syna — z rana

Miałam syna i wnuka — już syna grób kryje.

TROJNAT

Rognedo, ty masz syna! syn twój żyje.

ROGNEDA

Żyje!

Syn mój żyje — ze wzrokiem pamięć utraciłam.

Kiedyś patrzałam na świat, wtenczas i ja żyłam,

A teraz noc tak ciemna! Boże Litwy! Boże!

siada z obłąkaniem starości

Anno! daj mi przędziwo, oto zeszło zorze:

Dziewczęta, wy do pracy — miły szmer wrzeciona

usiłując śpiewać

Śpij, moje dziecię! matka przy tobie,

Na twojej głowie korona.

Śpij, moje dziecię! śpij, moje dziecię!

po chwili

On żyje i ja żyję — ale moje życie

Bliskie! bliskie już grobu — i on zaśnie w grobie.

Nie ujrzę go przed śmiercią — śmierć prędko się zbliża.

Czy go widziałeś? jak on wygląda?...

TROJNAT

Mindowe?

Krzyż ma na piersiach.

ROGNEDA

Nigdy nie widziałam krzyża,

Jak on straszny być musi...

TROJNAT

Krzyże brylantowe

Są darami papieża.

ROGNEDA

podnosząc się ze zgrozą

Papież! Papież!

Pada na krzesło.

TROJNAT

Kona.

ROGNEDA

po chwili

Anno! staw kołowrótek, podaj mi wrzeciona.

Papież? kto tu wspominał papieża? — to echo,

Echo mojej pamięci, rani mię boleśnie.

Dwóch miałam synów: tamten był moją pociechą;

Twój ojciec, drugi, marzę — ja marzę jak we śnie,

Drugi, gdzież jest syn drugi?

Podczas ostatnich słów wchodzą na scenę: MINDOWE w białej chrzestnej szacie, z koroną na głowie. HEJDENRICH w ubiorze legata, spod komży przezroczystej przebija się zbroja. HERMAN niesie krzyż złoty przed legatem. DOWMUNT w krzyżackiej zbroi z zapuszczoną przyłbicą, na której jest godłem róża, na węzgłowiu również niesie złotą różę i opodal od tłumu opiera się o jeden z filarów. LUTUWER.

Czuję krew koło mnie,

Mindowe jest tu blisko... Przybliż się, Mindowe!

Pewnie z nowej wyprawy wieziesz łupy nowe?

Pewnie teraz twa sława zabrzmi wiekopomnie?

Słyszę, jak lud okrzykiem uwielbia twe czyny,

Czy wracasz z ciemnej Żmudzi? sponad brzegów Dźwiny?

Czy ukorzyłeś Niemców zakon świętokradzki?

Czy Ruś drżała przed tobą? czy drżał król kipczacki?

Czy z mnogim wracasz łupem? z mnogimi dostatki?

Powiedz, cieszyć się będę i ze łzami matki

Będę ci błogosławić, przybliż się, mój synu.

MINDOWE

Matko! co te szydercze słowa mają znaczyć?

Na ubłaganie bogów dam kubeł bursztynu,

Dam dwa, jeśli za jeden nie zechcą przebaczyć.

ROGNEDA

On bluźni! jam słyszała — on bluźni!... O książę!

Nie mogę równie pojąć, co znaczy ta mowa,

Z ust twoich płyną dzisiaj niezwyczajne słowa;

Lecz jeszcze miłość matki do ciebie mnie wiąże,

Zbliż się, z błogosławieństwem dłoń ma na cię spadnie.

Cóż to? ty mnie unikasz jako zgryzot mary;

Czy bez wszystkiego możesz obejść się tak snadnie7,

Jak bez błogosławieństwa matki — i bez wiary?

MINDOWE

Nie, są rzeczy, bez których obejść mi się trudno,

A wszakże się obchodzę, potrzebą naglony.

Tak z niejedną dzierżawą rozstałem się ludną,

Oddałem Haliczanom brylant mej korony,

Ów Słonim, co wśród smugów wznosi się pod niebo,

I wołkowyskie moje rozległe dzierżawy.

Rognedo! trudno mi się obejść i bez sławy,

Jednak sławie ująłem, naglony potrzebą.

Jestem królem, lud wielbi — szydzą wojownicy,

I straszniejszy dla Niemców był połysk przyłbicy,

Niżeli ta korona, która tylko świeci

Blaskiem marnym dla niewiast i gminu i dzieci.

