Żywot człowieka poczciwego

Przedmowa do nowego wydania Reja1

Życie Reja przez współczesnego jemu Trzecieskiego skreślone tu się znajduje2: po upłynieniu trzech niemal wieków nie jesteśmy w stanie cokolwiek bądź do niego przydać, pozostaje więc tylko powiedzieć nieco: o duchu pism Reja, zaletach i wadach.

Poczet dzieł jego znajdzie ciekawy czytelnik w Bentkowskim, Juszyńskim; przydajmy tylko: że wydającego się teraz jest edycja pierwotna 1567 in folio w Krakowie przez Oloffa przytoczona, i tegoż roku bez miejsca druku in quarto. Wielkie pomiędzy nimi zachodzić mają różnice: pierwsza ozdobiona rycinami, dawną pisownią; druga bez rycin i pisownia jej prawie teraźniejsza, (jak twierdzi Juszyński) co zadziwiającą zdaje się być rzeczą, ażeby jednym rokiem oznaczone wydania, nie mówię co do samych tylko ozdób, ale co do pisowni, tak wielką miały różnicę. Trzeci raz wydane Zwierciadło Reja, czyli żywot poczciwego człowieka 1568 in folio w Krakowie u Macieja Wierzbięty i podług tego wychodzi teraźniejsza edycja; czwarty raz na koniec 1606 w Wilnie w ćwiartce. Wydania in quatro są mniej zupełne, o czym przekonać się można z dykcjonarza poetów polskich ks. Juszyńskiego.

Sądząc o Reju, pod różnymi względami uważać go należy, i to niniejszego pisma przedmiotem.

Rej pisarzem natury, pisarzem oryginalnym

Zaniedbane było jego wychowanie, później wszakże u dworu Andrzeja Tęczyńskiego, wojewody sandomierskiego, przy Mikołaju Sieniawskim, wojewodzie ruskim, hetmanie w. koronnym bawiąc, poznać musiał Rej niewiadomość własną, jej się wstydzić, wiele czytać, przysłuchiwać się poważnym rozmowom, pracować usilnie, a kiedy go natura dlań szczodra niepospolitym obdarzyła dowcipem i przenikliwością, kiedy mu dopomagało z znakomitszymi osobami w kraju obcowanie, powłokę nieokrzesania zetrzeć z siebie zdołał, i nie musiał być pozbawiony wszelkiej w pożyciu przyjemności, gdy w rozmowie z nim smakowali i królowie i możni, i wszystko co było najcelniejszego. Księgi Pisma Świętego, każdemu pomocne, tak wzniosłe, tak doskonałe, znać, że czytał troskliwie, że się nimi przejął, a jeśli bez dobrego przewodnika je czytając, napojony innymi zdaniami, nie korzystał z nich religijnie, wielce go przynajmniej udoskonaliły jako pisarza. Z nich pochwycił Rej niekiedy owe boskie, samą prostotą szczytne sposoby wyrażania się, owe tak szczęśliwe zwroty, ów głos do serca, że tak powiem, przenikający; tyle mają wpływu na umysł te święte księgi, do udoskonalenia się tak nieodbicie potrzebne. Czytał i dziejopisów, często ich przytacza, jeśli nie zawsze w duchu krytyki i łatwowiernie czasem, azaliż można jemu, w tym wieku zwłaszcza, jako winę to poczytać? Tak więc sobie samemu winien będąc, acz spóźnioną, kulturę, w latach ugruntowanego rozsądku podobnie jak Rousseau zaczął pisać; słusznie więc go nazwać możemy pisarzem Natury, pisarzem oryginalnym. Nie doścignął wprawdzie tego, z którym go porównywać śmiemy, ale ten sam rodzaj zdolności późnego ocucenia się, jednostajne w obu tych mężach usiłowanie do nabycia własnymi siłami oświaty, ta sama dążność w ich pismach, ażeby przez moralność czystą innym stawali się użytecznymi, podobieństwo niejakie między nimi stanowi.

Rej pisarzem narodowym

Język dawnych Rzymian stał się w całej niemal Europie dyplomatycznym, religijnym i naukowym językiem, ich i Greków literatura wzorową, jedyną przyświecającą gwiazdą tym, którzy wpośród ciemności kierować się nią chcieli, nicią Ariadny, za którą postępowali niepewni swych kroków, w ciągłej obawie, że ośmielając się ją zerwać albo cokolwiek od niej odstępując, na same tylko wpadną bezdroża, w przepaście wlecą. Jeśli gdzie, to u nas mniemanie to głęboko było wkorzenione; religijni, w tym języku słyszeliśmy odzywającą się do nas apostolską stolicę, w tym odbywane kościelne obrządki, tym wznosiliśmy głos do Boga3, tym Bóg do nas zdawał się przemawiać; obywatele, w łacińskim odbywaliśmy wszelkie stosunki z obcymi, i w własnym nawet kraju, w tym nie w ojczystym języku odbieraliśmy rozkazy dworu, królów naszych przywileje, nadania i wszelkie łaski, w nim ustawy czytaliśmy i wyroki sądowe, łacińskie pergaminy stanowiły prawa do majątków, stwierdzały umowy ślubne, przenosiły do potomków ostatnią wolę naszą; w tym na koniec języku pobieraliśmy nauki, używaliśmy ich w dalszym wieku lub wsławialiśmy się sami łacińskimi jedynie dziełami. Szczupły nader był zakres pism wyszłych w języku ojczystym za panowania Zygmunta I. Synowi to jego dopiero zostawiono było uczcić tyle narodową mowę, że nią i Monarcha w pismach urzędowych przemawiać zaczynał, i rodacy z nią odzywać się nie wstydzili. Za tym szlachetnym idąc uczuciem i Rej4 nasz z zamiłowania ojczystej mowy jedynie, i żeby stał się dla wszystkich przystępny, w niej pisał, i pisał z upodobaniem; nie na obce zapatrując się wzory i prawidła, lecz z własnej wydobywając je duszy, słowy, umysłem i sercem Polaka. Porównanie wszelkie brał to z ojczystych rzeczy, to naśladował biblijne. Każdy jego wyraz polski, tok mowy narodowy zupełnie. I zasłużył u współczesnych, i w naszym zasługuje mniemaniu na ten chlubny zaszczyt, ażebyśmy go prawdziwie narodowym pisarzem nazwali. Tym snadniej mu to przychodziło, że, jak sam o sobie powiada:

Z granice polskiej milę nigdziem nie wyjechał,

Lecz co wiedzieć przystoi, przeciem nie zaniechał.

Tak więc oswojony z obcymi, ile nieodbicie było potrzeba, lecz nie skażony, ani przepełniony nimi, zamiłowawszy i ziemię ojczystą, i język, i to powietrze, którym oddychał, czyste i prawdziwe polskie, wywierał je równie w swych pismach, a to co w wierszu do niego powiedziano, my dziś jeszcze przyznamy:

„Rozumem i polszczyzną wiele ich przechodzi”.

Wszakże i Juszyński, dając wyrok o właśnie teraz wychodzącym dziele, powiada: „Może to dzieło przydać się filologom ojczystym dla szczególnych wyrazów i sposobów mówienia: niemniej daje obraz owoczesnych krajowych zwyczajów, i w rzeczy samej nie znam księgi, w której by można wyczytać wierniejszy opis, nie tylko domowego pożycia dawnych Polaków, ale nawet ich mowy. Czytając to dzieło, można się przenieść myślą w domy i posiedzenia przodków naszych, można doskonale widzieć, jakie przed dwieście kilkadziesiąt lat w Polszcze było gospodarstwo, handel, rząd i najdrobniejsze szczegóły domowych zabaw; bo są opisy strojów, pojazdów, stołów, małżeństw, wzajemnych odwiedzin; zgoła chcący czytać historię domowego życia Polaków wszystko tu znajdzie”.

Słusznie w oddawaniu mu zalety nieszczodry Juszyński, to przecie na jego pochwałę wyrzekł: w Reju albowiem, Górnickim i małej podobnych im liczbie Ojców naszych, że tak powiem, niewyrodne poznawać możemy twarze, śledzić ich zwyczaje, skłonności, obyczaje, na nich opierać poszukiwania.

Rej pisarzem i moralnym i patriotycznym

Gdzie go nie uwiodły błędne religijne mniemania, Rej pisarzem jest moralnym, a kto w pismach swych czystą moralnością oddycha, nie wiem, czy gdzie się go o taki sposób życia, jaki z niektórych fałszywych, a przynajmniej może nie zawsze ściśle bezstronnych świadectw Juszyński mu narzuca. Rozróżniać wreszcie wypada płochą i niebaczną źle wychowanego Reja młodość i podeszlejszy wiek jego, kiedy zapatrując się na cnotliwych i światłych mężów, a obok nich postrzegając i nieudatność własną i złe może nałogi; nieumiejętność pracą wynagrodzić, wady rozsądkiem wykorzenić postarał się i śmiele rzec możemy, stał się godnym tych, z którymi obcować szczęśliwsze dozwoliły mu losy.

Lecz ważniejsze może to jest spostrzeżenie, które ośmielamy się uczynić, że w tej epoce żyjąc, kiedy uszczęśliwiające Polskę Jagiellonów plemię, gasło na bezdzietnym z kilku żon Zygmuncie Auguście; kiedy w królu, mężach stanu, rodakach, jakąś fatalną na grożące krajowi osierocenie tronu i zbliżającą się szkodliwą zmianę kształtu rządu postrzegał obojętność; Rej przenikliwszym okiem zgadując przyszłość, zdawał się czytać otwartą przed sobą dalszych dziejów naszych księgę; przewidywał: gdy inni szałem odurzających swobód upojeni, przyjemniejszych a szkodliwszych jeszcze pragnęli chciwie; przewidywał mówię: że gmach ten w zasadach swych pokonywany niebacznie, przez co go wspierać mieli, runie i ciężarem swym przytłoczy mieszkańców. Jakoż on to pierwszy, że tu wspomnę, co przytoczył Czacki5, dostrzegając: „że w mieszkaniach Królów, w siedliskach władzy rządowej zaczyna pająk wić pajęczynę; jak ów puszczyk na wieżach gmachów spoczywając wydawał głos ostrzeżenia”. Wszakże i jego wołanie, jak tylu innych po nim, było głosem wołającego na puszczy.

Zalety niniejszego zwłaszcza pisma Reja

To cośmy wyżej powiedzieli, do zalet pism Reja, niniejszego zwłaszcza, bez wątpienia należy. Przydajmy jeszcze niektóre uwagi. Czyjeż dzieła z Polaków są bardziej w duchu filozoficznym? Zawierają więcej zdań, którymi się napawać, które w ważniejszych życia naszego zdarzeniach przypominać i przytoczyć możemy śmiele, których za godła pism wszelkich używać przystoi i w osobne zgromadzić należałoby zbiory maksym? Nie potrzebujemy dawnych greckich i rzymskich, obejdziemy się bez słynącego z tej miary La Rochefoucault, oczytajmy się tylko w naszych, a z podziwieniem ujrzymy nieraz, że to, co on powiedział albo ujmujący wszystkich Montaigne, wyrzekli ojcowie nasi. Jakże przyjemnie Rej daje się czytać! Jaka w nim naturalność, zachwycająca prostota, nie bez wzniesienia wszelakoż, jaki porządek, zręczność wyszukania dowodów, trafność w wysłowieniu!

Wady pism Reja

Oddając mu zalety, na które zasługuje tyle, i wad jego pominąć nie możemy i nie powinniśmy. Niektóre usprawiedliwić się poniekąd mogą, inne są mniej dobrego wychowania skutkiem, inne jego charakteru niezaprzeczenie sprawą, i w tych go niewinnym okazywać nie myślimy wcale.

Trafia się, że mniej skromne, mniej przystojne są jego wyrażenia; lecz wyznajmy, że są czasy owej patriarchalnej prostoty, kiedy rzecz każda ma swe nazwanie, kiedy mowa zdaje się być mniej czysta, choć obyczaje skromniejsze zapewne, jak wtenczas, gdy na wszystko rzuca się zasłona, dość przezroczysta wszakże; kiedy dwuznaczność zaledwie pozwolona, a czasem niebezpieczniejsza, jak owa szczerość niewymuszona, a kiedy, obok pozornej niewinności, na czyny, ukryć się zwłaszcza mogące, nie ma prawie hamulca.

Jest częstokroć Rej gminny w sposobie wyrażenia się, i ta owocem zaniedbanego, jak sądzę, pierwiastkowego wychowania; rdzy tej i później, mimo wielką nad sobą usilność, widać, że się pozbyć nie mógł zupełnie. Jeśli miało to za sobą korzyść niejaką, że i od prostaczków był zrozumianym, im równie podobać się przez to umiał, z drugiej strony w oczach wyższych osób, teraz nade wszystko, gminność ta jest rażąca.

Niepoprawny, niewygładzony Rej bywa; w owych czasach atoli nie ślęczano nad tym, ażeby pisma starannie wygładzać, wymuskać, a gdzie pierwszy wprawdzie postrzega się ulew, lecz kruszec ma cenę, mniej się zważa, chociaż nieco szorstki jest i chropawy.

Powtarza się Rej czasem, to w podobieństwach, przytoczeniach, to w sposobach mówienia nawet; w dziełach sporych, jak są jego, trudno jest tego uniknąć. Nie tak prędko mógł je napisać, jak my czytać możemy: zwłaszcza, kiedy przywiązując nas to sprawia, że się od niego nie zdoływamy oderwać.

W Reju, tak bym rozumiał, odosobnić należy pisarza prozą i rymopisa. Pierwszy niewątpliwie zasługuje na zaletę i do wyższego nawet rzędu pisarzy w owych czasach należeć ma prawo; drugi, lubo nie jest bez piękności i powabu, częstokroć jest wierszokletą jedynie, czasem płaski, zawsze pospolity, a nigdy prawie wzniosły, wyjąwszy miarę i rymy zdaje się że nie znał, na czym wewnętrzna, na czym prawdziwa zależy poezja; nieco ubarwiona jedynie ta proza, a niekiedy zeszpecona: to gminną odzieżą, to rubaszną postawą i dialektem, które tym mniej przystoją mowie uniesień wyższych. Stąd w niektórych zwłaszcza miejscach nie bawi, nie rozśmiesza inaczej dziś pojmujących, ale zdaje się nam być poprzednikiem sławnego Baki6, wzorem, na który się zapatrywał godny jego następca, któremu zrównał, którego przewyższył. Wszakże nie pomińmy tego, że umiał cenić tych, w których snać wyższość nad sobą i nad innymi upatrywał, i kiedy Jana Kochanowskiego, młodzieńca wtenczas dla nauki bawiącego w Paryżu, przyniesiono do ojczystej ziemi wiersz Czego chcesz od nas Panie?7 i Rejowi podano, zasięgając zdania jego, przeczytał z uwagą, zwołał wszystkich obecnych, dowcip i naukę wychwalał, przyszłą Kochanowskiego sławę zwiastował, nie zawistny poczynającej iskrzyć się czystym światłem nowej tej gwieździe8.

Objaśniono nadto wszelki zadawniony lub niezrozumiały wyraz, a jeśli co wiadomości jakiej dla snadniejszego wyrozumienia zdawało się potrzebować, tę w przypisach umieszczono.


Zwierciadło albo kształt9, w którym każdy stan snadnie się może swym sprawam jako we zwierciedle przypatrzyć

Za szczęsnego panowania sławnego króla Zygmunta Augusta, króla polskiego, roku po narodzeniu Pańskim 1567

Omnia probate, quod melius est tenete10.

To jest nawiętszy rozum, możesz temu wierzyć,

Kto się umie w swych sprawach nadobnie rozmierzyć.

Ostatka się dobadywaj11.

Księgi pirwsze12 żywota człowieka poczciwego

Jakie ma być stanowienie i zachowanie spraw i żywota jego, począwszy od urodzenia jego aż do średnich lat jego

Panie młody, Dla urody, Czynią wrzody13, Gdzie złe brody, Z złej gospody, Strzeż się szkody Bo przygody Jako wody, Skąd więc smrody Gdzie skubą14 brody,

Na Łodzią15, herb starodawny w Polszcze16

Rozliczne na świecie szkody,

Ale snać17 nawiętsze18 z wody

Bo ta ustawicznie płynie,

A niejeden na niej zginie.

Rozum ludzki potym19 sprawił,

Iż łodzią na to naprawił20,

Iż co na wodach pływają,

Bezpieczni na niej bywają.

W Polszcze21 zacni ten herb mają,

Którzy bezpiecznie pływają

W cnotach, w sławach, w poczciwości22,

Nie bojąc się nawałności23.

Ani żadnej szpetnej burze,

Wznosząc żagle swe ku górze.

Iż się żadny nie ochynie2425,

Tak dawno ta łodzia26 słynie.

A każdy stan zacny bywa,

Który na tej łodzi pływa.

Dziś zacni z Górki panowie

Są jej przedniejszy27 wodzowie.

A bezpiecznie w niej pływają,

Co to w Polszcze wszyscy znają.

Wiatr im szkodliwy nie szkodzi,

Każdy do portu ugodzi.

A dopłynąć nie zamieszka2829,

Kędy sława z cnotą mieszka.

Nuż wy też, drudzy stanowie30,

Bierzcie to na przykład sobie.

Wiatrom się nosić nie dajcie,

A do portu się pytajcie.

Gdzie sława z cnotą wysiadła:

Naucząć was obiecadła3132.

