Hamlet

Królewicz duński

OSOBY:

  1. KLAUDIUSZ — król duński
  2. HAMLET — syn poprzedniego, a synowiec teraźniejszego króla
  3. POLONIUSZ — szambelan
  4. HORACY — przyjaciel Hamleta
  5. LAERTES — syn Poloniusza
  6. WOLTYMAND, KORNELIUSZ, ROZENKRANC, GILDENSTERN, OZRYK — dworzanie
  7. KSIĄDZ
  8. MARCELLUS, BERNARDO — oficerowie
  9. FRANCISKO — żołnierz
  10. RAJNOLD — sługa Poloniusza
  11. ROTMISTRZ
  12. POSEŁ
  13. DUCH ojca Hamleta
  14. FORTYNBRAS — książę norweski
  15. GERTRUDA — królowa duńska, matka Hamleta
  16. OFELIA — córka Poloniusza
  17. Panowie, damy, oficerowie, żołnierze, aktorowie, grabarze, majtkowie, posłowie i inne osoby.

Rzecz się odbywa w Elsynorze1.

AKT PIERWSZY

SCENA PIERWSZA

Taras przed zamkiem.

Francisko na warcie. Bernardo zbliża się ku niemu.

BERNARDO

Kto tu?

FRANCISKO

Nie, pierwej ty sam mi odpowiedz;

Stój, wymień hasło!

BERNARDO

«Niech Bóg chroni króla».

FRANCISKO

Bernardo?

BERNARDO

Ten sam.

FRANCISKO

Bardzo akuratnie

Stawiacie się na czas, panie Bernardo.

BERNARDO

Tylko co biła dwunasta. Idź, spocznij,

Francisko.

FRANCISKO

Wdzięcznym wam2 za zluzowanie3,

Bom zziąbł4 i głupio mi na sercu.

BERNARDO

Miałżeś5

Spokojną wartę?

FRANCISKO

Ani mysz nie przeszła.

BERNARDO

Dobranoc. Jeśli napotkasz Marcella

I Horacego, z którymi tej nocy

Straż mam odbywać, powiedz, niech się śpieszą.

Horacy i Marcellus wchodzą.

FRANCISKO

Zda mi się, że ich słyszę. — Stój! Kto idzie?

MARCELLUS

«Lennicy6 króla».

HORACY

«Przyjaciele kraju».

FRANCISKO

A zatem dobrej nocy.

MARCELLUS

Bądź zdrów, stary.

Kto cię zluzował?

FRANCISKO

Bernardo. Dobranoc.

odchodzi

MARCELLUS

Hola! Bernardo!

BERNARDO

Ho! Czy to Horacy

Z tobą, Marcellu?

HORACY

Niby on.

BERNARDO

Witajcie.

HORACY

I cóż? Czy owa postać i tej nocy

Dała się widzieć?

BERNARDO

Ja nic nie widziałem.

MARCELLUS

Horacy mówi, że to przywidzenie.

I nie chce wierzyć wieści o tym strasznym,

Dwa razy przez nas widzianym zjawisku;

Uprosiłem go przeto, aby z nami

Przepędził7 część tej nocy dla sprawdzenia

Świadectwa naszych oczu i zbadania

Tego widziadła, jeżeli znów przyjdzie.

HORACY

Nic z tego; ręczę, że nie przyjdzie.

BERNARDO

Usiądź

I ścierp8, że jeszcze raz zaszturmujemy9

Do twego ucha, które tak jest mocno

Obwarowane przeciw opisowi

Tego, czegośmy10 przez dwie noce11 byli

Świadkami.

HORACY

Dobrze, usiądźmy; Bernardo!

Opowiedz, jak to było.

BERNARDO

Przeszłej nocy,

Gdy owa jasna gwiazda na zachodzie

Tę samą stronę nieba oświecała,

Gdzie teraz błyszczy, i zamkowy zegar

Bił pierwszą, Marcel i ja ujrzeliśmy...

MARCELLUS

Przestań; spojrzyjcie tam: nadchodzi znowu.

Duch się ukazuje.

BERNARDO

Zupełnie postać nieboszczyka króla12.

MARCELLUS

Horacy, przemów doń13, uczony jesteś.

BERNARDO

Możeż14 być większe podobieństwo? Powiedz.

HORACY

Prawda; słupieję15 z trwogi i zdumienia.

BERNARDO

Zdawałoby się, że chce, aby który

Z nas doń przemówił.

MARCELLUS

Przemów doń, Horacy.

HORACY

Ktoś ty, co nocnej pory nadużywasz

I śmiesz przywłaszczać sobie tę wspaniałą

Wojenną postać, którą pogrzebiony16

Duński monarcha za życia przybierał?

Zaklinam cię na Boga: odpowiadaj.

MARCELLUS

To mu się nie podoba.

BERNARDO

Patrz, odchodzi.

HORACY

Stój! Mów; zaklinam cię: mów.

Duch znika.

MARCELLUS

Już go nie ma.

BERNARDO

I cóż, Horacy? Pobladłeś, drżysz cały.

Powieszże17 jeszcze, że to urojenie?

Co myślisz o tym?

HORACY

Bóg świadkiem, że nigdy

Nie byłbym temu wierzył, gdyby nie to

Tak jawne, dotykalne przeświadczenie

Własnych mych oczu.

MARCELLUS

Nie jestże18 to widmo

Podobne, powiedz, do zmarłego króla?

HORACY

Jak ty do siebie. Taką właśnie zbroję

Miał wtedy, kiedy Norweżczyka19 pobił:

Tak samo, pomnę20, marszczył czoło wtedy,

Kiedy po bitwie zaciętej na lodach

Rozbił tabory Polaków.21 Rzecz dziwna!

MARCELLUS

Tak to dwa razy punkt o tejże samej

Godzinie przeszło marsowymi22 kroki

To widmo mimo23 naszych posterunków.

HORACY

Co by to w gruncie mogło znaczyć, nie wiem;

Atoli24 wedle kalibru i skali

Mojego sądu, jest to prognostykiem25

Jakichś szczególnych wstrząśnień w naszym kraju.

MARCELLUS

Siądźcie i niech mi powie, kto świadomy,

Na co te ciągłe i tak ścisłe warty

Poddanych w kraju noc w noc niepokoją?

Na co to lanie dział i skupowanie

Po obcych targach narzędzi wojennych?

Ten ruch w warsztatach okrętowych, kędy26

Trud robotnika nie zna odróżnienia

Między niedzielą a resztą tygodnia?

Co powoduje ten gwałtowny pośpiech,

Dający dniowi noc za towarzyszkę?

Objaśniż27 mi to kto?

HORACY

Ja ci objaśnię.

Przynajmniej wieści chodzą w taki sposób:

Ostatni duński monarcha, którego

Obraz dopiero co nam się ukazał,

Był, jak wiadomo, zmuszony do boju

Przez norweskiego króla, Fortynbrasa,

Zazdroszczącego mu jego potęgi.

Mężny nasz Hamlet28 (jako taki bowiem

Słynie w tej stronie znajomego świata)

Położył trupem tego Fortynbrasa,

Który na mocy aktu, pieczęciami

Zatwierdzonego i uświęconego

Wojennym prawem, był obowiązany

Części swych krajów ustąpić zwycięzcy,

Tak jak nawzajem nasz król, na zasadzie

Klauzuli29 tegoż samego układu,

Byłby był30 musiał odpowiednią porcję

Swych dzierżaw oddać na wieczne dziedzictwo

Fortynbrasowi, gdyby ten był przemógł31.

Owóż32 syn tego, panie, Fortynbrasa,

Awanturniczym pobudzony szałem,

Zgromadził teraz zebraną po różnych

Kątach Norwegii, za strawę i jurgielt33,

Tłuszczę34 bezdomnych wagabundów35 w celu,

Który bynajmniej nie trąci36 tchórzostwem,

A który, jak to nasz rząd odgaduje,

Nie na czym innym się zasadza, jeno

Na odebraniu nam siłą oręża

W drodze przemocy wyż rzeczonych37 krain,

Które utracił był jego poprzednik;

I to, jak mi się zdaje, jest przyczyną

Owych uzbrojeń, powodem czat38 naszych

I źródłem tego wrzenia w całym kraju.

BERNARDO

I ja tak samo sądzę; tym ci bardziej,

Że to zjawisko w wojennym przyborze39

Odwiedza nasze czaty i przybiera

Na siebie postać nieboszczyka króla,

Który tych wojen był i jest sprężyną.

HORACY

Znak to dla oczu ducha40 płodny w groźbę.

Gdy Rzym na szczycie stał swojej potęgi,

Krótko przed śmiercią wielkiego Juliusza41

Otworzyły się groby i umarli

Błądzili, jęcząc, po ulicach Rzymu;

Widziane były różne dziwowiska:

Jako to42 gwiazdy z ogonem, deszcz krwawy,

Plamy na słońcu i owa wilgotna

Gwiazda43, rządząca państwami Neptuna,

Zmierzchła, jak gdyby na sąd ostateczny.

I otóż takie same poprzedniki44

Smutnych wypadków, które jako gońce

Biegną przed losem albo są prologiem

Wróżb przyjść mających, nieba i podziemia

Zsyłają teraz i naszemu państwu.

Duch powraca.

Patrzcie! znów idzie. Zastąpię mu drogę,

Choćbym miał zdrowiem przypłacić. Stój, maro!

Możeszli45 wydać głos albo przynajmniej

Dźwięk jakikolwiek przystępny dla ucha:

To mów!

Jestli46 czyn jaki do spełnienia, zdolny

Dopomóc tobie, a mnie przynieść zaszczyt:

To mów!

Maszli47 świadomość losów tego kraju,

Które, wprzód znając, można by odwrócić:

To mów!

Alboli48 może za życia pogrzebłeś49

W nieprawy sposób zgromadzone skarby,

Za co wy, duchy, bywacie, jak mówią,

Skazane nieraz tułać się po śmierci.

Kur pieje.

Mów! Stój! Mów! — Zabież50 mu drogę, Marcellu!

MARCELLUS

Mamże51 nań natrzeć halabardą52?

HORACY

Natrzyj.

Jeśli nie stanie.

BERNARDO

Tu jest!

HORACY

Tu jest!

Duch znika.

MARCELLUS

Zniknął.

Krzywdzim tę postać tak majestatyczną,

Chcąc ją przemocą zatrzymać; powietrze

Tylko chwytamy i czcza nasza groźba

Złośliwym tylko jest urągowiskiem53.

BERNARDO

Chciał coś podobno54 mówić, gdy kur55 zapiał.

HORACY

Wtem nagle wzdrygnął się jak winowajca

Na głos strasznego apelu. Słyszałem,

Że kur, ten trębacz zwiastujący ranek,

Swoim donośnym, przeraźliwym głosem

Przebudza bóstwo dnia, i na to hasło

Wszelki duch, czy to błądzący na ziemi,

Czy w wodzie, w ogniu czy w powietrzu, śpiesznie

Wraca, skąd wyszedł; a że to jest prawdą,

Dowodem właśnie to, cośmy widzieli.

MARCELLUS

Zadrżał i rozwiał się, skoro kur zapiał,

Mówią, że ranny ten ptak w owej porze,

Kiedy święcimy narodzenie Pana,

Po całych nocach zwykł śpiewać i wtedy

Żaden duch nie śmie wyjść z swego siedliska:

Noce są zdrowe, gwiazdy nieszkodliwe,

Złe śpi, ustają czarodziejskie wpływy,

Tak święty jest ten czas i dobroczynny.

HORACY

Słyszałem i ja o tym i po części

Sam daję temu wiarę. Ale patrzcie,

Już dzień w różanym płaszczu strząsa rosę

Na owym wzgórku wschodnim. Zejdźmy z warty.

Moja zaś rada, abyśmy niezwłocznie

O tym, czegośmy tu świadkami byli,

Uwiadomili młodego Hamleta;

Bo prawie pewien jestem, że to widmo,

Milczące dla nas, przemówi do niego.

Czy się zgadzacie na to, co nam zrobić

Zarówno serce, jak powinność każe?

MARCELLUS

Jak najzupełniej, i wiem nawet, gdzie go

Na osobności zdybiemy56 dziś z rana.

Wychodzą.

SCENA DRUGA

Sala audiencjonalna57 w zamku.

Król, Królowa, Hamlet, Poloniusz, Laertes, Woltymand, Korneliusz, panowie i orszak.

KRÓL

Jakkolwiek świeżo tkwi w naszej pamięci

Zgon kochanego, drogiego naszego

Brata Hamleta, jakkolwiek by przeto

Sercu naszemu godziło się w ciężkim

Żalu pogrążyć, a całemu państwu

Zawrzeć się58 w jeden fałd kiru59, o tyle

Jednak rozwaga czyni gwałt naturze,

Że pomnąc o nim, nie zapominamy

O sobie samych. Dlatego — z zatrutą,

Że tak powiemy, od smutku radością,

Z pogodą w jednym, a łzą w drugim oku,

Z bukietem w ręku, a jękiem na ustach,

Na równi ważąc wesele i boleść —

Połączyliśmy się małżeńskim węzłem

Z tą niegdyś siostrą naszą, a następnie

Dziedziczką tego wojennego państwa.

Co wszakże czyniąc, nie postąpiliśmy

Wbrew światlejszemu waszemu uznaniu,

Które swobodnie objawione dało

Temu krokowi sankcje60. Dzięki za to. —

A teraz wiedzcie, że młody Fortynbras,

Czyli61 to naszą lekceważąc wartość,

Czyli to sądząc, że z śmiercią drogiego

Brata naszego w królestwie tym znajdzie

Nieład i bezrząd, i na tym jedynie

Budując płonną nadzieję korzyści,

Nie zaniedbuje naglić nas przez posłów

O zwrot tych krain, które prawomocnie,

Za sprawą świętej pamięci Hamleta,

Brata naszego, z rąk jego rodzica

Przeszły na własność Danii. Tyle o nim.

Terazże62 o nas i o celu, w jakim

Tu się zeszliśmy. Wzywamy tym pismem

Stryja młodego Fortynbrasa, dzisiaj

Króla Norwegii, który, z sił opadły,

Obłożnie chory, może i nie słyszał

O tych zabiegach swojego synowca,

Aby powstrzymał go od dalszych kroków

W tej sprawie, aby mu wzbronił zbierania

Wojsk i zaciągów63 złożonych wszak z jego

Wiernych poddanych. Wam zaś, Korneliuszu

I Woltymandzie, poruczamy64 zanieść

To pismo, łącznie z pozdrowieniem naszym,

Władcy Norwegii, nie upoważniając

Was do wchodzenia z nim w nic więcej nad to,

Co treść powyższych słów naszych zakreśla.

Bywajcie nam więc zdrowi i niech pośpiech

Chwali gorliwość waszą.

KORNELIUSZ I WOLTYMAND

Jak we wszystkim,

Tak i w tym starać się będziem65 jej dowieść.

KRÓL

Nie wątpię o tym. Bywajcież66 nam zdrowi.

Korneliusz i Woltymand wychodzą.

Miałeś nas o coś prosić, Laertesie;

Jakiż jest przedmiot tej prośby? Mów śmiało.

Nie traci próżno słów, kto się udaje

Ze słusznym żądaniem do monarchy Danii.

Czegóż byś pragnął, czego bym nie gotów

Spełnić wprzód jeszcze, niżeliś67 zapragnął?

Głowa nie bliżej jest pokrewna sercu,

Ręka nie skorsza68 ku przysłudze ustom

Jak tron nasz ojcu twemu, Laertesie,

Czegóż więc żądasz?

LAERTES

Pozwolenia waszej

Królewskiej mości na powrót do Francji,

Skąd chętnie wprawdzie tu przybyłem, aby

Złożyć powinny hołd przy koronacji

Waszej królewskiej mości, ale teraz,

Gdym już dopełnił tego obowiązku,

Życzenia moje i myśli, wyznaję,

Ciągną mię69 znowu do Francji; ku czemu

O przychylenie się i przebaczenie

Kornie śmiem waszą królewską mość błagać.

KRÓL

Cóż na to ojciec waszmości? Przystajeż70

Na to, Poloniuszu?

POLONIUSZ

Usilnymi prośby

Póty kołatał do mojego serca,

Ażem71 do życzeń jego mimochętnie72

Przyłożył pieczęć zezwolenia. Racz mu

Wasza królewska mość nie bronić jechać.

KRÓL

Jedź więc, rozrządzaj według woli czasem

I łaską naszą. Do ciebie się teraz

Zwracam, kochany synowcze73 Hamlecie,

Synu mój.

HAMLET

na stronie

Trochę więcej niż synowcze,

A mniej niż synu.

KRÓL

Jakiż tego powód,

Że czarne chmury wciąż cię otaczają?

HAMLET

I owszem, panie, jestem wystawiony

Bardzo na słońce.

KRÓLOWA

Kochany Hamlecie,

Zrzuć tę ponurą barwę i przyjaźnie

Wypogodzonym okiem spójrz na Danię;

Przestań powieki ustawicznie spuszczać

W ziemię, o drogim ojcu rozmyślając.

Co żyje, musi umrzeć; dziś tu gości,

A jutro w progi przechodzi wieczności;

To pospolita rzecz.

HAMLET

W istocie, pani,

Zbyt pospolita.

KRÓLOWA

Gdy wszystkim jest wspólna,

Czemuż się tobie zdaje tak szczególna?

HAMLET

Zdaje się, pani! bynajmniej, jest raczej;

U mnie nic żadne «zdaje się» nie znaczy,

Niczym sam przez się ten oczom widzialny

Czarnej żałoby strój konwencjonalny;

Wietrzne z trudnością wydawane tchnienie,

Obficie z oczu ciekące strumienie,

Żałość na widok stawiana74 obliczem,

Miną, gestami — to wszystko jest niczem.

To tylko zdaje się, bo potajemnie

Można być obcym temu; ale we mnie

Jest coś, co w ramę oznak się nie mieści,

W tę larwę75 żalu, liberię76 boleści.

KRÓL

Godzien pochwały, Hamlecie, ten smutek,

Którym oddajesz cześć pamięci ojca;

Lecz wiedz, że ojciec twój miał także ojca

I że go także utracił tak samo

Jak tamten swego. Dobry syn powinien

Jakiś czas boleć po śmierci rodzica;

Lecz uporczywie trwać w utyskiwaniach77

Jest to bezbożny okazywać upór,

Sprzeciwiający się wyrokom niebios;

Jest to niemęskie okazywać serce,

Niesforny umysł i płochą rozwagę.

Bo skoro wiemy, że coś jest zwyczajnym,

Jak każda inna rzecz najpowszedniejsza,

Na cóż, stawiając opór konieczności,

Brać to do serca? Wstydź się, jest to grzechem

Przeciw naturze, przeciw niebu, przeciw

Zmarłemu nawet; jest to na ostatek

Wbrew rozumowi, który od skonania

Pierwszego z ludzi aż do śmierci tego,

Którego świeżą opłakujem78 stratę,

Ciągle i ciągle woła: Tak być musi!

Rzuć więc, prosimy cię, te płonne79 żale

I pomnij80, że masz w nas drugiego ojca,

Niechaj się dowie świat, żeś ty najbliższym

Naszego tronu i naszego serca;

Co się zaś tyczy twojego zamiaru

Wrócenia nazad81 do szkół wittenberskich82

Jest on życzeniom naszym wręcz przeciwny;

Przeto wzywamy cię, abyś się zgodził

Na pozostanie tu pod czułą pieczą

Naszego oka, jako nasz najmilszy

Dworzanin, krewny i syn.

KRÓLOWA

O, Hamlecie,

Nie daj się matce prosić nadaremnie;

Pozostań z nami, porzuć myśl jechania

Do Wittenbergi.

HAMLET

Ze wszystkich sił moich

Będęć83 posłusznym, pani.

KRÓL

To mi piękna,

Co się nazywa, synowska odpowiedź!

Pójdź, ukochana żono, ta uprzejma,

Nieprzymuszona powolność84 Hamleta

Rozpromieniła mi serce; dlatego

Każdy wzniesiony dziś na zamku toast

Moździerze wzbiją w obłoki i niebo,

Wtórząc radosnym królewskim wiwatom,

Odpowie ziemi równym grzmotem. Idźmy.

Król, Królowa i wszyscy prócz Hamleta wychodzą.

HAMLET

Bogdaj to trwałe, zbyt wytrwałe ciało

Stopniało, w lotną parę się rozwiało!

Lub bogdaj Ten, tam w niebie, nie był karą

Zagroził samobójcy! Boże! Boże!

Jak nudnym, nędznym, lichym i jałowym

Zda mi się cały obrót85 tego świata!

To niepielony ogród, samym tylko

Bujnie krzewiącym się chwastem porosły.

O wstydzie! że też mogło przyjść do tego!

Parę miesięcy dopiero, jak umarł!

Nie, nie, i tego nie ma — taki dobry,

Taki anielski król, naprzeciw tego —

Istny Hyperion86 naprzeciw satyra87;

A tak do matki mojej przywiązany,

Że nie mógł ścierpieć nawet, aby lada

Przyostry powiew dotknął się jej twarzy.

Ona zaś — trzebaż, abym to pamiętał! —

Wieszała mu się u szyi tak chciwie,

Jakby w niej rosła żądza pieszczot w miarę

Zaspokajania jej. I w miesiąc potem...

O, precz z tą myślą!... Słabości, nazwisko

Twoje: kobieta. — W jeden marny miesiąc,

Nim jeszcze zdarła te trzewiki, w których

Szła za biednego mego ojca ciałem,

Zalana łzami jako Niobe88 — patrzcie! —

Boże mój! zwierzę, bezrozumne zwierzę

Dłużej by czuło żal — zostaje żoną

Mojego stryja, brata mego ojca,

Lecz który tak jest do brata podobny

Jak ja do Herkulesa. W jeden miesiąc,

Nim jeszcze słony osad łez nieszczerych

Z zaczerwienionych powiek jej ustąpił,

Została żoną innego! Tak prędko,

Tak lekko skoczyć w kazirodne łoże!

Nie jest to dobrym ani wyjść nie może

Na dobre. Ale pękaj, serce moje,

Bo usta milczeć muszą.

Horacy, Bernardo i Marcellus wchodzą.

HORACY

Przyjm pozdrowienie nasze, drogi książę.

HAMLET

Miło mi widzieć panów w dobrym zdrowiu.

Wszak to Horacy! albo zapomniałem,

Jak się sam zowię.

HORACY

Ten sam i jak zawsze

Królewiczowskiej mości biedny sługa.

HAMLET

Dobry przyjaciel raczej; weź to miano,

A mnie daj tamto. Cóż cię z Wittenbergi

Sprowadza? — Wszak to Marcellus?

MARCELLUS

Tak, panie.

HAMLET

Bardzom89 rad widzieć pana. Dobry wieczór.

Ale na serio, powiedz mi, Horacy,

Co cię przywiodło z Wittenbergi?

HORACY

Skłonność

Do próżniackiego życia, mości książę.

HAMLET

Tego by nie śmiał mi powiedzieć nawet

Twój nieprzyjaciel i sam też źle czynisz,

Chcąc ucho moje przymusić do wiary

W własne zeznanie twoje przeciw tobie.

Wiem, żeś nie próżniak; jakiż więc być może

Cel przebywania twego w Elsynorze?

Nauczysz się tu pić tęgo90.

HORACY

Przybyłem

Na pogrzeb ojca twego, mości książę.

HAMLET

Nie żartuj ze mnie, szkolny towarzyszu;

Przybyłeś raczej na ślub matki mojej.

HORACY

W istocie, prędko nastąpił po tamtym.

HAMLET

Oszczędność, bracie, oszczędność! Przygrzane

Resztki przysmaków z pogrzebowej stypy

Dały traktament91 na ucztę weselną.

O mój Horacy, wolałbym był ujrzeć

Najzawziętszego mego wroga w niebie

Niż dożyć tego dnia. Mój biedny ojciec!...

Zda mi się, że go widzę.

HORACY

Gdzie?!

HAMLET

Przed duszy

Mojej oczyma.92

HORACY

Widziałem go niegdyś;

Był to król, jakich mało.

HAMLET

Człowiek, powiedz;

Chociażby wszystko w tym fałszywym świecie

Było tym, czym się na pozór wydaje,

Jeszcze by drugi taki się nie znalazł.

HORACY

Zda mi się, że go widziałem tej nocy.

HAMLET

Widziałeś? kogo?

HORACY

Króla, ojca waszej

Książęcej mości.

HAMLET

Króla? mego ojca?!

HORACY

Zawieś na chwilę zdumienie, o panie,

I bacznym uchem racz wysłuchać tego

Nadzwyczajnego doniesienia, które,

Zgodnie z świadectwem tych dwóch zacnych ludzi,

Mam ci uczynić.

HAMLET

Mów, na miłość boską!

HORACY

Przez dwie już noce po sobie idące,

Wśród głuchej ciszy północnej, ciż sami

Oficerowie, Marcel i Bernardo,

Straż odbywając przy zamku, miewają

Następujące widzenie:

Postać podobna do świętej pamięci

Ojca twojego, panie, uzbrojona

Jak najkompletniej od stóp aż do głowy,

Staje przed nimi, uroczystym krokiem

Przechodzi mimo, z wolna i poważnie;

Trzykroć przeciąga przed ich zdumiałymi93

I struchlałymi oczyma tak blisko,

Że ich nieledwie buławą dotyka;

Oni zaś stoją jak wryci i, jakby

Zgalareceni przerażeniem, nie śmią

Przemówić do niej ani słowa. Mając

Wieść o tym sobie przez nich udzieloną

Jak najtajemniej, udałem się z nimi

Następnej nocy samotrzeć94 na wartę;

I rzeczywiście o tym samym czasie,

W taki sam sposób, co do joty zgodnie

Z przywiedzionymi95 szczegółami, przyszło

Widziadło. Znałem ojca twego, panie:

Te ręce mniej są do siebie podobne.

HAMLET

Gdzie się to działo?

HORACY

Na tarasie, panie.

HAMLET

Nie przemówiłżeś do tego zjawiska?

HORACY

I owszem, ale żadnej odpowiedzi

Nie otrzymałem. Raz tylko podniosło

Głowę i zdało się chcieć coś powiedzieć;

Ale w tej chwili zapiał kur poranny,

Na głos którego zerwało się nagle

I znikło nam sprzed oczu.

HAMLET

Osobliwe!

HORACY

Jak żyw tu stoję, mości książę, jest to

Rzetelna prawda i mieliśmy sobie

Za obowiązek donieść o tym waszej

Książęcej mości.

HAMLET

Zaprawdę, to widmo

Niespokojności mię nabawia. Macież96

Tej nocy wartę?

WSZYSCY TRZEJ

Mamy, mości książę.

HAMLET

Było więc uzbrojone?

WSZYSCY TRZEJ

Tak jest, panie.

HAMLET

Od stóp do głowy?

WSZYSCY TRZEJ

Od czaszki do kostek.

HAMLET

Nie widzieliście więc jego oblicza?

HORACY

I owszem: miało przyłbicę wzniesioną.

HAMLET

Groźnież97 na twarzy wyglądało?

HORACY

Smutno

Bardziej niż gniewnie.

HAMLET

Blado czy rumiano?

HORACY

O, bardzo blado.

HAMLET

I wzrok w was wlepiało?

HORACY

Nieporuszenie.

HAMLET

Szkoda, żem98 tam nie był.

HORACY

Byłbyś był99, panie, osłupiał.

HAMLET

Być może,

Być może. Długoż100 bawiło?

HORACY

Tak długo,

Jak długo by ktoś przy średnim pośpiechu

Sto musiał liczyć.

MARCELLUS I BERNARDO

O, dłużej.

HORACY

Nie wtedy,

Kiedy ja byłem.

HAMLET

Siwąż101 miało brodę?

HORACY

Zupełnie taką, jaką u zmarłego

Króla widziałem: czarną, posrebrzoną.

HAMLET

Będę dziś z wami na warcie: być może,

Iż przyjdzie znowu.

HORACY

Przyjdzie niezawodnie.

HAMLET

Skoro przybiera postać mego ojca,

Muszę z nim mówić, choćby całe piekło,

Rozwarłszy paszczę, milczeć mi kazało.

