Obrońca

Byłam jeszcze tak młoda — a miałam umierać:

Uszy me nie słyszały żadnego już dźwięku,

Oczy nic nie widziały — bezwład siadł na ręku —

A przy mnie stał kościotrup, co miał mię zabierać.

Ja zaś tak go błagałam: «O, Widmo potężne,

Wiesz przecie, nie ze strachu przed ciemną mogiłą,

Ni z żalu za tym życiem, co mnie zadręczyło,

Jeszcze zmaga się z tobą serce moje mężne —

Tylko mu żal, że pójdzie wraz z nim do mogiły

Skarb! — gniazda diamentów, przez ogień natury

Wtopione przy stworzeniu w piersi mych marmury

Skąd ich wyłamać czasu nie miałam ni siły.

W serca mego misternej pozłacanej klatce

Trzepocą się do lotu libelle1 i ptaszki,

Motyle o skrzydełkach pstrych jak adamaszki

I kolibry się trzepią w złotej serca siatce...

W sercu mym ogród kwitnie... złociste żonkile2,

Kamelia rubinowa, orchidia pachnąca...

Wszystko to rwie się ze mnie na wiater, do słońca,

I te cudne istoty umrąż3 w mej mogile?!

Serce — ta mała lampka gliniana i krucha

Zamyka w sobie płomień, iskrą zapalony,

Która w pierś mi strzeliła od słońca korony —

I w moim grobie zgaśnie rzadki ogień ducha?

Wszak jestem twą własnością! — czy później czy wcześniej

Weźmiesz mię — lecz poczekaj! — daj mi czasu tyle,

Bym wyzwoliła kwiaty, libelle, motyle,

Brylanty, ogień... Daj mi wyśpiewać me pieśni!...

Wrócisz zabrać mię wtedy, gdy pierś będzie pusta,

Gdy wszystko, co w niej żywe, odejdzie do świata!»

— A Śmierć tylko jak zima dęła lodowata

W pierś mą na płomień życia, gasząc go przez usta.

Wtem błysła postać, niby z obrazów kościelnych,

Muza wzniósłszy oburącz dwa ogniste miecze

W obronie piersi mojej: «Precz! — do śmierci rzecze —

Nie masz prawa dotykać rzeczy nieśmiertelnych».

Przypisy:

1. libelle — owady siatkoskrzydłe: ważki, świtezianki. [przypis redakcyjny]

2. żonkil (fr. jonquille) — gatunek narcyza silnie pachnący. [przypis redakcyjny]

3. umrąż — konstrukcja z partykułą -że skróconą do -ż; znaczenie: czy umrą. [przypis edytorski]