Na każdą poczciwą sprawę,

Skąd macie mieć wieczną sławę,

Boć o was i o nas idzie,

A światu, tej nędznej gnidzie,

Nie dajcie się marnie zwodzić,

Boć wam, wierę33, będzie szkodzić.

Bo to, co się wam kęs34 błyszczy,

Pewnie was potym wyniszczy.

Jedno cnota trwa na wieki:

Tej używajcie opieki.

Bo świat to morze burzliwe,

Nie jednoć łodziam35 szkodliwe.

Wszytkim być się nam ochynąć,

Chcemyli36 brzegu dopłynąć.

Bo jeśli portu chybicie,

Cóż dobrego uczynicie?

Sami leda gdzie zginiecie,

A sławę z cnotą miniecie.

Przewieź, przewieź!


Jaśnie Wielmożnym Panom,

panom hrabiom z Górki: panu Łukaszowi, wojewodzie poznańskiemu i staroście buskiemu, panu Andrzejowi, staroście gnieźnieńskiemu i waleckiemu, panu Stanisławowi, staroście kolskiemu, pilskiemu i moszyńskiemu etc., panom swym zawżdy miłościwym i łaskawym37.

Acz nietajna jest nie tylko w Polszcze, ale i u inszych postronnych38 narodów starożytna zacność domów i narodów39 W. W.40, nietajne też są u wszech ludzi zacne, sławne a poczciwe sprawy i obyczaje W. W., które jeszcze od młodości W. W. nie tylko iż sławnie objaśnione były41, aleby je byli sobie mogli brać na kształt42 a na ćwiczenie43, nie tylko ludzie młodzi, ale pewnie i dobrym baczeniem ozdobieni. A tego mi, zda mi się, za pochlebstwo żaden słusznie przyczyść44 nie będzie mógł, gdyż mię z tego dobrze wyświadczyć45 mogą ci, co się temu lepiej niżli ja przypatrzyli i głośno o tym mówią i powiadają — ale acz ona sława przodków W. W. i także i terazejsza46 zacnych stanów W. W. sławnie trwa i długo trwać musi, lecz jako mądrzy powiadają, iż się czasy zawżdy mienić muszą, a my też pewnie z nimi także się mienić musimy47, a co nie bywa dla ludzkiej dłuższej pamięci pismem podparto, wszytko z odmiennością czasów snadnie z pamięci ludzkiej może być odniesiono48 — a iż ty książki, które właśnie może zwać zwierciadłem człowieka poczciwego, gdyż we zwierciedle, gdzie brudno, a gdzie krzywo, może wszytko upatrzyć49, a upatrzywszy poprawić, teraz nowo są na świat wydane, nie zdało mi się, aby miały być słuszniej komu przypisane a przywłaszczone50 nad zacny stan W. W., które Pan Bóg i zacnością, i dostojeństwy, i poczciwymi sprawami, i sławnymi żywoty ozdobić raczył, iż czego kto sobie nie doczcie51 w książkach, niech się ostatka dopatrzy na uczciwych sprawach a zwyczajoch W. W., a k’temu niech będzie długa pamięć po społu i z książkami W. W. na świecie odmiennym52. Acz tak rozumiem: jako każda rzecz na świecie, także i ty53 książki sędziego i podsędka o sobie mieć muszą, a nie każdemu się podobać będą, ale gdyż nie z żadnego ugonku54 ani pożytku, ani z żadnej niepotrzebnej sławy są na świat wydane, tylko z szczyrej życzliwości braciej55 swej a narodowi polskiemu, niechże, wierę56, dobry brat rozumie a szacuje jako raczy, boć też to zaprawdę drudzy nie z żadnej zazdrości czynią, jedno iżby to rad w sobie ukazał, iżby to lepiej umiał, kiedyby chciał. A wszakoż jeśliby mu się co nie zdało, owo57 ja pożyczę piórka, o papir też snadnie: niechże sobie poprawi abo z nowu58 napisze, jako mu się nalepiej będzie zdało. A jakom widział na jednym zacnym domie ty wirszyki napisane:

„Sobiem k’woli budował59. Szacuj, jako raczysz,

A na swym więc poprawisz, co nie k’myśli baczysz60” —

także ja też tego każdemu snadnie dopuszczam. A też pczoła61 nie tak szkodliwie ukąsi jako sirszeń62. Pczołam tedy o tym ja bęczeć dopuszczam. Bo poczciwy człowiek, równie jako sirszeń, na swym poczciwym przestawa, a nie bierze nigdy miodu z cudzego gniazda i nie kąsa, aż go rozdrażnią. Tylko proszę moich miłościwych panów, aby to ode mnie W. W. jako od życzliwego sławy i długiej pamięci W. W. wdzięcznie przyjęto było. Quia aurum et argentum non sunt mihi, quod habeo hoc vobis do63. A przy tym i sam siebie, tak jakom z dawna zwykł, jako on Eschines64, który, gdy Sokratesowi65 dyscypułowie66 upominki dawali, powiedział, iż: „Nie mam ci co inszego dać, aleć dawam sam siebie”. Jako to Sokrates wdzięcznie od niego przyjął a prawie go sobie jako za syna wziął, to tam o tym historia świadczy. Przy tym daj, Panie Boże, W. W. długie a szczęśliwe przy dobrym zdrowiu panowanie.

Data z Kosowa, dzień świętego Jana Chrzciciela, roku 1567.

Życzliwy iście na wszem67

służebnik W. W.

Proemium68, to jest krótki wywód, co ty księgi w sobie zamykają

Starzy oni filozofowie zacni pogańscy, nie wiedząc nic ani o Bogu, ani o wolej69 bożej, ani o zakonie70 Jego, tylko się tak przyrodzonymi cnotami sprawując, kto czytał ich sprawy, może się iście71 podziwować, pomyśliwszy sobie, co to byli za ludzie, a jako cnotliwych, pobożnych a poczciwych obyczajów i używali, i w nich się zachowywali. Ale iż świat jako jest odmienny i z dziwnymi sprawami swymi, to już jawnie a prawie na oko widzimy, że za odmiennością czasów jego i dziwniejszy72 ludzie nastawają, i dziwnie się mieszają z obyczajmi swymi73. A mali74 się prawda rzec, za łaską bożą, acz i prawa Pańskie, i prawa wedle biegu świata tego słusznie postanowione, a znacznie objaśnione mamy, przedsię75 co dalej, to w gorsze a w zawikłańsze się sprawy i udawamy, i bezpiecznie76 ich używamy, a trudno się już ty77 koła leda jako78 zahamować mają. A to nam wszytko rozumki nasze nowo wymyślne, omylne postawki79, pycha a słówka przekęsowane80 czynią. Czego nie tak przodkowie naszy używali, co się i z starego pisma ich ukazuje iż po prostu mówili, ale statecznie przy tym, co ich poczciwemu stanowi należało, i stali, i mocno tego używali. A iż wszyscy narodowie języki swymi sprawy, cnoty, i poczciwe obyczaje dla pohamowania swowolnego przyrodzenia81 ludzkiego i pisali, i na piśmiech82 potomkom swym zostawiali, jednochmy83 my Polacy w swym języku prawie84 zadrzemali, a mało pisma mamy, które by nas wżdy85 też czasem pohamować mogło, jakobychmy wżdy w roztropnej słuszności spraw, zwyczajów i postępków swych poczciwie używać mogli. Bo jako inszy narodowie o nas, o Polakoch, piszą, iż trudno ma być który naród tak z przyrodzenia do każdego obaczenia tak przykłonny86, jako jest naród nasz polski, na którąkolwiek stronę staranie a ćwiczenie swe będzie obrócić chciał. A gdyż o to nic nie dbają ci, które Pan Bóg i naukami ozdobić, i ubłogosławić raczył, aby pisaniem swym albo rozważnym upominaniem swym ludzi przestrzegali z ich powinności, tedy wżdy niech kamienie woła87. Tedy mi się z tej przyczyny zdało, acz prostakowi a nieuczonemu, przypatrując się sprawam a obyczajom ludzkim, nasłuchawając się też częstokroć, co poczciwi między sobą ganią, a przy czym też słusznie przestawają, a co słusznie pochwalono i poganiono być może, aby się też wżdy co o tym napisało, jakoby też wżdy poczciwy Polak, gdyż to każdy słusznie zeznać musi, iż jest z przyrodzenia cnotliwy, swe sprawy a swe poczciwe postępki stanowić i ku jakiemu by je końcowi rozważeniem rozumu przywodzić miał, i jako jest powinien w nich się i zachować, i stanowić, aby umiał. A tak to małe napisanie, które się zamyka w tych to księgach, o poczciwym zachowaniu, o cnotliwym stanowieniu żywota człowieka poczciwego, podawam ci przed oczy twoje, mój miły, szlachetny Polaku, acz prostym szyrmem88, ale dali Bóg89 życzliwym, od prostego napisane. Ale gdyż cię Pan Bóg obdarzyć raczył z przyrodzenia roztropnym baczeniem, tak jako to i inni narodowie zeznawają, tak rozumiem, że sobie ostatka z swego uważonego rozmysłu dołożyć będziesz umiał i sławę, i myśl spokojną, i żywot poczciwy, i Panu Bogu wdzięczną ofiarę, jakożeś się o to starać powinien, okazać i uczynić będziesz umiał. Co inaczej być nie może, jedno iż musisz temu swowolnemu osłowi a temu tępemu ciału swemu ująć obroku, a dodawać mu ostróg, i przypatrować90 mu często munsztuku, aby swowolnie nie bujało. A tak, gdy będziesz ty księgi czedł91, tedy wiedz, iż są na trzy części rozdzielone. Pirwsza część jest od urodzenia człowieka, jakie są przypadki92 jego i jakie ma być ćwiczenie i wychowanie jego aż do lat średnich jego. Druga część jest od średnich lat jego, jaka ma być sprawa około niego i jakie mają być postępki jego i stanowienie93 poczciwego żywota jego. Trzecia część jest, gdy już przydzie do wieku ostateczniejszego94 a do poczciwych a szedziwych95 lat swoich, jako też tam już ma w rozmyślnym żywocie swoim a w poczciwej powinności swojej a w bojaźni bożej stanowić ony wdzięczne, spokojne a szedziwe czasy swoje, a jako się nie ma lękać ani przypadków żadnych tego świata, ani szedziwości swej, ani onego ostateczniejszego strachu96, który nas już ma doprowadzić do inszego królestwa a do inszych rozkoszy, niżli są świata tego. Co tak rozumiem, iż cztąc97 powoli, lepiej to będziesz umiał rozważyć, niżli jakoć tu jest krótko wywiedziono. Vale98.

Do tego, kto ma wolą czyść99 ty księgi

Przetoć100 dano ty książki, abyś się rozmyślał,

A co jest poćciwego, abyś pilno kryślał101.

Pomniąc102 na prędkość103 wieku, jako z wodą płynie,

Jedno104 sława poćciwa, ta nigdy nie ginie.

Pomniąc też na odmienność105 świata mizernego,

A jako na nim nie masz nigdy nic pewnego.

Bo nie dufaj fortunie, choć cię kęs106 popieści,

Ta łaska jej, ani wzwiesz107, gdyć zginie bez wieści.

Tak radzęć w każdej sprawie rozumu się chwytaj.

A do cnej poćciwości a sławy się pytaj108.

Abowiem sława wieczna, która jest kwiat cnoty,

Piękniej twój stan ozdobi niż złote forboty109.

Nie folguj przyrodzeniu, wszak znasz sprawy jego

To cię więcej do złego ciągnie niż dobrego.

Nie wierz świeckim przypadkom, nie dufaj fortunie,

Bo cię ta w las zawiódłszy110, ni wzwiesz, kiedyć dunie111.

Bo choćbyś ty nabarziej pieścił przyrodzenie,

Przedsię cię to pociągnie na swoje ćwiczenie112.

Nie pomoże wilkowi, choć mu mięsa dadzą,

Przedsię mu młode kozy przed oczyma wadzą,

A jako go powoli wypuszczą z powroza,

Alić wnet kwiknie Świnia albo wrzaśnie koza.

Kijemże tego wilka, co cię wiedzie k złemu,

Niech ci nic nie przekaża113 poćciwemu twemu.

Uczyń gwałt przyrodzeniu, a niech cię nie rządzi

Bo ktoć mu da swą wolą, wierz mi, każdy zbłądzi

I fortunie omylnej też nie zawżdy dufaj,

Radszej114 cnego rozumu z poczciwością115 słuchaj.

Bo ta snadnie116 uwiedzie przysmaki dziwnemi,

A gdzie się ochyniemy, ani sami wzwiemy117.

Nie dajże się uwodzić z swej poćciwej drogi,

Widzisz, żeć o cię idzie, nieboże ubogi.

Bo gdzie z cnoty poczciwej a z rozumu spadniesz,

Nie leda jako, wierz mi, co z tym czynić, zgadniesz.

Nie bądź wirzbową witką, która tak uroście,

Gdzie ją z młodu nachylą, a też miewa goście.

Każdy gałęzi łamie, wiedząc, iż nie rodzą,

Więc ją i kijem tłuką, i kozy ją głodzą118.

Lecz bądź drzewem cedrowym, które swe wonności

Podawa119 z Libańskich Gór120 ku ludzkiej wdzięczności,

Cień rozkoszny ze wszech stron rozpuszczając z siebie

Także niech wonności cnót zalatują z ciebie;

A pod swym także cieniem zakryj, kogo możesz,

Sobie w sławie, a jemu w potrzebie pomożesz.

Ku książkam krótka przedmowa

Cóż, miłe książki, zaż się precz bierzecie121,

A na wsze strony snać się roznieść chcecie?

Nie wiecie, jakie świat ma rozbójniki:

Zmylą wam szyki.

Bo zazdrość marna na gościńcu stoi,

Która cnej cnocie wiele złego broi,

A wiedząc pewnie, iż od niej idziecie,

Kijem weźmiecie.

Swawola sprosna, co ludziom smakuje,

Wierzcie mi, iż ta też o sobie czuje122,

Wiedząc, iż ludzi ciągniecie ku cnocie:

Być wam w kłopocie.

Bo ty123 dwie panie, tak na się łaskawy,

Ciągnąc k’swej myśli124 wszytki ludzkie sprawy,

Zacna fortuna iż im pochlebuje,

Ta was popsuje.

Ale wam radzę, obróćcie się tędy,

Gdzieby ominąć ty rozliczne błędy,

Gdzie na gościńcu sława z poczciwością125,

Idźcie z chciwością.

Nie ustrasząć was żadni rozbójnicy,

Gdy ci poczciwi będą społu126 wszyscy,

A jeśli wiernie pomogą cnej cnocie,

Być im w kłopocie.


Kapitulum I

1. Jako i przecz127 Pan Bóg raczył świat stworzyć i człowieka

Bóg wszechmogący, którego sprawy, sądy, a na wszem dziwne postępki są, ani rozmierzone, ani żadnym rozumem ogarnione być mogą, gdy raczył świat stworzyć, to jest ziemię, niebo, morza i inne przypadłości128 na niebie i na ziemi, której129 dziwnej sprawie żadne się oko przypatrzyć, ani żadny rozum przydziwować130 się nie może. A wszytko to, cokolwiek oczyma swymi widzieć i rozumem rozeznać możemy, to stworzyć raczył ku czci a ku chwale swojej. A przypatrując się tej dziwnej sprawie, co dalej to więcej się o tym zamyślawać musimy. A iż na niebie wielką a131 rozliczną, a dziwną różność132 duchów świętych, to jest aniołów i archaniołów, ku czci a ku służbie swej stworzyć raczył, nie chciał też tego zaniechać, aby też i z tej marnej ziemie133, tak jako Bogu wszechmogącemu, powinna134 cześć a chwała zawżdy iść nie miała135.

2. Jako a przecz Pan stworzyć raczył człowieka

A tak też potym stworzyć raczył i człowieka, a tak go stworzył i w niewinności, i w dostojeństwie, i w świątobliwości, i w nieśmiertelności, mało nie jako i anioła, tak jako i Dawid święty tego nadobnie w pisaniu swym dołożył136, jedno iż różno, tego w widomym ciele, a anioła zasię w niewidomym duchu. To jako tego nędznego człowieka był na tej ziemi postanowić raczył, i jako mu był poddał wszytko pod moc i pod posłuszeństwo jego, to już tam pisma i historie, kto czytał, szyroko o tym poświadczają i wyznawają. Jako też zasie chcąc, aby wiedział on nędznik iż jest creatura137 a iż ma pana nad sobą, wszytko mu poruczywszy a porzuciwszy pod posłuszeństwo jego, w Raju go, dziwnymi rozkoszami sprawionym, postanowić raczył, aby jedno tak był sobie nad nim rozkoszował w onej niewinności jego, tedy mu jednegoż drzewka zakazać raczył, aby go nie ruszał, ani owocu jego, które drzewko przezwał drzewem żywota, powiedając mu, iż skoro go skosztujesz iż wnet będziesz śmiertelny, a śmiercią będziesz umorzon.

