Obsiadają nas lustra

OBSIADAJĄ NAS LUSTRA brzęczą coraz głośniej

gryzą a potem odlatują zanim

zmieszczę w nich wszystko: jak odbieram świat

i to jak jest mi odbierany: światło

naraz

i ścianę między mną a światłem

dzień biały stronę świata gdzie nikt jeszcze

nas nie napisał nawet rozdwojonym

językiem wiersza nawet słowem jednym

nie wyszeptanym jeszcze zbielałymi ustami

kartki w lustro co nas nie

do snu ułoży w ciasnych zdaniach miast

+++

odbicie od kafelków, ręce zaciśnięte

na bladym mydle, przecież trzeba naprzód

pod odpowiednim kątem widzenia, inaczej

wzrok na płask padnie na twarde tafle światła.

przymykam oczy. źle tak płynąć bez

okularów, tuż pod radioaktywną powierzchnią

dnia, ze zmąconym obrazem samego siebie: plamy

pocą się parą, żarówka promieniuje,

po twarzy spływa ciężka woda: ślad skoku

w lustro.