Co do was, moi panowie, jeśliście

Tę okoliczność dotąd zataili,

Trzymajcież102 ją i nadal pod zamknięciem,

I co bądź zdarzy się tej nocy, bierzcie

Wszystko na rozum, ale nie na język;

Nagrodzę wam tę dobroć. Bądźcie zdrowi.

Pomiędzy jedenastą a dwunastą

Zejdziem się na tarasie.

WSZYSCY TRZEJ

Słudzy waszej

Książęcej mości.

HAMLET

Bądźcie przyjaciółmi,

Tak jak ja jestem waszym. Do widzenia.

Horacy, Marcellus, Bernardo wychodzą.

Duch mego ojca! uzbrojony! Coś tu

Złego się święci, coś tu krzywo idzie,

Oby już była noc! tymczasem jednak

Milcz, serce moje! Zbrodnie i spod ziemi

Wychodzą, aby stać się widomemi.

wychodzi

SCENA TRZECIA

Pokój w domu Poloniusza.

Laertes i Ofelia.

LAERTES

Już rzeczy moje zniesione na pokład;

Bądź zdrowa, siostro; a gdy wiatr przyjaźnie

Zadmie od brzegu i który z okrętów

Zdejmie kotwicę, nie zasypiaj wtedy,

Lecz donoś mi o sobie.

OFELIA

Wątpisz o tym?

LAERTES

Co się zaś tyczy Hamleta i pustych

Jego zalotów, uważaj je jako103

Mamiący pozór, kaprys krwi gorącej;

Jako fiołek młodocianej wiosny,

Wczesny, lecz wątły, luby104, lecz nietrwały,

Woń, kilka tylko chwil upajającą,

Nic więcej.

OFELIA

Więcej nic?

LAERTES

Nie myśl inaczej.

Natura ludzka, kiedy się rozwija,

Nie tylko rośnie co do form zewnętrznych;

Jak w budującej się świątyni — służba

Duszy i ducha zwiększa się w niej także.

Być może, iż on ciebie teraz kocha,

Że czystość jego chęci jest bez plamy;

Ale zważywszy jego stopień105, pomnij,

Że jego wola nie jest jego własną.

On sam jest rodu swego niewolnikiem;

Nie może, jako podrzędni, wybierać

Dla siebie tylko, od jego wyboru

Zależy bowiem bezpieczeństwo, dobro

Całego państwa; przeto106 też i jego

Wybór koniecznie musi być zależny

Od życzeń i od przyzwolenia tego

Wielkiego ciała, którego jest głową107.

Jeżeli zatem mówi, że cię kocha,

Rozwadze twojej przystoi mu wierzyć

O tyle tylko, o ile on zgodnie

Ze stanowiskiem przez się zajmowanym

Będzie mógł słowa swojego dotrzymać,

To jest, o ile powszechny głos Danii

Przystanie na to. Uważ, jaka hańba

Grozi twej sławie, jeśli łatwowiernie

Poszeptom108 jego podasz ucho, serce

Sobie uwięzisz i skarb niewinności

Otworzysz jego zapędom bez wodzy.

Strzeż się, Ofelio, strzeż się, luba siostro;

I stój w odwodzie twej skłonności, z dala

Od niebezpieczeństw i napaści pokus.

Wstydliwe dziewczę za wiele już waży,

Gdy przed księżycem wdzięki swe odsłania;

Na samą cnotę pada rdza obmowy;

Robak zbyt często toczy dzieci wiosny,

Nim jeszcze pączki zdążyły otworzyć109;

I kiedy rosa wilży110 młodość hożą,

Wpływy złośliwych miazm111 najbardziej grożą.

Strzeż się więc; tarczą najlepszą w tej próbie

Niedowierzanie — nawet samej sobie.

OFELIA

Treść tej nauki postawię na straży

Mojego serca. Nie idź jednak, bracie,

Za śladem owych fałszywych doradców,

Którzy nam stromą i ciernistą ścieżkę

Cnoty wskazują, a sami tymczasem

Kroczą kwiecistym szlakiem błędów, własnych

Rad niepamiętni.

LAERTES

Bądź o mnie spokojna

I bądź mi zdrowa. Lecz oto nasz ojciec.

Poloniusz wchodzi.

Podwójne błogosławieństwo, podwójne

Szczęście przynosi: szczęśliwe spotkanie,

Które mi zdarza sposobność ku temu.

POLONIUSZ

Laertes jeszcze tu? Dalej na okręt!

Wiatr wzdyma żagle, czekają na ciebie,

Raz jeszcze daję ci błogosławieństwo

Na drogę.

kładzie rękę na głowę synowi

Weź je i wraź sobie w pamięć

Tych kilka przestróg: Nie bądź skorym112 myśli

Wprowadzać w słowa, a zamiarów w czyny.

Bądź popularnym, ale nigdy gminnym113.

Przyjaciół, których doświadczysz, a których

Wybór okaże się być ciebie godnym,

Przykuj do siebie żelaznymi klamry114,

Ale nie plugaw sobie rąk uściskiem

Dłoni pierwszego lepszego socjusza115.

Strzeż się zatargów, jeśli zaś w nie zajdziesz,

Tak się w nich znajduj, aby twój przeciwnik

Nadal się ciebie strzec musiał. Miej zawżdy116

Ucho otworem, ale rzadko kiedy

Otwieraj usta. Chwytaj zdania drugich,

Ale sąd własny zatrzymuj przy sobie.

Noś się kosztownie, o ile ci na to

Mieszek117 pozwoli, ale bez przesady;

Wytwornie, ale nie wybrednie; często

Bowiem ubranie zdradza grunt człowieka

I pod tym względem Francuzi szczególniej

Są pełni taktu. Nie pożyczaj drugim

Ani od drugich; bo pożyczkę daną

Tracim najczęściej razem z przyjacielem,

A braną psujem rząd118 potrzebny w domu.

Słowem, rzetelnym bądź sam względem siebie,

A jako po dniu noc z porządku idzie,

Tak za tym pójdzie, że i względem drugich

Będziesz rzetelnym. Bądź zdrów, niech cię moje

Błogosławieństwo utwierdzi w tej mierze.

LAERTES

Z pokorą żegnam cię, ojcze i panie.

POLONIUSZ

Idź już; czas nagli, wszystko w pogotowiu.

LAERTES

Bądź zdrowa, siostro, i pamiętaj na to,

Com ci powiedział.

OFELIA

Zamknęłam to w sercu,

A ty masz klucz do niego.

LAERTES

Bądź mi zdrowa.

wychodzi

POLONIUSZ

Cóż to on tobie powiedział, Ofelio?

OFELIA

Coś, co tyczyło się księcia Hamleta.

POLONIUSZ

W porę mi o tym wspominasz. Słyszałem,

Że on cię często nawiedzał w tych czasach

I że znajdował z twojej strony przystęp

Łatwy i chętny. Jeżeli tak było

(A udzielono mi o tym wiadomość

Jako przestrogę), muszę ci powiedzieć,

Że się nie cenisz tak, jakby przystało

Dbałej o sławę córce Poloniusza.

Jakież wy macie stosunki? Mów prawdę.

OFELIA

Oświadczył mi się, ojcze, z swą skłonnością.

POLONIUSZ

Z skłonnością? Hm, hm! Mówisz jak dzierlatka

Niedoświadczona w rzeczach niebezpiecznych.

Wierzyszli119 tym tak zwanym oświadczeniom?

OFELIA

Nie wiem, co myśleć mam, mój ojcze.

POLONIUSZ

Nie wiesz?

To ja ci powiem: Masz myśleć, żeś dziecko,

Gdy oświadczenia te bez poświadczenia

Rozsądku bierzesz za dobrą monetę.

Nie radzę ci się z nim świadczyć120, inaczej

(Że tej igraszki słów jeszcze użyję)

Doświadczysz następstw niedobrych.

OFELIA

Wynurzał121

Mi swoją miłość bardzo obyczajnie122.

POLONIUSZ

Tak, tak, bo czynić to jest obyczajem.

OFELIA

I słowa swoje stwierdził najświętszymi,

Jakie być mogą, przysięgami.

POLONIUSZ

Plewy

Na młode wróble! Wiem ja, gdy krew kipi,

Jak wtedy dusza hojną jest w kładzeniu

Przysiąg na usta. Nie bierz tych wybuchów

Za ogień, więcej z nich światła niż ciepła,

A i to światło gaśnie w oka mgnieniu.

Bądź odtąd trochę skąpsza w przystępności

I więcej sobie waż rozmowę swoją

Niż wyzywanie drugich do rozmowy.

Co się zaś księcia Hamleta dotyczy,

Bacz na to, że on jeszcze młodzieniaszek

I że mu więcej jest wolno, niż tobie

Może być wolno kiedykolwiek. Słowem,

Nie ufaj jego przysięgom, bo one

Są jak kuglarze123, czym innym, niż szaty

Ich pokazują: orędownicami124

Bezbożnych chuci, biorącymi pozór

Świętości, aby tym łacniej125 usidlić

Naiwne serca. Krótko mówiąc, nie chcę,

Abyś od dziś dnia czas swój marnowała

Na zadawanie się z księciem Hamletem.

Pamiętaj, nie chcę tego. Możesz odejść.

OFELIA

Będęć126 posłuszną, panie.

Wychodzą.

SCENA CZWARTA

Taras zamkowy.

Wchodzą Hamlet, Horacy i Marcellus.

HAMLET

Ostry wiatr wieje; przejmujące zimno.

HORACY

W istocie: bardzo szczypiące powietrze.

HAMLET

Która godzina?

HORACY

Dwunasta dochodzi.

MARCELLUS

Dwunasta biła już.

HORACY

Już? Nie słyszałem.

Zbliża się zatem czas, o którym widmo

Zwykło się jawić.

Odgłos trąb i wystrzałów za sceną.

Co to znaczy, panie?

HAMLET

To znaczy, że król czuwa z czarą w ręku,

Zgraję opilców dworskich przepijając;

Każdy zaś taki sygnał trąb i kotłów

Jest triumfalnym hasłem nowej miary

Przezeń spełnionej127.

HORACY

Czy to taki zwyczaj?

HAMLET

Zwyczaj zaiste; moim jednak zdaniem,

Lubom128 tu zrodzon i z tym oswojony,

Chlubniej byłoby taki zwyczaj łamać

Niż zachowywać. Te biby129 na zabój

W pośmiech i wzgardę tylko nas podają

U innych ludów: beczkami nas mienią

I trzodzie chlewnej właściwy przydomek

Hańbi nazwisko nasze. W rzeczy samej,

Choćbyśmy zresztą byli bez zarzutu,

To jedno już by starło z naszych czynów

Zaszczytną cechę ich wnętrznej130 wartości.

I pojedynczym ludziom się to zdarza:

Niejeden skutkiem naturalnych przywar131

Czyli132 to rodu (czemu nic nie winien,

Bo któż obiera sobie pochodzenie),

Czy to jakiegoś krwi usposobienia,

Które częstokroć rwie tamy rozumu,

Czy to nałogu przeciwnego formom

Przyzwoitości — niejeden, powiadam,

Upośledzony w taki sposób jaką

Szczególną wadą, bądź to organicznie,

Bądź przypadkowo — choćby jego cnoty

Były skądinąd jako kryształ czyste

I mnogie, jako być mogą w człowieku —

Tą jedną skazą zarażony będzie

W opinii ludzi. Jedna drachma133 złego

Niweczy134 wszelkie szlachetne pierwiastki.

Duch wchodzi.

HORACY

Widzisz go, panie?

HAMLET

Aniołowie Pana

Zastępów, miejcie mię w swojej opiece!

Błogosławionyś ty czy potępiony,

Tchnieszli135 tchem niebios czy wyziewem piekieł,

Maszli136 zamiary zgubne czy przyjazne,

Przychodzisz w takiej postaci, że muszę

Wydobyć z ciebie głos. Hamlecie, królu,

Ojcze mój, władco Danii, odpowiadaj!

Nie pozostawiaj mię w nieświadomości;

Powiedz, dlaczego święte kości twoje,

Na wieki w trumnie złożone, przebiły

Śmiertelny całun; dlaczego grobowiec,

W który widzielim137 cię zstępującego,

Podniósł swe ciężkie marmurowe wieko,

Żeby cię zwrócić ziemi? Co to znaczy?

Że ty, trup, znowu w kompletnym rynsztunku

Podksiężycowy ten padół odwiedzasz,

Czyniąc noc straszną i nas, niedołężnych

Synów tej ziemi, wstrząsając myślami,

Przechodzącymi metę naszych pojęć?

O, powiedz, co to jest! Co za cel tego?

Czego chcesz od nas?

HORACY

Daje ci znak, panie,

Abyś z nim poszedł, jakby chciał sam na sam

Pomówić z tobą.

MARCELLUS

Jak uprzejmym gestem

Wzywa cię, panie, w ustronniejsze miejsce.

Nie idź z nim jednak.

HORACY

Nie chodź, mości książę.

HAMLET

Chce ze mną mówić: pójdę.

HORACY

Nie czyń tego,

Łaskawy panie.

HAMLET

Czegóż bym się lękał?

To życie szpilki złamanej niewarte,

A dusza moja, jak on, nieśmiertelna.

Patrz, znowu na mnie kiwa... Pójdę za nim.

HORACY

A gdyby on cię zaprowadził, panie,

Nad przepaść, na brzeg owej groźnej skały,

Która się stromo spuszcza w morską otchłań,

I tam przedzierzgnął138 się w inne postacie,

Jeszcze straszniejsze, które by ci mogły

Odjąć, o panie, przytomność umysłu

I w obłąkanie cię wprawić? Zważ tylko!

Już samo tamto miejsce bez żadnego

Innego wpływu budzi rozpaczliwe

Usposobienie w każdym, kto spostrzeże

Morze na tyle sążni139 tuż pod sobą

I słyszy jego huk.

HAMLET

Wciąż na mnie kiwa.

Idź już, idź; pójdę z tobą.

MARCELLUS

Zostań, panie.

HAMLET

Puśćcie mnie!

HORACY

Wstrzymaj się, panie, pozostań!

HAMLET

Los mój mnie woła i najmniejszą żyłkę

Mojego ciała czyni tak potężną

Jak najsilniejszy nerw lwa nemejskiego140.

Duch nie przestaje kiwać.

Ciągle mnie wzywa! Puśćcie mnie!

wyrywając się

Na Boga!

W upiora zmienię tego, co mnie dłużej

Wstrzymywać będzie. — Idź, śpieszę za tobą.

Duch i Hamlet wychodzą.

HORACY

Imaginacja141 w szał go wprawia.

MARCELLUS

Idźmy

W trop za nim; tu nie w porę posłuszeństwo.

HORACY

Idźmy. Na czymże się to skończy?

MARCELLUS

Widno142

Jest coś chorobliwego w państwie duńskim.

HORACY

Niebo zaradzi temu.

MARCELLUS

Spieszmy za nim.

Wychodzą.

SCENA PIĄTA

Oddalona część tarasu.

Wchodzą Duch i Hamlet.

HAMLET

Gdzie mnie prowadzisz? Mów; nie pójdę dalej.

DUCH

Słuchaj mnie.

HAMLET

Słucham.

DUCH

Zbliża się godzina,

O której w srogie, siarczyste płomienie

Muszę powrócić znowu.

HAMLET

Biedny duchu!

DUCH

Nie lituj się nade mną, ale bacznym143

Uchem ogarnij to, co ci mam odkryć.

HAMLET

Mów, powinnością moją słuchać ciebie.

DUCH

Jak niemniej zemścić się, gdy mnie wysłuchasz.

HAMLET

Zemścić się?

DUCH

Jestem duchem twego ojca,

Skazanym tułać się nocą po świecie,

A przez dzień jęczeć w ogniu, póki wszystek

Kał popełnionych za żywota grzechów

Nie wypali się we mnie. Gdybym miejsca

Mojej pokuty sekret mógł wyjawić,

Takie bym rzeczy ci opisał, których

Najmniejszy szczegół rozdarłby ci duszę,

Młodą krew twoją zmroził, oczy twoje

Jak gwiazdy z posad wydobył, zwinięte,

Gładkie kędziory twoje wyprostował

Tak, że ich każdy włos stanąłby dębem

Jako na jeżu kolce; ale takich

Podań nie znosi ludzkie ucho. Słuchaj,

O, słuchaj, słuchaj, jeśli choć cokolwiek

Kochałeś twego ojca.

HAMLET

Przebóg!

DUCH

Pomścij

Śmierć jego, dzieło ohydnego mordu!

HAMLET

Mordu?

DUCH

Tak, mordu; wszelki mord ohydny,

Lecz ten był nadzwyczajny, niesłychany.

HAMLET

Dlaboga144, wymień go, wymień czym prędzej,

Abym na skrzydłach chyżych jak modlitwa

Lub myśl kochanka podążył ku zemście.

DUCH

Zdajesz się pełen dobrych chęci, byłbyś

Też nikczemniejszy niż najlichsze ziele,

Wegetujące nad brzegami Lety145,

Gdybyś pozostał na to obojętny.

Słuchaj więc, słuchaj, Hamlecie. Puszczono

Rozgłos, że podczas mego snu w ogrodzie

Wąż mnie ukąsił; takim to skłamanym

Powodem śmierci mej zwiedziono Danię;

Dowiedz się bowiem, szlachetny młodzieńcze,

Że ów wąż, który zabił twego ojca,

Nosi dziś jego koronę.

HAMLET

O nieba!

Stryj! Nie zawiodły mnie przeczucia moje.

DUCH

Ten to bezwstydny, cudzołożny potwór

Zdradnymi146 dary, czarami wymowy

(Przeklęte dary, przeklęta wymowa,

Która tak może złudzić!) ku sromocie147

Potrafił skłonić wolę mojej niby

Cnotliwej żony. O Hamlecie! cóż to

Był za upadek! Ode mnie, którego

Miłość statecznie chodziła dłoń w dłoni

Z ślubną przysięgą, w objęcia nędznika,

Którego dary przyrodzone były

Naprzeciw moich tak liche!

Lecz jako cnota pozostaje czystą,

Choćby ją sprośność w postaci niebianki

Usiłowała skusić, tak zła żądza,

Choćby ją łączył ślub z aniołem nawet,

Prędko uprzykrzy148 sobie święte łoże

I rzuci się na barłóg.

Ale dość tego! Już powietrze ranne

Czuć mi się daje; muszę kończyć: kiedym

Raz po południu jak zwykle w ogrodzie

Bezpiecznie zasnął, wkradł się stryj twój z flaszką

Zawierającą blekotowe149 krople

I wlał mi w ucho ten zabójczy rozczyn,

Którego siła tak jest nieprzyjazna

Ludzkiej naturze, że jak żywe srebro150

Przebiega nagle wszystkie drogi, wszystkie

Kanały ciała i jako sok kwaśny

Wlany do mleka ścina wnet i zgęszcza

Wszystką krew zdrową. Tak było i z moją;

I wraz plugawy trąd, jak u Łazarza,

Wystąpił na mnie i brzydką skorupą

Pokrył mi całe ciało.

Tak to śpiąc, ręką brata pozbawiony

Zostałem życia, berła i małżonki,

Skoszony w samym kwiecie moich grzechów:

Bez namaszczenia, bez przygotowania,

Bez porachunku z sobą wyprawiony

Zdać porachunek z win jeszcze nie zmytych.

O, to okropne! okropne! okropne!

Maszli151 iskierkę czucia, nie ścierp tego;

Nie pozwól, aby łoże władców Danii

Było ohydnym gniazdem wszeteczeństwa152.

Jakkolwiek jednak czyn ten pomścić zechcesz,

Nie kalaj swojej duszy, nie czyń przeciw

Matce zamachów; pozostaw ją niebu

I owym cierniom, które w głębi łona

Występnych siedzą; zrobią one swoje.

Bądź zdrów, świecący robaczek oznajmia,

Że ranek już jest bliski; wątłe bowiem

Światełko jego znacznie już pobladło;

Żegnam cię, żegnam cię; pamiętaj o mnie.

znika

HAMLET

O wy niebieskie potęgi! O ziemio!

Cóż więcej? Mamże153 piekło jeszcze wezwać?

Nie, o nie! Krzep154 się, krzep się, serce moje!

Prężcie się nerwy! Pamiętać o tobie?

O biedny duchu, stanie ci się zadość.

Dopóki tylko w tej znękanej głowie

Pamięć żyć będzie. Pamiętać o tobie?

Wraz pamięć moja z tablic swych wykreśli

Wszelkie powszednie, tuzinkowe myśli;

Książkową mądrość, obrazy, wrażenia,

Płody młodości lub zastanowienia,

Wszystko, co związek ma z przyszłym mym bytem;

To, coś mi zlecił, to tylko wyrytem

W księdze mojego mózgu pozostanie;

Tak mi dopomóż, wiekuisty Panie!

O wiarołomna niewiasto! O łotrze,

Uśmiechający się, bezczelny łotrze!

Muszę to sobie zapisać, że można

Nosić na ustach uśmiech i być łotrem —

W Danii przynajmniej

wyjmuje pugilares i zapisuje

Tak; siedź tu, stryjaszku,

Terazże155, duszo moja, pilnuj hasła,

A tym jest: Żegnam cię, pamiętaj o mnie!

Przysiągłem mu być wiernym.

HORACY

za sceną

Królewiczu!

MARCELLUS

podobnież

Książę Hamlecie!

HORACY

Chroń go, Panie!

HAMLET

Amen!

MARCELLUS

Hop, hop, hop, mości książę!

HAMLET

Hop, hop, chłopcze!

Tu, tu, mój ptaszku!

Horacy i Marcellus wchodzą.

HORACY

I cóż?

MARCELLUS

I cóż, panie?

HAMLET

Dziwy!

HORACY

Opowiedz nam to, panie.

HAMLET

Właśnie!

Żebyście potem roztrąbili.

HORACY

Jaż156 bym

Mógł to uczynić?

MARCELLUS

O, ani ja pewnie!

HAMLET

Cóż wy powiecie na to? Któż by sądził?

Ale będziecie milczeć?

HORACY I MARCELLUS

Jak Bóg w niebie!

HAMLET

Nie ma na całą Danię nikczemnika,

Który by nie był kompletnym ladaco157.

HORACY

Do objawienia nam tego nie trzeba,

Żeby aż duchy wychodziły z grobów.

HAMLET

W istocie, macie słuszność. Owóż tedy

Nie pozostaje nam teraz nic więcej,

Jeno158 bez żadnych dalszych korowodów

Uścisnąć sobie dłonie i pójść z Bogiem.

Wy idźcie, gdzie wam każe iść interes

Lub skłonność — każdy bowiem na tym świecie

Ma jakąś skłonność lub interes; ja zaś

W prostocie mojej pójdę się pomodlić.

HORACY

To są czcze tylko słowa, mości książę.

HAMLET

Przykro mi, żeście obrażeni; z serca

W istocie, z serca przykro.

HORACY

Mości książę,

Nie ma tu żadnej obrazy.

HAMLET

I owszem.

Zaprawdę mówię wam, jest tu obraza,

I wielka. Co się tyczy tego ducha,

Jest to duch dobry; poprzestańcie na tym;

Co zaś pomiędzy nim a mną tu zaszło,

Ciekawość swoją w tej mierze przytłumcie

Całą możliwą dozą rezygnacji.

A teraz, moi mili przyjaciele,

W imię przyjaźni, w imię koleżeństwa,

Zróbcie mi jedną grzeczność.

HORACY

Jaką, panie?

HAMLET

Nie mówcie, coście widzieli tej nocy.

HORACY I MARCELLUS

Nie powiem, panie.

HAMLET

Przysiążcie mi na to.

HORACY

Na honor, nic nie powiem.

MARCELLUS

I ja także,

Na honor.

HAMLET

Na ten miecz raczej przysiążcie.

MARCELLUS

Jużeśmy159, panie, przysięgli.

HAMLET

Przysiążcie

Na ten miecz, na ten miecz, mówię.

DUCH

spod ziemi

Przysiążcie!

HAMLET

Ha, to ty! Stamtąd odzywasz się, stary?

Słyszycie tego kipra160 tam w piwnicy?

Przysiążcież!

HORACY

Na cóż mamy przysiąc, panie?

HAMLET

Że o tym, coście161 widzieli, nikomu

Nigdy a nigdy nie powiecie słowa.

Przysiążcież na ten miecz!

DUCH

spod ziemi

Przysiążcie!

HAMLET

Znowu?

Hic et ubique?162 Odmieńmy więc miejsce.

Pójdźcie tu, moi panowie, połóżcie

Na moim mieczu palce i przysiążcie,

Że o tym, coście słyszeli, nikomu

Nic nie powiecie.

DUCH

spod ziemi

Przysiążcie!

HAMLET

Ha, krecie!

Tak prędko umiesz szybować pod ziemią?

Wyborny z ciebie minier163! No, panowie.

HORACY

Na Boga, to są rzeczy niepojęte!

HAMLET

Chciałżebyś164 wszystko pojąć? O Horacy,

Więcej jest rzeczy na ziemi i w niebie,

Niż się ich śniło waszym filozofom.165

Pójdźcie tu, i jak pierwej w imię Boga,

Przysiążcie, że jakkolwiek bym się kiedy

Wydawał dzikim, dziwacznym w obejściu166

Być bowiem może, że mi się na przyszłość

Wyda stosownym przybrać taką postać —

Że, mówię, widząc mnie takim,

Żaden z was ani potrząsaniem głowy,

Ani wzruszeniem ramion, ani wreszcie

Jakimikolwiek wątpliwymi słowy,

Jako to: «Hm, hm, wiem ja»; albo: «Mógłbym,

Gdybym chciał»; albo: «Gdybym był gadułą»;

Albo: «Są tacy, co by mogli» — zgoła,

Niczym dwuznacznym nie da się domyślić,

Że wie coś o mnie. Poprzysiążcież na to,

Jeśli pragniecie, aby się nad wami

W nieszczęściu Pan Bóg zmiłował.

DUCH

spod ziemi

Przysiążcie!

HAMLET

Ukój się, ukój, rozdrażniony duchu!

Pomnijcież na wasz ślub, mili panowie,

A przez co tylko taki biedny człowiek

Jak Hamlet, będzie wam zdolny okazać

Swoją życzliwość, to was nie ominie.

Teraz rozejdźmy się. — Świat wyszedł z formy

I mnież167 to trzeba wracać go do normy!

Wychodzą.

AKT DRUGI

SCENA PIERWSZA

Pokój w domu Poloniusza.

Poloniusz i Rajnold.

POLONIUSZ

Rajnoldzie, oddasz mu waszmość to pismo

I te pieniądze.

RAJNOLD

Nie omieszkam168, panie.

POLONIUSZ

Zanim się jednak doń udasz, Rajnoldzie,

Mądrze byś zrobił, ażebyś poprzednio

O jego sprawowaniu się wywiedział.

RAJNOLD

Tak też myślałem, panie.

POLONIUSZ

Dobrześ myślał,

Bardzoś169 roztropnie myślał. Przede wszystkim

Wypytasz mi się najdokładniej, jacy

Są Duńczykowie w Paryżu; jak który

I z czego żyje: gdzie bywa i jakie

Z kim ma stosunki; gdy zaś skutkiem takich

Krętobadawczych, manowcowych pytań

Dojdziesz, że oni znają mego syna,

Wtedy przystąpisz do materii170 o nim

Bliżej niżeli w poprzednich pytaniach.

Powiesz na przykład, udając, jakobyś

Znał go z daleka: «Znam jego familię,

Jego przyjaciół, a w części i jego»;

Rozumiesz mnie, Rajnoldzie?

RAJNOLD

Najzupełniej.

POLONIUSZ

«I jego w części, wprawdzie — dodać możesz —

Niewiele, jestli171 on wszakże tym samym,

O którym myślę, wietrznik to, rozpustnik,

Skłonny do tego i tego». Zwal wtedy,

Co ci się żywnie podoba, na niego;

Jednakże nic takiego, co by mogło

Szwank172 przynieść jego sławie; tego strzeż się.

Takie jedynie przypisz mu wybryki,

Jakie z młodością i krewkością173 w parze

Zazwyczaj chodzą.

RAJNOLD

Więc, na przykład, hazard?

POLONIUSZ

Tak, albo pochop174 do zwad, klątw, pijatyk,

Gachostwa175 wreszcie: tak daleko możesz

Posunąć swoje kłamstwa.