3. Przecz żonę Pan stworzył Adamowi

A nie chcąc go tak zaniechać jako pustelnika, powiedzieć raczył, iż: „źle mu być tak samemu, trzeba mu jakiego podpomożenia138” i uśpiwszy go twardym snem, wyjął kość z boku jego, a stworzył mu niewiastę też urodą podobną k’niemu. Ten, gdy się obudził, poznał ją wnet i powiedział, iż: „to jest jedna kość z kości moich139”. A tu wnet obaczyć każdy może, jako jest dusza rozumna, skoro będzie do ciała wpuszczona, także i w małym dziecięciu, jedno iż nie ma instrumentów jeszcze zrosłych, przez które by on rozum jej i ona nieśmiertelność okazać się miała. Także mu potym onę niewiastę dał za żonę, aby się rozmnażał z nich on naród ludzki, ku czci a ku chwale jego.

4. Przecz czart zwiódł człowieka

Diabeł potym, on anioł sprośny, który dla pychy a dla nieposłuszeństwa był strączon z nieba, gdyż był pirwej aniołem światłości, a w wielkiej łasce u Pana tego, gdyż ten Pan pychy a nieposłuszeństwa żadnemu stworzeniu przepuszczać nie raczy, wiedząc onego człowieka w onej łasce Pańskiej i bojąc się, aby mu w niebie nie posiadł onego miejsca jego140, nadziewając się141 jeszcze kiedy przyść ku łasce Pańskiej, wnet oną srogą zazdrością wzruszony starał się pilnie o to, aby był onego nędznika mógł jako zwieść z onego posłuszeństwa jego, a iżby go omierził142 Panu swemu. Widząc onę niewiastę już mdlejszego143 przyrodzenia niżli onego człowieka, wnet się o nię pokusił i powiedział jej: „i wiecież wy, czemu wam Pan tego drzewa zakazał albo owoców jego: wiedzcie, iż to drzewo jest takiej mocy, iż skorobyście go skosztowali, wnet byście się stali wieszczymi, a wnet byście wiedzieli, co jest złe, a co dobre144”. Onej niebożątku zachciało się być praktykarką145 a wiedzieć przyszłe rzeczy, wnet urwała jabłko i skosztowała, a namówiła onego nędznika, iż go też skosztował, tak iż potem dowiedział się, co jest złe (ku któremu przyszedł), a co jest dobre, które był utracił. Także wnet niebożątko poznał śmiertelność swoję, poznał wstyd nagości swojej, a już chodził jako błędny w rozpaczy swojej. To już potym jako się nad nim zmiłować, zgromiwszy go, Pan raczył, a jako mu zasię nalazł drogę do miłosierdzia swego, i jako onego sprośnego zwodnika w osobie wężowej przekląć raczył, i jako onemu nędznikowi dał otuchę146 o miłosierdziu swoim, i jako miało nastać potomstwo z narodu jego, które się miało pomścić onej nieznośnej krzywdy jego, to już tam o tym szyroko historie świadczą, tak jako są o tym samy w sobie napisane.

5. Jako i w jakiej różności naród ludzki rozmnażał się na ziemi

A gdy już ten naród nędzny ludzki począł się rozmnażać na ziemi, wedle wolej a sprawy Pana tego, patrzaj, w jakiej różności potym i przyrodzenia, i obyczajów po świecie się dziwnymi kształty rozmnożył. Bo się jeden rodzi srogi — drugi dobrotliwy, jeden pyszny — drugi pokorny, jeden hojny — drugi łakomy, jeden opiły — drugi trzeźwy, jeden mądry a uważnie roztropny, drugi zasię głupi a tępy, a z przyrodzenia ni ocz147 niedbały. A tak aż do inszych przypadków przyrodzenia różnego, którym się każdy, kto jedno chce, snadnie przypatrzyć i podziwować może: to wszytko razem tenże wszechmogący Pan przy tymże stworzeniu nieba i ziemie sprawić i postanowić raczył. A zowiemy to łacińskim językiem fatum148, to jest wyrokiem, a wiecznym dekretem wielmożności jego.

A jako co raz rzekł, i jako co któremu stworzeniu przywłaszczyć raczył, także już to koło wiecznie a nieodmiennie toczyć musi aż do świętej wolej jego, a do skończenia świata wszytkiego, tak jako sam o tym jaśnie powiedzieć raczył, iż niebo i ziemia przeminąć może, ale słowa a dekreta jego nieomylne nigdy się zmienić ani przeminąć nie mogą.

Patrzajże, jako tu widzimy na tej nędznej ziemi rozmaite różności w przyrodzeniu, tak między źwirzęty, także między rozlicznymi ptaki, rybami, drzewy i między zioły rozmaitymi, tak iż każde stworzenie wedle natury swej a wedle onego raz uczynionego twardego dekretu Pańskiego musi używać obyczajów i przyrodzenia swego, a nigdy się już żadne inaczej odmienić nie może, już tak aż do skończenia świata wszytkiego.

6. O różności stanów niebieskich, a stąd i ludzkich

A gdy tak mocne postanowienie widzisz w różnościach stworzenia świata tego, cóż rozumiesz o onych mocach niebieskich, w jakich je dziwnych, różnościach, sprawach i możnościach ten Pan wedle wolej swej świętej postanowić raczył. O czym nam dziwno i myślić, i mówić, bo tego rozum człowieczy żaden właśnie nigdy zrozumieć nie może. Acz tego potym Pan z łaski a z miłosierdzia swego ludziom uczonym a łaską jego ozdobionym dopuścił był po trosze rozumem dosiąc i wyrozumieć. A jako już wiesz i widzisz iż różne są przyrodzenia w każdym stworzeniu na ziemi, także też tam są, wierz mi, dziwnie różniejsze i dziwnymi sprawami i obdarzone, i rozsadzone, tak iż też jedny są płanety dobrotliwe, a drugie sroższe149, także aż do inszych postępków, czego się już wżdy ludzie po części z łaski Pańskiej i dopatrzyli, i po trosze wyrozumieli.

A iż pospolicie Pan na górze, a podlejszy stan na dole pozostawać musi, a przedsię onej góry zwirzchnością rządzony sprawowan być musi. Także też i w tym porządku ten wszechmogący Pan sprawić i postanowić raczył, iż sprawiwszy ty dziwne biegi a ty różne płanety niebieskie, które się ustawicznie z tym niebem toczą, którego tu po części kęs widzimy około tej małej a okrągłej ziemie, na której jestechmy rozsiani wszędy, a gmerzemy około niej nie inaczej jedno jako mrówki rozsypany około jakiej góry, tedy z jakim przyrodzeniem planeta, na którą część onej ziemie nastąpi, takież się też sprawy i wszytki postępki wedle przyrodzenia onej płanety mieszać i broić muszą.

7. Człowiek wedle biegów niebieskich rodzić się musi

A także i człowiek, gdy się tam na ten czas urodzić mu się przytrefi, już wedle sprawy i przyrodzenia onej płanety z takimiż się obyczajami i postępki urodzić musi. A to jest praedestinatio150, co zowiemy przejrzenie Pańskie, onym mocnym dekretem Pańskim raz uczynione, iż się człowiek nędzny z onej raz nadanej onym różnym płanetam mocy rodzi abo zły, abo dobry, tak jako mało nie w każdym różne przyrodzenia widamy. Także to stąd przypadnie151, iż się stanie potym abo godnym, abo niegodnym łaski Pańskiej, jeśliże temu wczas rozumem a bojaźnią bożą zabieżeć nie będzie umiał, obaczywszy z przypadków niedobrze postanowione przyrodzenie swoje, tak jako o tym i niżej usłyszymy. Boćby to niepotrzebna praca była tego tak wielmożnego Bóstwa, aby po piąci abo po sześci tysięcy lat o namniejszym człowieczku od początku świata wiedzieć a postanowić miał, jako się kto urodzić miał, i z jakimi obyczajmi. Ale jako raz rzekł a jako raz postanowił i mocnym swym dekretem utwirdził i zapieczętował, także się to już tak aż do skończenia świata zawżdy toczyć i sprawować musi.

8. Co sprawuje cztery wilgotności w człowieku

Patrzajże zasie już ku tej sprawie dziwnej niebieskiej, co zasię znowu do takiego nędznego a zamieszanego przyrodzenia naszego przypada152. Abowiem to jest rzecz nieomylna, iż ciało człowiecze z tych się czterzech wilgotności153 rodzić musi, to jest, ze krwie, z kolery, flegmy, a z melankoliej. To już wiemy snadnie, co jest krew, a co jest flegma, ale melankolia jest jakaś lipkość a klijowatość po ciele a po członkoch człowieczych rozlana, która też ma niemało mocy swojej. A kolera to jest zgoła żółć, którą częstokroć i w każdym źwirzęciu widamy.

A ty czterzy wilgotności są sobie barzo różne i sprzeciwne. Bo krew czyni człowieka wesołego, hojnego, wspaniłego. Kolera pysznego a zuchwałego. Flegma zasię leniwego, ospałego, bladego. A melankolia frasownego, a rzadko wesołego. Otóż którabykolwiek tylko sama człowiecze ciało opanowała, pewnie by je snadnie umorzyła albo barzo zepsowała. Ale to Pan nadobnie tamże przy stworzeniu człowieka postanowić raczył, iż zawżdy jedna ku drugiej przymieszana być musi, tak iż chłodna gorącą chłodzi, a gorąca też zasie chłodnej zagrzewać musi, także się wżdy jedna z drugiej snadnie w swym pogrodzeniu umiarkować może, tak iż on człowiek i w sprawach swych, i w przyrodzeniu swym, i w zdrowiu swym, na co go ony natury ciągną, wżdy niejako umiarkowańszy i pomierniejszy stać się może.

A snadnie to każdy obaczyć może, którego przyrodzenia w nim więcej zostawa, i na co go ciągnie, i jakie się w nim obyczaje i przypadki według natury onych wilgotności okazować i stanowić będą, a pospolicie wpijanym narychlej to poznać bywa. Bo koleryk154 wnet z myślą swą wzgórę wyleci, wnet chce być hetmanem, a choć nic nie masz, przedsię się sobie panem zda. Krewnik155 zasie wesół, skacze, miłuje, ściska; dałby barzo rad każdemu, by jedno co miał. Melankolik156 zasię lamentuje, wszytko mu niewczas, wszytko się mu krzywdą widzi. A flegmatyk zasię chrapie, sapi, śpi, a na brzuch pluje, a przedsię i omacmie157 kofla podle siebie maca.

Kapitulum II

1. Jako Pan Bóg, obaczywszy różność przyrodzenia ludzkiego, i rozumem, i przykazaniem swym ozdobić i przestrzegać go raczył

Przypatrujże się pilno, gdy już tę odmienność wszechmogący Pan a to zamieszanie w człowieczym narodzie obaczyć raczył, nie chciał tak tego nędznego człowieka zaniechać, jako innego błędnego źwirzęcia, które tylko tak żywie, jako go jego nieme przyrodzenie ciągnie, ale mu dał ducha rozumnego, tak jako o onym Adamie czytamy, iż wpuścił weń Pan ducha żywiącego, to jest ducha rozumnego a roztropnego, aby tu swe to źwirzęce ciało tak onym roztropnym duchem rządził a sprawował, aby ani tym biegom niebieskim, ani temu zawikłanemu, tak jakochmy słyszeli, przyrodzeniu swemu nie dał się rządzić a unosić od poczciwej powinności swojej, ale jako twardym munsztukiem, onym świętym rozumem wszytko w sobie hamował i stanowił, gdzieby go albo ony biegi niebieskie, albo ono jego zawikłane przyrodzenie do czego ciągnęło niesłusznego albo nieprzystojnego człowieczeństwu jego.

2. Jako Pan, podpierając rozumu, dał jeszcze k’temu przykazanie swoje

Uważajże dalej, co ten dobrotliwy Pan jeszcze k’temu uczynić raczył, nie dufając i rozumowi, i cnocie tak onemu zawikłanemu przyrodzeniu człowieka nędznego, iżby takie przyrodzenie tylko cnotą a rozumem w sobie pohamować a pomiarkować miał, ale k’temu jeszcze przydał srogie przykazanie swoje, dał różność dziwnych nauk, które się rozsiały po wszemu światu, rozważnie przystrzegając tego nędznego człowieka, jako miał gwałt czynić tym twardym przypadkom przyrodzenia swego, a jakoby się miał sprawować, aby wżdy i Pan miał chwałę, i poczciwość z niego i z poczciwych a z pobożnych spraw i z obyczajów jego. A on też nędznik aby i sławę, i wdzięczność, i zdrowie wżdy jako tako zachował, sprawując się rozumem a bojaźnią bożą, także ku czci swojej i ku dobremu mnimaniu swemu.

Cóż jeszcze dalej uczynić raczył, nie dufając onej krewkości a odmienności jego, założył nań srogi zakład a straszny dekret, szyroce mu to na piśmie podawszy, iż jeśli się nie będzie zachowywał wedle przystojeństwa swego a wedle onej świętej wolej jego, a mocnego postanowienia jego, iż srogą śmiercią umrzeć musi i doczesną, i wieczną. Doczesną tu, gdy się dusza miła rozdzieli z tym śmiertelnym ciałem. Wieczną zasię, gdy powstanie z tymże ciałem a stanie na sądzie Pańskim, tam już ma być na wieczne męki i potępienie zdana i skazana pospołu i z tym ciałem swoim. A jeśliże się zachowa w tym żywocie wedle cnotliwego powinowactwa swojego a wedle wolej, a rozkazania Pana swojego, a zgwałci w sobie ono swowolne przyrodzenie swoje, tedy nigdy nie umrze, jedno tak przestąpi z tego żywota omylnego a doczesnego do żywota onego wiecznego, jemu od wieków z dziwnymi rozkoszami zgotowanego a pewnie obiecanego. A acz tu do czasu to mizerne ciało w ziemi zostanie, a jako smacznym snem uspokojono będzie, ale dusza ona wdzięczna już będzie w ręku Pańskich, tak jako Salomon o tym nadobnie napisał, a już będzie w wielkiej radości a w opiece Pańskiej czekała onego wdzięcznego pospołu i z onym ciałem swym, które było do czasu w ziemi zostało, miłościwego zawołania swego, które już ma z pewnych obietnic Pańskich, iż będzie wiecznie sobie z Panem swym królowała a rozkoszowała i z onym nędznym ciałem swoim.

3. Bóg nie chce, aby kto złym był

Niechajże tego tak nikt nie mówi: „Ej, by był Bóg nie chciał, nie byłbych ja był nigdy złym ani bych był potępion”. Pewnie, iż tego Bóg nie chce, a owszem się o to stara i upomina, aby był każdy dobrym, a iżby był zbawion, bo do siebie wszytkich nie brakując żadnym stanem jawnie a jaśnie powoływa, a chce, aby byli wszyscy zbawieni, gdzie ono mówi: „Pódźcie do mnie wszyscy, którzyście się upracowali, a ja miłościwie i ochłodzę was, i pocieszę was158”. Powieda głośno, iż: „Ja nie chcę śmierci ani potępienia grzesznego, tylko czekam, by się nawrócił, a żył żywotem wiecznym159”. Woła: „Nawróćcie się do mnie wszyscy, nawrócę się ja też do was160”. Toć już tam do złych a do grzesznych woła, aby się uznali, boć dobrym nawrócenia ani uznania już nie potrzeba, bo tego dokładać raczy, iż: „jeśli się nawrócicie do mnie, już onych przeszłych złości waszych nigdy pamiętać nie będę161”. A co takich miłościwych obietnic jego mamy od proroków na świat wywołanych, i usty jego świętymi poświadczonych, a kto by je wyliczyć mógł.

A na koniec on Mojżesz nieomylny poseł jego, który już mało nie głośne poselstwa ludowi onemu, które wiódł z Egiptu, przynosił od niego, gdy im przyniósł na kamiennych tablicach jawną wolą a rozkazanie święte jego, tedy im to tak mocnie zapieczętował, iż: „Jeśli się tak zachowywać będziecie wedle wolej a nauki mojej, którą do was posyłam, tedy wszytki błogosławieństwa na was przypadną na ziemi i na niebie162”, które im tam Mojżesz na ten czas szyroko wyliczał i nam, potomkom ich, są jaśnie na piśmie zostawione. Dokładając też tego, iż: „Jeśliże tym wzgardzicie, a nie będziecie się chcieć zachować wedle wolej a rozkazania mego, tedy też tego pewnie bądźcie iści163, iż na was wszytki przeklęctwa przypadną, co ich jedno jest na ziemi i na niebie164”, które im też tam wszytki szyroko wyliczał i opowiedział. A na koniec tym zawiązał, iż: „Oto wam kładę przed oczy wasze przeklęctwo i błogosławieństwo, złe i dobre, obierajciesz sobie, co chcecie wedle wolej swojej165”.

Niechże tu nie mówi złodziej: „Oj by był Bóg nie chciał, tedy bych ja był nie był złodziejem, ani bych był wisiał”. Niechże tu nie mówi zabijak, łakomiec, wydzieracz, pijanica: „by był Bóg nie chciał, nie był bych ja był taki”, bo to nieprawda, kto by tak tę dobroć wieczną boską potwarzać chciał. Widzisz, iż jawnie Bóg nie chce być przyczyńcą grzechu twojego ani katem nad tobą, gdzie wszędy a wszędy łaskawie a miłościwie upominać każdego raczy, abyś się obaczył w grzechu swoim, a odwrócił się od niego, a on zawżdy chceć być miłościwym Bogiem i nie wspominać ci żadnego przeszłego występku twojego. A k’temu woła na jednego „nie kradń”, na drugiego „nie zabijaj”, na trzeciego „cudzego nie pożądaj”, aż tak i do inszych. Ale ono złe przyrodzenie twoje, w którymeś się urodził, i ony złe czasy twoje, pod którymiś się urodził, tak zgwałciły i rozum, i cnotę twoję, żeś wzgardził i to łaskawe napominanie Pana swego, i sławę swoję, i niebezpieczeństwo żywota swojego, a udałeś się za złym a swowolnym rozmysłem swym, boć do złego wolno kiedy chcesz, gdyż odstąpisz cnoty i upominania Pańskiego, bo już takiego na żadnej pieczy Pan nie ma, który się uda za swowolnym rozmysłem swoim. Ale gdy od złego odwrócisz nogę swoję, tak jako o tym Pismo powiada, o snadnie cię wnet duch Pański przywiedzie na drogi słuszne, z których już nigdy upaść ani się obłądzić nie będziesz mógł.

