Proust revisited1

tak więc w tym wilgotnym powietrzu

leniwie dopalała się rozmowa

przeniesiona z tramwaju. właśnie

bez pośpiechu wydobywałeś z pamięci

sprośne przyśpiewki druhen na jakimś

wiejskim weselu zeszłej zimy

nie do końca jasny ciąg skojarzeń

sprawił, że ujrzałem się zdrapującego

zaschniętą krew z błyszczących nożyczek

którymi grzebałem w dziurze w zębach

całkiem kiedy indziej. i zdanie

tłukące się wtedy po głowie

też bez większego związku

z sytuacją: już nigdy, przenigdy

stałego lądu pod stopami.

Przypisy:

1. Proust revisited — w spisie treści wiersz występuje pod tytułem nożyczki. [przypis edytorski]