RAJNOLD

Ależ, panie,

To by już jego sławie szwank przyniosło.

POLONIUSZ

Bynajmniej, jeśli tylko będziesz umiał

Wziąć się do rzeczy. Nie trzeba ci dawać

Do zrozumienia, że on w żądzach swoich

Jest rozpasany, tego nie chcę; wytknij

Jego usterki tak subtelnie, żeby

One się zdały tylko nadużyciem

Wolności, duszy ognistej wybuchem,

Obłędem wrzącej krwi, słowem, pustotą

Właściwą wszystkim młodym.

RAJNOLD

Rad bym wiedzieć,

Łaskawy panie...

POLONIUSZ

Do czego to wszystko?

RAJNOLD

Tak, panie.

POLONIUSZ

Zaraz ci powiem: mój zamiar

Uzasadniony i, jak się spodziewam,

Niepłonną176 skutku dający rękojmię.

Skoro na mego syna złożysz waszmość

Te drobne chyby177, niby skazy, którym

Ulega każda rzecz, gdy się wyrabia,

Wtedy, jeżeli tylko ten, którego

Za język ciągnąć będziesz, kiedykolwiek

Młodzieńca w mowie będącego178 widział

Jednej z powyższych praktyk oddanego,

Ten ktoś, bądź pewien, przywtórzy ci zaraz

W ten sposób: «Mości dobrodzieju» albo:

«Mój miły panie», albo: «Widzisz, waćpan» —

Stosownie do zwyczaju miejscowego

Lub w miarę swojej atencji179.

RAJNOLD

Rozumiem.

POLONIUSZ

Skoro zaś to ci powie, powie potem...

Cóżem to dalej miał mówić? Do licha,

Miałem powiedzieć coś, na czymżem180 stanął?

RAJNOLD

Na tym podobno, że ktoś mi przywtórzy181.

POLONIUSZ

Że ci przywtórzy, aha! tak więc tedy182

Ten ktoś przywtórzy ci pewnie w ten sposób:

«Znam tego pana, widziałem go wczoraj»,

Albo: «Owego dnia, wtedy a wtedy,

Z tym a z tym, i w istocie grał wysoko»;

Albo: «Pokłócił się», albo: «Miał w czubku183»,

Albo: «Widziałem, jak wchodził do domu

Podejrzanego» i tak dalej. Tak to

Na wędę184 fałszu złowisz karpia prawdy.

Tak to rozumni, zręczni ludzie, boczkiem,

Rzemiennym dyszlem185 zachodząc, umieją

Trafić do celu: i tak samo waszmość,

Według wskazówki i instrukcji, jaką

Ci udzieliłem, poweźmiesz języka186

O moim synu. Wiesz już, o co idzie?

RAJNOLD

Wiem, panie.

POLONIUSZ

Jedź więc, niech cię Bóg prowadzi!

RAJNOLD

Dziękuję...

POLONIUSZ

Zresztą sam śledź jego kroki.

RAJNOLD

Dopełnię tego.

POLONIUSZ

A niech mi się ćwiczy

W muzyce.

RAJNOLD

Dobrze, panie.

wychodzi

Wchodzi Ofelia.

POLONIUSZ

Bądź zdrów, waszmość.

Co ci to jest, Ofelio? Co się stało?

OFELIA

Ach, panie, takem strasznie się przelękła187.

POLONIUSZ

Czego? dlaboga?

OFELIA

Siedziałam przy krosnach

W moim pokoju, gdy wtem książę Hamlet,

Z odkrytą głową, rozpięty, w obwisłych,

Brudnych pończochach, blady jak koszula,

Chwiejący się na nogach, z tak okropnym

Wyrazem twarzy, jakby się wydostał

Z piekła i jego zgrozę chciał obwieścić,

Stanął przede mną.

POLONIUSZ

Czyliżby188 z miłości

Oszalał?

OFELIA

Nie wiem, ale się obawiam.

POLONIUSZ

Cóż ci powiedział?

OFELIA

Ujął mnie za rękę,

Nie mówiąc słowa, i silnie ją trzymał;

Cofnął się potem na długość ramienia

I, drugą rękę przytknąwszy do czoła,

W twarz moją wlepił oczy tak badawczo,

Jak gdyby ją chciał narysować. Długo

Tak stał, nareszcie, lekko potrząsając

Moim ramieniem i kiwając głową,

Wydał tak ciężkie, żałosne westchnienie,

Że się zdawało, iż mu piersi pękną

I życie z niego uleci. Odstąpił

Wtedy ode mnie i powolnym krokiem

Szedł z odwróconą głową poza siebie,

Kierując się ku drzwiom. Przeszedł w ten sposób

Przez cały pokój, bez pomocy oczu189,

I wyszedł, ciągle wpatrując się we mnie.

POLONIUSZ

Muszę natychmiast udać się do króla;

Są to objawy gwałtowne miłości,

Która się trawi w sobie i prowadzi

Do rozpaczliwych kroków, tak jak każda

Inna namiętność trapiąca190 ród ludzki;

Boleję nad tym. Możeś191 tymi czasy

Przykre mu jakie słowo powiedziała?

OFELIA

Nie, panie; tylko, tak jak rozkazałeś,

Odesłałam mu listy i wzbroniłam

Dalszych odwiedzin.

POLONIUSZ

To go w szał wprawiło.

Boleję nad tym, żem jego skłonności

Dokładniej, pilniej nie zbadał. Myślałem,

Że on cię durzy192, przywieść chce o zgubę.

Przeklinam teraz moją podejrzliwość.

Zdaje się, że nam, starym, jest właściwe

Przebierać miarę w przezorności, tak jak

Nawzajem młodym mało jej posiadać.

Biegnę do króla; zatajenie tego

Więcej niż rozgłos zrządzić może złego.

Pójdź.

Wychodzą.

SCENA DRUGA

Sala w zamku.

Król, Królowa, Rozenkranc, Gildenstern i orszak.

KRÓL

Witaj, Rozenkranc, witaj, Gildensternie!193

Pośpiechu, z jakim was tu wezwaliśmy,

Nie sama tylko chęć widzenia panów

Była przyczyną, ale i potrzeba

Waszej pomocy. Wiecie już o dziwnym

Przeistoczeniu się Hamleta, mówię

Przeistoczeniu, bo nic w nim tak wewnątrz,

Jak i na zewnątrz nie jest tym, czym było.

Co by innego jak śmierć ojca mogło

Do tego stopnia wywieść go za obręb

Jego natury, nie pojmuję wcale.

Proszę was przeto, was, coście z nim wzrośli

I z bliska z jego wiekiem i myślami

Sąsiadujecie, abyście czas jakiś

Raczyli u nas zostać, by Hamleta

Trochę rozerwać, a przy tej okazji

Zbadać powody obcego nam smutku,

Na który, gdyby stał się nam wiadomym,

Znaleźlibyśmy może jakiś środek.

KRÓLOWA

Często on o was wspominał, panowie,

I wiem, że nie ma na świecie dwóch ludzi

Bardziej mu niż wy miłych. Jeśli w dowód

Życzliwych chęci i uczuć uprzejmych

Zechcecie trochę czasu tu przepędzić

I wesprzeć nasze nadzieje, możecie

Liczyć na taką wdzięczność z naszej strony,

Jaka przystoi monarchom.

ROZENKRANC

Obojgu

Waszym królewskim mościom służy prawo,

Z mocy najwyższej ich władzy nad nami,

Wolę swą w rozkaz przyoblekać raczej

Niż w prośbę.

GILDENSTERN

Będziem jednakże posłuszni

I dobrowolnie na rozkazy waszych

Królewskich mości u stóp ich składamy

Nasze usługi.

KRÓL

Dzięki ci za to, Rozenkranc, i tobie,

Kochany Gildensternie.

KRÓLOWA

Dzięki ci za to, Gildenstern, i tobie,

Kochany Rozenkranc. Idźcie natychmiast

Do mego syna.

do dworzan

Niech tam który wskaże

Tym panom, gdzie jest Hamlet.

GILDENSTERN

Oby nieba

Nie uczyniły naszych usiłowań

Bezowocnymi!

KRÓLOWA

Daj to, dobry Boże!

Rozenkranc, Gildenstern i jeden z dworzan wychodzą.

Wchodzi Poloniusz.

POLONIUSZ

Panie! Wysłane do Norwegii posły

Szczęśliwie są już w tej chwili z powrotem.

KRÓL

Zawsześ był waćpan ojcem dobrych nowin.

POLONIUSZ

Bądź przekonany, miłościwy panie,

Że obowiązki moje względem Boga

I mego władcy, tak samo jak duszę,

Trzymam w porządku. Jako, zdaje mi się

(Jeżeli tylko ten mózg nie zszedł na bok

Z drogi trafności, którą zwykł był kroczyć),

Że ostatecznie nie jest mi już obcym,

Skąd bierze źródło szaleństwa Hamleta.

KRÓL

Mów; o tym chcemy wiedzieć przede wszystkim.

POLONIUSZ

Daj, panie, pierwej posłuchanie posłom;

Wieść moja będzie na wety194 po uczcie.

KRÓL

Zróbże195 im zaszczyt i sam ich tu wprowadź.

Wychodzi Poloniusz.

On utrzymuje, kochana Gertrudo,

Że odkrył powód tej zmiany Hamleta.

KRÓLOWA

Nie jest nim, moim zdaniem, nic innego,

Tylko śmierć ojca i nasz rychły związek.

Poloniusz wraca, a wraz z nim wchodzą Korneliusz i Woltymand.

KRÓL

Dojdziemy tego. Witajcie, panowie.

Cóż nam śle przez was nasz brat, król norweski?

WOLTYMAND

Najuprzejmiejszych pozdrowień zamianę.

Na przełożenie nasze kazał zaraz

Wstrzymać zaciągi swojego synowca,

Które mu zdały się być wymierzone

Przeciw Polakom, które jednak, bliżej

Poznawszy, znalazł zwróconymi196 przeciw

Waszej królewskiej mości. Rozjątrzony

Takim niegodnym korzystaniem z jego

Późnego wieku i niemocy, kazał

Zatrzymać gońcom Fortynbrasa, który

Z pokorą stawił się i, wysłuchawszy

Napomnień stryja, przysiągł wobec niego,

Że póki życia nigdy przeciw waszej

Królewskiej mości nie wzniesie oręża:

Czym ucieszony starzec trzy tysiące

Koron intraty197 rocznej mu przeznaczył

I owe wojska, przezeń zwerbowane,

Użyć pozwolił mu przeciw Polakom.

Nam zaś doręczył ten list, którym prosi

podaje papier

Waszą królewską mość o pozwolenie

Przejścia tym wojskom przez duńskie dzierżawy,

Przy zapewnieniu im bezpieczeństw, w liście

Tym wymienionych.

KRÓL

Poprzestajem na tym.

W wolniejszym czasie przejrzymy to pismo,

Pomyślim nad nim, odpowiemy na nie.

Tymczasem waszmość panom dziękujemy

Za ich skuteczne trudy. Idźcie spocząć.

Będziemy dzisiaj wieczerzali razem;

Miło nam widzieć was z powrotem.

Woltymand i Korneliusz wychodzą.

POLONIUSZ

To się

Dobrze powiodło. Miłościwy panie

I miłościwa pani, chcieć określić,

Czym jest majestat, czym powinność sługi,

Dlaczego dzień jest dniem, a noc jest nocą,

A czas jest czasem, byłoby to jedno,

Co chcieć zmarnować dzień, noc i czas drogi.

Z tego powodu, ile że198 treściwość

Jest duszą mowy, a rozwlekłość ciałem

I powierzchownym tylko bawidełkiem,

Chcę być treściwym. Cny199 wasz syn oszalał,

Oszalał, mówię; ściśle bowiem biorąc,

Szaleństwo czymże jest, jeśli nie stanem

Człowieka szalonego?

KRÓLOWA

Więcej treści

W mniej sztucznych frazach200.

POLONIUSZ

Przysięgam, o pani,

Że się bynajmniej o sztukę nie silę.

Syn wasz oszalał, jest to prawda; prawda,

Że to nieszczęście, i nieszczęście wzajem,

Że to jest prawda. Otóż się skleiła

Dziwna figura jakaś retoryczna.

Bodaj to! Licho zabierz sztuczne frazy!

Stanąłem tedy na tym, że dostojny

Syn wasz sfiksował; dobrze; idzie teraz

O wyśledzenie przyczyn tej fiksacji,

Która, nie będąc fikcją, już tym samym

Nie może nie mieć przyczyn; to rzecz pewna;

W jaki zaś sposób pewna i o ile,

Rozważcie państwo sami.

Mam córkę; mam ją, ponieważ jest moja.

Ta tedy dziewka, pomna obowiązku

I rozkazowi mojemu powolna201,

Oddała mi ten świstek. Posłuchajcie

I konkludujcie202 państwo.

czyta

«Do niebiańskiego bóstwa mojej duszy, tysiącem wdzięków okraszonej Ofelii». To niestosowne wyrażenie, trywialne203 wyrażenie. Okraszonej — nie jestże204 wyrażeniem trywialnym? Ale idźmy dalej. (czyta) «Twojemu cudnie białemu łonu powierzam tych kilka wyrazów».

KRÓLOWA

Czy to Hamlet do niej pisał?

POLONIUSZ

Cierpliwości, miłościwa pani; niczego nie zataję.

czyta

«Wątp, czy gwiazdy lśnią na niebie;

Wątp o tym, czy słońce wschodzi;

Wątp, czy prawdy blask nie zwodzi;

Lecz nie wątp, że kocham ciebie.

O najmilsza Ofelio, nie biegłym205 w rymowaniu; nie umiem skandować westchnień moich, ale że cię bardzo, a bardzo kocham, temu wierz. Bądź zdrową. Twój na zawsze, dopóki ta machina pozostanie jego własnością,

Hamlet».

To mi posłuszna pokazała córka

I uszom moim odkryła zarazem,

Tak co do czasu, miejsca, jak sposobu,

Wszystkie zaloty jego.

KRÓL

Ale jakże

Ona przyjęła te jego zaloty?

POLONIUSZ

Cóż o mnie myślisz, mości królu?

KRÓL

Myślę,

Żeś waćpan prawy, honorowy człowiek.

POLONIUSZ

Takim starałem się zawsze okazać.

Cóż byś mógł sobie o mnie myśleć, panie,

Gdybym tę miłość tak namiętną widział

Był w jej zarodzie (a mówiąc nawiasem,

Dostrzegłem ją był pierwej, nim mi o niej

Doniosła moja córka); cóż by sobie

Królowa pani mogła o mnie myśleć,

Gdybym był wtedy spokojnie odegrał

Rolę koperty lub pugilaresu

Lub serce moje zrobił głuchoniemym

I gnuśnym okiem patrzał na tę miłość?

Cóż byście państwo mogli byli sobie

O mnie pomyśleć? Jam206 sprawy nie zaspał

I wnet dziewczynie mojej powiedziałem:

«Hamlet jest księciem nad waściną sferę;

Nie będzie z tego nic». Dałem jej przy tym

Surowe upomnienia, aby odtąd

Nie przyjmowała ani jego wizyt,

Ani biletów, ani podarunków.

Takem uczynił207; ona usłuchała,

A on, on, krótko mówiąc, zawiedziony

W swoich nadziejach, popadł najprzód w smutek,

Potem w bezsenność, potem w wstręt do jadła,

Następnie w niemoc, następnie w gorączkę,

I tak stopniami208 aż w szaleństwo, które

Trawi go teraz z wielkim naszym żalem.

KRÓL

Cóż mówisz na to?

KRÓLOWA

Hm! to by być mogło.

POLONIUSZ

Czyż się zdarzyło kiedy, rad bym wiedzieć,

Aby tam, gdzie ja powiedziałem: tak jest,

W istocie było inaczej?

KRÓL

Nie pomnę.

POLONIUSZ

wskazuje na kark i głowę

Zdejmcie209 to z tego, jeżeli tak nie jest.

Skoro sposobność posłuży, wykryję,

Gdzie siedzi prawda, chociażby się skryła

W wnętrznościach ziemi.

KRÓL

Jakże byśmy mogli

Sprawdzić to?

POLONIUSZ

Wiecie państwo, że on czasem

Przez kilka godzin zwykł się w tej galerii

Przechadzać.

KRÓLOWA

W rzeczy samej zwykł to czynić.

POLONIUSZ

Taką więc porę upatrzywszy kiedy,

Wprowadzę tutaj moją córkę: wasze

Królewskie moście będą mogły wtedy

Ukryć się ze mną ówdzie za obiciem

I być świadkami ich spotkania. Jeśli

On jej nie kocha i nie skutkiem tego

Utracił zmysły, to niech z szambelana

Zostanę prostym chłopem albo klechą.

Wchodzi Hamlet czytając.

KRÓLOWA

Patrzcie, jak smutno biedny chłopiec z książką

Zbliża się tutaj.

POLONIUSZ

Oddalcie się, państwo,

Błagam was; ja z nim pomówię, pozwólcie.

Król i Królowa wychodzą ze swym orszakiem.

Jakże się miewa mój łaskawy książę Hamlet?

HAMLET

Dobrze, dzięki Bogu.

POLONIUSZ

Wieszli210, kto jestem, panie?

HAMLET

Wiem doskonale: jesteś rybak211.

POLONIUSZ

Zaprawdę, nie jestem nim.

HAMLET

Tym ci gorzej, rad bym, żebyś był tak uczciwym człowiekiem.

POLONIUSZ

Uczciwym, mości książę?

HAMLET

Tak jest, mości panie. Być uczciwym w dziejach tego świata na jedno wychodzi, co być wybranym między tysiącami.

POLONIUSZ

Masz wielką słuszność, mości książę.

HAMLET

Jeżeli bowiem słońce płodzi w zdechłym psie robaki, promienie bóstwa ścierwo całują. Czy masz waćpan córkę?

POLONIUSZ

Mam, panie.

HAMLET

Nie pozwalaj jej chodzić po słońcu. Wprawdzie poczęcie jest błogosławieństwem, ale gdyby twoja córka poczęła, na pewno byś jej nie błogosławił. Miej to na względzie, mój przyjacielu.

POLONIUSZ

Co przez to rozumiesz, mości książę?

do siebie

Zawsze mu się marzy moja córka. A jednak nie poznał mnie zrazu, wziął mnie za rybaka. Daleko z nim już zaszło, daleko zaszło. I mnie, prawdę mówiąc, za młodu miłość przyprowadziła do ostateczności podobnych prawie. Muszę go jeszcze raz zagabnąć212.

głośno

Cóż to czytasz, mości książę?

HAMLET

Słowa, słowa, słowa213.

POLONIUSZ

A o treść czy mogę spytać?

HAMLET

Czyją?

POLONIUSZ

Tej książki, którą książę czytasz.

HAMLET

Potwarze214, mój panie, same potwarze. Ten łotr satyryk utrzymuje, że starzy ludzie mają siwe brody i zmarszczki na twarzy; że im ambra215 i kalafonia216 ciecze z oczu; że mają zupełny brak dowcipu obok wielkiego wycieńczenia łydek. Lubo217 ja temu wszystkiemu najsilniej i najpotężniej daję wiarę, przecież nie sądzę, aby o tym pisać przystało; bo waszmość sam stałbyś się pewnie jak ja starym, gdybyś mógł jak rak w tył kroczyć.

POLONIUSZ

Chociaż to wariacja, nie jest jednakże bez metody218. Może byś chciał zejść, mości książę?

HAMLET

Z tego świata?

POLONIUSZ

W rzeczy samej, byłoby to zejściem.

do siebie

Jak trafne ma czasem odpowiedzi! Dar ten często bywa udziałem szalonych, gdy tymczasem przytomni i rozumni nie zawsze są zarówno szczęśliwi. Muszę go już opuścić i niezwłocznie pomyśleć o sposobach, jakby się on i moja córka zejść mogli.

głośno

Miłościwy książę, zmuszony jestem pozbawić waszą mość dłuższej mojej obecności.

HAMLET

Nie możesz mnie, mój panie, pozbawić niczego, czego bym chętniej się nie wyrzekł: wyjąwszy219 życia, wyjąwszy życia, wyjąwszy życia.

POLONIUSZ

Żegnam cię, mój łaskawy książę.

HAMLET

Nudni starzy głupcy.

Rozenkranc i Gildenstern wchodzą.

POLONIUSZ

Szukacie, panowie, księcia Hamleta? Oto jest.

wychodzi

ROZENKRANC

do Poloniusza

Bogu cię polecamy.

GILDENSTERN

Miłościwy książę!

ROZENKRANC

Drogi nasz książę!

HAMLET

Kochani, dobrzy przyjaciele! Jak się masz, Gildensternie? A, Rozenkranc! Jak się macie, moi chłopcy?

ROZENKRANC

Zwyczajnie, jak nic nieznaczący ludzie.

GILDENSTERN

Szczęśliwi przez to, że niezbyt szczęśliwi.

Czepca Fortuny nie jesteśmy guzem220.

HAMLET

Ale i nie podeszwą jej trzewików?

ROZENKRANC

Nie, mości książę.

HAMLET

A więc mieszkacie u jej pasa albo raczej w centrum jej łask?

GILDENSTERN

Niby tak, w jej prywatnych apartamentach.

HAMLET

Czyli w apartamentach wstydliwych. Słusznie, Fortuna to nie lada dziewka. I cóż tam nowego?

ROZENKRANC

Nic, panie, wyjąwszy, że świat spoczciwiał.

HAMLET

Więc bliski jest dzień sądu. Ale wiadomość wasza nieprawdziwa. A teraz pytanie bardziej szczegółowe. Powiedzcie mi, w czymeście221 tak przeskrobali Fortunie, że was tu do więzienia wtrąciła?

GILDENSTERN

Do więzienia?

HAMLET

Dania jest więzieniem.

ROZENKRANC

Więc nim i świat jest także.

HAMLET

O, i wielkim! pełnym turm222, lochów i ciemnic. Dania jest jednym z najgorszych.

ROZENKRANC

Nie myślimy tak, mości książę.

HAMLET

Więc dla was nie jest taką. W rzeczy samej, nic nie jest złe ani dobre samo przez się, tylko myśl nasza czyni to i owo takim. Dla mnie Dania jest więzieniem.

ROZENKRANC

Skutek to chyba, panie, twojej ambicji. Dania jest dla niej za ciasna.

HAMLET

O Boże! ja bym mógł być zamknięty w łupinie orzecha i jeszcze bym się sądził223 panem niezmierzonej przestrzeni, gdybym tylko złych snów nie miewał.

GILDENSTERN

A te sny są właśnie wytworem ambicji; istota bowiem ambicji nie jest czym innym, tylko snów cieniem.

HAMLET

Same już sny nie są czym innym, tylko cieniem.

ROZENKRANC

Zapewne, ambicja zaś w moich oczach jest tak powietrznej i znikomej natury, że można ją nazwać cieniem cienia.

HAMLET

Takim sposobem żebracy są ciałami, a nasi monarchowie i nadęci bohaterowie cieniami żebraków. Nie poszlibyśmyż224 do dworu? bo doprawdy nie umiem rozumować.

ROZENKRANC I GILDENSTERN

Służymy waszej książęcej mości.

HAMLET

Dajmy pokój temu; nie chcę was liczyć do rzędu sług moich, bo, zaprawdę, przysługują mi się okropnie. Ale powiedzcie mi, tak po przyjacielsku, co porabiacie w Elsynorze?

ROZENKRANC

Chcieliśmy cię odwiedzić, mości książę; innego celu nie mamy.

HAMLET

Taki ze mnie nędzarz, żem nawet w podzięki ubogi; dziękuję wam jednak, chociaż to podziękowanie, wierzcie mi, kochani przyjaciele, niewarte i pół szeląga. Czy nie posyłano po was? Przybyliścież225 mnie odwiedzić z własnego popędu, z dobrej woli? Powiedzcie mi, powiedzcie; bądźcie szczerzy. I cóż?

GILDENSTERN

Cóż mamy powiedzieć, mości książę?

HAMLET

Co bądź, byle się stosowało do rzeczy. Posyłano po was: widzę w waszych oczach pewien rodzaj wyznania, które skromność wasza na próżno usiłuje pokryć. Wiem, że miłościwy król i miłościwa królowa posyłali po was.

ROZENKRANC

W jakimże by celu, mości książę?

HAMLET

Tegoć226 się od was chcę dowiedzieć. Ale zaklinam was na prawa naszego koleżeństwa, na współdźwięk młodych lat naszych, na obowiązki naszej statecznej przyjaźni, na wszystko, co jest najświętsze i na co lepszy mówca lepiej by was niż ja mógł zakląć, powiedzcie mi rzetelnie, otwarcie: posyłanoż227 po was czy nie posyłano?

ROZENKRANC

do Gildensterna

Cóż ty na to?

HAMLET

na stronie

Aha, przyszliście mnie więc wymacać.

głośno

Jeżeli mi dobrze życzycie, powiedzcie prawdę.

GILDENSTERN

W istocie, posyłano po nas.

HAMLET

Powiem wam, w jakim celu; tym sposobem domyślność moja uprzedzi waszą gadatliwość i dyskretność wasza nie będzie dyskredytowana. Od niejakiego czasu, nie wiem skąd, ze szczętem humor straciłem; zarzuciłem dawne przywyknienia i w tak ponure popadłem usposobienie, że ten piękny obszar ziemski pustynią mi się wydaje; to wspaniałe sklepienie tam w górze, ten cudnie wiszący firmament, ta majestatyczna przestrzeń złotymi obsypana iskrami niczym innym nie jest w moich oczach, jak tylko marnym, zaraźliwym zbiorem wyziewów. Jak doskonałym tworem jest człowiek! Jak wielkim przez rozum! Jak niewyczerpanym w swych zdolnościach! Jak szlachetnym postawą i w poruszeniach! Czynami podobnym do anioła, pojętnością zbliżonym do bóstwa! Ozdobą on i zaszczytem świata. Arcytypem wszech jestestw! A przecież czymże jest dla mnie ta kwintesencja prochu? Synowie ziemi nie pociągają mnie ani jej córki, jakkolwiek, sądząc po waszym uśmiechu, zdajecie się to przypuszczać.

ROZENKRANC

Myśl taka, panie, nie przeszła mi przez głowę.

HAMLET

Dlaczegóż się waćpan roześmiałeś, kiedym powiedział, że mnie synowie ziemi nie pociągają?

ROZENKRANC

Bom sobie pomyślał, jakie w takim razie przyjęcie znajdą aktorowie, którycheśmy w drodze spotkali, a którzy tu dążą celem ofiarowania waszej książęcej mości usług swoich.

HAMLET

Ten, co gra króla, godnie będzie przyjęty: jego królewska mość otrzyma ode mnie pamiątkę; awanturniczy rycerz będzie mógł do woli użyć tarczy i miecza; kochanek nie będzie darmo wzdychał; melancholik spokojnie odegra swoją rolę; błazen pobudzi do śmiechu tych, co mają łechczywe płuca; a piękna dama swobodnie wywnętrzy swe uczucia, jeśli nie będzie miała wstrętu do wiersza bez rymu. Cóż to za aktorowie?

ROZENKRANC

Ciż sami, którzy cię zwykli byli zadowalać, mości książę; aktorowie tragiczni ze stolicy.

HAMLET

Skądże im przyszło teraz po świecie wędrować? Na miejscu siedząc lepiej by wyszli tak pod względem sławy, jak korzyści.

ROZENKRANC

Przyczyną ich wędrowania były, jak się zdaje, świeżo zaszłe innowacje228.

HAMLET

Sąż229 oni jeszcze tak samo lubiani jak wtedy, kiedym był w stolicy? Zawszeż230 liczne mają publicum231?

ROZENKRANC

Zaiste, teraz nie bardzo.

HAMLET

Skądże to pochodzi? Czy się opuścili w sztuce?

ROZENKRANC

Bynajmniej: usiłowania ich postępują zawsze równym krokiem; ale wylęgło się tam stado dzieci, małych indycząt, które piszczą jak opętane i gwałtowne za to odbierają oklaski. Te są teraz w modzie i tak dalece oczerniają teatr niższej klasy (tak nazywają tamten), że niejeden z rapierem przy boku, bojąc się piór gęsich, nie śmie się już tam pokazać.