Ano powiedali o jednym kupieckim człowieku, a to była iście rzecz prawdziwa, iż gdy mu się syn urodził, iż zwiódł praktyki166167 a ludzie uczone, aby mu rozsądek uczynili o przypadkoch przyszłych, a o przyrodzeniu syna onego. Tedy się na jedno wszyscy zgodzili, iż ma tak być srogie przyrodzenie jego, iż nigdy nasycon krwie być nie będzie mógł, a nie lża jedno musi być albo katem, albo jakim srogim rozbójnikiem. Ten sobie nieborak ono lekce poważył, a miał to sobie za plotki. Potym gdy już począł on chłopiec podrastać, co potkał małego, albo szczenię, albo koźlę, albo kotkę, to wnet ściął albo zabił. On ociec ubogi, obaczywszy ono złe przyrodzenie jego, posłał wnet zasie po onyż doktory, co mu o onym synu powiadali, i radził się ich co by z tym czynić miał, powiedając im, iż już tego jawnie doznał, co mu o onym synu jego praktykowali i powiedali, prosząc ich, aby mu radę dali jakoby ono złe przyrodzenie syna onego wżdy mogło być czym umiarkowane a uskromione. Tam się na to tak zezwolili wszyscy, aby go dał do rzeźnika, gdzie by nawięcej bydła bijano. On posłuchawszy uczynił tak, jako mu radzili. Ten potym z oną wielką radością rzezał, bił, tłukł ony kozy, ony barany, ony cielęta, tak iż w sobie uskromił onę złą a jadowitą naturę swoję oną krwią bydlęcą, iż z niego był potym i dobry, i barzo bogaty człowiek, z onego przedsięwziętego rzemiesła swego. A tak niech tego nikt nie powieda, aby przyrodzenie mocy nie miało, jeśliże cnotą a rozumem nie będzie powściągniono a zahamowano.

Kapitulum III

1. Jako mają rodzicy starać się o wychowanie młodych dziatek swoich i jako mają rozeznawać przyrodzenie ich

A tak rodzicy poczciwi, gdy się im rodzą dziatki, mają pilnie obaczać, jeśli nie z płanet, tedy wżdy z przyrodzenia ich, ku czemu by się na potym sprawy ich i postępki ich pociągać miały. Bo snadnie koleryka poznasz i po sierści, bo się urodzi czarno, melankolik lisowato, flegmatyk blado, krewnik z biała rumiano. A także wnet i z przypadków i z młodych jeszcze obyczajów dziecinnych snadnie się obaczyć może, ku czemu się którego przyrodzenie ściąga. Bo się będzie krewnik wnet wszytko śmiał a igrał, flegmatyk spał a drzemał, koleryk się gniewał, melankolik się frasował, a wszytko mu się niewczas będzie zdało. A jeśli mu k’temu dodasz pokarmu jakiegoż, tedy jedno z drugim pomieszawszy się, jeszcze będzie więtszą moc w onym przyrodzeniu miało. A tak panie matki, a zwłaszcza które są przyrodzenia dobrego, barzo by dobrze, aby samy dziatki swe i karmiły, i wychowywały. A jeśliże by tak być nie mogło, tedy iście pilnie trzeba szukać mamki niekordiacznej168, nie melankolicznej, nie frasownej, ale co by była przyrodzenia dobrego, obyczajów uczciwych, która aby wnet obaczała, ku czemu by się przyrodzenie dzieciątka onego ściągało, jeśli ku gniewu, jeśli ku ospalstwu, jeśli ku zbytniemu płaczowi albo lamentowi, tedy go po trosze nie gniewem, nie fukiem, ale jakoby igraniem, a nadobnym a łagodnym upominaniem pohamować, a po trosze go od onego przyrodzenia jego odwodzić będzie potrzeba, aby się wżdy w nim po trosze skromiły ony przyrodzone przypadki jego. Bo widzisz i wosk, póki miękki, tedy w się rychlej pieczęć przyjmie, niżli kiedy stwardnieje.

2. Jedła jakie mają być dzieciom dawane

Też gdy się już imie dziecię jeść, trzeba mu i pokarmy rozeznawać według przyrodzenia jego. Bo jeśli koleryk, nie dajże mu pokarmów gorących, także i melankolikowi, bo byś jeszcze barziej podpalił onego gorącego przyrodzenia jego. Jeśliże też flegmatyk, nie dajże mu też rzeczy z przyrodzenia zaziębłych, bo byś także jeszcze więcej poprawił tępości i gnuśności jego, a nie pieść też nazbyt przyrodzenia jego, nie żufeczkami169, nie tymi wymyślonymi pieścidłki170, nie winki też, a jeśli, tedy171 barzo rzadko i mało, bo i mdlejsze będzie, i żołądek czemu z młodu przywyknie, tego mu się zawżdy będzie chciało. A potym gdy przydzie na grube potrawy, tedy i z trudnością je będzie przechowywać mogło, i onemu żołądkowi rozpieszczonemu zawżdy każda rzecz zaszkodzić więcej będzie mogła, niżli owemu sękowatemu172, co przywyknie z młodu złemu i dobremu. A możemy się w tym i widomymi rzeczami sprawić. Patrz na ty kraje, gdzie cebrem piwo piją, a pani matka i w sześci niedzielach donice z grzankami czasem nachyli, jacy się chłopi by żubrowie rodzą, bo jeszcze w brzuchu utyje jako prosię, urodzi się jako ciele, a uroście jako wół. Patrzże zasię na owy winarze, jako chodzą jako kokoszki z zadrobionymi twarzyczkami, a ledwe go połowica na świecie, a i między chłopy już dziś urodziwszego najdzie niżli między tą rozpieszczoną szlachtą, co się winki a papinki zadrobili173.

3. Ubiory jakie mają być dziecinne i ćwiczenie obyczajów młodych

Nie więżyż mu nazbyt z młodu knefliczków174, bryżyczków175, pstrych sukienek jako prosięciu, bo jako się tego z młodu nauczy, tak mu się to w pamięć wbije, i tak mu się tego na potym zawżdy będzie chciało, a stąd mu i swawola na potym, i wszeteczeństwo176 snadnie rość będzie mogło, a wszak mu to i na potym nie zginie, gdy już ku lepszemu obaczeniu przychodzić będzie. Potym gdy już będzie podrastać, nie trzeba go też nazbyt w grozie chować, bo ona młodość jego, gdyż jeszcze zmysły słabe we mdłym ciele być muszą, tedy zbytnią grozą a frasunkiem snadnie może być zgwałcona177, iż potym zawżdy straszliwa178, tępa a głupia być musi. Ale bez zbytniej grozy a bez frasunku nadobnym napominaniem przedsię179 mu po trosze trzeba ujmować obroków, aby nie rosło jako wirzba, którą jako nachyli, także też rość będzie. Także go też już będzie trzeba strzec od głupich a od plugawych180 chłopiąt, od zbytniej czeladzi, bo co z młodu widzi, słyszy, to mu się snadnie wbije w onę młodą pamięć jego, i także z nim będzie rosło. Bo i od starszych to słychamy, iż lepiej to więc pamiętają, co się z młodu około nich działo, niżli co przed małym czasem czynili. Boć może dzieciątko czyście181 się igrając i paciorka, i łacińskich słów wiele nauczyć, i a, b, c, d barzo mu się to snadnie igrając w pamięć wbić może. Nie dajże mu też wiele leda czego szczebiotać, jako to inni barzo radzi widzą, a zową to szpaczkiem, bo jako mu to w obyczaj wnidzie, tedy mu potym z tego wszeteczeństwo182 uroście, którego go potym trudno oduczyć będzie. Także też i panie matki około dzieweczek swych powinny takież pilność mieć, gdyż to jest naród mdły, a na wszytko snadnie nałomny. Abowim, wierz mi, iż młode wychowanie roztropne, siła potym obyczajów dobrych na starość każdemu umnożyć może. A widamy to i między rodzoną bracią, iż jeden doma źle a swowolnie wychowany jaki jest brzydki w obyczajoch swoich, jako jest niedbały w sprawach swoich, iż wszytko snadniej i utracić, i sam się w niwecz obrócić może. A drugi, który będzie dobrego a poczciwego wychowania, wszytko ono za nim chodząc pozbiera. A przy tym różna wdzięczność i różne uważenie obyczajów u ludzi poczciwych będzie jednego niż drugiego.

4. Jakiego preceptora183 młodym dzieciom szukać

Potym gdy już dzieciątko podroście, iż mu się już zmysły i przyrodzenie lepiej stanowić będzie, starajże mu się pilno o jakiego cnotliwego, statecznego, trzeźwego, a pomiernego184 preceptora, aby nauki słuszne i obyczajnie poczciwe mógł z niego brać i obaczać. A nalepiej go doma do czasu pochować, bo wżdy i rodziców, i preceptora po trosze się przestrzegać będzie, i lepszy wczas w swym młodym wychowaniu mieć może, i wżdy z onymi sprośnymi chłopięty szkolnymi pospołu rość nie będzie i ich obyczajów sobie do młodej głowy nie nabije. Bo to być inaczej nie może, jakie towarzystwo, takie też i obyczaje pospolicie bywają, a wszak to i między starszymi widamy. Abowiem to jest rzecz pewna, w jakie obyczaje młodość dziecinna będzie podana, takie długo i pamiętać, i używać ich będzie. A możym baczyć i po młodym drzewie, które im nalepiej uszczepiono a oprawiono będzie, tym narychlej i uroście i wdzięczne owoce snadniej może podać z siebie. Także i po młodym koniu, i po innych źwirzętach. Nie dajże się z nim z młodu łamać twardemi a wichrowatymi185 naukami, boć mu snadnie w młodej głowie wszytko pomieszają, ale co napilniej uczyć go czyść186 a pisać, a po trosze słowa na polski język wykładać, co by mu ku cnotam a ku poczciwym obyczajom ono młode przyrodzenie przywodziło. Boć, wierę187, gramatyka z logiką nie wiem i staremu by się czasem nie uprzykrzyła.

Kapitulum IV

1. Jako się ma dzieciątko uczyć o Panu Bogu i o bojaźni jego rozumieć, co się i starszemu przygodzić188 może

A to jest napilniejsza, aby dzieciątko które już ku lepszemu rozumowi będzie przychodziło, uczyło się rozumieć, co jest Bóg, a co jest wola jego. Gdyż, jako Salomon pisze, iż to jest nawiętszy początek każdej mądrości poznać Boga a uczyć się bojaźni jego. A jako Dawid powiada, iż i od dziatek ssących już idzie chwała Panu Bogu na wysokości. Ale iż w tych zamieszanych czasiech świata dzisiejszego iście nie każdy się będzie umiał snadnie z tego wyprawić189, co jest Bóg i jaka jest istność jego i wielmożność jego, i co jest wola święta jego, i jako ją rozumieć, i jako jej wszyscy słusznie powinni190 być mamy, i trzeba się w tym każdemu pilnie obaczać, a nie unosić się za pismy i za wymysły różnymi a dziwnie zawikłanymi, jedno strzec mocno słów a dekretów Pańskich, które nieomylnie wyszły przez Ducha świętego z ust prorockich i apostolskich, i z ust własnych tego dziwnego Bóstwa człowieczeństwem zakrytego, a pilnie je rozeznawać a uważać sobie.

2. Jako prawdziwe pisma rozeznawać mamy

Bo acz ludzie różni różnych pism i różnych nauk świat pełen rozsypali, ale iż byli ludzie, też się jako ludzie unosić mogli. Ale jako nas Duch święty nadobnie nauczył, abychmy każdego ducha i każdego pisma słuchali, ale iżbychmy to pilnie rozważali, który jest duch i która nauka z prawdy, powiedając, iż żaden duch nie jest z prawdy, jedno ten, który powieda szczyre słowa Pańskie, a nie żadnych innych wymysłów świata tego. A inszego co, by też i anioł z nieba stąpił, a powiedał nam, niżli to co jest przez Ducha świętego na świat wywołano, tedy temu nie mamy wierzyć, i owszem, przeklinać jako rzeczy nieprawdziwe a omylne, od świata wymyślone.

A tak iżby też i preceptor o tym wiedział, i dziecię aby się tego od niego uczyło, iż wedle zgody191 Pisma świętego tu przez Ducha świętego na świat jawnie a jaśnie wydanego, iż Bóg jest istność dziwna, żadnym rozumem nieogarniona, wszechmogąca, nalepsza i namożniejsza. Który wszytko wie i widzi tak na ziemi, jako i na niebie, i wszytko rządzi a sprawuje wedle wolej a zdania swego, którego żadne oko nie widziało ani żadny rozum słusznie dosiąc nie mógł, ani go żadne pismo wyjaśnić ani wypisać mogło, tylko iż się nam przez głos swój i przez rozliczne głosy prorockie, przez Ducha świętego nieomylnie na świat wydane po części objawić raczył, a na koniec nawięcej przez onego jedynego syna swego, który z nim od wieków w jedyności Bóstwa społecznego192 zawżdy był, i tu się na świat w człowieczeństwie swym okazać raczył, który był prawy obraz a wyobrażenie jego, tak jako Paweł święty i inni apostołowie szyroko o tym pisali, najaśniej się nam objaśnić193 i oznajmić raczył. Gdyż to sam ten święty a jedyny Pan jaśnie powiedać raczył, iż: „Kto mnie widzi, widzi i ojca mojego. Abowiem ja i ociec tedy jedno jestechmy, to jest jedynego a społecznego Bóstwa zawżdy społu używamy194”. A tuchmy się wżdy po trosze z tej trudności wywiedli, iż wżdy chociaj195 tak z daleka o tej wielmożności i mówić możemy, wiarą zupełną a nieomylną ostatka dokładając.

3. Jako rozumieć o istności bożej

Nie dajże się uwodzić tym nowotnym a wymyślnym rozumkom, którym podobno tego potrzeba, aby imi szyrmowali196, aby ten Bóg żadnej istności nie miał, bo powiedają iż jej w piśmie nie masz. Ale iż wiemy pewnie, iż Bóg jest, tedyć wżdy cokolwiek jest, wżdyć musi mieć istność jaką, acz powiedają, iż to jest filozofia, ale tę filozofią samże ten Pan potym jaśnie wyłożyć raczył. A iż Bóg pewnie jest, bychmy też o tym żadnego pisma nie mieli, tedy przypatrzywszy się dziwnym sprawam jego, które on żadnym rozumem nieogarnione sprawuje, tuż jawnie przed oczyma naszemi na ziemi i na niebie, tedy temu bezpiecznie możemy wierzyć, iż jest i był, i będzie na wieki wiecznie.

I dobrze się tej możności jego przypatrzyli oni przodkowie naszy rozlicznymi kształty197, ale nawięcej u góry Synaj, gdy mówili Mojżeszowi, iż: „nam tylko jedno o tym Bogu powiedasz, iż jest, a my anichmy go nigdy widzieli, anichmy jego głosu słyszeli”. Powiedział im Mojżesz, iż: „Nagotujcie się wszyscy na jutro, pewnie go na tej górze widzieć będziecie, i głos jego usłyszycie, jedno się blisko góry nie przystępujcie, abyście śmiercią nie pomarli198”. A jeszcze się było nic nie stało, a już się byli barzo potrwożyli i polękali. Rano jutro jęła się ona góra trząść, potym się ogniem srogim zapaliła, potym poczęły z nieba padać okrutne łyskawice, trzaskawice199 i pioruny, tak iż już oni ludzie na poły byli pozdychali200 od strachu, i pytali Mojżesza, co by się to działo. Powiedział im, iż to już Pan idzie, aby z wami mówił, a iżbyście głos jego słyszeli. Potym wszyscy upadli przed Mojżeszem, prosząc go, aby Bóg z nimi nie mówił, aby i głosu jego nie słyszeli, powiedając, iż pewnie pozdychamy. Potym sam Mojżesz szedł do Pana na górę i tamże się z Panem rozmówił, o czym było potrzeba. A tam bezpiecznie doznali oni przodkowie naszy, iż Bóg jest, a iż jest dziwna istność jego i sprawa jego.

Także też przedtym, gdy Pan tegoż Mojżesza posyłał do faraona, aby lud jego wolno puścił z Egiptu, który jako tam był zaszedł za Józefem, to już o tym są historie. Tedy gdy Pana pytał Mojżesz, jakie by było imię Jego i od kogo poselstwo sprawować by miał, powiedając, iż: „To srogi król, jako mu ja nie będę umiał powiedzieć, od kogom przyszedł, pewnie bez pomsty nie będę201”. Powiedział mu Pan, iż: „Jam jest, ktom jest, i to jest imię moje, i tak mu powiedz, iż kazał ci to powiedzieć ten, który jest202”. Tu już słyszysz, iż się Pan istnością zowie, gdy powieda, iż: „Mię tak zową: który jest”. Bo być istność jaka tam nie była, pewnieć by już też tam i jest nie był, i nic nie było.

