Czy kiedyś musiał pan coś zmienić w swojej książce?

Raz mój bohater wpadł w złość,

choć całkiem miły się zdawał,

i pannie ładnej dość

chciał zrobić paskudny kawał.

Chwat ów, jak przed nim wielu,

wybrał do tego celu

rzecz obrzydliwą zaiste:

glistę!

Któregoś ranka, we wtorek

od jednej z pań redaktorek

dostałem list oto taki:

„Panie Autorze!

Chłopaki

miewają pomysły nie lada,

lecz glista to chyba przesada.

Okropnie wstrętna to rzecz,

precz więc z tą glistą, precz!

Czy chłopiec ten, panie Autorze,

dżdżownicą obrzydzać nie może?”

Z gniewem huknąłem w klawisze

i coś takiego jej piszę:

„Pani Redaktor kochana!

Całkiem nie w smak mi ta zmiana.

Wszak czytelnika i widza

glista skuteczniej obrzydza,

a takie ma w końcu zadanie.

Niech już ta glista zostanie!”

I mail za mailem pokicał,

I mail za mailem zaświstał,

— Dżdżownica!

— Glista!

— Dżdżownica!

— Glista!

— Dżdżownica!

— Glista!

I jak się skończyły zdań różnice?

To więcej niż oczywiste:

Skreśliłem z książki dżdżownicę.

Skreśliłem z książki i glistę.

Zamiast nich obrzydzają wspaniale...

robale.