HAMLET

Sąli232 to dzieci naprawdę? Któż ich utrzymuje? Jak są płatni? Myśląż233 oni tylko dopóty sztukę uprawiać, dopóki nie stracą dyszkantu234? Nie powiedząż235 wtedy, gdy sami spadną między niższą klasę (co jest bardzo prawdopodobne, jeśli ich sytuacja się nie poprawi), że piszący dla nich krzywdę im wyrządzili, każąc im wykrzykiwać na ich własną przyszłość?

ROZENKRANC

Bądź co bądź, z obu stron niemało było hałasu i publiczność nie miała sobie za grzech podżegać ich nawzajem do kłótni. Przez czas jakiś nie można było grosza na żadnej sztuce zarobić, jeżeli autorzy i aktorzy za łby się w niej nie powiedli236.

HAMLET

Czy być może?

GILDENSTERN

Niemało też łbów porozbijano.

HAMLET

I smarkacze wzięli górę?

ROZENKRANC

Nie inaczej. Herkules zmuszony był kapitulować przed Pigmejczykami.

HAMLET

Nie ma w tym nic dziwnego, boć237 mój stryj jest królem duńskim; i ciż238 sami, którzy mu za życia mego ojca wykrzywiali gęby, dają teraz dwadzieścia, czterdzieści, pięćdziesiąt i sto dukatów za jego portret w miniaturze. Do licha! musi w tym być coś nadnaturalnego. Gdyby to filozofia mogła wytłumaczyć?

Odgłos trąb za sceną.

GILDENSTERN

Zapewne to aktorowie.

HAMLET

Koledzy, miłymiście239 gośćmi w Elsynorze. Podajcie mi dłonie. Do orszaku gościnności należy etykieta i ceremonie; winienem was przeto podjąć tym trybem: inaczej, moje obejście się z aktorami, które, uprzedzam was, będzie się musiało okazać uprzejme, wydałoby się gościnniejsze niż z wami. Zostaliście przyjęci z otwartymi rękoma, ale mój stryj-ojciec i moja matka-stryjenka zostali oszukani.

GILDENSTERN

Jakim sposobem, drogi książę?

HAMLET

Szalony jestem tylko przy wietrze północno-zachodnim; kiedy z południa wieje, umiem odróżnić jastrzębie od czapli.

Wchodzi Poloniusz.

POLONIUSZ

Dobre nowiny, panowie, wesołe nowiny!

HAMLET

Słuchaj go, Gildensternie, i ty także. Słuchajcie z całą uwagą. Ten wielki dzieciuch nie wyszedł jeszcze z pieluch.

ROZENKRANC

Chyba wszedł w nie powtórnie, bo mówią, że starzy ludzie na nowo stają się dziećmi.

HAMLET

Prorokuję wam, że przychodzi nam zwiastować aktorów; uważcie tylko. — Masz waćpan słuszność: było to w poniedziałek z rana, w rzeczy samej.

POLONIUSZ

Mości książę, mam ci oznajmić coś nowego.

HAMLET

Mości panie, mam ci oznajmić coś nowego. Gdy Roscjusz240 w Rzymie był aktorem...

POLONIUSZ

Aktorowie przybyli, mości książę.

HAMLET

Ejże? Ejże?

POLONIUSZ

Na honor, mości książę.

HAMLET

śpiewając

Każdy więc aktor przyjechał na ośle.

POLONIUSZ

Są to aktorowie najlepsi w świecie, zdatni do wszelkiego rodzaju przedstawień: tragicznych, komicznych, historyczno-sielankowych, tragiczno-historycznych, tragiczno-komiczno-historyczno-sielankowych: czy to w scenach ciągłych, czy to w luźnym poemacie. Seneka241 nie jest dla nich za ciężki ani Plaut242 za lekki. Tak w recytowaniu, jak w improwizowaniu nie mają sobie równych.

HAMLET

O Jefte243, sędzio Izraela, jakiż to skarb posiadłeś!

POLONIUSZ

Jakiż on skarb posiadał, mości książę?

HAMLET

Ba!

Córkę gładką, nic więcej,

Którą wielce miłował244.

POLONIUSZ

na stronie

Zawsze mu się marzy moja córka.

HAMLET

Nieprawdaż, stary Jefte?

POLONIUSZ

Jeżeli mnie nazywasz Jeftem, mości książę, to nie przeczę, iż posiadam córkę, którą wielce miłuję.

HAMLET

Ależ nie to idzie za tym.

POLONIUSZ

Cóż za tym idzie, mości książę?

HAMLET

Ba!

To, co rzekomo

Bogu wiadomo.

A potem, jak wiesz waćpan,

Stać się musiało,

Co snadź245 się stało.

Pierwszy dwuwiersz tej pobożnej pieśni więcej objaśni waćpana, niż ja mogę; bo oto nadchodzi moja rozrywka.

Wchodzi czterech lub pięciu aktorów.

Witam was, mości panowie, witam. Cieszę się, że cię oglądam w dobrym zdrowiu. Witajcie, przyjaciele. O stary, jaką żeś sobie brodę wyhodował, odkąd cię ostatni raz widziałem! Przyszedłeś mię tu nią straszyć? A, to ty, piękna damo! Szlachetna dziewico, dalipan, od czasu jak cię ostatni raz widziałem, zbliżyłaś się ku niebu na całą wysokość korka246. Nie daj Boże, aby głos twój, jak dukat oberżnięty, wyszedł z obiegu! Witajcie nam, wszyscy bez wyjątku! Będziemy jak francuscy łowcy rzucać się na wszystko, co ujrzymy. Nie moglibyśmyż247 usłyszeć czego zaraz? Dajcie nam próbkę swego talentu: przedeklamujcie co patetycznego.

PIERWSZY AKTOR

Co na przykład, panie?

HAMLET

Słyszałem cię raz deklamującego jeden ustęp, ustęp sztuki, która nigdy grana nie była, albo co najwięcej raz tylko, bo, ile pamiętam, nie podobała się publiczności; był to kawior dla jej podniebień: moim jednak zdaniem i tych, których sąd o takich rzeczach równego z moim był wzrostu, była to sztuka wyborna, dobrze podzielona na sceny, ułożona z równą zręcznością, jak naturalnością. Przypominam sobie kogoś, co mówił, że braknie tym wierszom sosu dla dodania smaku osnowie, i osnowy, która by pozwalała posądzić autora o uczucie; przyznawał jej wszakże dobrą manierę, jędrność w obrobieniu i piękność, lubo248 bez wdzięku. W sztuce tej szczególnie lubiłem jeden ustęp, to jest opowiadanie Eneasza249: mianowicie owo miejsce, w którym ten bohater opisuje Dydonie śmierć Priama. Jeżeli je pamiętasz, to zacznij od tego wiersza:

Zaraz, zaraz...

«Okrutny Pirrus, jak ów zwierz hirkański250...»

Nie, nie tak się zaczyna, ale zawsze od Pirrusa.

«Okrutny Pirrus, którego zbroica,

Czarna jak jego myśl, podobna była

Do owej nocy, gdy w złowrogim koniu

Chytrze ukryty leżał, powlókł teraz

Straszną swą postać dzikszą jeszcze barwą:

Od stóp do głowy czerwienią się odział,

Zbroczon krwią ojców, matek, córek, synów,

Spiekły od żaru płonącego miasta,

Które przeklętym blaskiem przeświecało

Mordercy swego pana; rozpalony

Gniewem i ogniem i skrzepły zarazem

Od stęgłej251 na nim posoki252, oczyma

Jak karbunkuły253 płomieniejącymi

Szuka piekielny Pirrus sędziwego

Starca Priama».

— Mów dalej.

POLONIUSZ

Jako żywo, ślicznie deklamujesz, mości książę, z doskonałym akcentem i spadkiem254 głosu.

PIERWSZY AKTOR

«Znajduje go wreszcie

Słabo na Greków nacierającego.

Rdzawy miecz jego, zbuntowany przeciw

Jego ramieniu, nieposłuszny woli,

Płazem uderza, kędy255 spadnie. Z całą

Przewagą siły rzuca się na niego

Pirrus; z wściekłością próżny cios wymierza:

Lecz sam już zamach, sam świst jego stali

Obala starca: wtedy oto Ilium256,

Jak gdyby chciało nowy cios odwrócić,

Koronowaną płomieniami głowę

Chyli ku ziemi i trzaskiem okropnym

W niewolę ima257 Pirrusowe ucho;

Bo patrzcie! oto zabójczy miecz jego

Nad mleczną głową czcigodnego starca

Już, już wzniesiony, zda się, jakby nagle

Ugrzązł w powietrzu. Jak kamienny posąg

Bóstwa zagłady, ważąc się pomiędzy

Czynem i wolą, stał czas jakiś Pirrus

I nie przedsiębrał niczego.

Lecz jako nieraz widzimy przed burzą

Ciszę na niebie, spokojność w obłokach,

Wichry uśpione, a na dole ziemię

Jak grób milczącą, wtem przerażający

Piorun rozdziera chmurę: tak po chwili

Zbudzona zemsta podżega na nowo

Zastałe ramię Pirrusa i nigdy

Niemiłosierniej ciężki młot cyklopów

Nie spadł na Marsa wiecznotrwałą zbroję258,

Jak teraz krwawy miecz Pirrusa spada

Na sędziwego Priama.

Hańba ci, zmienna Fortuno! Bogowie,

Wy wszyscy, którzy zasiadacie ówdzie259,

W radzie Olimpu, odejmcie260 jej władzę!

Połamcie szprychy i dzwona jej koła

I stoczcie krągłą piastę z szczytu niebios

W bezdenną otchłań piekieł!»

POLONIUSZ

To za długie.

HAMLET

Więc razem z twoją brodą pójdzie do balwierza261. Mów dalej, bracie. Jemu by trzeba jasełek lub fars plugawych, inaczej zaśnie. Dalej, przejdź teraz do Hekuby262.

PIERWSZY AKTOR

«Ale kto widział nieszczęsną królowę,

Jak rozczochrana...»

HAMLET

Jak to, rozczochrana?

POLONIUSZ

To dobre wyrażenie; rozczochrana królowa jest dobrym wyrażeniem.

PIERWSZY AKTOR

«Jak rozczochrana, grożąca płomieniom

Łez potokami, biegła tu i ówdzie,

Boso, z łachmanem na tej samej głowie,

Którą niedawno jeszcze diadem stroił;

Odziana, miasto263 sukni, prześcieradłem,

W chwili popłochu schwyconym naprędce;

O, kto by to był widział, ten zmaczanym

W żółci językiem byłby był wyzionął

Przeciw Fortunie ostatnie bluźnierstwa;

A gdyby były ją widziały nieba

W tej chwili, kiedy ujrzała Pirrusa

Z dziką radością siekącego mieczem

Ciało jej męża, wybuch jej boleści

Byłby był z oczu ich promieniejących

(Jeżeli tylko rzeczy tego świata

Mogą je wzruszyć) zdrój rosy wycisnął

I współjęk z piersi bogów».

POLONIUSZ

Patrzcie, jak mu się twarz zmieniła i łzy mu w oczach stanęły. Skończ już, waćpan.

HAMLET

Dosyć tego, dopowiesz mi resztę niebawem. Mości panie, zechciej dojrzeć, aby ci ichmoście dobrze byli ugoszczeni. Słyszysz, waćpan? Niech znajdą dobre przyjęcie; bo oni są streszczoną, żywą kroniką czasu. Byłoby lepiej dla waćpana zyskać po śmierci niepochlebny napis na nagrobku niż za życia niekorzystne ich świadectwo na scenie.

POLONIUSZ

Mości książę, obejdę się z nimi stosownie do ich zasługi.

HAMLET

Do paralusza! znacznie lepiej. Gdybyśmy się obchodzili z każdym wedle jego zasług, któż by uniknął chłosty! Obchodź się z nimi waćpan odpowiednio do własnej twej zacności i godności. Im mniej kto zasługuje na względy, tym więcej ma zasługi nasza względem niego uprzejmość. Odprowadź ich.

POLONIUSZ

Pójdźcie, panowie.

wychodzi z kilkoma aktorami

HAMLET

Idźcie z nim, moi przyjaciele; dacie nam jutro jakie przedstawienie. Słuchaj no, stary, możecie grać Zabójstwo Gonzagi?

PIERWSZY AKTOR

Możemy, panie.

HAMLET

To grajcie je jutro. Nie mógłżebyś w potrzebie nauczyć się dwunastu do piętnastu wierszy, które bym napisał i wtrącił do twojej roli?

PIERWSZY AKTOR

Czemu nie, łaskawy panie.

HAMLET

To dobrze. Udaj się za tamtym jegomościem, tylko nie drwij z niego, proszę cię.

Wychodzi Aktor.

Kochani przyjaciele,

do Rozenkranca i Gildensterna

pozwólcie was pożegnać. Do zobaczenia wieczorem.

ROZENKRANC I GILDENSTERN

Żegnamy cię, drogi książę.

wychodzą

HAMLET

Bóg z wami! Otóż nareszcie sam jestem.

O, jakiż ze mnie głąb, jaki ciemięga!

Czyliż to nie jest zgrozą, że ten aktor,

Niby w wzruszeniu, w parodii uczucia,

Do tego stopnia mógł nagiąć swą duszę

Do swoich pojęć, że za jej zrządzeniem

Twarz mu pobladła, z oczu łzy pociekły,

Oblicze jego, głos, ruch, cała postać

Zastosowała się do jego myśli?

I gwoli264 komuż to? gwoli Hekubie!

Cóż z nim Hekuba, on z nią ma wspólnego,

Żeby aż płakał nad jej losem? Cóż by

Ten człowiek czynił, gdyby miał podobny

Mojemu powód i bodziec do wrzenia?

Zalałby łzami całą scenę, rozdarł

Uszy słuchaczy rażącymi słowy,

W występnych rozpacz wzbudził, dreszcz w niewinnych.

Zmieszał prostaczków i sparaliżował

Ich wzrok pospołu ze słuchem.

A ja, ospały niedołęga, drzemię

Jak Maciek, świętej niepamiętny sprawy,

I ani usty265 ująć się nie umiem

Za tego króla, na którego włości

I drogim życiu dokonany został

Najohydniejszy rozbój. Jestżem266 tchórzem?

Któż mi zarzuci podłość? Któż mnie może

Wziąć za kark, za nos powieść, w twarz mi plunąć,

Wyrzucić w oczy kłamstwo? Któż to może?

A jednak

Zasługiwałbym na to, bo w istocie

Muszę mieć chyba wnętrzności gołębia

I brak zupełny żółci, nadającej

Gorycz poczucia krzywdy, kiedym jeszcze

Nie napasał dotąd stada sępów ścierwem

Tego nędznika. O bezwstydny łotrze!

Zakamieniały, krwawy, sprośny łotrze!

Bodaj żem! Mnież267 to przystoi, synowi,

Jedynakowi zamordowanego

Drogiego ojca, od nieba i piekła

Powołanemu do zemsty, jak baba

Marnymi słowy dawać folgę268 sercu

I na przekleństwach czas trawić jak prosta,

Karczemna dziewka?!

Fuj! fuj! Gdzież moja głowa? Powiadają,

Że zatwardziali złoczyńcy, obecni

Na przedstawieniu okropnych widowisk,

Tak silnym zdjęci bywali wrażeniem,

Że sami swoje wyznawali zbrodnie:

Mord bowiem, choćby ust nie miał, cudowny

Ma organ mowy. Każę tym aktorom

Coś podobnego do sceny zabójstwa

Ojca mojego odegrać przed stryjem;

Patrzeć mu będę w oczy, śledzić będę

Najmniejszy jego ruch: jeżeli zadrgnie,

Wiem, co mam czynić. Ten duch, com go widział,

Mógł być szatanem (bo szatan przybiera,

Jaką chce postać) i nadużywając

Mojej słabości i smętności (taki

Bowiem stan duszy bardzo mu dogodny),

Ciągnie mnie może w przepaść? Chcę pewniejszej

Niż ta rękojmi269. Zamierzona sztuka

Będzie probierzem, którym, jak na wędę,

Sumienie króla na wierzch wydobędę.

wychodzi

AKT TRZECI

SCENA PIERWSZA

Pokój w zamku.

Król, Królowa, Poloniusz, Ofelia, Rozenkranc i Gildenstern

KRÓL

I nie mogliście wyrozumieć żadnym

Zwrotem rozmowy, skąd to rozprzężenie,

Które mu pokój zakłóca tak dzikim

I niebezpiecznym rodzajem maniactwa?

ROZENKRANC

Przyznaje, że się czuje rozstrojony;

Lecz przez co, w żaden sposób wyznać nie chce.

GILDENSTERN

Nie znaleźliśmy go bynajmniej skłonnym

Do wywnętrzania się; zręcznym dziwactwem

Trzymał nas, owszem, z daleka od siebie,

Kiedyśmy chcieli z niego coś wyciągnąć.

KRÓLOWA

Jakże was przyjął?

ROZENKRANC

Bardzo grzecznie.

GILDENSTERN

Ale

Nie bez przymusu.

ROZENKRANC

Skąpy był w pytaniach,

A w odpowiedziach odbiegał od rzeczy.

KRÓLOWA

Nasunęliścież270 mu jaką rozrywkę?

ROZENKRANC

Traf zrządził, żeśmy spotkali na drodze

Trupę aktorów: wspomnieliśmy o tym

Księciu i to go trochę ucieszyło.

Ci aktorowie już się tu znajdują

I, jak słyszałem, otrzymali rozkaz

Grania mu dzisiaj.

POLONIUSZ

Tak jest w rzeczy samej

I mnie on zlecił prosić najpokorniej

Wasze królewskie moście, by raczyły

Być obecnymi na tym widowisku.

KRÓL

Z największą chęcią. Serdeczniem rad, że się

Do tego skłania. Wciąż go utrzymujcie,

Moi panowie, w tym usposobieniu

I podniecajcie w nim gust do takiego

Rodzaju zabaw.

ROZENKRANC I GILDENSTERN

Uczynim to, panie.

wychodzą

KRÓL

Oddal się także, kochana Gertrudo.

Ułożyliśmy rzecz tak, aby Hamlet,

Niby przypadkiem, zszedł się tu z Ofelią.

Ja i jej ojciec (będzie to szpiegostwo

Godziwe) tak się tu ulokujemy,

Abyśmy widząc, niewidzialni sami,

O tym spotkaniu z bliska mogli sądzić

I z zachowania się jego wnioskować,

Czy to miłości wpływ, czy nie miłości

Tak go udręcza.

KRÓLOWA

Jestem ci posłuszna,

Mój mężu. Dałby Bóg, luba Ofelio,

Aby potęga twoich wdzięków była

Błogim powodem tej zmiany Hamleta:

Wtedy szlachetność twoja, mam nadzieję,

Na dawną by go sprowadziła drogę,

Ku zaszczytowi was obojga.

OFELIA

Pragnę,

Aby tak było, miłościwa pani.

Królowa wychodzi.

POLONIUSZ

Ofelio, chodź tu sobie. Najjaśniejszy,

My się umieścim tam.

do Ofelii

Czytaj tę książkę,

Aby ten pozór zajęcia ubarwił

Twoją samotność. Tak to my, grzesznicy,

Rzekomo świętą miną, uczynkami

Budującymi pocukrzamy nieraz

Samego diabła.

KRÓL

na stronie

Prawda! Jakże srodze

Bicz tych wyrazów chłoszcze mi sumienie!

Twarz nierządnicy, różem upiększona,

Nie tak jest szpetna obok tej powłoki

Jak czyn mój obok pokostu słów moich.

O, ciężkież moje brzemię!

POLONIUSZ

Już nadchodzi.

Śpieszmy na miejsce, miłościwy panie.

Król i Poloniusz wychodzą. Hamlet wchodzi.

HAMLET

Być albo nie być to wielkie pytanie271.

Jestli272 w istocie szlachetniejszą rzeczą

Znosić pociski zawistnego losu

Czy też stawiwszy czoło morzu nędzy,

Przez opór wybrnąć z niego? — Umrzeć — zasnąć —

I na tym koniec273. — Gdybyśmy wiedzieli,

Że raz zasnąwszy, zakończym na zawsze

Boleści serca i owe tysiączne

Właściwe naszej naturze wstrząśnienia,

Kres taki byłby celem na tej ziemi

Najpożądańszym. Umrzeć — zasnąć. — Zasnąć!

Może śnić? — w tym sęk cały, jakie bowiem

W tym śnie śmiertelnym marzenia przyjść mogą,

Kiedy zrzucimy z siebie więzy ciała,

To zastanawia nas: i toć to czyni

Tak długowieczną niedolę; bo któż by

Ścierpiał pogardę i zniewagi świata,

Krzywdy ciemiężcy, obelgi dumnego,

Lekceważonej miłości męczarnie,

Odwłokę prawa, butę władz i owe

Upokorzenia, które nieustannie

Cichej zasługi stają się udziałem,

Gdyby od tego kawałkiem żelaza

Mógł się uwolnić? Któż by dźwigał ciężar

Nudnego życia i pocił się pod nim,

Gdyby obawa czegoś poza grobem,

Obawa tego obcego nam kraju,

Skąd nikt nie wraca, nie wątliła woli

I nie kazała nam pędzić dni raczej

W złu już wiadomym niż uchodząc przed nim,

Popadać w inne, którego nie znamy.

Tak to rozwaga czyni nas tchórzami;

Przedsiębiorczości hoża cera blednie

Pod wpływem wahań i zamiary pełne

Jędrności, zbite z wytkniętej kolei,

Tracą nazwisko czynu. — Ha! co widzę?

Piękna Ofelia! — Nimfo, w modłach swoich

Pomnij o moich grzechach.

OFELIA

Jakże zdrowie

Waszej książęcej mości od dni tylu?

HAMLET

Dobre; pokornie dziękuję waćpannie.

OFELIA

Mam jeszcze od was, panie, kilka drobnych

Pamiątek, dawno zwrócić je pragnęłam:

Odbierzcie je dziś, proszę.

HAMLET

Jako żywo!

Jam nigdy w życiu nic nie dał waćpannie.

OFELIA

Wiesz dobrze, mości książę, żeś to czynił,

I upominki swoje ubarwiałeś

Takimi słowy, które wszelkiej rzeczy

Wartość podnoszą. Woń ich uleciała:

Weź je na powrót, panie, w oczach bowiem

Każdej szlachetnie myślącej osoby

Najdroższe dary lichymi się stają,

Gdy dawca martwi. Oto są.

HAMLET

Ha-ha-ha! Jestżeś274 uczciwa?

OFELIA

Mości książę!

HAMLET

Jestżeś piękna?

OFELIA

Co znaczą te pytania?

HAMLET

To, że jeżeli jesteś uczciwa i piękna, uczciwość twoja nie powinna mieć nic do czynienia z pięknością.

OFELIA

Jak to, panie? Możeż275 piękność z czym lepszym chodzić w parze niż z uczciwością?

HAMLET

Zapewne, tylko że potęga piękności prędzej obróci uczciwość w rajfurkę276, niż wpływ uczciwości potrafi piękność na swoje kopyto przerobić. Było to niegdyś paradoksem, ale w nowszych czasach okazuje się pewnikiem. Kochałem dawniej waćpannę.

OFELIA

W rzeczy samej, dawałeś mi to książę do zrozumienia.

HAMLET

Nie trzeba ci było tak rozumieć; bo cnota nie daje się w stary nasz pień wszczepić tak, żebyśmy trącić nim przestali277. Nie kochałem cię wcale.

OFELIA

Tym bardziej więc zostałam zawiedziona.

HAMLET

Idź waćpanna do klasztoru; na co ci mnożyć grzeszników? Ja sam jako tako jestem uczciwy, a przecież mógłbym sobie zarzucić takie rzeczy, że lepiej by było, gdyby mnie była matka na świat nie wydała. Jestem nadzwyczajnie dumny, mściwy, chciwy władzy; więcej mam przywar niż władz umysłowych do ich poznania, niż wyobraźni do dania o nich wyobrażenia i czasu do okazania ich w postępkach. Czego się takie figury tłuc mają pomiędzy ziemią i niebem? Jesteśmy arcyhultaje, wszyscy bez wyjątku; żadnemu z nas nie ufaj. Idź prosto do klasztoru. Gdzież waćpanny ojciec?

OFELIA

W domu, mości książę278.

HAMLET

Zamknijże go na klucz, aby nigdzie indziej nie grał roli błazna, tylko we własnym domu. Bądź zdrowa.

OFELIA

na stronie

Panie, zmiłuj się nad nim!

HAMLET

Jeżeli za mąż pójść chcesz, dam ci w posagu tę przestrogę: Chociażbyś jak śnieg była czysta, jak lód nieskalana, przecież nie ujdziesz obmowy. Wstąp do klasztoru. Adieu. Albo jeżeli koniecznie potrzebować będziesz wyjść za mąż, to wyjdź za głupca, bo rozsądni ludzie wiedzą bardzo dobrze, jakie z nich czynicie potwory. Idź czym prędzej do klasztoru. Adieu.

OFELIA

na stronie

O nieba, wesprzyjcie go swą łaską!

HAMLET

Słyszałem też o malowaniu się waszym: nie dość wam jednej twarzy otrzymanej od Boga, dorabiacie sobie drugą; sztafirujecie się, krygujecie, cedzicie słowa, przedrzeźniacie boskie stworzenia i swawolę pokrywacie płaszczykiem naiwności. Precz, precz! nie chcę już patrzeć na to: to mnie we wściekłość wprawia. Wara odtąd mężczyznom żenić się; ci, co się już pożenili, jednego wyjąwszy279, niech żyją zdrowi, reszta pozostać winna tak, jak jest. Do klasztoru! Do klasztoru!

wychodzi

OFELIA

O, jak szlachetny duch zwichnięty został!

Dworaka, wodza, mędrca ton, miecz, umysł;

Kwiat oczekiwań potężnego państwa,

Wzór ukształcenia, zwierciadło poloru280,

Cel zwracającej się uwagi świata:

Wszystko to, wszystko wniwecz obrócone!

I ja, ze wszystkich kobiet najnędzniejsza,

Com ssała nektar słodkich jego ślubów,

Skazanam281 teraz widzieć tę wspaniałą,

Wybraną duszę, jak spękany dzwonek,

Chrapliwe tylko wydającą dźwięki;

To czyste źródło bogatej młodości

Zmącone szałem. O, czemuż musiałam

Ujrzeć, co widzę, widzieć, co widziałam!

Wchodzą Król i Poloniusz.

KRÓL

Miłość! Nie takie są jej symptomata282.

To, co on mówił, choć trochę bez związku,

Cechy szaleństwa nie nosiło wcale.

Ponura jego smętność wysiaduje

Coś złowrogiego, co wylęgłe z jajka

Mogłoby stać się zgubne. Pragnąc przeto

Zapobiec złemu, po świeżym namyśle,

Postanowiłem wysłać go niezwłocznie

Do Anglii celem niby zażądania

Przynależnego mu haraczu283. Może

Ta podróż, widok różnych miejsc i rzeczy,

Potrafi z jego serca wyrugować

To coś, wokoło czego jego myśli,

Bijąc się ciągle i skrycie nurtując,

Tak go z właściwych wyrywają karbów284.

Cóż waćpan na to?

POLONIUSZ

Może to być dobre;

Rozumiem jednak zawsze, że prawdziwym

Jądrem i źródłem tej jego choroby

Jest bezwzajemna miłość. No, Ofelio,

Nie potrzebujesz nam objawiać tego,

Coć285 mówił książę Hamlet, bośmy sami

Wszystko słyszeli. Uczyń, co chcesz, panie;

Jeżeli jednak uznasz to stosownym,

Niech po skończonym dzisiaj widowisku

Królowa matka w poufnej rozmowie

Prosi go, aby jej zwierzył swój smutek.

Niechaj z nim mówi bez ogródki; ja zaś,

Jeśli się na to zgodzi wasza wielkość,

Przyłożę ucho do tego sam na sam.

Nie wydobędzieli286 nic z niego, wtedy

Ślij go do Anglii, panie, albo zamknij,

Gdzie mądrość twoja wskaże.

KRÓL

Dobra rada:

Szalonych możnych pilnie strzec wypada.

wychodzą

SCENA DRUGA

Wielka sala tamże.