4. Jako są trzej stanowie203 w jednej istności Boga

Lecz jużby to łacniejsza rozumieć i wierzyć, iż Bóg jest istność, ale jaka to jest istność, już to nie naszego rozumu. Ale to jeszcze przytrudniejszym będzie, iż w tej istności tego dziwnego Bóstwa są trzej stanowie204 (bo mędrkowie zakazują mówić: trzy persony) to jest ociec, syn i duch święty, a ci trzej stanowie święci oną dziwną istnością Bóstwa onego ogarnieni są, jednostajnej wolej, jednostajnej mocy, jednostajnej władzej, jednegoż dostojeństwa i błogosławieństwa, jednejże chwały i majestatu, a przedsię jedno są, jako tego Jan święty poświadczył. A to jedno a coż inszego mamy rozumieć jedno jeden Bóg, gdyż tego pisma mocnie poświadczają, i także syna prawdziwym Bogiem zową jako i Ojca, także i Ducha świętego. Bo jeślibychmy tylko ojca Bogiem chcieli z tej jedności wydzielić, jużci by żadnym obyczajem drugi być nie mógł. A tu bychmy wielką krzywdę uczynili Synowi, gdybychmy mu to odjęli, co miał od wieków i co mu wszytki pisma z dawna poświadczyły, iż jest prawy Bóg. A jeśliże mu to przywłaszczymy, jakoż radzi i nieradzi musimy, tedyć by już byli dwa albo trzej bogowie. Ale nalepiej z Janem świętym pomy zgodą205, iż ci trzej jedno są. A to jedno a jakoż inaczej rozumieć mamy, jedno iż jedno wszytkich a społeczne Bóstwo. A stąd iż musimy rozumieć, iż to jest jedyny, wierny, a prawy Bóg, Ociec, Syn i Duch święty, chociaj w trojakim stanie, ale w jednej istności.

O wierz mi, iż to był dobrze obaczył on chytry wąż a on czart sprzeciwnik narodu ludzkiego, iż ci święci trzej stanowie są w tej jednej istności Bóstwa, gdy do onej Jewy w raju mówił, radząc jej, aby jabłko urwała i skosztowała, powiedając jej, iż: „Nie wiecie, czemu wam tego jabłka zakazano, iż jest wieszcze, skorobyście go skosztowali, będziecie jako bogowie, a będziecie wszytko wiedzieć i złe, i dobre”. Acz to mędrkowie wykładają, iż to mówił czart dlatego „będziecie jako bogowie”, iż ich dwoje było: Adam i Ewa. Ale tu trudno mędrkować, bo to jawnie Pan potym wnetże sam wyłożył, iż się ty słowa nie ku Adamowi ani ku Ewie ściągały, jedno ku onemu trojakiemu stanu w jednej istności Boskiej będącemu, gdy ujrzał Adama smętnego, a już prze ono nieposłuszeństwo z Raju wygnanego, tedy powiedzieć raczył: „Onoż ci on Adam, który chciał być jako jeden z nas, wiedząc złe i dobre206”. To tu już trudno mędrować, bo byś chciał rzec, iż to ku aniołom mówił, tedy trudno, bo powieda Pismo, iż „żaden ku tobie nie jest podobien, Panie207”. I patrz wnet, chociaj tu Pan nie w jednej osobie mówi, a przedsię tą jedną istnością zazdobić raczył, gdy rozkazuje aniołom, aby raj zawarli, tedy tam nie stoi, iż mówili Panowie, ale rozkazał Pan aniołom. A tu się już snadnie każdy może wyprawić, iż ci święci trzej stanowie od wieków są w jednej istności Bóstwa, jednej wolej, władzej i dziwnego majestatu. Gdyż Jan święty jawnie o Synu powieda, iż jakoż od wszech początków był w Bóstwie słowem, a to słowo zawżdy było prawdziwym Bogiem. Niechajże tu kto chce wywraca sobie jako chce, nam nie lza, jedno przy szczyrej prawdzie pisma świętego przestawać.

5. Jako jest Bóg złym srogi, a dobrym miłosierny

A tak przypatrzywszy się temu dziwnemu a nigdy nieskończonemu Bóstwu, nie lza, jedno iż się go musimy uczyć bać jako Boga wszechmogącego a Boga straszliwego i na złe barzo srogiego, przed którym drżą wszyscy mocarze na niebie, w piekle i na ziemi. A jako Pismo powiada, iż barzo jest rzecz straszliwa wpaść w możne ręce jego, bo i umie się pomścić, i długo pamięta. Jako ono mamy historią o onym nędznym królu, o Achabie, który k’woli żenie dał zabić niewinnego człowieka o własną winnicę jego208, jako się Pan srodze pomścił nad nim a nad oną wszeteczną żoną jego, tak że właśni psi ich łeptali krew ich, a gnojem się stały ciała ich na onejże winnicy, o którą dali zabić człowieka niewinnego. A wszakoż jeszcze nie dosyć na tym było, abowiem potym po niemałych czasiech zabito kilkanaście wnuków jego209, toż tam dopiro Pan powiedzieć raczył, iż: „się już teraz nacieszyła dusza moja nad domem Achabowym210”. A tak się przypatrz, jako to jest srogi Bóg na złościwego, a straszna jest rzecz rozgniewać go, a wpaść na pomstę w srogie ręce jego.

Patrzajże zasię z tej srogości jako jest miłosierny, gdy powiedać raczy, iż: „ilekroć się kolwiek nędzniczek obaczy211 w upadku swoim, a zawoła do mnie o miłosierdzie moje, tyle się razów będę powinien nad nim zmiłować, a nigdy nie wspominać przeszłych złości jego212”. Patrzajże, jako nas wdzięcznymi synaczki swymi zowie, a nam się dopuszcza miłosiernym ojcem swym zwać, dokładając tego, iż: „oczkolwiek mie prosić będziecie, wszytko dla was uczynię213”. Powiedając, iż: „gdy żem ojcem waszym jest, azaż jest który ociec taki na ziemi, który gdyby go dziecię jego prosiło o chleb, iżby mu dał kamień; albo gdyby go prosiło o rybę, iżby mu dał jaszczorkę214”. Powiedając, iż: „jeśli ojcowie waszy są dziatkom swym miłosierni na ziemi, iżem ja wam nierówno miłosierniejszym ojcem na niebie215”. A jeszcze tego poprawując, powiedać raczy, iż: „by matka opuściła dzieci swoje na ziemi, ja was nigdy nie opuszczę216”. A tu się podziwuj, jako to Pan dobrotliwy, acz jest złym straszliwy, jako możny Bóg, ale dobrym to już, słyszysz, jako jest dobrotliwy jako miłosierny ociec wdzięcznym dziatkom swoim.

6. O co mamy prosić Ojca swego niebieskiego

A gdy już wiemy, iż jest tak miłosierny, a tak dobrotliwy, a iż się Ojcem naszym miłościwym być ozywa217, wołajmyż do niego jako do dobrotliwego ojca swego, a uczmy się jeszcze z dzieciństwa wyznawać tej świętej możności tego dziwnego Bóstwa jego, a prośmy go ustawicznie, aby nas pod mocą, pod obroną, a pod królestwem swym ustawicznie chować raczył, aby nam żadna moc w imię jego nigdy straszna nie była, aby nami żadna władza ani żadna niepobożna zwirzchność nie władała, jedno moc a królestwo święte jego. A w tym królestwie jego, a w tej opatrzności jego, a w bezpieczeństwie naszym, aby się między nami święciło one od wieków święte a błogosławione imię jego, a wola święta jego aby się wszędy szyrzyła tak na niebie, jako i na ziemi. Prośmyż go, aby nas raczył opatrować potrzebami doczesnymi jako miłościwy ociec dziatki swoje, wedle wolej a miłosierdzia swego. Prośmy go, aby nam raczył odpuszczać przestępki nasze, gdyż zawżdy upadać musimy przed majestatem jego w złościach naszych z przyrodzenia skażonego swego. A my też bądźmy powinni także wszytko odpuszczać winowajcom naszym dla imienia jego świętego, w czymby nas niesłusznie obrazili. Prośmysz go, aby na nas nie dopuszczał żadnych pokus, które by nas miały odwodzić od świętego Bóstwa jego, abo nam przekazać218 do świętego miłosierdzia jego, ale iżby nas zbawił ode wszytkiego złego, gdyż jest jego moc, jego władza, jego królestwo na niebie i na ziemi, a żadny nas mocarz z tego wybawić nie może, oprócz tej dziwnej mocy świętego Bóstwa jego.

7. Co mówimy do Ojca, to bezpiecznie mówić możemy do Syna i do Ducha świętego

Abowiem co mówiemy do Ojca, to bezpiecznie też możemy mówić i do Syna, i do Ducha świętego, gdyż to jest jedno wieczne a nigdy nierozdzielne Bóstwo, gdyż Syna Pismo Święte na wielu miejscach także ojcem zowie. Bo go Ezajasz219 głośnie wysławił jeszcze przed narodzeniem jego, iż „się nam to urodzi Bóg mocny a ociec wieku przyszłego220”. Gdyż go też takież pisma zową wszędy stworzycielem, jako i Ojca, bo jaśnie Jan święty pisze, iż „przezeń wszytko stało się jest, a bez niego nigdy się nic nie stało221”, a także i na wielu miejscach innych. Także i o Duchu świętym Dawid powiada, iż: „gdy wyślesz Ducha swego świętego, Panie, wszytki rzeczy będą stworzony, a prawie odnowisz wszytkę obliczność ziemie222”.

A tak gdyż nam to jawnie a jaśnie pisma święte poświadczają, iż Syn i Duch święty są z Bogiem Ojcem w jednym Bóstwie, w jednej mocy, w jednej woli, i w jednym dostojeństwie, jako nam tego i ten święty Syn a Pan nasz sam mocnie poświadczać raczy, iż: „Ja a Ociec jedno jesteśmy. A Ociec we mnie, a jam w Ojcu zawżdy jest. A kto widzi mnie, widzi i Ojca mego. A jeśli Ociec ożywia, tedy ja też ożywiam. A jeśli Ociec grzechy odpuszcza, tedy ja też odpuszczam223”. A komuż należy ożywiać i grzechy odpuszczać, jedno Bogu: a z tych przyczyn możemy nic nie wątpić, iż Syn, Ociec i Duch święty, iż to jest jeden a prawdziwy Bóg, a wszyscy są onym dziwnym a żadnym rozumem nierozmyślnym Bóstwem społu ogarnieni. A chcemyli tego jeszcze sobie i pismy poprawić, iż Syn był zawżdy i jest prawy Bóg, słuchajmy Jana świętego, co nam o tym powieda, tak pisząc, iż: „W tymechmy poznali miłość szczyrą bożą, iż on za nas położył żywot swój224”. Toć już nie Ociec położył za nas żywota swego, jużci też nie Bóstwo, ale ono człowieczeństwo święte, które było jednymże Bóstwem ogarnione pospołu z Ojcem i z Duchem świętym. A na drugim miejscu także powieda, iż: „Bądźmy ustawicznie w Panu naszym, panu Kristusie, który jest prawdziwym Bogiem i żywotem wiecznym225”. A Paweł święty, patrz, jako też także o tym do Tytusa pisze, mówiąc, iż: „W tym się nam okazała miłość a łaskawość zbawiciela naszego Boga, iż nie z uczynków naszych, ale z miłosierdzia jego jestechmy zbawieni226”. Także też na drugim miejscu mówi: „Nie kuście Kristusa, jako go niektórzy na puszczy kusili”, co Mojżesz jaśnie wykłada, iż Boga kusili227. A cóż tu rzecze mędrek albo on wymyślacz, co go maluje dziwnymi przezwiski, zowąc go niedoskonałym Bogiem, jedno Bogiem z Boga pochodzącym, co powieda, iż jedno Ociec jest Bóg, toćby już Syn żadnym obyczajem Bogiem być nie mógł, bo by już był drugi. A gdzieżby się ty mocne pisma podziały, które tu słyszymy, iż Syn jest prawdziwy Bóg, a jeden w jednostajnym Bóstwie z Ojcem i z Duchem świętym.

Ale my, będąc tak pewnymi pismy utwirdzeni, nie dajmy się leda wiatrom zwodzić, a stójmy przy wiernym Kościele Krześciańskim, który tak o tym nierozdzielnym Bóstwie od wieków rozumiał, i tak przy tym i dziś ustawicznie stoi, i wiecznie stać będzie. A żaden naród aż do tego czasu od tego się nigdy nie oderwał, chyba to teraz kęs228 płochych główek. Wszak się o to pokuszali ariani229 albo oni Julianowie, możni cesarze230, i wiele dziwnych heretyków, aby byli to święte a społeczne Bóstwo kiedy roztargnęli, a nigdy nic temu uczynić nie mogli, bo trudno rękę podnieść przeciwko Bogu wszechmogącemu. A bezpiecznie zawżdy wołać możemy do tego społecznego a nigdy nierozdzielnego Bóstwa, Boże Ojcze nasz, któryć jest na niebie, niechaj się będzie święciło między nami święte imię twoje, a niech się na wszem dzieje święta a nieodmienna wola twoja, tak na ziemi, jako i na niebie. A pewnie w każdych prośbach wysłuchani będziemy. A iż sobie k’temu możemy brać na pomoc ono niewinne człowieczeństwo Pana naszego, tymże społecznym Bóstwem ogarnionego, boć Boga nie zwano Jezusem Kristusem, jedno człowieczeństwo Pana naszego, a przedsię w to imię musi klękać każde kolano niebieskie ziemskie i piekielne.

A gdy się już tego dzieciątko po trosze nauczy, jako ma rozumieć Boga i jako jest złym, srogim Bogiem, a dobrym ojcem miłosiernym, jako do niego wołać i jako imienia świętego jego sobie na pomoc wzywać, i jako mu dufać będzie miało, tu już potym i do innych nauk będzie snadniejszy przystęp231 miało. Niechże go z młodu nie bawią owymi gramatykami, logikami, arytmetykami, boć to i na stare przytrudniejszym232, albo owymi zawikłanymi poeckimi fabułami. Bo a co mu potym jako Circes233 ludziom głowy odmieniała albo jako Ulikses234 pływał, albo co Helenka broiła235, abo co Penelope236 czyniła, acz to potym powoli, gdy się już czego inszego poduczy, nie wadzi sobie dla krotofile czytać. Ale niech czyta historie onych zacnych pirwszych ludzi, jako się onymi dziwnymi rozumy sprawowali, jako niczego i inszego nie patrzali, jedno sławy, cnoty a poczciwości, jakie były dziwne sprawy i żywoty ich, ani ku czemu się innemu nigdy nie ściągały, jedno ku cnocie a ku sławie wiecznej swojej. A nie czynić gwałtu zbytniego w przyrodzeniu237, bo więc widamy drugie, iż się tak zacztą238 albo zamyślą, że i od pamięci odchodzą, a omdlewają co to na potym onej młodej fantazjej wiele zaszkodzić może.

Kapitulum V

1. Jaka jest różność w przyrodzeniu ludzkim

Abowiem kto się chce przypatrzyć, jakimi dziwnymi przypadki natura nasza zawikłana a zamotana jest, ma się czemu podziwować. Bo patrz, iż się jednemu chce gospodarstwa, drugiemu konia a szarszuna239, drugiemu prawa, drugiemu pokoju a czytania, drugiemu tańcu, maszkary, drugiemu opilstwa a ceklaciej240, więc szyrmirstwa, więc rozmaitych poskoków. Owo, jako mędrzec napisał, iż: „każdego to do siebie ciągnie, kto się w czym kocha”241. A czymże ty chuci nasze różne, a zwłaszcza które by były szkodliwe, okrócić mamy: jedno rozumem a roztropnym uważeniem, co nam niskąd inąd snadniej przypaść nie może, jedno z nauk poczciwych, a z ustawicznego ćwiczenia. Bo się już stąd snadnie nauczyć możemy, jako swój stan poczciwie zachować, jako się rzeczy szkodliwych a niepoczciwych przestrzegać mamy, jako przyrodzenie swoje nałomne, gdy nas do czego niesłusznego wiedzie, zgwałcić a zwyciężyć mamy, jako szczęście i nieszczęście uważać mamy, jako się przyszłych przypadków lękać nie mamy, gdyż widzimy, iż wszytko są rzeczy nieobacznie przeminąłe, tylko co sobie w głowie uścielemy, to z nami zawżdy i wstać, i ukłaść się musi. A jako Diogenes242, on wielki mędrzec, powiedał, iż: „ja wiele mam naprzód, gdy rady słusznej dostać nie mogę, iż się sam z sobą rozmówię i sam się siebie poradzę243”. A też ja fortuny nie patrzę, kiedy przychodzi, ale kiedy odchodzić ma, bo się tam dopiro jej wszytki skutki okazać muszą.

