Niska rozdzielczość
[Dedykacja]
Boguszowi,
Tatianie,
Kamie
Próba wody
Wzrok odwraca do środka, skraca perspektywę.
Sens, który się narzuca, nie jest całą prawdą:
tysiąc razy powtarza i wciąż chce uwierzyć
(zapada się w siebie i wyznaje kłamstwo)
Poczucie
W tęczówce ma słońce, kolec w rogówce,
odbiera mowę, kiedy skupia wzrok.
Zawraca do miejsc, gdzie kroi się pozór;
wymazuje kontur, nie maskuje strat.
Przesilenie
Wychodząc ze snu, zastygła w tym planie,
ustawiona bokiem, z dłonią zaciśniętą uparcie
na klamce.
Tędy płynie prąd
Ptak i ryba w zwarciu nad rozdartą taflą —
w tej chwili zanurza palce w wodzie, by wyraźnie poczuć,
jak na powrót napina się warstwa żywego srebra
na powierzchni: wzrok skupiony jak promień,
ciemne zwierzę pod skórą, przeobrażony nerw.
Ciężki sen
Sen okazał się tej nocy fałszywą banderolą.
Trzeba było wyjść na działkę —
położyć się w łubinie i czekać,
aż azot wyprze z płuc tlen.
Ogród
Omija ogród, nie chce w nim niczego
podeptać, zasadzić, ani stracić z oczu
nawet cząstki siebie.
Ścieżki
Zmienia kierunek, zawraca do bezpiecznej
ścieżki, której nie wydeptał człowiek:
przedziera się z matecznika do wspólnych żerowisk,
przez polany bez nazwy, obok głównej drogi.
Klucz
Obudził ją krzyk gęsi, lecących dalej na północ,
przez zasięg jeszcze bardziej
wygłodniałych oczu.
Wieloryby przepływają obok wyspy Kalsø
Początek podróży i nie wiadomo, którędy droga
i dla kogo powrót; patrzymy bez czucia zza grubego szkła,
łzawiąc z wysiłku, wypierani wiatrem.
Nie widać ich właściwie: widać ciemny cień stada,
pojedyncze grzbiety, białą pianę wyrzucaną
wysoko z oddechem.
Hamowanie
Manewr dłoni nad otwartą książką:
jej rzeczy zamienione
w motyle, jaszczurki,
jej paniczna czujność rozstrojona
śmiechem na zakręcie snu.
Cyrkulacja
Nawet gdy zamiera, utrzymuje kurs:
zbiera widoki, izoluje jaźń, stale pielęgnuje
paraliż języka. Chce widzieć siebie zawsze
u początku drogi —
(przesypia interior, budzi się na brzegu)
Północ
Z ciemnych wód wyłowiona ryba
jest chłodna i słodka, ale nie posila.
Ogień się nie broni, woda jest wroga,
ziemia wywrócona na wierzch korzeniami.
Wokół intruzi, próbują nam wydrzeć,
czego od dawna nie mamy.
Przedświt
Gekon na ścianie łazienki nie jest żadnym buddą!
Jednak od niego zaczyna się wymazywanie
obrazu, który z nas wyrasta, przerasta,
rozprasza się z każdą unicestwianą minutą,
i pozostawia jak spękane skorupy
w swoim głębokim i nieważkim centrum.
Feng shui
W nowym mieszkaniu zasypiam z głową otwartą na Wschód.
Przyjdź, chińska nauko, w lakierowanych okładkach Zachodu;
wiem, że zajmuję teraz pozycję najlepszą z możliwych
(jestem wdzięczna i nie chcę dziękować)
Liść
Kamie
Darowany liść z drzewa Bodhi,
zaginiony między kartkami innej książki,
nie może być garstką piór, sypiących się z tego tomu
(a tak właśnie się odnajduje, tak jest)
Proporcje
Niedotykalny pająk na balkonie:
z dnia na dzień wszystko
inne maleje.
Układ
Jeżeli materia jest związaną energią,
wolna myśl jest niczym i tylko zapis jej
nadaje moc, by zaistniała.