Wchodzi Hamlet z kilkoma aktorami.

HAMLET

Proszę cię, wyrecytuj ten kawałek tak, jak ja ci go przepowiedziałem, gładko, bez wysilenia. Ale jeżeli masz wrzeszczeć, tak jak to czynią niektórzy nasi aktorowie, to niech lepiej moje wiersze deklamuje miejski pachołek. Nie siecz też za bardzo ręką powietrza w taki sposób: bądź raczej ruchów swoich panem; wśród największego bowiem potoku i, że tak powiem, wiru namiętności, trzeba ci zachować umiarkowanie, zdolne nadać wewnętrznej twojej burzy pozór spokoju. Nie posiadam się z oburzenia, słysząc, jak siaki taki barczysty gbur w peruce w gałgany obraca uczucie, prawdziwy z niego łach robi, by zadowolić uszy narodku, który po największej części kocha się tylko w niezrozumiałych gestach i wrzawie. Oćwiczyć bym rad kazał takiego chama, by się bardziej hamował, gdy gra Heroda albo Termaganta287. Proszę cię, chroń się tego.

PIERWSZY AKTOR

Zapewniam waszą wysokość.

HAMLET

Nie bądź też z drugiej strony za miękki; niech własna twoja rozwaga przewodnikiem ci będzie. Zastosuj akcję do słów, a słowa do akcji, mając przede wszystkim to na względzie, abyś nie przekroczył granic natury; wszystko bowiem, co przesadzone, przeciwne jest intencjom teatru, którego przeznaczeniem, jak dawniej, tak i teraz, było i jest służyć niejako za zwierciadło naturze, pokazywać cnocie własne jej rysy, złości żywy jej obraz, a światu i duchowi wieku postać ich i piętno. Owóż przeholowanie tego celu lub niedosięgnięcie może wprawdzie rozśmieszyć prostaczków, ale znającym się na rzeczy musi pójść w niesmak, nagana zaś jednego z tych ostatnich, na szali waszych zasług przeważyć musi poklask całego tłumu pierwszych. Widziałem ja aktorów i znaleźli się tacy, co ich chwalili, głośno nawet, aktorów, którzy (bogobojnie mówiąc) ani z mowy, ani z ruchów nie byli podobni do chrześcijan ani do pogan, ani do ludzi, a rzucali się i ryczeli tak, iż pomyślałem sobie, że chyba jaki najemnik natury sfabrykował ludzkość; tak bezecnie ją naśladowali.

PIERWSZY AKTOR

Pochlebiamy sobie, żeśmy się tego pozbyli cokolwiek.

HAMLET

O, pozbądźcie się tego ze szczętem. Tym zaś, co u was grają błaznów, zakażcie jak najsurowiej prawić co bądź więcej nad to, co stoi w ich roli; są bowiem między nimi tacy, co się namawiają do śmiechu, aby w pewnej liczbie jałowych spektatorów288 także śmiech wzbudzić, i to właśnie w chwili, kiedy przypada jaki szczegół sztuki zasługujący na uwagę. To niegodziwość dowodząca politowania godnej próżności w błaźnie, który tak czyni. Idźcie i bądźcie w pogotowiu.

Aktorowie wychodzą.

Wchodzą Poloniusz, Rozenkranc i Gildenstern.

No i cóż, mości panie? Czy król chce spożyć ten kęs widowiska?

POLONIUSZ

Jego królewska mość przybędzie, królowa jejmość także, i to zaraz.

HAMLET

Powiedzże, waćpan, aktorom, niech się śpieszą.

Poloniusz wychodzi.

A panowież289 to nie dopomożecie ich znaglić do pośpiechu?

ROZENKRANC I GILDENSTERN

I owszem, mości książę.

wychodzą

HAMLET

Hola, Horacy!

Horacy wchodzi.

HORACY

Co rozkażesz, panie?

HAMLET

Horacy, tyś najsprawiedliwszy z ludzi,

Z którymi kiedykolwiek przestawałem.

HORACY

O panie!

HAMLET

Nie myśl, że ci chcę pochlebić.

Czegóż bym mógł się spodziewać od ciebie,

Który nic nie masz, krom290 rześkości ducha,

Ku wyżywieniu się i ku okryciu?

Któż by pochlebiał biednym! Niechaj w cukrze

Smażony język liże głupią pychę,

Niech się zawiasy kolan uginają

Tam, gdzie łaszenie się zdobywa korzyść.

Słuchaj: od chwili kiedy dusza moja

Mogła być panią swojego wyboru

I ludzi jednych przenosić291 nad drugich,

Od owej chwili już cię ona sobie

Upodobała; boś ty, wiele cierpiąc,

Takim był zawsze, jakbyś nic nie cierpiał;

Boś ty Fortunie zarówno był wdzięczny

Za jej umizgi i prześladowania;

A błogosławion, w kim krew z przekonaniem

Tak są zmieszane, iż on palcom losu

Nie służy za flet do wydania dźwięków

Wedle kaprysu. O, daj mi człowieka,

Niebędącego żądz swych niewolnikiem,

A w głębi mego serca go umieszczę,

W sercu samegoż serca, tak jak ciebie.

Za wiele tego już podobno. W sztuce,

Która niebawem ma być przedstawiona,

Jest jedna scena zbliżona do tego,

Com ci o śmierci mego ojca zwierzył.

Gdy się ta scena pertraktować292 będzie,

Zwróć, proszę, całą potęgę uwagi

Na mego stryja. Jeśli jego wina

Podczas tej sceny sama się nie zdradzi,

Ów niby zacny duch był potępieńcem,

A moje myśli tak czarne jak sadza

W kuźni Wulkana293. Nie spuszczaj go z oczu,

Ja mój wzrok także pilnie w twarz mu wryję,

A potem zlejem nasze spostrzeżenia

W stanowczą formę wniosku.

HORACY

Dobrze, panie;

Jeżeli skradnie co mojej baczności

I ujdzie cały, zapłacę tę kradzież.

HAMLET

Już idą; muszę znowu zostać głupcem.

Dalej na miejsce!

Marsz. Odgłos trąb.

Król, Królowa, Poloniusz, Ofelia, Rozenkranc, Gildenstern i inne osoby wchodzą.

KRÓL

Jakże się miewa nasz syn, Hamlet?

HAMLET

Wybornie, żyję jak kameleon powietrzem nadzianym obietnicami; kapłonów294 nie moglibyście lepiej tuczyć.

KRÓL

Nie mam co zrobić z tą odpowiedzią. Te słowa nie do mnie należą.

HAMLET

Ani do mnie już teraz.

do Poloniusza

Waćpan grywałeś kiedyś na uniwersytecie, jeżeli się nie mylę?

POLONIUSZ

Tak jest, mości książę, i miałem sławę dobrego aktora.

HAMLET

A cóżeś pan przedstawiał?

POLONIUSZ

Przedstawiałem Juliusza Cezara i zostałem zabity na Kapitolu. Brutus mnie zabił.

HAMLET

Cóż to za brutalstwo było z jego strony, żeby tak kapitalne cielę tam zabijać! — Czy aktorowie już w pogotowiu?

ROZENKRANC

Czekają, panie, na twe rozkazy.

KRÓLOWA

Pójdź tu, kochany Hamlecie, siądź przy mnie.

HAMLET

Wybacz, kochana matko, tu jest metal silniej pociągający.

POLONIUSZ

do Króla

Słyszałeś, panie?

HAMLET

do Ofelii

Mogęż, o pani, lec295 na twoim łonie?

OFELIA

Nie, mości książę.

HAMLET

To jest na twoim łonie głowę wsparłszy?

OFELIA

Możesz, książę.

HAMLET

kładąc się u jej nóg

Sądziszli296, żem miał w myśli co innego?

OFELIA

Ja nic nie sądzę.

HAMLET

To by był pomysł nie lada położyć się między nogami dziewczyny.

OFELIA

Co takiego?

HAMLET

Nic.

OFELIA

Książę dziś jesteś wesół.

HAMLET

Kto? ja?

OFELIA

Nie inaczej.

HAMLET

O, jestem tylko twoim wesołkiem. Cóż zresztą człowiek ma czynić, jeżeli nie weselić się? Oto na przykład moja matka, patrz, pani, jak promieniejąco wygląda, chociaż mój ojciec zmarł przed dwiema godzinami.

OFELIA

Przed dwa razy dwoma miesiącami, mości książę.

HAMLET

Tak to już dawno? Niechże się diabeł czarno nosi, ja przywdzieję sobole. Dlaboga? Od dwóch miesięcy zmarły i jeszcze nie zapomniany? Jest więc nadzieja, że pamięć wielkich ludzi zdoła przetrwać ich żywot przez pół roku; notabene, jeżeli ufundują kościoły; w przeciwnym razie niech się nie skarżą, jeżeli ich spotka los tego konika, któremu na nagrobku napisano: «Konik zdechł, więc go w miech».

Odgłos trąb. Po czym następuje pantomima297. Para królewskich małżonków w czułej komitywie298 wchodzi na scenę. Królowa ściska króla i on ją nawzajem, klęka przed nim z wyrazem najtkliwszego przywiązania; on ją podnosi i głowę na jej piersi skłania; kładzie się potem na kwiecistej darni i zasypia. Ona, widząc go uśpionego, odchodzi. Po niejakiej chwili ukazuje się jakiś człowiek, zbliża się do śpiącego, zdejmuje mu z głowy koronę, całuje ją, wlewa potem w ucho królowi truciznę i wychodzi. Królowa powraca, znajduje króla nieżywego i bardzo rozpacza. Zabójca w towarzystwie dwóch czy trzech niemych osób wchodzi znowu i niby także lamentuje. Wynoszą trupa. Zabójca składa przed królową dary i oświadcza jej swoją miłość. Ona okazuje zrazu wstręt i niechęć, w końcu jednak podaje mu rękę. Wychodzą.

OFELIA

Co to było, mości książę?

HAMLET

To był hultajski bigos, a oznacza zbrodnię.

OFELIA

Zapewne ta pantomima zawierała w sobie treść sztuki?

Wchodzi Prolog.

HAMLET

Dowiemy się od tego jegomościa. Aktorowie nie umieją trzymać języka za zębami; muszą wszystko wypaplać.

OFELIA

Czy on nam odkryje znaczenie tego?

HAMLET

Niezawodnie, tak jak wszystko, co byś mu pani odkryła. Nie wstydź się tylko pokazać mu, co masz do pokazania, a on się nie powstydzi powiedzieć ci, co to znaczy.

OFELIA

Ladaco299 z waści, ladaco. Będę patrzeć na sztukę.

PROLOG

Cni300 panowie i cne damy,

Dla was i dla naszej dramy

Kornie301 was o wzgląd błagamy.

HAMLET

Prologli302 to czy dewiza na sygnet?

OFELIA

To było krótkie.

HAMLET

Jak miłość kobiety.

Wchodzą Król aktor i Królowa aktorka.

KRÓL AKTOR

«Trzydzieści razy Feba303 rumaki obiegły

Krąg Tellury i przestwór Neptuna rozległy

I trzydzieści kroć razy dwanaście na przemian

Zapłonął i zbladł miesiąc nad głowami ziemian,

Odkąd nam Amor serca, Hymen304 złączył dłonie

Węzłem, który się chyba rozwiąże po zgonie».

KRÓLOWA AKTORKA

«Obyśmy drugie tyle zmian luny i słońca

Zliczyli, nim miłości dożyjemy końca!

Lecz ach! już od pewnego czasu niezbadana

W zdrowiu, w humorze twoim, panie, zaszła zmiana.

Lękam się... niechaj jednak te niewieście trwogi

Nie przyczyniająć305 cierpień, o mężu mój drogi.

Obawy u płci naszej z miłości się rodzą

Jak ta lub nie istnieją, lub miarę przechodzą306.

Czym moja miłość, tego liczneś miał objawy;

W jakim zaś stopniu miłość, w takim i obawy.

Gdzie wielka miłość, lada wątpliwość przeraża,

I z zwiększeniem się obaw miłość się pomnaża».

KRÓL AKTOR

«Tak, najmilsza, opuszczę cię, i to niedługo,

Coraz już siły skąpszą darzą mię posługą;

Ty zostaniesz; żyć będziesz na tym pięknym świecie

Szanowana, kochana, i może ci splecie

Wieniec drugi małżonek».

KRÓLOWA AKTORKA

«O, wstrzymaj te słowa!

Zbrodnią by w moim łonie była myśl takowa.

Obym przy drugim mężu była potępioną!

Taka tylko drugiego może zostać żoną,

Co zabiła pierwszego».

HAMLET

To piołun.

KRÓLOWA AKTORKA

«Podłe tylko chucie

Kleją powtórne związki, lecz nigdy uczucie.

Zabójczyni pierwszego powtórnie go zgładza,

Gdy nowego małżonka w łoże swe wprowadza».

KRÓL AKTOR

«Że myślisz tak, jak mówisz, najzupełniej wierzę;

Nieraz jednak człek łamie to, co przedsiębierze.

Zamiar jest niewolnikiem wyłącznym pamięci.

Nagle zrodzony, ale słabej konsystencji;

Krzepko wisi, jak owoc nieźrzały307 u drzewa.

Lecz gdy zmięknie, przed czasem lada wiatr go zwiewa

Nie dziw, że nie pomnimy wypłacać na dobie308

Długu, któryśmy winni tylko samym sobie.

To, co postanawiamy w chwili uniesienia,

Z uniesieniem minionym w parę się zamienia;

Zbytnia gwałtowność, czy to radości czy smutku,

Sama własne swe chęci wydziedzicza z skutku,

Gdzie radość pusta, smutek przechodzi w rozpacze,

Tam po chwili cieszy się smutek, radość płacze.

Świat ten nie wiekuisty ni się kto zdumiewa,

Że z przesileniem szczęścia i miłość omdlewa;

Kwestia to bowiem jeszcze mieszcząca zawiłość,

Czy miłość jedna309 szczęście, czy też szczęście miłość?

Możny runął, pierzchają wraz czcicieli zgraje;

Biedny wzniósł się, aliści310 wróg dłoń mu podaje.

Zdaje się więc, że miłość szczęściu jest służebna,

Ma przyjaciół, komu ich miłość niepotrzebna,

A kto w potrzebie niby przyjaciela wzywa,

Gotowego w nim sobie wroga wychowywa.

Słowem, skończyłbym na tym, od czego zacząłem,

Chęć i moc nasza tak są odrębnym żywiołem,

Że najczęściej upada to, co człek zamierzy,

Myśl nasza do nas, cel jej nie do nas należy.

Tak i ta myśl, że z drugim nie będziesz złączona,

Skona w tobie, gdy pierwszy twój małżonek skona».

KRÓLOWA AKTORKA

«Niech mi niebo odmówi światła, ziemia wody,

Noc nie da odpoczynku, dzień nie da swobody!

W rozpacz niech wszelka moja zmieni się pociecha,

Los tylko więźnia w lochu niech mi się uśmiecha:

Wszystko to, co rumieniec przeistacza w bladość,

Niech będzie mym udziałem311, gdy uczuję radość.

Tu i tam niech ponoszę kaźń co chwila nową,

Jeśli żoną zostanę, raz zostawszy wdową!»

HAMLET

do Ofelii

Gdyby tę przysięgę miała złamać...

KRÓL AKTOR

«Ślub to straszliwy. — Luba, opuść mię na chwilę:

Myśli mi się mieszają; może snem zasilę

Znękane ciało».

zasypia

KRÓLOWA AKTORKA

«Niech cię kołysze sen błogi

I wszelkie zło omija z dala nasze progi!»

wychodzi

HAMLET

do Królowej

Jak ci się, pani, podoba ta sztuka?

KRÓLOWA

Zdaje mi się, że ta dama przyrzeka za wiele.

HAMLET

O, ale dotrzyma słowa.

KRÓL

Czy znasz waćpan treść tej sztuki? Nie mieściż312 ona w sobie nic zdrożnego?

HAMLET

Nic zgoła; oni tylko żartują, trują żartem; nic zdrożnego w świecie.

KRÓL

Jakiż ta sztuka ma tytuł?

HAMLET

„Łapka na myszy”. Skąd zaś taki? Przez przenośnię. Przedstawia ona morderstwo dokonane w Wiedniu. Zamordowany książę nazywał się Gonzago, a jego żona Baptysta. Arcyszelmowska to sprawka, jak zaraz obaczymy. Ale co nam do tego? Wasza królewska mość i my wszyscy mamy spokojne sumienie, nie może nas to dotknąć. Niech się drapie, kto ma liszaj; nasza skóra zdrowa.

Wchodzi Lucjan.

To jest niejaki Lucjan, synowiec313 króla.

OFELIA

Objaśniasz, mości książę, tak dobrze jak chór starożytny.

HAMLET

Mógłbym być pośrednikiem między panią a jej kochankiem, gdybym tylko był świadkiem waszych igraszek.

OFELIA

Kolący masz dowcip, mości książę.

HAMLET

Odpokutowałabyś, pani, niejednym jękiem stępienie mi kolca.

OFELIA

Coraz to lepiej i zarazem gorzej.

HAMLET

Tak właśnie traktujecie swych mężów. Dalej, morderco;

Zrzuć twą przeklętą larwę314 i zaczynaj:

Już kruk krakaniem

Do zemsty daje hasło.

LUCJAN

«Myśl czarna, ręka pewna, płyn dzielny, czas sprzyja.

Nie tamuje zamiaru obecność niczyja.

Szary wyskoku315, w północ z zbójczych ziół zebrany,

Po trzykroć pod Hekaty316 klątwą gotowany,

Władzę twą czarodziejską, straszną w swym rozwiciu317

Okaż niezwłocznie na tym zdrowym jeszcze życiu».318

wlewa truciznę w ucho śpiącemu

HAMLET

Truje go w jego własnym ogrodzie dla zagrabienia jego państwa. Nazwisko tamtego jest Gonzago; rzecz autentyczna i we włoskim tekście wybornie opisana. Teraz zobaczymy, jakim sposobem morderca pozyskuje miłość żony Gonzagi.

OFELIA

Król powstaje.

HAMLET

Jak to? Strwożony fałszywym alarmem?

KRÓLOWA

Co ci jest, panie?

POLONIUSZ

Niech skończą widowisko!

KRÓL

Światła! Wychodźmy.

POLONIUSZ

Światła! światła! światła!

Wszyscy wychodzą prócz Hamleta i Horacego.

HAMLET

Niech ryczy z bólu ranny łoś,

Zwierz zdrów przebiega knieje,

Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś.

To są zwyczajne dzieje.

Powiedz mi, waćpan, czy ta komedia, z dodatkiem lasu piór na głowie i pary prowansalskich róż u dziurawych trzewików, nie powinna by (jeśli resztka mojego szczęścia mnie zawiedzie) zapewnić mi udziału w jakiej trupie aktorów? Hę?

HORACY

Połowę udziału.

HAMLET

Ależ cały.

Wiedz bowiem, miły mój Damonie319,

Że z raju dziś tu step;

Gdzie wczora Jowisz był na tronie,

Tam dziś panuje — pustka320.

HORACY

Mogłeś dorymować, mości książę.

HAMLET

O Horacy! Słowa tego ducha złota warte. Czy widziałeś?

HORACY

Najwyraźniej.

HAMLET

Kiedy była mowa o otruciu?...

HORACY

Uważałem dobrze.

HAMLET

Ha! ha! — Nie ma tam gdzie jakiego grajka? Hej!

Bo skoro król komedii nie lubi, pewnikiem

Król jegomość komedii nie jest lubownikiem.

A co, są grajkowie?

Wchodzą Rozenkranc i Gildenstern.

GILDENSTERN

Mości książę, niech nam wolno będzie powiedzieć jedno słowo.

HAMLET

Ile ich jest w słowniku.

GILDENSTERN

Mości książę, król...

HAMLET

Cóż król porabia, mości panie?

GILDENSTERN

Od wyjścia stąd bardzo zaniemógł.

HAMLET

Z przepicia?

GILDENSTERN

Z wzburzenia żółci.

HAMLET

Troskliwość pańska byłaby się była okazała trafniejsza, udając się w takim razie do doktora. Bo gdybym ja mu zapisał na przeczyszczenie, mogłoby mu to jeszcze bardziej żółć wzburzyć.

GILDENSTERN

Racz, łaskawy panie, zamknąć swą mowę w pewne szranki321 i nie odskakiwać tak dziko od celu, w jakim przychodzim.

HAMLET

Jestem już potulny: mów, waćpan.

GILDENSTERN

Królowa, matka waszej książęcej mości, w najgłębszym rozżaleniu przysyła nas do ciebie, panie.

HAMLET

Miło mi panów powitać.

GILDENSTERN

Nie, mości książę, te grzeczności nie w porę. Jeśli się waszej książęcej mości podoba dać nam zdrową odpowiedź, wypełnimy polecenie jego matki; w przeciwnym razie, przebaczenie waszej książęcej mości i oddalenie się nasze będzie jedynym owocem naszego tu przybycia.

HAMLET

Nie mogę, doprawdy.

GILDENSTERN

Czego, mości książę?

HAMLET

Dać panom zdrowej odpowiedzi, bom chory na głowę: na jaką wszakże będę się mógł zdobyć, taką im służyć będę albo raczej matce mojej. Dlatego przystąpmy wprost do rzeczy, bez korowodów. Mówicie więc, panowie, że moja matka...

ROZENKRANC

Nie tai tego, że postępowanie waszej książęcej mości w podziw ją i zdumienie wprawia.

HAMLET

O dziwny synu, który tak możesz zdumiewać matkę twoją! A czy nie ma tam czasem jakiego postscriptum pod tym macierzyńskim podziwem? Powiedzcie no, panowie.

ROZENKRANC

Życzeniem jej jest, abyś się książę z nią widział w jej gabinecie, nim się udasz na spoczynek.

HAMLET

Będę jej posłuszny, choćby była dziesięć razy moją matką. Czy macie, panowie, co więcej do powiedzenia?

ROZENKRANC

Mości książę, był czas, żeś mię lubił.

HAMLET

Na Bakcha i Merkurego!322 i teraz jeszcze.

ROZENKRANC

Łaskawy książę, co cię udręcza? Dobrowolnie zamykasz drzwi swobodzie, ukrywając troski swoje przed przyjacielem.

HAMLET

Nie mam widoków, mój panie.

ROZENKRANC

Jak to? kiedy sam król zapewnia waszej książęcej mości następstwo duńskiego tronu!

HAMLET

Tak, ale znasz pan przysłowie: dostał koń owsa323... koniec trochę niesmaczny

Muzykanci wchodzą.

Otóż i gędźba324. Pozwól no mi, bracie, swego fletu.

biorąc Gildensterna na stronę

Dlaczego tak tropisz wokoło mnie, jak gdybyś mię chciał w lisią jamę zapędzić?

GILDENSTERN

O panie! Jeśli mię żarliwość uczyniła za śmiałym, przywiązanie moje słusznie możesz nazwać nieokrzesanym.

HAMLET

Nie rozumiem tego dobrze. Zagraj no, proszę, na tym flecie.

GILDENSTERN

Nie umiem, mości książę.

HAMLET

Proszę cię.

GILDENSTERN

Nie umiem doprawdy.

HAMLET

Jak mnie kochasz.

GILDENSTERN

Nie potrafię z niego wydobyć głosu, mości książę.

HAMLET

To tak łatwo przecie jak kłamać. Przebieraj po tych dziurkach palcami, włóż ten koniec w usta i zadmij, a wydobędziesz ton najdźwięczniejszy. Patrz, tu są klapy.

GILDENSTERN

Ale ja ich użyć nie umiem do wydania jakiej bądź melodii, nie znam się na tym.

HAMLET

Patrzże teraz, za jakiego mnie masz bajbardzo325. Chciałbyś grać na mnie, wmawiasz w siebie, że znasz mój mechanizm? Chciałbyś wyrwać ze mnie rdzeń mej tajemnicy, wycisnąć ze mnie całą skalę tonów, od najniższej nuty aż do dyszkantu; a w tym tu marnym instrumencie tyle jest głosu, tyle harmonii, jednakże nie możesz go skłonić do przemówienia. Cóż u kata! I czy sądzisz, że na mnie łatwiej zagrać niż na flecie? Miej mię, za jaki chcesz, instrument: przedąć, rozstroić mię potrafisz, ale zagrać na mnie — nigdy.

Wchodzi Poloniusz.

Witam waćpana dobrodzieja.

POLONIUSZ

Mości książę, królowa jejmość życzy sobie z waszą książęcą mością pomówić, i to zaraz.

HAMLET

Czy widzisz tam waćpan tę chmurę z kształtu podobną do wielbłąda?

POLONIUSZ

W rzeczy samej, istny wielbłąd.

HAMLET

Zdaje mi się, że jest podobniejsza do łasicy.

POLONIUSZ

Prawda, z boku podobniejsza do łasicy.

HAMLET

Albo raczej do wieloryba.

POLONIUSZ

Bardzo podobna do wieloryba.

HAMLET

No, to dobrze; zaraz pójdę do matki. Z tymi głupcami trzeba by zgłupieć naprawdę. Zaraz idę.

POLONIUSZ

Śpieszę to powiedzieć.

HAMLET

«Zaraz», łatwo da się powiedzieć. Zostawcie mnie, przyjaciele.

Wychodzą Rozenkranc, Gildenstern i Horacy.

Teraz jest właśnie czarodziejska, straszna

Godzina nocy, w której się podnoszą

Groby i same piekła wyziewają

Na świat zarazę. O, teraz bym gotów

Pić krew i takie rzeczy wykonywać,

Na których widok dzień by zbladł; lecz teraz

Mam iść do matki. O serce, nie zaprzecz

Naturze mojej! Niech nigdy w to łono

Nie znajdzie wstępu neronowa dusza326!

Niech będę srogim, ale nie wyrodnym!

Sztylety w ustach mam, ale nie w dłoni!

Niechaj mój język będzie w tym spotkaniu

Obłudny względem serca i jakkolwiek

Słowa nie będą miotać się i srożyć,

Pieczęci, duszo, nie daj doń przyłożyć!

wychodzi

SCENA TRZECIA

Pokój tamże.

Król, Rozenkranc i Gildenstern.

KRÓL

Nie można mu dowierzać, nie byłoby

Nawet roztropnie, gdybyśmy mu dłużej

Wodze szaleństwa puszczać dali. Bądźcie

Więc w pogotowiu, skoro odbierzecie

Zlecenia już się przygotowujące,

Natychmiast jedźcie z nim do Anglii. Dobro

Naszego państwa nie pozwala cierpieć

Takiej bliskości hazardu327, na który

Jego wybryki z każdą chwilą bardziej

Nas wystawiają.

GILDENSTERN

Będziem w pogotowiu.

Święta i bogobojna to troskliwość

Waszej królewskiej mości, bo tu idzie

O zachowanie bezpieczeństwa tylu

Tysięcy ludzi, które pod jej berłem

Żyją szczęśliwie.

ROZENKRANC

Każdy pojedynczy,

Prywatny żywot już jest w obowiązku

Wszelkimi siły i z całą dzielnością

Chronić i bronić siebie od uszczerbku:

O ileż więcej taki byt, na którym

Polega życie milionów! Nie kończy

Nigdy majestat sam jeden dni swoich;

Jak spadający potok chłonie z sobą

Wszystko, co było w pobliskości. Jest on

Niby potężnym kołem przytwierdzonym

Do szczytu góry, przy którego dzwonach

Olbrzymich wiszą krocie przyczepionych

Drobiazgów; jeśli to koło się stoczy,

Wraz każda z owych podrzędnych jednostek

Chyżo mknie w przepaść. Nigdy bez współdźwięku

Jęków ogólnych król nie wydał jęku.

KRÓL

Śpiesznie gotujcie się do tej podróży.

Trzeba nam spętać ten postrach, co teraz

Za bardzo hula.

GILDENSTERN I ROZENKRANC

Będziem się śpieszyli.

wychodzą

Wchodzi Poloniusz.