Aleksander Wielki powiedają, iż się nigdy nie układł, aż pirwej miecz pod poduszkę włożył, a z drugiej strony księgi, bo barzo rad wiele czytał244. A stądże mu ona jego wielka dzielność i ćwiczenie przychodziło, czytając sprawy onych wielkich królów i mocarzów, co też przed nim bywali. Filip, ociec jego, wielki król macedoński, gdy mu przyniesiono nowinę, iż mu się był ten syn Aleksander urodził, tedy powiedział: „iżem rad synowi, alem temu radszy, iż Arystoteles żyw245, a iż się za czasów jego urodził. Bo acz mi dał Bóg syna, ale jeszcze nie wiem jakiego, ale ten może mi go takim synem uczynić naukami i wychowaniem swym, iż pewnie mogę wierzyć, iż będę miał syna godnego”.

Abowiem tenże to Arystoteles246 tak to więc w swych rozmowach rozważał, iż: „ja wolę mieć rozum a naukę niż bogactwo,247 bo mię to snadnie opuścić może, ale to oboje aż mię do grobu doprowadzić musi, a z niewolnika wolnym zawżdy uczynić może”. Bo ten, co z strachu a po niewoli musi dobrym być, już jest niewolnikiem u żywota swego. Ale to jest prawie wolny, który z cnoty a z statecznego rozmysłu swego dobrowolnie umie dobrym być. Abowiem stara to ona przypowieść jest, iż przestali dobrzy źle czynić rozmiłowawszy się cnoty248. Przestali też i źli źle czynić, ale z przestrachu jakiej pomsty. O świętyż to stan, kto się tak umiarkuje, iż się sam rozsądzi a postanowi sprawy swe, iż nikomu nic winien nie bywa, ten się już strachu żadnego nie boi. A kto się strachu ani żadnej przygody nie boi, już złej myśli nigdy być nie może. A kto już złej myśli być nie może, już nie może być inaczej, jedno iż zawżdy wesołych a bezpiecznych czasów używać musi. A to jest żywot prawie błogosławiony, który się nigdy ni ocz nie zafrasuje, bo się już taki nie boi ani sądu, ani żadnego urzędu, ani mu zabiegając dutkuje249. Nie boi się ani miecza, ani żadnego nieprzyjaciela, bo go już mieć nie będzie, tylko sobie siedząc z bezpiecznym sumnieniem a z wesołą myślą, czasów swych wdzięcznych a spokojnych używać będzie, a żadny mu na stronę darmo nie upłynie.

2. Jakichże nauk do wolnego żywota potrzeba?

A jakichże się nauk do tak świętych obyczajów albo tak wdzięcznego żywota pytać albo się ich uczyć masz? Pewnieć nie gramatyki, która tylko szczebiotać a słówek obleśnych250 wykręcać uczy, i to z niemałym zatrudnieniem główek młodych, której się potym i powoli nauczyć może, gdy weźmie pochop z onych dziwnych wymowiec, a z onych pięknych słów łacińskich, którym i końca nie masz. Nie masz ci gramatyki we włoskim, w niemieckim, albo także w tureckim i w tatarskim języku, a wżdy się go Polak tak właśnie nauczyć snadnie może, jakoby się tam i urodzić miał. Też i logika, nie wiem, co by nam do polskiego ćwiczenia wiele pomoc mogła, która też nie uczy, jedno wykrętnych słówek, jakoby z prawdy nieprawdę uczynić, a prawdę z nieprawdy; a też dobremu przyrodzeniu z łaski bożej mało się tego liczyć potrzeba. Najdzie dziś drugiego, chociaj się prostaczkiem widzi, iż to tak dobrze będzie umiał wykręcić, jako wierę251 nanauczeńszy252 mistrz kolegium.

Bo acz to zową wyzwolonymi naukami, gramatykę, logikę, retorykę, muzykę, arytmetykę, geometrią i astronomią, a są to nauki poważne a trudne. Są też drugie, jakoby już od świata wymyślone, jako malarstwa, snycarstwa, złotnictwa, szyrmirstwa i innych wiele. A każdy, kto się nacz ćwiczy253, a co mu się podoba, to się już w tym kocha i ćwiczy. Ale ku poczciwemu żywotowi żadne nie są nauki potrzebniejsze, jedno które są rozumem roztropnym a poważnymi cnotami ozdobione. Jako jest sprawiedliwość, stałość, roztropność, pomierność: przy tym też miłosierdzie, stateczność, a rozmyślne uważenie w każdej poczciwej sprawie swojej, a iżby się sam w sobie słusznie rozsądzić, a jako ono powiadają, swą się własną piędzią rozmierzyć umiał; tedy takie nauki człowieka każdego wdzięcznego, poczciwego i sławnego, i na wszem pięknie postanowionego światu ukazać będą mogły.

3. Bez skutku słówka farbowane nic nie są

Abowiem co pomogą wystawne a ony zafarbowane z gramatyki słowa, jeśli prawda a skutek daleko się z nimi mija? Są prawie jako gdy na się kto cudną szatę oblecze, a błotem ją pluska albo pierzem nastrzępi. Albo co pomoże geometria, iż się kto nauczy świata albo cudzych gruntów rozmierzać, gdy się sam rozmierzyć poczciwie nie umie, albo i tego grunciku, co mu Pan Bóg dał, aby go umiał pobożnie, pomiernie, a spokojnie używać, wedle krześcijańskiej powinności swojej. Albo co też pomoże komu umieć astronomią, to jest, z biegów niebieskich przyszłe a przypadłe rzeczy, a on i tych, co przed oczyma ma, nie umie użyć ani rozeznać. Drży, gdzie się nie masz czego bać, a raduje się, gdzie się czasem nie masz czemu nazbyt radować. Bo się wnet boi leda nędznego przestrachu dla jakiego błahego uszczyrbienia nędznej majętności swojej. A nie boi się uszczyrbić sławy, cnoty, bogobojności albo inszych zacnych przypadków poczciwego żywota swego. Albo iż się nauczy z muzyki śpiewać, a drugi przed nim bardzo szpetnie wrzeszczy. Albo się nauczy z arytmetyki jako cudze tysiące rozmierzać, a swojej trochy rozmierzyć nie umie, jakoby jej pobożnie, pomiernie użył wedle stanu swego.

Uczy się zasię drugi szyrmierstwa; ano by się lepiej uczyć tych sztuk wyprawić, które by były nadobnymi obyczajmi ozdobione i przychędożone, którym by się ludzie i dziwowali, i z nich przykłady brali. Uczy się drugi jako konia munsztukiem załomić, jako mu ji przyprawić, i jako im zataczać, i jako go zrazu wybóść, ano by się pierwej nauczyć, jakoby swą wolą a wszeteczność w sobie załomić, a krygu254 na nie przypatrować, albo jako się wybóść ze złych a z swowolnych obyczajów swoich, które mu wiele szkodzą, i wiele do dobrej sławy przekazają. Uczy się drugi rozmaitych potraw a przysmaków wymyślać, a tego się nie uczy, co mu z tych wymysłów snadnie przypaść może. Bo naprzód sprośna utrata, a potym smętne ubóstwo, potym prętkie a marne skarżenie ciała. Bo chociaj już nie francuzy, nie guzy, nie wrzody, nie pleury, nie koliki, tedy przedsię tępość, gnuśność, nikczemność, a wszystkim omierżenie, to nas pewnie nie minie, i innych wiele nadobnych przypadków, jako drapanie, chrapanie, sapanie, snadnie przypaść może.

I fabułyć by mało wadziły, wiedzieć o świecie, o morzu, jakie niebezpieczeństwa się tam ukazują, jakie tam są skały i zawroty, co się o nie okręty rozbijają albo też zatapiają, jakie się tam dziwy albo śpiewające syreny ukazują, kiedybychmy też to sobie rozmyślali, w jakim też tu niebezpieczeństwie morza tego a świata tego obłudnego pływamy, na którym nic pewnego ani bezpiecznego nie masz, jakie skały i zawroty około siebie mamy, iż ani zwiemy, gdzie się zanurzyć mamy. Jakie też tu syreny około nas harcują, a jeszcze chytrzejsze niż morskie, jakoby nas uśpić, a w czym podejść mogły. Bo stądby wżdy ćwiczenie rosło, i rozumby się polerował, bochmy też jedno tym różni od innych zwierząt. A jeśli pływamy po srogim morzu, grzebiemy się pod grubą a ciężką ziemię, szukając nędznego jakiego wspomożenia swego, daleko by się nam tam owszem przystało grześć, gdzie nam to darmo przychodzi. Gdyż Pan nieomylnie bogactwem a poczciwościami ozdobić obiecał dom każdego człowieka poczciwego a sobie wiernie dufającego. A tu już masz barzo snadną drogę i barzo łacny handel do wspomożenia swego.

Bo takżeć to wszytko za jedno pójdzie, choćbyś też czytał i namędrsze filozofy, i nazacniejsze sprawy onych dziwnych ludzi, którzy dzielnościami swymi a sprawami swymi świat i rozmaite królestwa posiadali, albo też także o tym i młode ludzi będziesz uczył i ćwiczył, jeśli sobie i im też nie rozważysz trzeźwości, czujności, dziwnych spraw, cnót, pomiary i innych przypadków onych ludzi zacnych tymi cnotami ozdobionych, wszytko to jedno jakobyś groch miotał na ścianę, jeśliże tego nie będziesz uważał, a nie rozmyślał sobie.

4. Jakiego ćwiczenia mają życzyć poczciwi rodzicy dziatkom swoim

A tak poczciwi rodzicowie mają to sobie iście pilnie uważać, w jakie ćwiczenie a w jakie sprawy dziatki swe wprawować mają, gdyż się przyrodzenie nasze rodzi jako goła tabliczka, a co na niej napiszą, to już tak zawżdy na sobie nieść musi. Boć mądrość na świecie jest jakoby jaki ozdobny ratusz w jakim zacnym mieście, rozlicznymi cnotami jako on ratusz wieżyczkami osadzona. A nauki poczciwe, a ćwiczenia roztropne są jakoby gościńce do onego miasta z rozlicznych stron, które łacwie, kto ma baczność roztropną przewodnikiem, doprowadzą do ratusza onego. A tam już między onymi wieżycami rozkosznymi, to jest między cnotami onymi, pewnie sobie znajdziesz spokojną gospodę do każdego poczciwego postanowienia żywota swego.

Potym gdy już też ona młodość podrastać będzie, nie wadzi mu też poczedszy255 sobie czego potrzeba, nauczyć się i konika osieść, i jako sobie na nim poigrać a jako by ji też czasu potrzeby obrócić. A jeśliby mógł i drzeweczko256 znieść, tedy i to nie wadzi z nim sobie poigrać, ręką uważać do pierścionka albo do czapeczki pomierzyć, a poduczać się z młodu, co by się i na potym przygodziło. Też mu nie wadzi czasem z poczciwym a nie z opiłym towarzystwem posiedzieć, pomówić, pożartować, bo stąd i ćwiczenie, i zachowanie na potym, i znajomość roście. Nie wadzi mu też czasem pouczyć się poszyrmować i poskakać, i na lutence pograć, wszytko to są poczciwe zabawki. Azażby lepiej leżał jako wieprz w barłogu, a marnie czas tracił, co jest drogi klenot, a który już upłynie, już się nigdy nazad wrócić nie może, a nic nie może być szkodliwszego młodemu człowiekowi jako nikczemne próżnowanie. Bo to widamy i w konioch, i w innych źwierzętoch, iż im je naczęściej ćwiczą a wyprawują, tym też naosobniejsze257 bywają. A kiedy będzie stał jako wół, tedy też z niego jako wół będzie. Owo i ogień im mu naczęściej suchych drew przykładają, tym zawżdy najaśniejszy bywa. Abowiem a czym się innym młody człowiek napredzej ozdobić ma? Jedno nadobną sprawą około siebie, która niskąd inąd przypaść nie może, jako z porządnego ćwiczenia. A do tego już i inne cnoty snadnie przypaść będą mogły, które każdy stan na wszem nadobnie ozdobić i oszlachcić mogą.

A wszakoż i w czytaniu, i w każdej sprawie szkoda przyrodzeniu gwałtu czynić, a w każdej rzeczy dobrze jest roztropnego pomiaru używać. Bo i haftowanie, i każda subtylna robota zawżdy piękniejsza bywa, która powoli a z rozmysłem bywa robiona. I deszcz pomierny tedy zawżdy piękniej zioła ożywia i zazieleniewa, niżli ów gwałtowny, bo gwałtowny albo potłucze, albo z błotem pomiesza. A cokolwiek gwałtownie do przyrodzenia przypadnie, i wzrok do oczu, i słuch do uszu, nie może tak słusznego rozsądku dać, jako gdy to powoli i obaczono, i rozważono będzie. Bo i mędrcy tak o tym piszą, iż każda rzecz gwałtowna nie może być, jedno szkodliwa.

5. Jako rozmowy poczciwe młodemu bywają pożyteczne

A wszakoż nie tylko czytania, ale i rozmowy poczciwe mogą niemało ćwiczenia do rozumu podawać, gdyż ćwiczenie przy rozumie jest jakoby nadobne kwiecie na dobrym szczepie. Abowiem tak dawno powiadają, iż lepszy jest zawżdy żywy głos niż zdechła skóra, co ją na pargamin wyprawują258. A wszakoż tego trzeba strzec, aby ony rozmowy nie były wszeteczne a opiłe, a nie lada o czym, jedno co by się ku poczciwemu polorowaniu a ćwiczeniu do rozumu przygodziły, jakie przedtym miewali oni zacni ludzie, oni mądrzy filozofowie, którym się i dziś ludzie dziwują, a prawie się dusza cieszy ony ich zacne rozmowy czytając. A cóż kto się im na on czas oczywiście przysłuchawał, podobno się jeszcze więcej ucieszyć mógł. Bo to i tam bez tego być nie mogło, aby w takich mądrych a poważnych rozmowach czasem i pożartków pomiernych nie było, aby się też czym czasem dusza ucieszyła. Abowiem to jest wielki przysmak i w czytaniu, i w rozmowach, gdy co dworskiego albo cztąc259, albo słuchając z strony przypadnie. Bo tak mądrzy powiedają, iż to jest staranie nalepsze, które też wżdy czasem jaką krotofilą bywa przesadzone. Bo by też wszytko głowa miała robić o wielkich, o trudnych a o poważnych rzeczach, a nigdy by się czym wżdy nie ucieszyła, pewnie by trudno wytrwać mogła. I żelazo by namięższe260, gdy się ustawicznie a ciężko obraca, pewnie by się rychło zrobiło261, by mu też nie odpoczywał albo go łojem nie podmazował.

6. Jako przy pamięci, co jest potrzebniejszego, zachowywać masz

Przytym też to miej na pieczy, iż cokolwiek smacznego przeczcisz albo usłyszysz, niechże to nie będzie u ciebie jako miedzianym brzękiem262, który tylko iż mimo uszy leci, ale donosi wszytko do onego wszech zmysłów wójta a do wójtowej, to jest do rozumu a do pamięci, a co wójt rozezna, iż potrzebnego jest, to wójtowa niechaj mocno schowa i zapieczętuje, bo to tam już będziesz miał jako w skrzyni, ku wiernej ręce schowanej. Boć mało po tym, byś nawięcej przeczedł i przesłuchał, jeśliżeć to przy pamięci nie zostanie. Tedy będzie podobno ku onemu chłopu, co milę idzie do kościoła i powieda, przyszedszy do domu, iż było czyste263 kazanie, a kiedy go spytasz o czym, tedy i słówka nie umie powiedzieć.

Abowiem, patrzaj, jako pczółki, choć nie ma twarz, jako się w tym wedle przyrodzenia swego nadobnie sprawują. Napierwej sobie ulepią nadobny plastrzyk z wosku, potym się rozlecą po rozlicznych ziołach, a co niepotrzebne, to precz omijają. A nazbierawszy miodu, do onego plastrzyka nanoszą, a nanosiwszy, potym nadobnie po wierzchu zalepią. Także też baczny człowiek, cokolwiek widzi, słyszy albo przeczyta, to też zebrawszy, co z potrzebniejszych ziółek ma znieść do onego uliku, to jest do rozumu, a nadobnie pamięcią ono zalepić i zapieczętować, iżby to tam długo trwać mogło. A jako pczółka niepotrzebne zioła omija, także też ten, czego mu nie trzeba długo pamiętać a co by mu się w niwecz na potym nie przygodziło, może obminąć, a do ulika nie przynosić ani chować. Bo patrz i na muzykę, gdy jej kto słucha, tedy snadnie wyrozumieć może strunę albo piszczałkę, która różno bęczy, bo i drugie głosy wnet pomiesza. Także też nasłuchawszy się albo naczedszy się onych rozlicznych rzeczy, snadnie rozeznać, co cudnie piska, a co nikczemnie bęczy. A to, co cudniej piska, to sobie i przy pamięci zachować, i pilno uważać, bo się to zawżdy ku wszemu dobremu i ku poczciwej sławie przygodzić może.

