Sekret

Pełnia księżyca poprzez stopnie strome

Szybko się wspina nad gałęzie drzew,

Jak zwierzę martwe zwisa ponad domem:

Czyj ptak? I pióro? Czyja srebrna krew?

I oto luna łagodnie się toczy

Nad tynkowane biało twarze ludzi.

Błysną robaczki, jak uśpione oczy,

I woń jaśminów ku śmierci nie zbudzi.

Aż znów w wiejących krzewach krzyknie zwierzę,

Schrypnięte strasznie. Teraz jeno wiew1

I księżyc wraca na pradawne leże,

Usypia w gaju posrebrzany krzew.

Jako ptak ongi2 wzbił się lekkopióry,

Wysłannik, który koi wszelki żal!

Gołębie białe opadły z wichury:

Nie wróci w Boga dłonie. Kona w dal.

Przypisy:

1. wiew — podmuch, powiew. [przypis edytorski]

2. ongi a. ongiś — kiedyś, dawniej. [przypis edytorski]