POLONIUSZ

Ma przyjść niebawem do pokoju matki;

Ja za obiciem stanę i wysłucham,

Co się tam będzie działo. Pewny jestem,

Że mu królowa jejmość zmyje głowę;

Trzeba atoli328, jak to bardzo mądrze

Wasza królewska mość zauważyła,

Aby krom329 matki, bo matki z natury

Są stronne330, jeszcze drugi jaki świadek

Był tam obecny. Idę więc i zanim

Wasza królewska mość pójdzie do łóżka,

Będę z powrotem, by zdać sprawę z tego,

Czego się dowiem.

KRÓL

Dziękujęć331, mój drogi.

Wychodzi Poloniusz.

O, kał mej zbrodni cuchnie aż w niebiosa!

Najstarsza klątwa na niej cięży, stygmat

Bratniego mordu332! Nie mogę się modlić,

Chociaż pragnienie dorównywa chęci;

Moc winy mojej kruszy moc mej woli,

I jako człowiek rozdwojon w działaniu,

Stoję wahając się, co mam wprzódy zacząć,

I nic nie czynię. Jak to? choćby nawet

Ta dłoń przeklęta była od krwi bratniej

Dwakroć tak brudna, czyliż miłosierne

Nieba nie mają dżdżu do jej obmycia,

Aby zbielała jak śnieg? Na cóż łaska,

Jeśli nie na to, by przebaczać winnym?

Czymże są modły, jeżeli nie ową

Podwójną siłą, zdolną nas podeprzeć,

Gdy mamy upaść lub podnieść na nowo,

Kiedy upadniem? Wzniosę przeto oczy;

Błąd mój już minął. Lecz, ach! jaki rodzaj

Modlitwy może być dla mnie pomocny?

Przebacz mi moje ohydne morderstwo!

To być nie może; boć jeszcze posiadam

To wszystko, co mię wiodło do morderstwa:

Koronę, władzę, żonę brata. Możeż333

Być rozgrzeszonym, kto dzierży plon grzechu?

W praktykach tego zepsutego świata

Zdarza się zbrodni pozłoconą ręką

Usuwać na bok sprawiedliwość; nieraz

Widziano nawet prawo przekupione

Owocem gwałtu; ale tam tak nie jest:

Tam nie popłaca szalbierstwo; tam czyny

Nago się jawią i człowiek, stawiony

Naprzeciw swoich przestępstw oko w oko,

Musi je wyznać. Cóż mi więc zostaje?

Spróbować, czego żal dokaże? Czegóż

On nie dokaże? Lecz czegóż dokaże,

Gdy winowajca nie może żałować?

O straszna dolo! serce jak śmierć czarne!

Spętana duszo, która, usiłując

Być wolna, coraz okropniej się wikłasz!

Przyjdźcie mi w pomoc, o wy aniołowie!

Zegnijcie się, kolana! i ty, stalą

Okute serce, zmięknij jako nerwy

Nowo narodzonego niemowlęcia!

Jeszcze się wszystko da naprawić.

klęka

Wchodzi Hamlet.

HAMLET

Modli się; teraz mógłbym to uczynić;

Teraz uczynię. Ale tym sposobem

Pójdzie do nieba; i toż będzie zemstą?

Trzeba się nad tym zastanowić. Nędznik

Zabija mego ojca i ja za to,

Ja, syn jedyny zamordowanego,

Posyłam tegoż nędznika do nieba.

To by nagrodą było, a nie zemstą.

On go tyrańsko zgładził, w sennej dobie,

W stanie sytości, w maju jego grzechów;

Jak tam rachunek jego stoi, Bogu

Wiadomo; sądząc atoli334 po ludzku,

Źle z nim być musi. I jaż335 bym się zemścił,

Gdybym go zabił teraz, kiedy skruchą

Oczyszcza duszę, przygotowanego,

Opatrzonego w podróż z tego świata?

Nie. Czekaj, mieczu, sposobniejszej pory.

Kiedy pijany będzie, we śnie, w gniewie

Albo wśród uciech kazirodnych: kiedy

Grać lub kląć będzie, lub co bądź innego

Czynić, co wcale nie pachnie zbawieniem;

Wtedy go ugodź tak, żeby aż nogi

Zadarł ku niebu, aby jego dusza

Tak wtedy była przeklęta i czarna

Jak piekło, w które pójdzie. Matka czeka,

Ten tylko kordiał336 śmierć twoją odwleka.

wychodzi

KRÓL

powstając

Słowa wzlatują, myśl w prochu się grzebie;

Ach! słów bez myśli nie przyjmują w niebie.

wychodzi

SCENA CZWARTA

Inny pokój tamże.

Królowa i Poloniusz.

POLONIUSZ

Przyjdzie wnet. Mów z nim, pani, bez ogródki,

Powiedz mu, że się już przebrała miarka

Jego wybryków, że wasza dostojność

Za długo stoisz już jako parawan

Pomiędzy nim a ogniem. Tu się skryję;

Tylko z nim ostro.

HAMLET

za sceną

Matko, o Matko!...

KRÓLOWA

Nie turbuj się, waćpan;

Zgromię go należycie. Wyjdź, już idzie.

Poloniusz kryje się. Hamlet wchodzi.

HAMLET

Jestem więc, matko, czego żądasz?

KRÓLOWA

Hamlecie, bardzoś zmartwił twego ojca.

HAMLET

Matko, zmartwiłaś bardzo mego ojca.

KRÓLOWA

Przestań, odpowiedź twoja bezrozumna.

HAMLET

Przestań; pytanie twe bezbożne.

KRÓLOWA

Cóż to

Znaczy, Hamlecie?

HAMLET

Czego żądasz, matko?

KRÓLOWA

Czy mnie już nie znasz?

HAMLET

O, znam, na krucyfiks!

Jesteś królową, żoną twego szwagra,

Obyś nie była nią. Jesteś mą matką.

KRÓLOWA

Muszę więc kogo innego przywołać,

Co się rozmówi z tobą.

HAMLET

Siadaj, pani;

Nie wyjdziesz stąd, na krok się stąd nie ruszysz,

Póki nie stawię przed tobą zwierciadła,

W którym się przejrzysz z gruntu.

KRÓLOWA

Co chcesz czynić?

Nie chcesz mię zabić przecie. Hej! ratunku!

POLONIUSZ

za obiciem

Ratunku!

HAMLET

dobywając szpady

Cóż to? szczur? Bij, zabij szczura!

Ten sztych dukata wart.

zadaje pchnięcie przez obicie

POLONIUSZ

za obiciem

Zabity jestem!

pada i umiera

KRÓLOWA

Nieszczęsny, cóżeś uczynił?

HAMLET

Sam nie wiem.

Czy to król?

podnosi obicie i wyciąga Poloniusza

KRÓLOWA

Co za czyn zapamiętały!

HAMLET

Zapamiętały czyn! W istocie, matko;

Tak samo prawie, jak zgładzać ze świata

Króla, a potem iść za jego brata.

KRÓLOWA

Jak zgładzać króla?

HAMLET

Takem wyrzekł, pani.

do Poloniusza

Bądź zdrów, usłużno-wścibski, biedny głupcze!

Wziąłem cię za lepszego; znieś twą dolę;

Widzisz, że czasem źle być zbyt gorliwym. —

Nie łam rąk, pani; siądź i ścierp, że raczej

Ja serce twoje teraz łamać będę;

I skruszę je, na Boga, jeśli nie jest

Z nieprzełomnego metalu i jeśli

Przeklęty nałóg nie zrobił go wałem

Przeciw wszelkiemu wpływowi uczucia.

KRÓLOWA

Cóżem ja popełniła, że się ważysz

Tak obelżywą mową na mnie targać?

HAMLET

Czyn, który kazi wdzięk i kwiat skromności,

Cnotę w obłudę zmienia; zdziera różę

Z hożego czoła niewinnej miłości

I sadza na nim wrzody; który święte

Małżeńskie śluby czyni fałszywymi,

Jako zaklęcia gracza, a religię

Czczą grą wyrazów. Płoni się twarz nieba

I wiecznie trwały ten gmach chorobliwą

Przybiera postać wobec tego czynu

Jak gdyby w wilię dnia sądnego.

KRÓLOWA

Przebóg!

Jakiż to czyn tak grzmiący zarzut ściąga?

HAMLET

Spójrz, pani, na ten portret i na tamten,

Na ten konterfekt337 dwóch rodzonych braci.

Patrz, ile wdzięku mieści to oblicze:

Czoło Jowisza, Hyperiona włosy;

Wzrok Marsa groźny i rozkazujący;

Postawa godna Merkurego338, kiedy

Na niebotyczny szczyt góry zstępuje.

Wszystko tu tak jest pełne, tak skończone,

Jakby dla dania pierwowzoru męża

Każdy bóg swoją pieczęć był przyłożył

Na tym człowieku: to był twój małżonek.

Patrz teraz ówdzie339, to twój mąż dzisiejszy;

Jak zaśniedziały kłos, zarażający

Zdrowego brata. Maszli340, pani, oczy,

Żeś mogła rzucić to górne pastwisko

Dla paszy na tym bagnie? Gdzie masz oczy?

Nie możesz tego tłumaczyć miłością,

Bo w twoim wieku krew nie war341, pokornie

Słucha rozwagi, a jakaż rozwaga

Mogłaby kazać przenieść to nad tamto?

Masz, pani, zmysły, to pewna, boć przecie

Nie jesteś martwa; ale i to pewna,

Że zmysły te są zwichnięte; bo tu by

Nawet szalony nie zbłądził w wyborze;

Bo nigdy jeszcze żadne obłąkanie

Do tego stopnia nie stępiło zmysłów,

Aby im jakiś organ nie pozostał

Do namacania tak wielkiej różnicy.

Jakiż, u licha, bies przy ciuciubabce

Tak cię zaślepił? Wzrok bez dotykania,

Czucie bez wzroku, słuch bez rąk i oczu,

Węch bez wszystkiego innego, ba, nawet

Najułomniejsza część zdrowego zmysłu

Tak by nie mogła się zmylić. O wstydzie!

Gdzie twój rumieniec? Piekielny rokoszu342,

Jeśli ty możesz płomień twój rozniecać

W łonie matrony, to zaiste cnocie

Wrzącej młodości stać się trzeba woskiem

I stopnieć w własnym ogniu. Niech się przeciw

Atakom pokus odtąd srom343 nie zbroi,

Skoro ląd płonie tak żywo i rozum

Żądz jest faktorem344.

KRÓLOWA

O, przestań, Hamlecie!

Ty oczy moje zwracasz w głąb mej duszy;

Widzę w niej czarne, szpetne plamy, których

Zmyć nie potrafię.

HAMLET

Ha! tak żyć w barłogu

Kazirodnego łoża, gnić w sprośności,

Z śmietnika rozkosz chłeptać!...

KRÓLOWA

Przestań, przestań!

Każde twe słowo razi mnie jak sztylet

Przestań, Hamlecie luby!

HAMLET

Zbój i podlec;

Nikczemnik niewart setnej części setki

Twego pierwszego męża; rzezimieszek,

Który z wystawy ściągnął drogi diadem

I w kieszeń schował...

KRÓLOWA

Przestań.

Duch wchodzi.

HAMLET

Król z postawy,

Z szmat i okrawek...

Osłońcie mię opiekuńczymi skrzydły345,

Święte zastępy niebios! Czego żądasz,

Szanowna maro?

KRÓLOWA

Niestety! Oszalał.

HAMLET

Co cię sprowadza? Przychodziszli346 zgromić

Opieszałego syna, że tak gnuśnie

Czas marnotrawi, w odwłokę puszczając347

Spełnienie twego strasznego rozkazu?

O, mów!

DUCH

Pamiętaj na twe przyrzeczenie,

Przychodzę po to tylko, żebym wzmocnił

Zwątlone348 nieco przedsięwzięcie twoje,

Ale patrz, w jakim stanie twoja matka!

O, stań pomiędzy nią a jej sumieniem

Odbywającym walkę; wyobraźnia

Najsilniej działa w słabym ciele. Przemów

Do niej, Hamlecie.

HAMLET

Co ci jest, o pani?

KRÓLOWA

Niestety, raczej ty powiedz, co tobie,

Że tak upornie oczy w próżnię wlepiasz

I z bezcielesnym rozmawiasz powietrzem?

Dziko z twych oczu strzela wnętrzny349 płomień;

I gładkie włosy twoje, jak żołnierze

Zbudzeni ze snu alarmem, powstają

I wyprężone stoją. O mój synu,

Skrop tę trawiącą cię gorączkę chłodem

Zastanowienia. W co się tak wpatrujesz?

HAMLET

W niego! tam! w niego! Patrz, jaki on blady!

Ach! jego postać, jego sprawa zdolna

Byłaby wzruszyć głazy. Nie patrz na mnie!

Bo od żałosnych tych spojrzeń rozmięknie

Tęgość mej woli i wbrew zamiarowi

Nie krew pocieknie, ale łzy.

KRÓLOWA

Do kogo

Zwracasz te słowa?

HAMLET

Czy nic tam nie widzisz?

KRÓLOWA

Nic zgoła, chociaż wszystko, co jest, widzę.

HAMLET

I nic nie słyszysz?

KRÓLOWA

Nic oprócz nas dwojga.

HAMLET

Patrz! tam! Nie widzisz go? Już się oddala!

Mój ojciec! On to, w tejże samej szacie,

W którą za życia lubił się przybierać.

Patrz, już jest blisko drzwi; już jest za progiem.

Duch wychodzi.

KRÓLOWA

Płód to chorobliwego mózgu twego.

W tworzeniu tego rodzaju widziadeł

Gorączka bardzo jest biegła.

HAMLET

Gorączka!

Puls mój spokojnie bije i do taktu,

Tak jak twój, pani. W tym, co powiedziałem,

Nie było nic od rzeczy. Chcesz dowodu,

To ci powtórzę każde moje słowo,

A tego przecie wariat nie potrafi.

O matko, matko! przez miłość zbawienia,

Nie kładź pochlebnej maści na twą duszę

Tą myślą, że to nie sumienie twoje,

Ale szaleństwo moje przemawiało.

Ona by tylko zaciągnęła błoną

I zabliźniła miejsca owrzodzone,

Ale zepsuta materia dlatego

Nie przestawałaby wewnątrz nurtować.

Wyspowiadaj się niebu, żałuj tego,

Co przeszło, chroń się tego, co przyjść może,

I nie pokrywaj chwastu mierzwą350, aby

Rósł bujniej. Przebacz mi tę moją cnotę:

Bo w dychawicznym351 biegu tego świata

Przychodzi cnocie przepraszać występek,

Korzyć się przed nim i nieledwie352 żebrać

O pozwolenie zrobienia mu dobrze.

KRÓLOWA

Hamlecie, na pół rozdarłeś mi serce.

HAMLET

O, rzuć precz, pani, część jego poślednią353

I zacznij z drugą tym czyściejsze życie.

Dobranoc... tylko nie wespół z mym stryjem,

Pożycz choć cnoty, jeżeli jej nie masz.

Nałóg, ten potwór, imający354 zmysły

W szatańskie pęta, jest jednak aniołem

Przez to, że prawym, szlachetnym popędom

Użycza także szat, które wciągnąwszy

Nietrudno nosić. Wstrzymaj się dziś, pani,

A umartwienie to uczynić355 łatwym

Jutrzejsze, dalsze jeszcze łatwiejszymi!

Bo przywyknienie356 zdolne jest nieledwie

Odmienić stempel natury i albo

Wciela szatana, albo go cudowną

Siłą wypędza. Jeszcze raz dobranoc.

A gdy zapragniesz być błogosławiona,

I ja poproszęć o błogosławieństwo. —

Co się dotyczy tego jegomościa,

wskazując na Poloniusza

W istocie, żal mi go; lecz widno357 nieba

Dla ukarania nas zobopólnego358

Chłosty mię swojej zrobiły narzędziem.

Pogrzeb mu sprawię i odpłacę godnie

Śmierć mu zadaną. — Dobranoc tymczasem.

Miłość to moją tak zatwardza duszę;

Chcąc być łagodnym, okrutnym być muszę.

A! jeszcze parę słów.

KRÓLOWA

Cóż mam uczynić?

HAMLET

Nic, pani, wcale; owszem, nie masz czynić

Tego, coć359 powiem, abyś uczyniła;

Gdy cię pijany król wezwie do łoża,

Nazwie swą kotką, z pieszczot w twarz uszczypnie,

Wtedy za parę ckliwych pocałunków

Albo łaskotek niecnych jego palców

Odkryj mu wszystko, coś tu usłyszała;

Powiedz mu, żem ja w gruncie nie szalony,

Tylko szalony przez podstęp. To byłby

Czyn budujący; bo któraż królowa,

Piękna, roztropna, dobrych obyczajów,

Coś podobnego mogłaby zataić

Przed nietoperzem, wygą, koczkodanem?

Pytam się, która? Nie, wbrew rozumowi

I wbrew dyskrecji otwórz kosz na dachu,

Wypuść zeń ptaki, jako małpa w bajce,

A potem sama w kosz wlazłszy, dla próby,

Ruń na złamanie karku.

KRÓLOWA

Bądź przekonany, że jeżeli słowa

Są tchnień, a tchnienia życia wynikłością360,

Nie mam dość życia do wydania w słowach

Tego wszystkiego, co mi powiedziałeś.

HAMLET

Muszę do Anglii jechać, czy wiesz, pani?

KRÓLOWA

Niestety! zapomniałam; tak, podobno.

HAMLET

Już są gotowe listy i dwóch moich

Koleżków — którym ufam tak jak żmijom —

Ma je wziąć. Misja ich polega na tym,

Żeby mi wskazać, gdzie raki zimują361.

Życzę im szczęścia; idzie tu albowiem

O to, ażeby inżyniera własną

Jego petardą wysadzić w powietrze;

A to sęk będzie właśnie, bo ja głębiej

O parę sążni podkopię ich minę

I puszczę ich aż pod księżyc.

Bodaj to, kiedy się przy jednym dziele

Z dwóch stron przeciwnych zejdą dwa fortele. —

Dobranoc, matko. Trzeba mi stąd sprzątnąć

Tę bryłę mięsa. Coś teraz pan radca

Cichy, poważny, on, co był przed chwilą

Uosobioną, głośną krotofilą362.

Pójdź, waszmość, musim skończyć z sobą sprawę.

Dobranoc, matko.

wychodzi wlokąc ciało Poloniusza

AKT CZWARTY

SCENA PIERWSZA

Ten sam pokój, co w końcu aktu poprzedniego.

Królowa, Rozenkranc i Gildenstern, po chwili wchodzi Król.

KRÓL

Tych głuchych jęków, tych przeciągłych westchnień

Musi być powód; winniśmy go dociec.

Gdzie syn twój, pani?

KRÓLOWA

do Rozenkranca i Gildensterna

Odstąpcie na chwilę.

Tamci odchodzą.

Ach, panie, cóżem363 widziała tej nocy!

KRÓL

Cóżeś widziała, Gertrudo? Mów: co się

Dzieje z Hamletem?

KRÓLOWA

Szaleje jak morze

I wicher, kiedy w zawody spór wiodą,

Kto z nich silniejszy. Usłyszawszy szelest

Poza obiciem, w niepohamowanym

Zapędzie dobył szpady i wołając:

«Szczur!», przebił szpadą ówdzie ukrytego

Nieszczęśliwego starca.

KRÓL

Co za wściekłość!

Tak samo by się było stało ze mną,

Gdybym był tam się znalazł. Wolność jego

Zagraża wszystkim, mnie i tobie samej.

Niestety! jakież zadośćuczynienie

Wymazać zdoła ten krwawy postępek?

Moja to, moja wina, bo przezorność

Nakazywała mi wcześnie wziąć w kluby364,

Poskromić tego młodego szaleńca;

Ale kochałem go, tak go kochałem,

Żem nie chciał wejrzeć w tę smutną konieczność;

I jak ktoś brzydką dotknięty chorobą,

Chcąc ją zataić, pozwoliłem złemu

Dojść aż do rdzenia życia. Gdzież on poszedł?

KRÓLOWA

Złożyć w ustroniu ciało zabitego,

Przy czym szaleństwo jego, jako ruda

Drogiego kruszcu zmieszanego z podłym,

Szlachetną stronę ukazało: płakał

Nad tym, co zrobił.

KRÓL

Wyjdźmy stąd, Gertrudo,

Prędzej niż słońce szczyty gór ozłoci,

Musi on wsiąść na okręt: nam zaś trzeba

Całej powagi i zręczności użyć

Na ubarwienie i uniewinnienie

Tego niecnego czynu. — Gildensternie!

Wchodzą Rozenkranc i Gildenstern.

Idźcie i weźcie z sobą jeszcze kogo.

Hamlet w szaleństwie zabił Poloniusza

I gdzieś go powlókł z tego tu pokoju.

Idźcie, wynajdźcie go, przemówcie grzecznie

I każcie ciało zanieść do kaplicy.

Spieszcie się, proszę was.

Wychodzą Rozenkranc i Gildenstern.

Pójdźmy, Gertrudo,

Zgromadzim naszych najlepszych przyjaciół

I odkryjemy im tak to, co zaszło,

Jak to, co czynić zamierzamy. Może

Takim sposobem potwarz, której poszept365

Z jednego krańca świata do drugiego

Szparko366 jak działo do tarczy przenosi

Zatruty pocisk, minie nas i tylko

Nieczułe zrani powietrze. Pójdź, luba!

Trapi i trwoży mnie ta ciężka próba.

SCENA DRUGA

Inny pokój tamże.

Wchodzi Hamlet.

HAMLET

Bezpiecznie schowany.

ROZENKRANC

za sceną

Hamlecie! Książę Hamlecie!

HAMLET

Ale cicho; cóż to za hałas? ktoś wołał Hamleta; a! oni.

Wchodzą Rozenkranc i Gildenstern.

ROZENKRANC

Przychodzim cię zapytać, mości książę,

Gdzieś podział trupa?

HAMLET

Złączyłem go z prochem,

Z którym najbliższe miał powinowactwo.

ROZENKRANC

Racz nam powiedzieć, panie, gdzie on leży,

Byśmy go mogli przenieść do kaplicy.

HAMLET

Nie sądźcie tego.

ROZENKRANC

Czego, mości książę?

HAMLET

Ażebym umiał być panem waszej tajemnicy, a swojej własnej nie umiał. Poza tym kiedy pytanie czyni gąbka, jakąż odpowiedź ma dać syn królewski?

ROZENKRANC

Maszli367 mnie, książę, za gąbkę?

HAMLET

Nie inaczej; za gąbkę, która wciąga w siebie królewskie fawory, nagrody i łaski. Ale takie istoty wyświadczają ostatecznie samemuż368 królowi przysługę. Trzyma on je w gębie jak małpa i cmoka, aby je połknął potem. Skoro zapotrzebuje tego, co waść zbierzesz, dość mu cię będzie ścisnąć, a wnet nasiąkła gąbka znowu będzie sucha.

ROZENKRANC

Nie rozumiem tego, mości książę.

HAMLET

Tym lepiej. Gdy o łajdactwie mowa, na dobie369 tępa głowa.

ROZENKRANC

Mości książę, trzeba, żebyś nam powiedział koniecznie, gdzie jest ciało, i poszedł z nami do króla.

HAMLET

Ciało jest w posiadaniu króla, ale król nie jest w posiadaniu ciała; król jest czymś.

GILDENSTERN

Jak to czymś?

HAMLET

Niczym. Prowadźcie mnie do niego. Lis do nory wszyscy za nim.

Wychodzą.

SCENA TRZECIA

Inny pokój tamże.

Król w towarzystwie kilku panów.

KRÓL

Kazałem szukać go i znaleźć ciało.

Jak niebezpieczne jest pozostawienie

Tego młodzieńca na wolności, sami

Widzimy teraz, niestety, zbyt jasno.

Nie nam tu jednak wypada surowe

Stosować środki. On ma zachowanie370

U ludu, który nie bierze na rozum,

Ale na oko; gdzie zaś to ma miejsce,

Tam zwykle bywa ważona na szali

Nie wina, ale kara winowajcy.

Trzeba dlatego, ażeby to nagłe

Jego wysłanie wydało się krokiem

Od dawna ułożonym! Zło gwałtowne

Gwałtownym tylko leczy się lekarstwem

Lub żadnym.

Wchodzi Rozenkranc.

I cóż?

ROZENKRANC

Gdzie złożone ciało,

Wydobyć z niego nie mogliśmy, panie.

KRÓL

Gdzież on jest?

ROZENKRANC

Czeka na rozkazy waszej

Królewskiej mości w przyległym pokoju.

Pod strażą.

KRÓL

Niechaj wejdzie.

ROZENKRANC

Gildensternie,

Wprowadź tu księcia.

Wchodzą Hamlet i Gildenstern.

KRÓL

Hamlecie, gdzie Poloniusz?

HAMLET

Na kolacji.

KRÓL

Na kolacji? gdzie?

HAMLET

Nie tam, gdzie on je, ale tam, gdzie jego jedzą. Zebrał się właśnie koło niego kongres politycznych371 robaków. W gastronomii nie ma, panie, większego potentata jak robak. Tuczymy wszelkie istoty dla karmienia siebie, siebie zaś tuczymy dla robaków. Tłusty król i chudy pachołek są to tylko różne potrawy, dwa dania na jeden stół, i basta.

KRÓL

Niestety!

HAMLET

Rybak może wsadzić na wędę robaka, który jego królewską mość pożywał, i spożyć rybę, która tego robaka zjadła.

KRÓL

Co przez to rozumiesz?

HAMLET

Nic; to tylko pokazuje, jakim sposobem król może odbyć podróż przez wnętrzności charłaka372.

KRÓL

Gdzie Poloniusz?

HAMLET

W niebie. Każ go tam szukać; a jeżeli go posłowie twoi tam nie znajdą, poszukaj go sam w innym miejscu. To pewna jednak, że jeżeli go nie znajdziecie w tym miesiącu, poczujecie go w następnym na schodach prowadzących do galerii.

KRÓL

do kilku osób z orszaku

Idźcie go tam poszukać.

HAMLET

Będzie czekał, aż przyjdziecie.

Wychodzi kilka osób z orszaku.

KRÓL

Hamlecie, własne twoje bezpieczeństwo,

Którego pragniem, tak jak opłakujem

To, coś uczynił, wymaga, ażebyś

Czyn ten niezwłocznym opłacił wyjazdem.

Gotuj się przeto; okręt już pod żaglem,

Wiatr sprzyja; orszak twój czeka i wszystko

Wskazujeć373 drogę do Anglii.

HAMLET

Do Anglii?

KRÓL

Tak jest, Hamlecie.

HAMLET

Dobrze.

KRÓL

Będzie dobrze,

Hamlecie; gdybyś widział moje chęci!

HAMLET

Widzę cherubina, który je widzi. Do Anglii zatem! Idźmy, panowie. Bądź zdrowa, kochana matko.

KRÓL

Jam przywiązany twój ojciec, Hamlecie.

HAMLET

Matko! Ojciec i matka tyle znaczą co mąż i żona, a mąż i żona są jednym ciałem; a więc, matko! Dalej, do Anglii!

wychodzi

KRÓL

Idźcie w trop za nim. Zwabcie go czym prędzej

Na okręt; niechaj odpłynie dziś jeszcze,

Przygotowane już i przewidziane

Wszystko, co będzie wam potrzebne. Spieszcie,

Spieszcie, nie tracąc czasu.

Wychodzą Rozenkranc i Gildenstern.

A ty, Anglio,

Jeśli ci przyjaźń moja pożądana

(O czym nie wątpię, boś świeżo uczuła

Moją potęgę, i gojąc dotychczas

Blizny zadane duńskim mieczem, trwożne

Niesiesz nam hołdy), Anglio, nie waż lekce374

Wszechwładnej woli mojej, która w listach,

Zaklinających cię o tę przysługę,

Wyraźnie żąda od ciebie niezwłocznej

Śmierci Hamleta. Wypełnij to, Anglio,

Bo on mi trawi krew jak zaród suchot375,

Z którego ty mnie masz uleczyć. Póki

To się nie stanie, póty w żadnej doli

Nic mnie nie znęci i nie zadowoli.

wychodzi

SCENA CZWARTA

Równina w Danii.

Wchodzi Fortynbras z wojskiem.

FORTYNBRAS

Mości rotmistrzu, idź, pozdrów ode mnie

Duńskiego króla; powiedz mu, że wskutek

Przyrzeczeń, jakie od niego otrzymał,

Fortynbras prosi go o glejt376 do przejścia

Przez duńskie kraje. Wiesz, gdzie się zejść mamy.