Ciąg
Tryb ciągły kusi, a jednak wzrok grzęźnie
w nieokreślonym planie, szukając najmniej trwałych śladów,
którymi nie trzeba podążać, i którym myśl
odmawia modlitwy.
Impas
Tyle się zmienia i tylko na drobne. Nowe widoki —
jedna perspektywa. Znowu wszystkie drogi
prowadzą do kłębka
(owija w bawełnę i połyka język)
Niska rozdzielczość
Kamie
Popiół i rdzawy pył, sypiące się znikąd,
podpowiedziały nam tę jesień
Utrwalam dla ciebie swoje zbliżenia z zamarłą naturą
w najniższej rozdzielczości. Czy mogłabym lepiej oddać
to, co nas łączy jak drewniana kładka nad torami,
jak fabryka, która we śnie jest katedrą?
Sposób
Kiedy ostentacyjnie udaje, że go nie ma,
zacznij udawać to samo —
wtedy się okaże.
Zen sen
Pokazuje wszystko bez cenzury, żeby dać do zrozumienia,
jak dalece mu na tym nie zależy;
sobie także musi stale przypominać,
żeby się w naszych oczach nie wyrodzić w próżnię
(w to, co go pochłania)
Ofiara
Ciemność i światło są przenikaniem,
granice między nimi — fikcją.
Wierze potrzebny jest pokarm:
zatrzymaj chleb, który rozdajesz
i zjedz.
Daj mi
Boguszowi
Ciała lekkie, zanurzone w bieli,
znoszące się wzajemnie jak broń, instrumenty —
coś pośredniego, z czym należy
obchodzić się najostrożniej
(nie pomijając niczego,
co może podzielić)
Abney Park Cemetery
Kwiaty wiśni na nagich drzewkach, skruszone mrozem.
W głębi cmentarza wieczorną piosenkę śpiewa lis.
Jego wczorajsze ślady przebijają
przez dzisiejszy śnieg,
w ten sposób biel staje się szarością.
Szmery
Z braku widoków gromadzi teraz dźwięki,
z nich najłatwiej odtworzyć strach.
Podszept zmienia w ciągłą, dochodzi do sedna;
lis nocami rozrzuca odpadki sąsiada,
pod czaszką wije gniazdo rak.
Spokój
Kot nakrywa łapką śnieżynki jak atomowe guziki.
Czekając na katastrofę,
lękiem można się zachwycić.
Ślad
Tatianie
Ślad liścia na chodniku jak japoński rysunek
ukazuje jedynie zarys nerwów
i wiążący je kontur, w którym się precyzuje
ich niedoskonała gra.
Władza i czas
Pętla złego czasu rozluźnia się odrobinę za późno
i ona z przetrąconym karkiem nie może już liczyć
na żaden lepszy czas.
W ten sposób nareszcie nad nim panuje
i pojmuje, jakim ciężarem jest władza.
Epizod
Przez podwórka, a jak ulicą, to chyłkiem przy ścianie.
Świat się zamyka w kwartale:
tak dyktuje przestrzeń i czas.
Jedyne wyjście prowadzi do wnętrza,
na zewnątrz tysiąc ślepych wyjść.
Opór
Nie złoży broni ani żadnej wizyty; im głębiej ukrywa się w sobie,
tym lepiej obejmuje chaos, tym więcej myśli
ciśnie się na papier, na gwałt.
Długie światła wyobraźni
Jackowi
I ten ich upór wzrastający wobec cudzej kapitulacji:
próbują nazywać, ale tego po prostu nie da się nazwać
To się rozumie samo
przez się
(cząsteczkę, która ich czyni
niezwrotnymi w mowie)
Bezdech
One ją zliczą: bezkresne znużenia, wciąż nowe
znaczenia; tak skończy się naznaczenie
imieniem, które wkrótce spłonie,
w popiół zamieni i rozproszy we śnie
(tym razem cudzym, żarłocznym jak piach)
Wyjście z sytuacji
Na margines
zdarzeń.