Kapitulum VI

1. Jako młody człowiek ma się do cudzych krajów przejeździć

A gdy już sobie pan młody podroście, a jakim takim ćwiczeniem domowym wżdy też sobie główkę naszychtuje264, aby się wżdy nie wyrwał leda jako wilk z sieci, nie wadzi mu się też czasem i do cudzych krajów przejechać, a zwłaszcza tam, gdzie są ludzie pomierni, trzeźwi, obyczajni, a iż się rozumem a poczciwymi naukami parają265. Bo to i doma często widamy, iż mało nie w każdym kraju są różnych obyczajów ludzie. Bo jako się gdzie w którym kraju zamnoży opilstwo, niepotrzebna włóczęga, to już tego mają za nikczemnego, kto w onym spółku nie bywa, a tego też towarzystwa nie pomaga. Najdziesz też w drugim kraju, iż leda krzywda tak będzie poważna, co by ją mógł kilkiem słowy odprawić, wnet już pancerze szorują, arkabuzy szrobują266, harnasze skrzypią267, aby jedno zwyczajowi dosyć uczynić. Aby się o tym pisać miało, jako to jest rzecz szkodliwa i co w sobie przynosi, i ku jakiemu końcowi przychodzi, wiele by czasu wziąć to musiało. Ale i bez pisma snadnie się w tym każdy obaczyć może, co to jest, a zwłaszcza jeśli kto tego kosztował, jako to są rzeczy wstydliwe, i brzydliwe, i ludziom nie mogą być, jedno iż barzo przemierzłe, a zwłaszcza poczciwym. Najdziesz też w drugim kraju gdzie się kozera268 zamnoży, ano szkapy u zedlów powiązane stoją, ano się łańcuchy taczają, szable się walają, talery się kołaczą, a równie jakoby między kotlarzmi na Grodzkiej ulicy stał, kto już tam w onej zgrai będzie. To już też co się z tego zamnażają, o tym mówić nie chcę, bo czasem musi być po trosze i nieprawdy, i marnej utraty, i z onego niewyspania bladej a zapuchłej twarzy, i niecudnej269 sławy. A przedsię i pożytku jakiego trudno z tego kto ma użyć. Bo tego wnet jedni rozpożyczają, a rzadko wrócą, drugie się też na wczorajsze długi rozleci, drugie za karty, drugie za wino, drugie też sługam, kucharkom, dudom270, że więc tego ledwie trzecia część do mieszka wlezie, i to jeszcze niepewnie, bo będą za nim z daleka drudzy zachodzić, jakoby onego ostatka na nim wyłudzić albo zasię wygrać, albo wypożyczać, a czasem też i okraść. Bo źleś nabył, źle też zginąć musi. Najdziesz też drugi kraj tak zapyśniały, że w nim wszytko miłościwi panowie, by jedno kęs bobru do zawojku271 przyszył, a knafel272 u szyje powiesił. A bez kolebek273, bez niedźwiedzi274 aż do kolan na szkapach, a bez dziwnych pstrocin275, a zwłaszcza miłościwa pani iście276 się nie lada jako ukaże.

A tak i w tym, gdzie się młody człowiek obrócić ma, gdyż i w cudzych krajoch także różne obyczaje, ma to pilnie sobie uważać, a tych się radzić, którzy wżdy świat widali. Bo acz człowiekowi poczciwemu a bacznemu mało mogą ludzkie obyczaje, a zwłaszcza przemierzłe, zaszkodzić, i owszem, zadziwowawszy się im, może jeszcze w sobie i swych słusznym uważeniem poprawić, co to iście nie lada, co kto się cudzemi karze przygodami277. Abowiem zawżdy tego za chędoższego mają, co siedzi między okopciałymi ścianami a nie ubruka się, niżli tego, co siedzi za kobiercy albo za oponami278 w brudnej koszuli. A wszakoż iż jest nałomne przyrodzenie nasze, zawżdy jednak każdemu lepiej być między takimi ludźmi, z których by wżdy i przykładów dobrych nauczyć a rozmów się nadobnych a pożytecznych nasłuchać mógł. A zbierać sobie co potrzebniejszego z nadobnych i przykładów, i rozmów, i obyczajów, jako pczółka zbiera sobie z nadobnych ziółek przysmaki swoje. Boć pewnie z łopianu279 ani z pokrzyw, ani z piołunu nic nie przyniesie. Także też i baczny człowiek w każdych przypadkoch swoich iście ma uważać, co łopian a co pokrzywa.

Abowiem ci nam nigdy z dobrymi a z poczciwymi rzeczami żadnej burdy280 nie potrzeba, jedno z niepoczciwymi a z nieprzystojnymi, z tymi nigdy poważna cnota ani stania281, ani przymierza, ani zakładu282 mieć nie może. A zawżdy chceli się na placu zostać w swej sławie, musi z nimi ustawiczną burdę mieć. A jako piszą o Platonie, o onym sławnym mędrcu, iż barzo rad patrzał na ty swowolne na wszeteczne krotofile a sprawy ludzkie, to się im uśmiawszy a nadziwowawszy, zasię to powoli dyscypułom283 przyszedszy rozważał, jako to są rzeczy zelżywe a sprośne, a poczciwemu nieprzystojne, aby się z tego karali284, a na potym się tego przestrzegali.

2. Uważywszy miejsce, gdzie się obrócić, jako się tam sprawować

A tak uważywszy już sobie miejsce poczciwe za radą roztropnych ludzi, gdziebyś się już słusznie obrócić miał, starajże się, abyś też tam z tym handlem285 się ukazał, którym tam ludzie handlują. Bo jeśli słyszysz, iż tam cnoty, dobre obyczaje, a na wszem pomierne a poczciwe sprawy, także i nauki ludziom smakują, także się też ty staraj, abyś też tam przyjechawszy z takimiż się sprawami okazał. Bo acz nie może być tak gruntownie, a wszakoż gdy dobry brant286 z sobą ze srebra przyniesiesz, już go tam będzie łacniej przyzłocić i przyfarbować. Ale jeśli z szczyrą miedzią tam przyjedziesz, także też zasię z miedzią do domu pojedziesz. Bo już nie tylko, abyś się tam miał z tej miedzi przepolorować, aleć jeszcze lepiej zardzewieje. Bo gdy cię ujrzą niedbalca a nikczemnika, nie tylko, aby cię przestrzegać albo się przeciwiać życzliwie mieli, ale jeszcze z ciebie ostatek wyśmieją, jako to i doma często widamy, bo już tam nie będziesz miał ni brata ni swata, jeśli sobie tego nadobnymi obyczajmi a poczciwym zachowaniem nie sprawisz. Bo już tam będziesz jako on niedźwiedź, nie będzieszli miał zachowania z poczciwych obyczajów swoich, co im tam zaszedszy kuglarze kuglują287. Póki łaszkuje288 a wzgórę skacze, póty mu się ludzie dziwują: a kiedy go po ulicy wiodą, tedy przed nim uciekają. Albo jako on pijanica wszeteczny, który, po ulicach chodząc, każe przed sobą w bęben kołatać, aby wszyscy nań patrzyli, a jego się szaleństwu dziwowali. Ano było daleko lepiej, aby był na miejscu dosiedział, a nie czynił pośmiechu z siebie. Jako ono też o jednym pijanym powiadali, iż chodząc a zalecając się po kąciech powiedał, iż: „Nie wziąłbych tysiąca złotych, abych nie miał jechać do cudzych krajów”. Drugi mu siedząc powiedział: „Mało by nie lepiej, abyś, nic nie wziąwszy, doma siedział, bo dosyć, iżci się tu ludzie dziwują, nie trzebać do cudzych krajów jeździć”289.

A tak umiarkowawszy się tu nadobnie a postanowiwszy w sobie myśl wspaniałą a obyczaje uczciwe, a dostawszy k’temu sobie pomiernego a statecznego towarzystwa, nadobna to jest rzecz młodemu człowiekowi do cudzych się krajów przejeździć, a tam się ukazać jakoby i sobie, i ojczyźnie swej lekkości290 nie uczynił. A przypatrować się onym pięknym, poważnym a statecznym sprawam ludzkim, a czasu przedsię darmo nie tracić, a bawić się poczciwymi sprawami ludzkimi a naukami potrzebnymi, aby wżdy sobie nadaremne pracej nie zadawał, tłukąc się po górach, po skałach i po innych miejscach niebezpiecznych. A potym ku swej poczciwej sławie, a rodzicom i innym powinowatym swym z czasem się zasię nadobnie się pięknymi sprawami ozdobiwszy, do domu się zasię wrócił, tak iżby się ludzie przypatrowali onym ozdobnym obyczajom jego, a on aby się onymi brzydził, których tu był między innymi odjechał, obaczywszy, iż się nic nie odmieniły, a iż przedsię w swej klobie291 stoją.

3. Jakich obyczajów używać między postronnymi narody

A gdy już tam w tych zacnych a obyczajnych krajoch będziesz, nie rośćże jako krzywa sosna boru, która nic więcej nie umie, jedno iż się zieleni, a przedsię kole, a szyszki sierdzące rodzi, które się ni nacz inszego nie przygodzą, jedno najeżywszy się na ziemi darmo leżą. Ale rość jako drzewko oliwne, którego i listki nadobnie pachną, i cień z siebie wdzięczny podawają, i jagodki się wżdy ku ludzkimu pożytku przygadzają. A pomni, czymeś stworzon i na coś stworzon. Boś stworzon człowiekiem, a mało nie jako aniołem, ozdobioneś rozumem, czymeś różny daleko od innych źwirząt. Nie chowajże też tego rozumu, jeślić ji Pan Bóg dał, jako czyża w klatce, ale się staraj, abyć zakwitnął pięknymi sprawami a obyczajmi twojemi, aby naprzód Pan twój, który cię tak stworzył, cześć a chwałę z ciebie miał, przyjaciele radość a pociechę, a ty też zasię poczciwość a sławę. To cię oboje snadnie wdzięcznym u wszech ludzi uczynić będzie mogło.

Nie dajże się ani młodości, ani złemu przyrodzeniu, ani złemu towarzystwu wodzić, bo wierz mi, iż to wszytko barzo twardouści źrzebcy, a trzeba na nie nie lada munsztuków. Abowiem na co by cię przywieść mogli, barzo to trwa krótko, a barzo długo szkodzi, czego byś potym barzo musiał żałować i barzo się wstydać. A nie trzeba na to ani pisma, ani przykładów przywodzić, kto jedno chce, łacniuchno się temu i doma przypatrzyć może, z jakim ci wstydem tego na starość używają, którzy młodość swą marnie a nierozmyślnie utracają.

4. Co jest za wada młodości ludzkiej

Abowiem ta jest wada w przyrodzeniu człowieka młodego, iż nie tam, gdzie rozum chce, ale tam, gdzie go nałomne a swowolne przyrodzenie, nie inaczej jedno jako za rękaw, ciągnie. A zawżdy mu się tego chce, aby się czemu nowemu albo przypatrowało, albo go jakożkolwiek też skosztowało, a zawżdy jako w kotle aby się mieszało. Bo acz się trafi czasem tak szlachetne przyrodzenie, które bez wszego przymuszenia i za małym ćwiczeniem do cnoty a do dobrych obyczajów samo się pociągać będzie, drugie się zasię trefi, które widząc w ludzioch sprośne obyczaje, którymi się zacni a mądrzy brzydzą, i od siebie je odpychają, widząc też w drugich piękne sprawy, którym się ludzie przypatrują, i do siebie ciągną, i jeszcze młodo w poczciwości mają, tedy to sobie rozważywszy, bywa też jakoby niejakim przymuszeniem do cnoty a do dobrych obyczajów przyciągniono. Trzecie zasię będzie tak złe a swawolne, że go żadne przykłady, ani złe, ani dobre, nie ruszą, aż mu z bratem kijem musi lekcją sylabizować. Co acz mu mało pomoże, ale mu wżdy do czasu ujmie onych swowolnych obroków jego. A ten zda mi się, iż się nagorzej udał, bo już to nędzne ćwiczenie, które nie z przyrodzonej cnoty, ale z gwałtownego przymuszania, jako tako wżdy się po trosze polorować musi.

Ale chociaj292 bychmy już sobie ten średni kształt obrali, który nie z gwałtownego przymuszenia, ale z poczciwych i z swowolnych obyczajów ludzkich do cnoty a do dobrych obyczajów nas pociąga, tedy czytając ony zacne, mądre a rozważne sprawy onych zacnych przodków naszych, którzy jeszcze i dziś, prze swe zacne a poważne sprawy, jako żywi między nami słyną, a pamięć ich nigdy umrzeć nie może, przypatrując się też i dzisiejszym żywym, w jakim wszeteczni są u poczciwych obrzydzeniu, a w jakiej zasię poczciwi a skromni i powadze, i baczeniu, jest się czym i ustraszyć, i pocieszyć. A przypatrzywszy się temu, nie być też oną kozą, co dziurą przez płot na kapustę patrzy, a tylko iż oczyma onę swoję chuć odprawi; ale ono, co ujrzysz poczciwego a pięknymi cnotami zafarbowanego, to sobie tak umiłować, ucukrować, a mocno w pamięć zaszrobować masz i tym się parać293, i tym się bawić, czym by się on twój stan poczciwy co napiękniej zafarbować a ozdobić mógł.

A gdy tak sprawisz stan swój i przyrodzenie swoje, tedyć już żadny czas darmo nie wynidzie. Bo przeszły czas będziesz pamiętał i im się ćwiczył z czytania spraw onych zacnych, mądrych a poważnych ludzi. Terazejszy z przypatrowania różnych obyczajów ludzkich i złych, i dobrych. Przyszły, iż to wszytko w sobie nadobnie umiarkujesz z przypadków ludzkich, co by na potym twój poczciwy stan i zdobić, i oszlachcić, ku czci a ku sławie twojej, aby też zasie potym ludzie takież z ciebie przykładów brali, jako ty teraz też z drugich bierzesz.

A wszakoż nie tylko patrz na słówka a na podobieństwa, skąd masz przykłady brać, poglądaj, radzęć, głębiej a prawie do gruntu, aby się słówka piękne także z pięknymi skutki zgadzały. Aby się i sprawy, i postawy294, i słówka prawie ściągały do onego celu a do onego znaku, gdzie cnocie z rozumem gospodę zapisano, boć rzadko gdy pospołu w jednej gospodzie nie stoją, chyba iżby gospodarz był nie po temu, a nie był gościom rad. Bo widzisz, iżeć mało nie jednaki blask od mosiądzu, jako i od złota. A tak, radzęć, nie spuszczaj się na blask, próbuj brantu, boć więc silna omyłka w tym czasem bywa, a miej zawżdy porfirius przy sobie, ów czarny kamyk, co złota próbują, z roztropnego baczenia, z uważenia rzeczy różnych z pilnością sprawiony.

5. Jako z postawy poznać sprawy młodego człowieka

Abowiem postawy i sprawy każdego człowieka, a zwłaszcza młodego, są też jako młode piwo albo wino, które gdy się trybuje295, wszytko z siebie na wirzch wyrzuci. Abowiem umysł stateczny a w poważnym ciele postanowiony, jest jakoby król wszytkim innym zmysłom i sprawam człowieka onego, a zwłaszcza który się uda za sprawami bacznymi, cnotliwymi, a sobie na wszem przystojnymi, tedyć jest prawy król ciała onego. Ale gdy się też uda za sprawami swowolnymi, plugawymi296 a nieuczciwymi, tedy nie jest król, ale srogi tyran a skazca297 człowieka onego, który go ustawicznie kazi, tępi a niszczy. A popsowawszy, a pogwałciwszy złymi sprawami swymi prawa a wolności jego, prawie go przywodzi w tyraństwo a w sprośne posłuszeństwo świata tego uniesionego i nieporządnych obyczajów jego, a nie inaczej jedno jakoby go do Wałach298 w niewolą zaprzedał. A poznasz wnet i z postawy sprawy i postępki umysłu uniesionego. Bo poznasz wnet gniewliwego, poznasz dobrotliwego, poznasz skąpego, także marnotrawnego, poznasz smętnego, poznasz wesołego, poznasz mężnego, poznasz bojaźliwego, a także i od innych przypadków przyrodzenia. Bo wnet tępego a bojaźliwego uźrzysz, gdy co chce poważnego mówić, aliści on piętą wierci, palce skubie, brodę muszcze, postawki299 stroi, rzkomo szepluni, umizga się jako czapla w kobieli300, a każde słówko na troje przekąsi. Ale gdzie umysł stateczny poczciwym umysłem ozdobiony, a iż na się nic wszetecznego nie czuje, czego by się powstydać miał, tedy już i wzrok, i słowa, i postawa jako u orła, co wszytko w słońce patrzy, a jako u onego hetmana, który rycerstwu swemu i sprawą, i postawą swoją dobrej myśli dodawa, także też ten onym, co go słuchać mają.

Także i w innych przypadkoch przyrodzenia naszego, każdy snadnie poznać może z postawy a z postępków jego. A tej odmiany nic nam inszego nie czyni, jedno odmienność301 a niestałość spraw naszych, a nieumiarkowanie statecznego umysłu naszego. A jestechmy barzo podobni ku onym spróchniałym ścianam, które bywają po wirzchu kęs302 owym cienkim malarskim złotem powleczone, pod którym złotem nie masz nic, jedno szpetne drewno. Także umysł nasz tylko się po stronach z rozmysłem swym wierci303, a nigdy przy statecznej stałości nie zostanie, a mało nie jako spróchniałe drewno, tylko iż postawką304 kęs jako malarskim złotem będzie powleczony. A za tym kęsem omylnego a błyszczącego złota a za pożądliwością jego, która nigdy w naszym ciele słusznie umiarkowana być nie może, każdy umysł nasz, by też był nastalszy i nastateczniejszy, gdy mu gwałtu wielkiego rozum a cnota nie uczyni, musi zawżdy być tak zamieszany a zawikłany, a snadnie z powinności swej poczciwej i uwiedziony, i uniesiony. A snać bychmy się w tym obaczyli, iż w tej skórze, w której chodzimy, jedno jeden człowiek i jeden brzuch, snać bychmy inszych umysłów byli. Gdyż ten jeden człowiek, kiedy by się z myślą na niepotrzebne rzeczy nie unosił, na równej by rzeczy305 mógł przestać ku wczasowi a ku pokojowi swemu, a nierówno by mógł lepszych czasów użyć, niż w tak zawikłanych a różno rozniesionych rozmyślech swoich. A temu też jednemu brzuchowi a czego by więcej trzeba, jedno jako żydowskiej gęsi, natkać się aż do szyje, czego by zawżdy bez wielkich trudności a bez zamieszanej myśli mógł dowieść. Ale iż szlachetne przyrodzenie nie ścierpi, aby się dalej i wyżej ciągnąć nie miało, chociaj to będzie i z dziwnymi trudnościami, i z wielkim niebezpieczeństwem jego, i z wielkim zgwałceniem a zniewoleniem onego wdzięcznego żywota poczciwego, a zawżdy dobrą myślą ozdobionego i oszlachcionego.