Jeżeli jego królewska mość będzie

Miała co do nas, to mu przyjdziem oddać

Należną czołobitność. Tak mu powiedz.

ROTMISTRZ

Oznajmię mu to, panie.

FORTYNBRAS

Naprzód! z wolna!

wychodzi z wojskiem

Wchodzą Hamlet, Rozenkranc i Gildenstern.

HAMLET

Czyje to wojska, rotmistrzu?

ROTMISTRZ

Norweskie.

HAMLET

Gdzie one idą?

ROTMISTRZ

Ku granicom Polski.

HAMLET

Kto ma nad nimi dowództwo?

ROTMISTRZ

Synowiec

Starego króla, Fortynbras.

HAMLET

Czy pochód

Ich ma na celu podbój całej Polski

Lub pewnej części tylko?

ROTMISTRZ

Prawdę mówiąc

I bez dodatków, idziemy zagarnąć

Marny kęs ziemi, z którego krom377 sławy

Żaden nam inny nie przyjdzie pożytek.

Za parę mendli378 dukatów nie chciałbym

Wziąć go w dzierżawę, i pewnie by więcej

Nie przyniósł ani nam, ani Polakom,

Gdyby był w czynsz puszczony.

HAMLET

W takim razie

Polacy pewnie bronić go nie będą.

ROTMISTRZ

Już tam są ze swym wojskiem.

HAMLET

Wartoż379 tracić

Parę tysięcy dusz i dziesięć razy

Tyle dukatów za taki psi ogon?

Jest to, zaprawdę, ślepy wrzód pokoju

I pomyślności, który wewnątrz pęka

I ani znaku nie daje na zewnątrz,

Dlaczego człowiek umiera. Dziękujęć380,

Mości rotmistrzu.

ROTMISTRZ

Bóg z wami, panowie.

wychodzi

ROZENKRANC

Pójdziemyż381 dalej, mości książę?

HAMLET

Zaraz

Służyć wam będę. Idźcie trochę naprzód.

Wychodzą Rozenkranc i Gildenstern.

Jakże mnie wszystko oskarża i wszystko

Leniwej zemście mej bodźca dodaje!

Czymże jest człowiek, jeżeli najwyższym

Jego zadaniem i dobrem na ziemi

Jest tylko spanie i jadło? Bydlęciem,

Szczerym bydlęciem. Ten, co nas obdarzył

Tak dzielną władzą myślenia, że może

I wstecz, i naprzód poglądać, nie na to

Dał nam tę zdolność, ten udział boskości

Rozumem zwany, aby w nas jałowo

Leżał i butwiał. Jestli382 to więc skutkiem

Zwierzęcej, bydła godnej niepamięci,

Czy trwożliwego i drobiazgowego

Przewidywania, które ściśle biorąc,

Zawsze ma w sobie trzy części tchórzostwa,

A tylko jedną mądrości. Doprawdy,

Nie mogę tego pojąć, że aż dotąd

Mówię do siebie: trzeba to uczynić,

I kończę na tym, kiedy mi do czynu

Nie brak powodów, woli, sił i środków.

Przykłady, wielkie jak świat, stoją przecie

Przede mną; choćby to wojsko tak liczne

I tak zasobne, pod wodzą takiego

Młodego księcia, który, zapalony

Szlachetną żądzą sławy, lekceważy

Ukrytą szalę wypadków i chętnie,

Co jest doczesne i przemijające,

Na sztych wystawia hazardom383, zagładzie,

Za co? za marną łupinę orzecha.

Prawdziwie wielkim być to nie wojować

O byle głupstwo bez wielkiej przyczyny,

Lecz wielkomyślnie o źdźbło nawet walczyć,

Gdzie honor każe. I cóż ja wart jestem,

Ja, który ojca zgon, zhańbienie matki

Śpiąco przepuszczam? gdy oto ze wstydem

Widzę przed sobą bliską śmierć dwudziestu

Tysięcy ludzi, którzy dla chimery,

Dla widma sławy, w grób idą jak w łóżko,

Aby wywalczyć nikczemną piędź384 ziemi,

Na której nie ma dość miejsca do walki

Ani dość darni, by skryła mogiły

Tych, co polegną. Bądź odtąd zażartą,

O wolo moja, albo wzgardy wartą!

wychodzi

SCENA PIĄTA

Elsynor. Pokój w zamku.

Wchodzą Królowa i Horacy.

KRÓLOWA

Nie chcę jej widzieć.

HORACY

Natarczywie prosi

O możność wnijścia; stan jej budzi litość.

KRÓLOWA

Cóż jej jest?

HORACY

Ciągle wspomina o ojcu;

Słyszała, mówi, że świat krzywo idzie;

Wzdycha i chwyta się za serce; lada

Fraszka ją drażni; słowa jej bez związku

Nie określają niczego, jednakże

Zastanawiają; podnosi je słuchacz

I zszywa podług kroju własnych myśli;

Każdy zaś wyraz jej, obok wyrazu

Jej twarzy, ruchów i postawy, takie

Czyni wrażenie, że można by myśleć,

Iż jest w nim jakaś myśl, tylko zawiła

I bardzo smutna.

KRÓLOWA

Muszę z nią pomówić;

Mogłaby bowiem złym ludziom dać powód

Do niebezpiecznych przypuszczeń. Niech wnijdzie385.

Horacy wychodzi.

Chora ma dusza każdą rzecz powszednią

Złowrogich następstw sądzi przepowiednią,

Jak głupio w trwodze występek przesadza,

Że drżąc przed zdradą sam się prawie zdradza.

Horacy wprowadza Ofelię.

OFELIA

Gdzie jest ozdoba majestatu Danii?

KRÓLOWA

Czego chcesz, luba Ofelio?

OFELIA

śpiewa

Po czym ja cię poznam teraz,

O kochanku mój?

Płaszcz pielgrzymi, kij, sandały,

Twójże386 to jest strój?

KRÓLOWA

Niestety, kochane dziewczę, co znaczy ten śpiew?

OFELIA

Czy tak? nie, pani; posłuchaj tylko:

śpiewa

On zmarł, znikł z naszego grona;

Zmarł, opuścił nas;

U nóg jego darń zielona,

W głowach zimny głaz.

Och! Och!

KRÓLOWA

Ależ, Ofelio.

OFELIA

Proszę cię, pani, słuchaj,

śpiewa

Całun jego, jak śnieg biały...

Król wchodzi.

KRÓLOWA

Ach, patrz, mój mężu.

OFELIA

śpiewa

Na całunie kwiat;

Choć go łzy nie opłakały,

Na mogiłę padł.

KRÓL

Jak się masz, śliczna panienko?

OFELIA

Dobrze; Bóg wam zapłać. Mówią, że sowa była córką piekarza387. Ach, panie! Wiemy, czym jesteśmy, ale nie wiemy, co się z nami stanie. Niech wam Bóg pomaga przy wieczerzy!

KRÓL

Marzy jej się o ojcu.

OFELIA

Nie mówmy już o tym, proszę; ale jak się was pytać będą, co to znaczy, to powiedzcie:

Dzień dobry, dziś święty Walenty.

Dopiero co świtać poczyna;

Młodzieniec snem leży ujęty,

A hoża doń puka dziewczyna.

Podskoczył kochanek, wdział szaty,

Drzwi rozwarł przed swoją jedyną

I weszła dziewczyna do chaty,

Lecz z chaty nie wyszła dziewczyną.

KRÓL

Nadobna Ofelio!

OFELIA

Dajmy pokój przysięgom; zaraz skończę:

Bezbożność to wielka; Bóg widzi,

Jak wielka w mężczyznach bezbożność!

Cny388 młodzian się tego nie wstydzi,

Gdy tylko nastręczy się możność.

Wszak nimeś389 cel życzeń otrzymał,

Przysiągłeś się ze mną ożenić!

To ona mu tak mówi, a on jej odpowiada:

I byłbym był słowa dotrzymał,

Lecz trzeba ci było się cenić.

KRÓL

Jak dawno ona w tym stanie?

OFELIA

Jeszcze się wszystko naprawi, mam nadzieję. Tylko cierpliwości! Ale nie mogę nie zapłakać, pomyślawszy, że go mają złożyć w zimną ziemię. Mój brat dowie się o tym, a zatem dziękuję państwu za dobrą radę. Niech powóz zajeżdża! Dobranoc, panie; dobranoc, śliczne panie, dobranoc, dobranoc.

wychodzi

KRÓL

Idź waćpan za nią, niech jej pilnie strzegą.

Horacy wychodzi.

Jest to trucizna głębokiej boleści,

Której śmierć ojca źródłem. O Gertrudo!

Gertrudo! ziszcza się na nas ta prawda,

Że kiedy kogo nawiedzają smutki,

To nigdy luzem, a zawżdy390 gromadnie.

Naprzód zabójstwo jej ojca, następnie

Wyjazd twojego syna, nieszczęsnego

Sprawcy własnego swojego wygnania;

Głuche szemranie ludu, uprzedzone

I złem brzemienne żywiącego myśli

Z powodu śmierci cnego Poloniusza,

Którego skore pochowanie było

Niedorzecznością z naszej strony; teraz

To biedne dziewczę, wyzute z szlachetnej

Władzy rozumu, bez której jesteśmy

Lalkami tylko albo zwierzętami;

Nareszcie, i to jedno tyle waży

Co tamto wszystko, brat jej potajemnie

Powraca z Francji, karmi się zdumieniem,

Kryje się w chmurach i nadstawia ucho

Donosicielom, którzy jadowite

O śmierci ojca wdmuchują mu wieści —

Wieści z uszczerbkiem naszym, przeciw którym

Zastanowienie, ubogie w dowody,

Nic nie podoła. O Gertrudo, zbieg ten

Wypadków, na kształt kilkuramiennego

Narzędzia śmierci, z wielu stron od razu

Zabójczą ranę mi zadaje.

Zgiełk zewnątrz.

KRÓLOWA

Przebóg!

Cóż to za hałas?

Wchodzi jeden z Dworzan.

KRÓL

Hola! Szwajcarowie391!

Gdzie oni? Niechaj drzwi pilnie obsadzą.

Skąd ten zgiełk?

DWORZANIN

Chroń się, miłościwy królu,

Ocean, z łoża swojego wybiegły,

Nie chłonie z większą gwałtownością nizin,

Jako Laertes na czele powstańców

Straż twą powala. Lud go głosi panem;

I jakby świat był dopiero w zawiązku,

Przeszłość zatarta, zapomniany zwyczaj,

Te słów hamulce i wszelkiej swawoli,

Słychać wołanie: «Wybierajmy króla!

Laertes królem!» Czapki, dłonie, usta

Ze wszech stron wtórzą temu okrzykowi:

«Laertes królem! Wiwat król Laertes!»

KRÓLOWA

Jak ujadają za fałszywym wiatrem!

O, pod trop gonisz, podła duńska psiarnio!

KRÓL

Drzwi wyłamano.

Laertes wchodzi uzbrojony, za nim Duńczycy.

LAERTES

Gdzie ten król? — Stańcie ówdzie392, przyjaciele.

DUŃCZYCY

Pozwól nam także wejść.

LAERTES

Nie wchodźcie, proszę.

DUŃCZYCY

Będziem posłuszni.

cofają się za drzwi

LAERTES

Dziękuję wam; stójcie

Przy drzwiach na straży. — Nienawistny królu,

Oddaj mi ojca!

KRÓLOWA

Z wolna, Laertesie,

Zbierz trochę zimnej krwi.

LAERTES

Kropla krwi zimnej

Byłaby we mnie świadectwem bękarctwa,

Urągowiskiem przeciw memu ojcu,

Zakałem, który by piętno bezwstydu

Wyrył na czystym czole matki mojej.

KRÓL

Jakiż cię powód skłania, Laertesie,

Tak buntowniczo przeciw nam powstawać?

Odstąp, Gertrudo, nie lękaj się o nas;

Taka jest bowiem boskość majestatu,

Że zdrada, choćby nie wiedzieć co chciała,

Tępi o niego swój pocisk. —

Powiedz mi, Laertesie, co to znaczy? —

Gertrudo, daj mu pokój. — Mów młodzieńcze.

LAERTES

Ty sam mów raczej: gdzie mój ojciec?

KRÓL

Umarł.

KRÓLOWA

Ale nie z jego winy.

KRÓL

Daj mu pokój.

Niech się wypyta do sytości.

LAERTES

Jakim

Sposobem umarł? Nie dam się omamić.

Do czarta z uległością! Niechaj w piekło

Pójdą przysięgi! Sumienie, powinność

Niech w najczarniejszej przepadną otchłani!

Urągam potępieniu. Na to przyszło,

Że oba światy niczym są w mych oczach:

Wszystko mi obojętne, bylem393 tylko

Sowicie pomścił ojca.

KRÓL

Któż ci broni?

LAERTES

Nikt w świecie, jeno394 własna moja wola;

Możność zaś moją k’temu tak urządzę,

Że z małą garścią środków wiele wskóra.

KRÓL

Chceszli395 się czegoś pewnego dowiedzieć

O śmierci ojca twego, Laertesie?

Jestże396 w twej zemście zapisana zguba

Zarówno jego przyjaciół i wrogów?

Tych, co zyskali, i tych, co stracili?

LAERTES

Niczyja, tylko jego nieprzyjaciół.

KRÓL

Chceszże397 ich poznać?

LAERTES

Przyjaciołom jego

Szeroko moje otworzę ramiona

I, jak pelikan dzielący się życiem398,

Obdzielę ich krwią moją.

KRÓL

Teraz mówisz

Jak nieodrodny syn i prawy szlachcic.

Żem ja nie winien śmierci twego ojca,

Owszem, najmocniej nią jestem dotknięty,

To się okaże wnet rozwadze twojej

Tak jasne jak dzień oczom.

DUŃCZYCY

za sceną

Puśćcie ją!

LAERTES

Co to jest? Skąd ten hałas?

Ofelia wchodzi, fantastycznie ubrana w kłosy i kwiaty.

O wściekłości!

Spal mi mózg! Soli łez, straw mi zmysł wzroku!

Na Boga! Za to twoje obłąkanie

Ciężką zapłatę ściągnę z jego sprawców,

Tak, że aż szala od jej wagi całkiem

Na dół opadnie. O majowa różo!

Kochane dziewczę, luba siostro, wdzięczna

Moja Ofelio! Boże! czy podobna,

Aby dziewczęcy umysł był tak wątły

Jak życie starca? Miłość uszlachetnia

Naturę ludzką, gdy zaś ta szlachetna,

Wtedy zamyka najlepszą swą cząstkę

W grobie tych, których kochała.

OFELIA

śpiewa

Pochłonęła go zimna mogiła,

Pieszczoty moje, nie ma was już!

I na grób jego ściekło łez siła399.

Bądź zdrów, mój gołąbku!

LAERTES

Gdybyś przy zdrowych zmysłach chciała kogo

Zagrzać do zemsty, wymowniej byś tego

Dopiąć nie mogła.

OFELIA

Trzeba wam mówić pacierz po nim, skoro mówicie, że już po nim. Nieprawdaż, jak się to ładnie składa? Fałszywy to sługa, który uwiódł córkę swego pana.

LAERTES

Ten nonsens więcej wart niż sensowność.

OFELIA

do Laertesa

Oto rozmaryn400 na pamiątkę; proszę cię, luby, pamiętaj; a to bratki, żebyś o mnie myślał.

LAERTES

Przezorny obłędzie! Niezapomnienie łączysz do pamięci.

OFELIA

do Króla

Oto koper dla was i orliki.

do Królowej

Oto ruta; część jej wam daję, a część sobie zachowam; w niedzielę możemy ją nazywać zielem łaski, ale ty swoją rutkę musisz nosić trochę inaczej niż ja. Oto stokrotki. Rada bym wam dać i fiołków, ale mi wszystkie ze śmiercią ojca powiędły. Mówią, że szczęśliwie skończył.

śpiewa

Bo luby mój Jasio to skarb mój jedyny.

LAERTES

Tęsknotę, smutek, boleść, piekło samo

Zamienia ona w wdzięk i lubość.

OFELIA

śpiewa

Czyliż on już nie powróci?

Czyliż on już nie powróci?

Nie, nie, on śpi w grobie:

Zaśnij i ty sobie.

Już on nigdy nie powróci.

Śnieżną była jego broda,

Włos na głowie cały mleczny;

Już po nim, już po nim

Na próżno łzy ronim.

Boże, daj mu pokój wieczny!

i wszystkim dobrym chrześcijanom! Będę się za was modliła. Bóg z wami!

wychodzi

LAERTES

Boże! Ty patrzysz na to?

KRÓL

Laertesie,

Muszę podzielić z tobą to cierpienie,

Chyba mi prawa do tego zaprzeczysz,

Ustąp tymczasem. Wybierz, kogo zechcesz,

Spośród przyjaciół swych najzaufańszych,

Niech ten rozsądzi nas, jeśli mię uzna

Winnym w tej sprawie bądź wprost, bądź pośrednio,

Natychmiast oddam ci na satysfakcję

Tron, państwo, życie, wszystko, co posiadam;

W przeciwnym razie ty twoją zranioną

Duszę cierpliwie porucz401 naszej pieczy,

A wtedy razem pomyślimy nad tym,

Jakby ją spełna402 zaspokoić.

LAERTES

Zgoda,

Ta jego nagła śmierć, ten cichy pogrzeb,

Bez żadnych oznak, szpady ani herbów,

Bez ceremonii, bez pompy pogrzebu.

Wszystko to woła na mnie wniebogłosy

O ścisłe śledztwo.

KRÓL

Sprostasz temu snadnie403;

Gdzie zaś jest wina, tam niech kara spadnie.

Chodź ze mną.

Wychodzą.

SCENA SZÓSTA

Inny pokój w zamku.

Horacy i jego Sługa.

HORACY

Co to za ludzie, co chcą mówić ze mną?

SŁUGA

Są to majtkowie, panie; mają, mówią,

Listy do pana.

HORACY

Wpuść ich.

Sługa wychodzi.

Nie wiem, kto by

Spomiędzy całej rzeszy tego świata,

Mógł pisać do mnie, jeżeli nie Hamlet.

Majtkowie wchodzą.

PIERWSZY MAJTEK

Bóg wam pomagaj, panie.

HORACY

I wam wzajem.

PIERWSZY MAJTEK

Pomoże, jeżeli mu się podoba. Oto list do was, jeżeli tylko miano wasze Horacy, jak nas o tym zapewniono. Oddał nam go jakiś poseł wyprawiony do Anglii.

HORACY

czyta

«Horacy, jak tylko ten list przeczytasz, dopomóż oddawcom jego dostać się do króla, mają oni pismo i do niego. Zaledwieśmy404 przebyli dwa dni na morzu, gdy silnie uzbrojony statek korsarski wyprawił na nas łowy. Ponieważ miał nad nami w żaglach przewagę, zmuszeni byliśmy stawić mu czoło i przyjąć bitwę, wśród której wrzenia wskoczyłem na ów statek. W tejże chwili piraci oddalili się od naszego okrętu i tym sposobem sam jeden zostałem ich jeńcem. Obeszli się ze mną, jak poczciwym łotrom przystoi; ale wiedzieli, co czynią; muszę się im za to dobrze wywdzięczyć. Postaraj się, aby król odebrał to, co doń piszę, i śpiesz do mnie tak chyżo, jak gdybyś uciekał przed śmiercią. Mam ci coś do powiedzenia na ucho, co cię w oniemienie wprawi, a przecież słowa będą tu tylko cieniem rzeczy samej. Ci dobrzy ludziska doprowadzą cię do miejsca, gdzie się znajduję. Rozenkranc i Gildenstern peregrynują405 do Anglii; o nich także mam ci wiele do powiedzenia. Bądź zdrów.

Twój, jak go znasz,

Hamlet»

Chodźcie, ułatwię drogę tamtym listom,

O ile tylko będę mógł najprędzej,

Byście tym prędzej mnie zaprowadzili

Do tego, co je wam oddał.

Wychodzą.

SCENA SIÓDMA

Inny pokój tamże.

Król i Laertes.

KRÓL

Teraz mię musisz w sądzie swym rozgrzeszyć

I w sercu swoim umieścić przyjaźnie,

Skoroś jawnego nabrał przekonania,

Że ten, co zabił twego ojca, godził

Na własne moje życie.

LAERTES

Rzecz widoczna;

Nie mogę sobie tylko wytłumaczyć,

Dlaczego przeciw tym jego knowaniom,

Tak karygodnym i wyrodnym razem,

Nie przedsięwziąłeś, panie, żadnych środków,

Jak ci to własne twoje bezpieczeństwo,

Monarsza godność, mądrość, wszystko zgoła

Powinno było radzić?

KRÓL

O, z dwóch przyczyn,

Które ci może wydadzą się błahe,

Dla mnie są jednak bardzo ważne. Najprzód

Królowa, matka jego, żyje prawie

Jego widokiem, a ja, niech to będzie

Słabość lub cnota, tak dalece jestem

Ciałem i duszą do niej przywiązany,

Że jako gwiazda w jednej tylko sferze

Krążąca, przez nią się tylko poruszam.

Drugą przyczyną, dla której go jawnie

Skarcić nie mogłem, była miłość ludu,

Która usterki jego topi w sobie.

I, jako owo źródło drzewo w kamień,

Zmienia naganę w chwalbę406. Strzały moje

Za tępe przeciw takiemu wiatrowi,

Byłyby w łuk mój powróciły nazad,

Zamiast dosięgnąć, gdzie bym je był posłał.

LAERTES

Tak więc straciłem najlepszego ojca;

Siostrę znajduję pchniętą w głąb rozpaczy.

Siostrę, ach! której szanowne przymioty

(Jeżeli można chwalić, co minione)

Wyzywająco jaśniały na szczycie

Widowni wieku. Ależ przyjdzie chwila

Mej zemsty.

KRÓL

Możesz być o to spokojny,

Nie sądź, ażebym był z tak miękkiej gliny,

Iżbym pozwolił się niebezpieczeństwu

Targać za brodę i miał to za fraszkę.

Wkrótce ci powiem coś więcej. Kochałem

Twojego ojca, kocham też i ciebie:

To ci powinno dać do zrozumienia!

Wchodzi Pokojowiec.

Co tam masz?

POKOJOWIEC

Listy od księcia Hamleta:

Ten do was, panie, a ten do królowej.

KRÓL

Od kogo? Od Hamleta? Któż je przyniósł?

POKOJOWIEC

Jacyś majtkowie, panie; tak przynajmniej

Mówił mi Klaudio, który je odebrał

I mnie doręczył. Ja ich nie widziałem.

KRÓL

Zostaw nas; słuchaj listu, Laertesie.

Wychodzi Pokojowiec, Król czyta.

«Pośpieszam waszą królewską wielkość uwiadomić, żem nago na jej ziemię wysadzony został. Jutro prosić będę o pozwolenie ujrzenia jego królewskiego oblicza i wtedy, wybłagawszy sobie najprzód waszej wielkości przebaczenie, będę miał honor zdać jej sprawę z wypadku, który spowodował mój nagły i osobliwszy powrót.

Hamlet»

KRÓL

Co się to znaczy? Wróciliż407 i tamci?

Czyli408 też to jest tylko jakiś podstęp?

LAERTES

Nie poznajeszli409, panie, kto to pisał?

KRÓL

Ręka Hamleta. Nago — i w przypisku

Stoi: «Sam jeden». Rozumiesz to waćpan?

LAERTES

Bynajmniej. Ale niech wraca! Raźnieje410

Chore me serce na myśl, że niebawem

Będę mu w ucho mógł wtłoczyć te słowa:

«Tyś to jest tego sprawcą».

KRÓL

Skoro tak jest —

A czyżby mogło być inaczej? — chceszże411

Posłuchać mojej rady, Laertesie?

LAERTES

I owszem, panie; pod warunkiem jednak,

Aby tej rady celem nie był pokój.

KRÓL

Twój własny tylko. Jeśli on, wstręt czując

Do tej podróży i niełatwo skłonny

Znów ją przedsiębrać, istotnie powrócił,

Mam ja nań inny środek w pogotowiu,

Który nie może chybić; śmierć zaś jego

Nie ściągnie ani cienia podejrzenia,

I sama nawet matka jego nazwie

To dzieło skutkiem trafu.

LAERTES

Radź więc, panie.

Chętnieć412 posłusznym będę, i tym chętniej,

Jeżeli będę mógł być wykonawcą

Tego pomysłu.

KRÓL

O toć413 właśnie idzie.

Od czasu twego wyjazdu szeroko

Wobec Hamleta mówiono o pewnym

Talencie, w którym masz być celujący.

Wszystkie zdolności twoje razem wzięte

Nie obudzały w nim tyle zazdrości

Ile ta jedna, najmniej w moich oczach

Ceny mająca.

LAERTES

Jakaż to jest zdolność?

KRÓL

Błaha jak wstążka, którą sobie młodzież

Zdobi kapelusz, jednakże potrzebna;

Lekki, swobodny strój przystoi bowiem

Rześkiej młodzieży, tak jak ciepłe futro

I długa suknia późnemu wiekowi,

Bo mu przyczynia zdrowia i powagi.

Był tu przed paru miesiącami pewien

Normandzki rycerz; widziałem Francuzów,

Służyłem nawet kiedyś między nimi;

Mistrze to w konnej jeździe; ale ten był

Diabłem wcielonym; przyrastał do siodła

I tak cudownie zażywał rumaka,

Że koń i jeździec zdawali się w jednej

Formie ulani. Co bądź o tym kunszcie

Pomyśleć mogłem, wszystko niższym było

Od tego, czego ów zuch dokazywał.

LAERTES

Normandczyk, mówisz, panie?

KRÓL

Tak. Normandczyk.

LAERTES

Lamond! jak żyw tu stoję!

KRÓL

Ten sam.

LAERTES

Lamond.

Od razu go poznałem. On jest chlubą,

Istnym klejnotem swojego narodu.

KRÓL

Ten tedy Lamond szeroko i długo

Rozwodził się nad tobą, Laertesie.

I tak wynosił twą biegłość i zręczność

W robieniu bronią, zwłaszcza też rapierem,

Że, wnosząc z jego opisu, ciekawy

Byłby to widok, gdyby ci kto sprostał.

Spomiędzy jego współziomków najpierwsi,

Mówił, fechmistrze stracili przytomność,

Oko i zwinność w spotkaniu się z tobą.

Opowiadanie to wzbudziło taką

Zawiść w Hamlecie, że niczego odtąd

Nie pragnął, jeno twojego powrotu

I spróbowania się z tobą na ostrze.

Otóż więc...

LAERTES

Cóż więc, panie?

KRÓL

Laertesie,

Kochałżeś414 ojca? albo jestżeś415 tylko

Pokrowcem żalu, postacią bez serca?

LAERTES

Dlaczego się mnie, panie, o to pytasz?

KRÓL

Nie przeto416, abym w wątpliwość podawał

Twoją ku niemu miłość, lecz dlatego,

Iż wiem, że miłość jest dziecięciem czasu;

A doświadczenie uczy mnie codziennie,

Że czas miarkuje jej siłę i zapał.

Płomień miłości zawżdy mieści w sobie

Coś na kształt knota, co moc jego tłumi,

I w jednostajnym nic nie trwa wigorze;

Bo wigor, z zbytku krwi dostając pleury417,

Własnym nadmiarem zabity zostaje.

Kto chce, powinien wraz to, co chce, spełnić;

Bo to «chce» zmienne tyle napotyka

Tam i szkopułów, ile jest na świecie

Ramion, języków i przygód, a później

Owo «powinien» staje się niewczesnym

Westchnieniem, które, niosąc ulgę, szkodzi.

Lecz wróćmy w sam rdzeń wrzodu: Hamlet wraca,

Cóż chcesz przedsięwziąć, aby się okazać

Nie w słowach, ale w czynie dobrym synem?

LAERTES

Podciąć mu gardło na środku kościoła.

KRÓL

Zemsta, zaiste, nie może znać granic

I żadne miejsce uświęcać mordercy;

Chceszli418 się jednak zemścić, Laertesie,

Zamknij się na czas jakiś w swym pokoju.