Ale cierpmy do czasu, taka losu wola,

Trudno, nawet Mindowie, z losem działać sprzecznie8.

Matko! czyliż mnie będziesz nienawidzić wiecznie?

Matko! czyż ci nie miło widzieć w synu króla?

Oto przed tobą czoło wieńczone uginam,

Błogosław mnie więc, matko! błogosław!

ROGNEDA

wyciągając nad nim rękę

Przeklinam!

HEJDENRICH

Nikt nie odpowie Amen.

ROGNEDA

Mindowe! Mindowe!

Posłuchaj mnie, słuchajcie wy, mnichy krzyżowe.

Przekleństwo wam! przekleństwo krzyżackiej obłudzie,

Co jak zaraza Litwę ciemnem skrzydłem kryje.

Synu! ciebie zaraza dotknie — nie zabije,

Ale od ciebie będą uciekali ludzie.

Zostaniesz sam na świecie, będziesz żył, mój synu!

Wymrą ludy, na któreś kładł żelazne pęta,

I zostaniesz samotny na mogiłach gminu.

Ta wiara! wiara ciemna przez ciebie przyjęta

Połączy cię z narodem, co Litwę pochłonie.

Siedzisz na tronie, z tobą i papież na tronie!

Mindowe, ty masz dzieci, to będą morderce,

Idź, zabij je w kołysce, własne morduj syny!

Urodziłam gadzinę! ty rodzisz gadziny!

Ha! rozdarłam ci serce! rozdarłam ci serce!

Wychodzi wsparta na TROJNACIE.

MINDOWE

Słyszeliście!

HEJDENRICH

Cóż znaczy przekleństwo poganki?

MINDOWE

To jest przekleństwo matki! Ale tak — cóż znaczy?

Marne słowa bezsilnej zemsty i rozpaczy.

HEJDENRICH

Zaprzestańmy już przykrej o przekleństwach wzmianki,

Oto z błogosławieństwem niosęć9 list papieża.

MINDOWE

Ja nie znam pisma — czytaj!

HEJDENRICH

Krótko rzecz przełożę...

Papież ciebie pozdrawia, królu, w imię boże,

I chrześcijan poddanych twej pieczy powierza.

Przypomina ci, królu, abyś był gotowy

Bronić twej wiary mieczem, a rozszerzać słowy;

Nadto, znając, jak wielka jest twoja potęga,

Gdy państwo Litwy mieczem skreśloną granicą

Od Bałtyckiego morza do hord Krymu sięga,

Powiększone niejedną ościenną dzielnicą;

I jak potok wezbrany ciągle się rozlewa;

Z wielkich krajów nasz papież twej wielkości miarę

Biorąc, po wiernym synu słusznie się spodziewa,

Że skoroś tak ukochał chrześcijańską wiarę,

Dając nam przywiązania niemylne dowody,

Zechcesz, jak czynią Polski i Niemiec narody...

MINDOWE się marszczy

Znana albowiem wielka wspaniałość Mindowy;

Zechcesz, mówię, jak czynią inni wojownicy,

Na olej lampy w Piotra świętego kaplicy

Przysyłać rocznie w darze jeden grosz od głowy.

A chcąc dowieść, jak wielce cnotę twą miłuje,

W zawdzięczenie ci papież daje i daruje,

I wszelkiej władzy tobie, Mindowe, użycza

Nad wszystkimi krajami, które w dalsze lata

Zagarniesz mieczem Rusi, u Towtwiła brata,

Lub zyskasz na Danielu, książęciu z Halicza.

MINDOWE

Czy to szyderstwo? pierwszy raz papieska mowa

Zabłądziła aż w Litwy ponure krainy;

Pół dnia płynęły słodko twe miodowe słowa,

Z trudnościąm rzecz wyśledził10 wśród słów plątaniny.

Cenię łaskę papieża — korzystać z niej będę,

Zatrzymam pewno kraje, które sam zdobędę,

Nikomu nie ustąpię mojej pracy plonu;

Wezmę kraje zdobyte na Haliczu, Rusi,

A gdy się uda, kraje waszego zakonu.

Papież, gdy tak rozdaje, sam wiele mieć musi,

A stąd rzecz uważając, łatwo teraz wnoszę,

Że mu na olej Litwy niepotrzebne grosze.