zajadle
a pani tak szczuje tak język na język
żeby sam się wygadał z tego jak smakuje rozszarpuje
mechanizmy podłości automatyzmy wściekłości rozrywa
wyrazy obrazy na kęsy bezsensu strzępy resztki ochłapy
szczekawarczycharczyjazgocze a pani czeka
aż się rzuci do gardła zajadłości zajadle trwoniąc zjadliwości
ironii w sarrr-kasss-tyczcz-nym stac-caat-to
w sarrr-kasss-tyczcz-nym stac-caat-to
a pani amplifikuje pluje niehigieniczną wścieklizną
fortepian preparowany to kalectwo bicia piany pałkami
zgryźliwości wgryzają się w struny instrumentów smyczkowych
ścięgna naszej wywrażliwionej ko-lo-ra-tu-ro-wo-ści
a pani obscenicznie inscenizuje język
negliżuje jego wy-krocze-nia bezwstydnie odsłania
zaciśnięte zęby zgrzytające jak pięści grzmotające bez opamiętania
pamiętania przecież przeszłość to przeszło
dostojnym krokiem wyzwolenia nas z wszelkiego uznania
a pani odżywia trupy
językami narodowości żywi urazami jak porachowanymi kośćmi
jak długo tolerować pani wyskoki na boki wieloznaczności
kluczowe to trzymać się języka ale tylko pod kluczem trzymać
nie wypuszczać nie rozpuszczać na rozwydrzenie
dyscyplinować w harcie i karnie egzekwować jego rozpasanie
austriackie gadanie
to bezcenna cena przyzwoitości
a pani wlecze język na postronku zniewagi
bierze w obroty język do niewyparzonej gęby
rzuca językiem pod nogi
wpycha nam język jak knebel
wytrąca nam język z ust jakiejkolwiek świętości
a pani co wydaje
wydaje nasze wyroki
zdradza językiem historię
naszego udziału korzyści i winy
co się nam narodziły w chwili przyjęcia przejęcia
a pani pani Elfriede
na upartego szuka wypartego