Kim jest pana żona?

Trzeba mieć dobre oko,

gdy żonę się wybiera.

Ja miałem, no i spoko! —

za żonę mam tresera.

Tresera komputera,

by jasność mieć w tej kwestii.

Nie lew to lub pantera,

lecz także kawał bestii.

Gdy moja drobna żona

podchodzi z biczem w dłoni,

drży bestia przerażona

i klawiszami dzwoni.

A żona myszkę bierze,

by cicho i powoli

rozkazać: — Komputerze!

Zaśpiewaj! Zatańcz! Policz!

I trzask! — w powietrze z bicza.

Komputer grzecznie bzyczy,

oblicza i oblicza,

spróbowałby nie liczyć!

Po pracy moja żona

zawiesza bicz na haku

i pędzi, choć zmęczona,

do męża i dzieciaków.