Kapitulum VII

1. Kto wiele chce widzieć, trzeba też wiele o tym rozumieć. I jako się młody człowiek w postronnych krajoch zachowywać ma

A tak gdy już tam będziesz między onymi różnymi stany i między różnymi sprawami i postawami ich, tuć się będzie dopiro pilno rozumu chwytać, tuć dopirko trzeba będzie pilno i uważać, i rozeznawać, gdzie jest alchimia306, a gdzie prawy brant, to jest, gdzie są prawdziwe, cnotliwe a nieomylne obyczaje. Bo wierz mi, iż tam najdziesz człowieka z rozmaitymi przypadki, coć się ukaże jako anioł światłości na postawie, ale na umyśle rad by cię i z skóry wyłupił. Tu już trzeba pilnie rozważać, i z kogo przykłady brać, i komu dufać, i kogo sobie za przyjaciela rozumieć i postanowić. A nalazszy dobrego, cnotliwego człowieka, już się go dzierż jako muru, a przypatruj się pilno i sprawam, i postawam, i wszytkim postępkom jego, abyś także swe obyczaje onymiż ćwioczki jego zakował a mocno zahartował w sobie, jakoby się potym ni na czym nie pośliznęły. Abowiem małoć by pomogło, choćbyś widział Etnę pałającą, rzeki bystrze ciekące, morza ony srodze burzliwe, wieloryby po nich pływające, syreny śpiewające, kokodryły albo smoki latające, miasta, zamki, i pałace rozmaicie się błyszczące, jeśli toż do domu w obyczajoch z sobą przyniesiemy, cochmy byli z sobą wzięli. Trzeba tam będzie czego inszego pilnować więcej, niźli tylko tego, czym by się oczy napasły, pilniejsza daleko, czym by się umysł napasł, nacieszył, a w nadobnej sprawie, a w uczciwych postępkoch aby cię sprawił i postanowił.

2. Jaka choroba, takiego jej lekarza potrzeba

Abowiem patrz, gdy kto nogę złamie albo się z konia stłucze, pewnie już nie szuka ani malarza, ani haftarza, jedno co najrychlej co misterniejszego307 cyrulika, aby onej zabolałej przygodzie swej co narychlej mógł jaki ratunek dać. Także i każdy, kto z zabolałym umysłem a z niedobrze postanowionym przyrodzeniem gdzie przyjedzie, jużci mu też nic ani po malarzu, ani po haftarzu. Ale co? Szukaj co narychlej takiego towarzystwa i takich nauk, czym byś ony swe zabolałe a nikczemne obyczaje co narychlej w sobie ozdobić a wypolorować mógł, abyś nie chodził jako piąte koło między ludźmi, które wszytko z drogi zbiega a leda jako się toczy, aby się i tam, i do domu przyjechawszy, z nadobnymi a postanowionymi obyczajami, ozdobnie potym ukazać mógł.

Bo będzieszli chciał postanowić w sobie pychę, a uźrzysz ano jej tam więcej, toć tu będzie trzeba rozsądku, iż to przypadek niedobry, chociaj mu się tam i w ozdobnych ludzioch przypatrzysz. A tu już zasię będzieć trzeba i przeciwnego ćwiczenia, i przeciwnego towarzystwa szukać sobie. Albo także będziesz chciał uskromić łakomstwo w sobie, a uźrzysz ano go tam nierówno więcej; tuć także będzie trzeba mądrego rozeznania w sobie, abyś się takim obyczajom ani przypatrował, ani się ich uczył, a także i do inszych przypadków szkodliwych. Ale się ty przypatruj ludziom poczciwym, pomiernym, pobożnym, we wszem nadobnie postanowionym, których tam wszędy znajdziesz dosyć. Także się zabawiaj i naukami poczciwymi a rozważnymi, które by w tobie nadobne cnoty a poczciwe obyczaje i stanowiły i polorowały. Także i gniew, także i marnotratność308, także i nikczemne próżnowanie a marne czasu tracenie, pilnie się staraj, jakobyś to z siebie jako wrzody albo jako inne naszkodliwsze przypadki i wygnać, i uleczyć mógł.

A tak poczciwy młodzieniec, a zwłaszcza taki, któremu wżdy przyrodzenie czego szczęśliwego a bacznego dożyczy309, ma się pilnie przypatrować onym dziwnym a różnym sprawam ludzkim. A nie tylko ma być tym pielgrzymem, iż się tam zawlókł, daleko mu to pilniejsza, aby ustawicznie wędrował po głowie a po rozmyśle swoim, a rozsądki sobie w niej powoli rozmyślne czynił i rozmierzał, tak iż co ma być słusznie poganiono, aby poganić umiał a tego się przestrzegał. A co też ma być słusznie pochwalono, aby pochwalał a tego się mocno dzierżał i przy tym zostawał. Też aby to w sobie i uważył i roztropnie rozmiarkował, czego się bać, a czego się nie bać, czemu się słusznie radować, a czym się też nie nazbyt cieszyć, przypatrzywszy się odmienności fortuny. A wybierać sobie wszytko po ziarnku jako ptaszek wybiera mak między gorczycami, czyniąc sobie w głowie swej rozważny rozsądek, i z obyczajów, i z rozlicznych ludzkich przypadków, także i z nauk poczciwych. A co by było niepoczciwego a nieobyczajnego, to porzucić, a co by było zasię uczciwego a w nadobnej sprawie postanowionego, tego się mocno dzierżeć a statecznie w sobie postanawiać.

3. Snadnie wszytko w sobie postanowi, kogo rozum rządzi310

Abowiem gdy już kto w sobie postanowi i sprawki, i postawki swe nadobne, a sprawuje się cnotą a rozumem w każdym roztropnym postępku swoim, a iż to ludzie do niego obaczą, już się będzie każdy cisnął do przyjaźni i do towarzystwa jego. A nie trzeba będzie do tego wiele przysmaków jako drugim, którzy sobie dzbanem, chartem, jastrząbem, i innymi upominki przyjaźń jednają. Już tam każdy dobrowolnie stara się, jakoby się z takim pobratał. Już nieprzyjaciela nigdy nie będzie miał. Abowiem a kto się nań targnie, widząc onę nadobną a skromną domierność jego, bo i nasroższy bojownik zawżdy tego obmija, kto skromnie stoi, bo zawżdy tego pilniejszy, kto mu się sprzeciwi. Abowiem już taką rozważną skromnością, i innymi nadobnymi postępki, już nie tylko młody, ale i stary siła sobie i zwyciężyć, i postanowić snadnie będzie mógł. Abowiem wnet zwycięży razem dwa gniewy, i swój, i onego, kto by się miał targnąć nań. Zwycięży w sobie snadnie i łakomstwo, gdyż to sobie roztropnie rozważy, iż natura człowiecza na równym311, na słusznym przestać może. Zwycięży każdą swowolną rozpustność, uważywszy sobie, iż to cnotliwemu, poczciwemu a skromnemu jest wstyd a wielka ohyda jemu i sławie dobrej jego. Lekce sobie poważaj i szczęście, i wszytki odmienności jego, wiedząc, że to do czasu stoi jako zielone drzewko przy drodze. A jeśli na nim owoc jaki uroście, aliżci go kijmi wnet otłuką, że ni listku na nim nie zostanie na zimę, a na wiosnę zasię uźrzysz ano się zieleni. Także też i pieszczoszkowie jego czasem się zazielenią, a czasem ni listku na żadnym nie znajdziesz, bo więc szpetnie z drugiego kwiatki opadną, a czasem za nim i z kijem biegają, aby to zapłacił co na tramie312 nakryślał.

A tak nadobnać to jest rzecz, bo tak i święty Paweł uczy, każdej rzeczy pokusić313, a która jest nalepsza, przy tej mocno zostawać. Bo jako są różne natury ludzkie, także też różne są i chuci, i rozumy, i ćwiczenia wedle każdej natury różności. Bo się jednemu chce umieć skakać, drugiemu strzelać, trzeciemu szyrmować314, czwartemu śpiewać, piskać, na lutni grać. Owa każdemu się to podoba, do czego go zwyczaj a ono jego przyrodzenie ciągnie. A wszytko to nic poczciwemu nie wadzi, a równie to jest ku innym poczciwym sprawam, jako przysmaki do potraw albo cukier na kaszę, chociaj tak kasza i sama czasem bywa dobra. Abowiem to są przypadki do fortuny potrzebne, do rozumu mało. Abowiem szukając fortuny, czymkolwiek się kto może ozdobić, tedy mu to nic nie wadzi. Bo acz dobre jest srebro samo przez się, ale jeszcze cudniejsze będzie i zacniejsze, kiedy go i tam, i sam315 przyzłoci. Także i człowiek poczciwy, jakimiż się kolwiek przypadki kiloby316 foremnymi zafarbuje, wdzięczniejszy bywa u tych, co je fortuna pieści.

Kapitulum VIII

1. Jako cnota z rozumem i fortuna różnymi gościńcy chodzą

Abowiem patrzaj, jako cnota, rozum a fortuna daleko różnymi gościńcy od siebie ciągną, także im też różnego starania i różnych gospod potrzeba. Bo fortuny trzeba żeglarzowi, oraczowi, formanowi, także i każdemu rzemięśnikowi, kto się ją para albo kto jej szuka. Ale człowiek umysłu wielkiego, który sobie przypadki ty fortuny lekce waży, bo ty za cnotą a za rozumem skakać muszą, jedno iż się puści na rzeczy rozważne, na rzeczy sobie na potym i ojczyźnie swej potrzebne, a z czasem przypadłe, a z daleka jako Orzeł z gór y wszytko co się k czemu ściąga przepatruje, już on mało sobie tych drobnych przypadków od świata i od fortuny waży, a mało się na to rozmyśla. Już się jedno o to stara, jakoby nie jedno sobie, ale wszytkim wedle stanu każdego godnym a potrzebnym mógł być. Abowiem zawżdy to zacniejszy pasterz bywa, który stado owiec pasie, niżli ten, co jedno jednę kozę. Także też ten, co i innym pożyteczny może być, nie tylko jedno sobie. Abowiem co ciało jednemu ozdobić może a zafarbować świata tego przypadki, toć już od fortuny a od przypadku czasów przyść może. Ale co myśl wspaniałą farbuje, tam już nie leda cynobru potrzeba, bo tam trzeba rozlicznych farb, jakoby ona myśl stateczna, a na żadną stronę nieuniesiona, a rozumem na ocel317 zahartowana, tak jakoby się w szczęściu i w nieszczęściu na żadną stronę nie pośliznęła, pięknie na wszem ozdobiona a zafarbowana była.

Bo już takiemu, kto już statecznie umysł swój zafarbuje, wszytko mu za jedno: szczęście i nieszczęście, tak mu się między różami ukłaść i usnąć, jako i między pokrzywami albo piołunem. Obudzi się ano myśl ona wspaniała jako orzeł ku górze wszytko bujać chce, a żadnej innej rzeczy więcej na pieczy nie ma, jedno to napilniej, co by cnotę a rozum ucieszyło. A wierz mi, iż i tam nie leda muzyki potrzeba, bo ci dwa panowie nie każdemu k’woli skaczą.

Abowiem patrzaj, że i malarz pirwej farb nie rozetrze, aż sobie pirwej płotno albo tablicę nagotuje, i to, co ma malować, już sobie w rozmyśle swym postanowi. I strzelec łuku swego nie pociągnie, aż sobie pirwej cel upatrzy, do którego strzelać ma. I pisarz papiru nie podniesie, aż sobie pirwej rozmyśli, co na nim pisać ma. Także mądry a roztropny człowiek, gdy co rozważnego a statecznego zacząć ma, pirwej ma uważyć sobie cel, do którego celu on się jego zaczęty umysł pociągać ma, aby darmo a na wiatr nie strzelił, albo iżby leda czego w swym poważnym umyśle darmo nie malował. Aczci jest celów dosyć rozlicznych świata tego, ale nie wszytko potrzebnych. Ale to jest cel napotrzebniejszy człowiekowi poważnemu a poczciwemu, upatrzywszy sobie on krzaczek, gdzie sobie cnota nie inaczej jako piękna papuga gniazdo uwiła, tamże już onymi nadobnymi strzałeczkami rozumem zasadzonymi ma pilnie ugadzać, by się nigdy daleko nie odstrzelił od niego.

2. Cnota wielka królowa

Abowiem ta cnota jest tak można królowa, że jej władzej ani śmierć, ani żadny strach nigdy przekazić318 nie może. Bo chociaj działa trzaskają, hufy się mieszają, proporce się błyskają, już jeden leży, drugi na to miejsce nastąpi, wszytko to ta można królowa rządzi a sprawuje. Abowiem szyrokie jej królestwo jest, które ona głośna sława jako trąba brzmiąca po światu roznosi. Drudzy się z wielką radością na harce319, na straży upraszają. Drugi prosi, aby przed innymi ludźmi naprzód chodził. Drugi, aby się pirwej potkał, wiedząc, iż czci a sławy stąd dostać ma, już mu nic nie straszno, już mu wszytko wesoło. Patrzajże na pieszczoszki panie i fortuny, a oni się ubiegają, kto ma pirwej w tanku poskoczyć, losy miecą, kto ma jutro wieczerzą sprawić, kto się ma w maszkarę ubrać. A tak tu obacz, jakoś słyszał, iż cnota z rozumem, a ta omylna pani, pani fortuna, daleko różnymi gościńcy od siebie chodzą. Bo ten już, co tej paniej przysługuje jest jako on kamień, co przy drodze darmo leży, włożyszli ji do ognia, będzie gorący, włożyszli ji do wody, tedy będzie zimny, a trudno ma być myśl jego statecznie na jednę stronę postanowiona.

Abowiem od tego tak zacnego celu a od tej świętej cnoty, i od takiego każdego, kto się około niej bawi, daleko na wschód, na zachód, na północy, i na południe, a także i na wsze strony cień zalatuje, i tu jeszcze za żywota, i po śmierci. A snać jeszcze mało nie więcej po śmierci każdemu swemu czyniąc nieśmiertelną pamięć. A snać jeszcze ty nawięcej zdobi, którzy w pracach, w trudnościach, w ranach, a w poczciwych potrzebach przy niej zawżdy sławnie stali. Bo nigdy by byli dziś ludzie nie wiedzieli, co był Hektor, co był Achilles, co był Aleksander, co był Herkules, albo on zacny Priamus320 albo oni dzielni a sławni hetmani rzymscy, by ich była ta święta królowa oną zacną sławą nie inaczej jedno jako złotą koroną nie ukoronowała. O święteż to były rany ich, albo ony trudności, dla których ona zacna sława, a snać aż do skończenia świata, prawie je żywo zostawiła. Aczci też mają sławę i oni pieszczoszkowie paniej fortuny, on Heliogabalus321, on Sardanapalus322, co nic inszego nie czynili, jedno z niewiastami a z pochlebniki pili, po sadkoch chodzili, a czasem i kądziołki z nimi prządali albo wzorki szyli. Ale ta ich sława barzo śmierdząca jest, a prawie jedno poczciwym ludziom na przykład zostawiona, aby się onymi marnymi sprawami ich brzydzili a za nie się wstydali, a pilnie się takich marnych spraw ich przestrzegali, które ony wszemu światu ohydziły, oszkaradziły i w złej sławie zostawiły.

Bo patrzaj, chociaj nie mieli żadnej burdy ani ran, ani guzów, oni zacni filozofowie wieku przeszłego, ani się na działa, ani na żadne postrachy nie wysadzali, jako był on zacny Plato, Sokrates, Ewrypides, Ksenofon, Kato323, ale zawżdy walczyli a wielką burdę ustawicznie mieli z niecnotami a z rozmaitymi sprawami świata tego, a z sprośnymi, a z obrzydłymi występki ludzkimi, radami swymi, sprawami swymi i pismy swymi rozważnymi marny świat przestrzegając: a widzisz przedsię, jaką im ona szyroko po światu latająca sława wieczną pamięć uczyniła. Także i poczciwy człowiek, jeśli mu się nie przytrafi burdy mieć o ojczyznę swą, albo o rzeczpospolitą swą z nieprzyjacielem jakim do tego należącym, niechże się łamie a ma ustawiczną burdę z niecnotami marnymi świata tego, a niech je tępi, niszczy, a zaciera kędy może, a z siebie niech innym piękny przykład dawa, albo takież uczciwymi namowami swymi, albo i pismem, jeśli może być, aby się inni także tego przestrzegali.

3. Pan młody z czym ma do domu przyjechać