Hamlet przybywszy dowie się, żeś wrócił.

Głosić będziemy przed nim twoją zręczność

I sławę, którą ci zrobił ów Francuz,

W dubelt powleczem werniksem. Wyjdź wtedy

I przyjm spotkanie się z nim, do którego

Znajdziesz sposobność. Jego lekkomyślność,

Niepodejrzliwość i szlachetność sprawią,

Że nie obejrzy kling, z łatwością zatem,

Chociażby trochę używszy podstępu,

Będziesz mógł wybrać rapier niestępiony

I umiejętnym pchnięciem odwetować

śmierć ojca.

LAERTES

Zrobię tak i dla pewności

Nabalsamuję ostrze mego miecza.

Nabyłem od pewnego szarlatana

Taką maść, że gdy nóż w niej umaczany

Najmniej zadraśnie żyjącą istotę,

Nie ma pomiędzy najzbawienniejszymi

Ziołami środka, który by potrafił

Uchronić ją od śmierci. Tym to jadem

Miecz mój omaszczę; niech go drasnę tylko,

Już będzie po nim.

KRÓL

Rozważmy to głębiej

baczmy, jakie nam okoliczności

I czas w tej mierze mogą dać poparcie;

Bo gdyby to nas miało zawieść, gdyby

Plan nasz chybiony miał wypłynąć na wierzch,

Lepiej by go zaniechać. Trzeba zatem,

Aby ten projekt miał w odwodzie drugi,

Który w potrzebie przyszedłby mu w pomoc.

Czekaj — pomyślmy trochę. Uroczysty

Postawię zakład na kartę twej sztuki;

A potem — potem... Ha! wiem już, co robić.

Gdy was bój znuży, tak że się aż obu

Czuć da pragnienie (ostro żgaj dlatego),

I gdy on zechce czego do ochłody,

Wtedy podadzą mu puchar, z którego

Jeden łyk, w razie gdyby jakim trafem

Uszedł twojego zatrutego ciosu,

Da nam skuteczny sukurs419! Skąd ta wrzawa?

Wchodzi Królowa.

Co to jest, droga małżonko?

KRÓLOWA

Nieszczęścia

Nawałem biegną jedne za drugimi.

Laertes, siostra twoja utonęła.

LAERTES

Przebóg! Gdzie?

KRÓLOWA

Ówdzie nad potokiem stoi

Pochyła wierzba420, której siwe liście

W lustrze się czystej przeglądają wody.

Tam ona wiła fantastyczne wieńce

Z pokrzyw, stokrotek, jaskrów i podłużnych,

Karmazynowych kwiatów, którym nasi

Sprośni pasterze szpetną dają nazwę,

A zaś dziewice w skromności je zowią

Palcami zmarłych421. Otóż chcąc zawiesić

Jeden z tych wianków na zwisłej gałęzi,

Nie dość ostrożnie wspięła się na drzewo.

Złośliwa gałąź złamała się pod nią.

I z kwiecistymi trofeami swymi

Wpadło w toń biedne dziewczę. Przez czas jakiś

Wzdęta sukienka niosła ją po wierzchu

Jak nimfę wodną i wtedy, nieboga,

Jakby nie znając swego położenia

Lub jakby czuła się w swoim żywiole,

Śpiewała starych piosenek urywki,

Ale niedługo to trwało, bo wkrótce

Nasiąkłe szaty pociągnęły z sobą

Biedną ofiarę ze sfer melodyjnych

W zimny muł śmierci.

LAERTES

A więc utonęła?

KRÓLOWA

Niestety!

LAERTES

Biedna Ofelio, za wiele

Masz już wilgoci, wstrzymam więc łzy moje,

A jednak jest to rzecz ludzka, natura

Żąda praw swoich na przekór wstydowi;

Gdy te strumienie ściekną, zniewieściałość

Wyjdzie wraz z nimi z serca,

Żegnam cię, panie, mam w ustach wyrazy,

Które płomieniem rade by wybuchnąć;

Ale je gasi to dzieciństwo.

wychodzi

KRÓL

Idźmy

Za nim, Gertrudo. Ten wypadek może

Na nowo zażec422 jego wściekłość, którą

Z takim mozołem ledwie uśmierzyłem.

Idźmy więc za nim.

Wychodzą.

AKT PIĄTY

SCENA PIERWSZA

Cmentarz.

Dwóch Grabarzy z rydlami itd. wchodzi na scenę.

PIERWSZY GRABARZ

Godziż423 się po chrześcijańsku grzebać kogoś, co samowolnie szuka zbawienia?

DRUGI GRABARZ

Co się tam o to pytasz; bierz się lepiej żywo do kopania. Fizyk był przy niej i zakwalifikował ją do chrześcijańskiego pogrzebu.

PIERWSZY GRABARZ

Jak to być może? Nie utopiła się przecie bez przyczynienia się własnego.

DRUGI GRABARZ

Powiadam ci, że tak zeznano.

PIERWSZY GRABARZ

Musiało być przyczynienie się, a to punkt właśnie stanowi. Kiedy się topię, w takim razie popełniam czyn, a czyn się popełnia trojako: działając, wykonywając i uskuteczniając. Tak więc widzisz, że się ona utopiła z umysłu.

DRUGI GRABARZ

Ależ, pozwól...

PIERWSZY GRABARZ

Gadaj zdrów. Tu płynie woda, dajmy na to, a tu stoi człowiek, dajmy na to: jeżeli człowiek pójdzie do wody i utopi się, rad nierad, to już ci nie zaprzeczy temu, że poszedł; ale jeżeli woda przyjdzie do niego i zatopi go, to co innego; wtedy nie można powiedzieć, że on się utopił. Wierzaj mi, kumie, że kto sam nie jest winien swojej śmierci, ten sam sobie życia nie skraca.

DRUGI GRABARZ

Czy prawo tak mówi?

PIERWSZY GRABARZ

Ma się rozumieć prawo fizyczne.

DRUGI GRABARZ

Chcesz wiedzieć prawdę? Gdyby to nie była dygnitarska córka, nie byłaby po chrześcijańsku chowana.

PIERWSZY GRABARZ

Trafiłeś w sedno. Czy to sprawiedliwie, że panowie dygnitarze większą na tym świecie mają zachętę do topienia się i wieszania niż ich współbracia w Chrystusie? Podaj mi rydel. Nie ma dawniejszych dygnitarzy niż ogrodnicy, górnicy i grabarze, bo oni idą w prostej linii od ojca Adama.

DRUGI GRABARZ

Czy Adam był dygnitarzem?

PIERWSZY GRABARZ

A jakże? on pierwszy przecie krzyż nosił.

DRUGI GRABARZ

Ejże, ejże! nie nosił żadnego.

PIERWSZY GRABARZ

Czyś waść poganin? Także424 Pismo rozumiesz? Pismo powiada, że Adam ziemię kopał: kopiąc, musiał ci się schylać, a jakże by się mógł schylić nie mając krzyża425? Zadam ci jeszcze jedno pytanie, a jeżeli mi sprytnie nie odpowiesz, to cię nazwę...

DRUGI GRABARZ

No, no.

PIERWSZY GRABARZ

Co to za rzemieślnik, co trwalej buduje niż murarz, cieśla i majster okrętowy?

DRUGI GRABARZ

Szubienicznik, bo jego budowla przetrzyma tysiąc lokatorów.

PIERWSZY GRABARZ

Podoba mi się twój dowcip. W istocie, szubienica wyświadcza przysługi, ale komu? oto tym, co się źle zasługują; a ponieważ ty się źle zasługujesz Bogu, twierdząc, że szubienica jest trwalsza niż kościół, powinna ci więc szubienica wyświadczyć swoją przysługę. Ale wróćmy do rzeczy.

DRUGI GRABARZ

Któż buduje trwalej niż murarz, cieśla i majster okrętowy?

PIERWSZY GRABARZ

O to właśnie idzie.

DRUGI GRABARZ

Zaraz ci powiem.

PIERWSZY GRABARZ

Słucham.

DRUGI GRABARZ

Do licha, nie mogę jakoś.

Hamlet i Horacy ukazują się w pewnej odległości.

PIERWSZY GRABARZ

Nie łam sobie już nad tym mózgownicy; osła batem nie popędzisz; a kiedy cię kto o to jeszcze raz zapyta, to mu powiedz: grabarz. Domy jego roboty przetrwają do dnia sądu. Idź do szynku i przynieś mi półkwaterek426 gorzałki427.

Drugi grabarz wychodzi.

Pierwszy grabarz kopie i śpiewa.

Za młodu — o, gdyby ten wiek mógł powrócić!

Miłostki mym były żywiołem;

Pokochać, odkochać, uścisnąć, porzucić

To u mnie zwyczajnym szło kołem.

HAMLET

Czy ten człowiek nie zna natury swego rzemiosła? Śpiewa przy kopaniu grobu.

HORACY

Przyzwyczajenie wyrobiło w nim ten rodzaj swobody.

HAMLET

Tak to bywa we wszystkim; im mniej się do czego rękę przykłada, tym delikatniejsze jej czucie.

PIERWSZY GRABARZ

śpiewa

Lecz starość nie radość napadłszy znienacka

Zwaliła mię swoim obuchem;

Znikł kuraż428 i rezon429, i mina junacka430:

Ni śladu, żem kiedyś był zuchem.

wyrzuca czaszkę

HAMLET

Ta czaszka miała także język i mogła śpiewać. Patrz, jak nią poniewiera ten hultaj; pomiata nią, jak gdyby była szczęką Kaina, pierwszego mordercy. Może to czaszka jakiego dyplomaty, co to chciał podejść Pana Boga, a teraz ją podszedł ten osioł. No nie?

HORACY

Być może.

HAMLET

Albo jakiego dworaka, który mógł mówić: dzień dobry, jaśnie wielmożny panie; jakże zdrowie waszej ekscelencji? Albo jakiego zausznika431, który chwalił konia swego mecenasa, aby go od niego wyłudzić? Jak myślisz?

HORACY

Mogłoby to być, mości książę.

HAMLET

Taka to kolej rzeczy. A teraz, gdy stracił szczękę, musi służyć pani Gliście i cierpieć szturchańce zakrystiańskiej łopaty. Co za radykalna przemiana! Szkoda, że jej nie możemy oglądać. Czyliż432 utrzymanie tych kości na to tylko tyle kosztowało, aby z czasem grano w nie jak w kręgle? Ból czuję w moich na tę myśl.

PIERWSZY GRABARZ

śpiewa

Łoże w ziemi i wór zgrzebny

Na pokrycie kości;

Oto cały sprzęt potrzebny

Dla tutejszych gości.

wyrzuca czaszkę

HAMLET

Masz i drugą. Nie jestże to czasem czerep adwokata? Gdzież się podziały jego kruczki i wykręty, jego ewentualności, jego kazualności433 i matactwa? Jak może znieść, aby go ten grubianin bił w ciemię swoją plugawą motyką, i nie wystąpić przeciw niemu z akcją o czynną obelgę? Hm! hm! A może też to był swojego czasu jaki wielki posesjonat434, który skupował dobra drogą licytacji, subhastacji435, komplanacji436, transakcji i cesji437? Na toż mu się zdała czysta masa nieruchomości, aby sam, stawszy się nieruchomością, obróci się w masę błota? Nie zdołaliż438 ci, co mu pisali ewicje439, ewinkować440 mu większej przestrzeni, tylko taką jaką wzdłuż i wszerz pokryje para fascykułów441? Kontrakty kupna jego majątków zaledwie by się w takim obrębie zmieściły; a samże442 ich dziedzic nie ma mieć więcej miejsca? Hę?

HORACY

Ani o włos więcej, mości książę.

HAMLET

Nie jestże443 pergamin ze skór baranich?

HORACY

Nie inaczej, i z cielęcych także.

HAMLET

Barany i cielęta z tych, co w nim bezpieczeństwa szukają! Muszę pomówić z tym człowiekiem. Czyj to grób, przyjacielu?

PIERWSZY GRABARZ

Mój.

śpiewa

Oto cały sprzęt potrzebny

Dla tutejszych gości.

HAMLET

Twój, nie przeczę, bo w nim siedzisz.

PIERWSZY GRABARZ

Waspan w nim nie siedzisz, toteż on nie waspana; co do mnie, nie siedzę w nim, a jednak jest moim.

HAMLET

Twoim więc jest, bo w nim stoisz.

PIERWSZY GRABARZ

Nie stoję w nim; stoję tam pod kościołem444.

HAMLET

Cóż to za jegomość ma leżeć w tym grobie?

PIERWSZY GRABARZ

Żaden jegomość.

HAMLET

A więc kobieta.

PIERWSZY GRABARZ

Kobieta też nie.

HAMLET

Więc któż tu będzie pochowany?

PIERWSZY GRABARZ

Ktoś, kto był kobietą, ale wieczne jej odpoczywanie, bo umarła.

HAMLET

Cięty hultaj! Trzeba nam ważyć słowa, inaczej igraszka ich wystrychnie nas na dudków. Zaprawdę, mój Horacy, świat się stał tak dowcipny, od trzech lat to uważam, że chłop swoim wielkim palcem u nogi nagniotków nabawia dworaka następując mu na pięty. O jak dawna jesteś grabarzem?

PIERWSZY GRABARZ

Dniem, w którym zacząłem tę profesję, był właśnie ten dzień roku spomiędzy wszystkich innych, w którym nieboszczyk nasz król Hamlet pobił Fortynbrasa.

HAMLET

Jakże to dawno?

PIERWSZY GRABARZ

Nie wiesz, waspan? Każdy smyk u nas wie o tym. Było to tego dnia, kiedy młody Hamlet przyszedł na świat; ten sam, co to zwariował i został wysłany do Anglii.

HAMLET

Czy tak? A dlaczegóż on został wysłany do Anglii?

PIERWSZY GRABARZ

Dlatego właśnie, że zwariował. Ma on tam rozum odzyskać; ale chociażby go nie odzyskał, nie będzie tam o to kłopotu.

HAMLET

Dlaczego?

PIERWSZY GRABARZ

Bo tam tego nie dostrzegą nawet; tam wszyscy wariaci, tak jak on.

HAMLET

Skutkiem czego on zwariował?

PIERWSZY GRABARZ

Skutkiem pewnej przyczyny.

HAMLET

Jakiej przyczyny?

PIERWSZY GRABARZ

Skutkiem utraty rozumu.

HAMLET

Gdzieżby to być mogło?

PIERWSZY GRABARZ

Gdzie? Tu w Danii, której ziemię kopię od lat trzydziestu445.

HAMLET

Jak długo może kto leżeć w ziemi, nim zgnije?

PIERWSZY GRABARZ

Jeżeli nie zgnił przed śmiercią (co się w tych czasach zdarza, mamy bowiem ciała, które pod tym względem nie czekają, aż się je w ziemię włoży), to może przeleżeć jakie osiem albo dziewięć lat. Grabarz przeleży lat dziesięć.

HAMLET

Dlaczego ten jeden więcej niż drudzy?

PIERWSZY GRABARZ

Bo mu jego rzemiosło tak wygarbowało skórę, że kawał czasu może wodę wstrzymać: a woda, panie, jest straszliwą naszych grzesznych ciał niszczycielką. Oto czaszka, która od dwudziestu trzech lat leży w ziemi.

HAMLET

Czyjąż ona była?

PIERWSZY GRABARZ

Sławnego wartogłowa446. Czyją, na przykład, jak myślicie?

HAMLET

Nie domyślam się wcale.

PIERWSZY GRABARZ

Zaraza na niego! Przypominam sobie, jak mi wylał na głowę całą butlę reńskiego447. Ta czaszka, proszę pana, była własnością Yoryka, królewskiego błazna.

HAMLET

podnosząc czaszkę

Jego?

PIERWSZY GRABARZ

Jego samego.

HAMLET

Pozwól, niech się jej przyjrzę. Biedny Yoryku! Znałem go, mój Horacy; był to człowiek niewyczerpany w żartach, niezrównanej fantazji, mało tysiąc razy448 piastował mię na ręku, a teraz — jakże mię jego widok odraża i aż w gardle ściska! Tu wisiały owe wargi, które nie wiem jak często całowałem. Gdzież są teraz twoje drwinki, twoje wyskoki, twoje śpiewki, twoje koncepty, przy których cały stół trząsł się od śmiechu? Nicże449 z nich nie pozostało na wyszydzenie swych własnych, tak teraz wyszczerzonych zębów? Idźże450 teraz do gotowalni modnej damy i powiedz jej, że chociażby się na cal451 grubo malowała, przecież się takiej fizjognomii doczeka. Pobudź ją przez to do śmiechu. Proszę cię, mój Horacy, powiedz mi jedną rzecz.

HORACY

Co, mój książę?

HAMLET

Czy myślisz, że Aleksander Wielki tak samo w ziemi wygląda?

HORACY

Zupełnie tak.

HAMLET

I tak samo pachniał? Brr!

odrzuca czaszkę

HORACY

Zupełnie tak, mości książę.

HAMLET

Jak nikczemna dola może się stać naszym udziałem! Nie mogłażby452 wyobraźnia, idąc w trop za szlachetnym prochem Aleksandra, znaleźć go na ostatku zatykającego dziurę w beczce?

HORACY

Tak brać rzeczy, byłoby to brać je za ściśle.

HAMLET

Bynajmniej; można by go tam przeprowadzić, rozumując z umiarem i z wszelkim prawdopodobieństwem, przykład w taki sposób: Aleksander umarł, Aleksander został pogrzebiony, Aleksander w proch się obrócił, proch jest ziemią, z ziemi robimy kit i dlaczegóż byśmy tym kitem, w który on się zamienił, nie mogli zalepić beczki piwa?

Potężny Cezar przedzierzgnął się w glinę,

Którą przed wiatrem chłop zatkał szczelinę.

Zatrząsłszy światem, pójść na polep chaty,

Toż453 kres wielkości, toż los potentaty454?!

Lecz cicho — patrz: król tu nadchodzi.

Księża procesjonalnie wchodzą, za nimi niosą zwłoki Ofelii, tuż za zwłokami postępuje Laertes i żałobnicy, następnie Król, Królowa i orszak.

Królowa, cały dwór. Czyjże to pogrzeb?

I ceremonia skrócona! To znaczy,

Że ten, którego zwłoki tak prowadzą,

Sam sobie musiał rozpaczliwą dłonią

Odebrać życie. Ktoś to z wyższej klasy.

Odstąpmy na bok i patrzmy.

usuwa się z Horacym na stronę

LAERTES

Jakiż obrządek pozostaje?

HAMLET

Jest to

Laertes, zacny młodzian. Uważajmy.

LAERTES

Jakiż obrządek jeszcze pozostaje?

KSIĄDZ

Posunęliśmy ten akt tak daleko,

Jak tylko mandat nam pozwala. Śmierć jej

Była wątpliwa i gdyby był455 wyższy

Nakaz nie przemógł rygoru przepisów,

W niepoświęconej musiałaby ziemi

Przeleżeć do dnia sądu. Miasto modłów456

Spadłyby na nią gruzy i kamienie;

Tak zaś zachowa swój dziewiczy wieniec

I towarzyszyć jej będzie do grobu

Kwiat i dźwięk dzwonów.

LAERTES

Więcej nic?

KSIĄDZ

Nic więcej.

Skazilibyśmy obrządek za zmarłych,

Gdybyśmy nad nią requiem457 śpiewali,

Tak jak to czynim tym, co bogobojnie

Oddali ducha.

LAERTES

Spuśćcie ją do grobu,

Niechaj z tych pięknych, nieskalanych szczątków

Fiołki wykwitną! A ty, twardy księże,

Wiedz, że pomiędzy chórami aniołów

Wznosić się będzie moja siostra wtedy,

Gdy ty się w prochu wić będziesz.

HAMLET

Ofelia!

KRÓLOWA

sypiąc kwiaty

Najmilsza z dziewic, bądź zdrowa! Myślałam

Widzieć cię żoną mojego Hamleta;

Prędzej się w kwiaty spodziewałam stroić

Twoje małżeńskie łoże niż mogiłę.

LAERTES

Trzykroć trzydzieści razy ciężkie «biada»

Niech na przeklętą głowę tego spada,

Kto podłym czynem zmącił twoje zmysły!

Nie sypcie jeszcze ziemi, niech się jeszcze

Raz jej kochanym widokiem napieszczę!

wskakując w grób

Walcie proch teraz na dwojakie zwłoki,

Aż usypiecie kurhan tak wysoki

Jak Pelion458 albo prujący obłoki

Podniebny Olimp459.

HAMLET

ukazując się

Co to jest za człowiek,

Którego boleść brzmi z taką przesadą?

Którego objaw żalu zatrzymuje

Gwiazdy w ich biegu i obraca one

W słuchaczy osłupiałych? To ja jestem

Hamlet, syn Danii.

wskakuje w grób

LAERTES

Poleć duszę czartu!

HAMLET

Źle się waść modlisz. Puść mi gardło, proszę;

Bo choć nie jestem prędki i drażliwy,

Ale mam w sobie coś niebezpiecznego,

Czego ci radzę strzec się. Odejm460 rękę.

KRÓL

Hola! Rozdzielcie ich.

KRÓLOWA

Hamlecie, synu!

DWORZANIE

Panowie!

HORACY

Hamuj się, łaskawy książę.

Dworzanie rozdzielają ich i obydwaj wychodzą z grobu

HAMLET

Walczyć z nim będę o lepszą dopóty,

Dopóki powiek na wieki nie zawrę.

KRÓLOWA

O co, mój synu?

HAMLET

Kochałem Ofelię —

Tysiąc by braci z całą swą miłością

Nie mogło memu wyrównać uczuciu.

Cóż byś ty dla niej uczynił?

KRÓL

do Laertesa

To nowy

Wyskok szaleństwa.

KRÓLOWA

podobnież

O, miej wzgląd na niego!

HAMLET

Mów, do pioruna! Mów, co byś uczynił?

Jesteśli461 gotów płakać, bić się, pościć?

Dać się rozedrzeć? rzekę wypić do dna?

Jeść krokodyle? I jam także gotów.

Przyszedłeś tutaj jęczeć, w grób jej skakać

Dla urągania mi? Daj się z nią razem

Żywcem pogrzebać, i ja to uczynię;

A jeśli prawisz o górach, niech na nas

Runą miliony włók ziemi, aż kopiec,

Co z niej powstanie, stercząc w głąb eteru

Ossę462 w brodawkę zmieni. Jeśli umiesz

szermować gębą, i ja to potrafię.

KRÓLOWA

Szał to, któremu chwilowo ulega;

Gdy go ominie, wraz jak gołębica,

Po wylężeniu swoich złotych piskląt,

Potulnie zwiesi głowę i zamilknie.

HAMLET

Powiedz mi, waćpan, co się to ma znaczyć,

Że się obchodzisz ze mną tak niegodnie?

Jam ci tak sprzyjał! Ale mniejsza o to;

Choćby Herkules dał się i posiekać,

Zawsze kot miauczeć będzie, a pies szczekać.

wychodzi

KRÓL

Horacy, proszę cię, miej go na oku.

Horacy wychodzi.

do Laertesa

Uzbrój cierpliwość tym, co ułożone

Pomiędzy nami; rzecz się sama składa.

Gertrudo, każ tam komu nad nim czuwać.

Grób ten mieć będzie wkrótce żywy pomnik,

A my spokojność; lecz nim to się stanie,

Cierpliwie nasze prowadźmy zadanie.

Wszyscy wychodzą.

SCENA DRUGA

Sala w zamku.

Hamlet i Horacy.

HAMLET

Dosyć już o tym; słuchaj teraz dalej.

Pamiętasz dobrze całą okoliczność?

HORACY

Pamiętam, mości książę.

HAMLET

W duszy mojej

Wrzał jakiś rodzaj walki, skutkiem której

Ani na chwilę nie zmrużyłem oka.

Zdawało mi się, żem był w położeniu

Gorszym niż więzień przykuty do galer.

Nagle, i niech się święci owa nagłość!

Trzeba ci bowiem wiedzieć, że nie wszystko

Bywa po diable, co czynimy nagle.

Że, owszem, czasem niezastanowienie

Lepiej nam służy niż najumiejętniej

Skombinowane plany; co dowodzi,

Że jakieś dobre bóstwo kształt nadaje

Naszym działaniom z gruba obciosanym.

HORACY

To pewna.

HAMLET

Nagle przywdziałem kapotę

I wyskoczywszy z kajuty, po macku463

Szukałem miejsca, gdzie spali; znalazłem

Wreszcie mych śpiochów, wyjąłem im pakiet

I powróciłem z nim do mego kąta.

Strach tak dalece zrobił mię niepomnym

Na delikatność, żem rozpieczętował

Dokument, w którym odkryłem, cóż na to

Powiesz, Horacy! królewskie szelmostwo:

Jawne wezwanie, mnóstwem różnych racji

Naszpikowane, w imię dobra Danii,

Anglii dobra, z którym się istnienie

Takiego jak ja upiora nie zgadza,

Aby za odebraniem niniejszego,

Bez ceremonii i bez zwłoki, nawet

Na wyostrzenie miecza nie czekając,

Głowa mi była zdjęta.

HORACY

Czy podobna?

HAMLET

Oto dokument; przejrz go464 w wolnej chwili.

A teraz, chceszli465 wiedzieć, com466 ja zrobił?

HORACY

Błagam cię, panie, powiedz.

HAMLET

Tak wplątany

W hultajskie sidła, nie zdołałem jeszcze

Do mego mózgu z prologiem wystąpić,

Gdy on już zaczął swoją rolę. Siadłem

I napisałem inny list, jak tylko

Mogłem najpiękniej. Dawniej, naśladując

Przykład uczonych naszych i statystów,

Za ujmę miałem sobie pięknie pisać

I zadawałem sobie wielką pracę

Nad zapomnieniem tego kunsztu; teraz

Wyświadczył mi on kapitalnie ważną

Przysługę. Chceszli467 usłyszeć, co w sobie

Mój list zawierał?

HORACY

Pragnę, mości książę.

HAMLET

Oto zaklęcia jak najuroczystsze

Ze strony króla: jeśli Anglia szczerze

Chce mu dać dowód hołdowniczej wiary;

Jeśli stosunki między nami mają

Kwitnąć jak palma; jeśli pokój stale

Ma nam zaplatać swą girlandę z kłosów

I stać jak koma468 między okresami

Naszej przyjaźni (takich szumnych «jeśli»

Było tam więcej), aby w takim razie

Angielski władca wraz po odczytaniu

I rozpoznaniu treści tego pisma,

Nie namyślając się i ćwierć sekundy,

Oddawców jego, bez spowiedzi nawet,

Ze świata sprzątnąć kazał.

HORACY

Jak żeś, panie,

Zapieczętował to pismo?

HAMLET

Tu właśnie

Najwidoczniejszy był wpływ Opatrzności;

Miałem przy sobie sygnet mego ojca,

Rżnięty zupełnie tak jak pieczęć Danii.

Złożywszy tedy list na wzór tamtego

I opatrzywszy stemplem i adresem,

Niepostrzeżenie wsadziłem podrzutka

W miejsce prawego pomiotu. Nazajutrz

Mieliśmy bitwę morską; wiesz już resztę.

HORACY

Tak więc Rozenkranc i Gildenstern poszli

Na śmierć niechybną.

HAMLET

Samić469 jej szukali;

Sumienie moje spokojne w tej mierze:

Własne to wścibstwo wtrąciło ich w przepaść.

Biada podrzędnym istotom, gdy wchodzą

Pomiędzy ostrza potężnych szermierzy.

HORACY

Cóż to za człowiek z tego króla!

HAMLET

Mamże470

Jeszcze się wahać? On mi zabił ojca,

Zhańbił mi matkę i niecnie się wcisnął

Między elekcję a moje nadzieje.

Na życie moje tak podstępnie godził.

Nie będzież471 to czyn najzupełniej zgodny

Z słusznością dać mu odwet tym ramieniem?

I nie byłożby472 to krzyczącą473 rzeczą

Pozwolić, aby się taki rak dłużej

Wpośród nas szerzył?

HORACY

Wkrótce mu zapewne

Doniosą z Anglii o skutku poselstwa.

HAMLET

Zapewne, trzeba mi przeto474 się śpieszyć.

Życie człowieka zdmuchnąć jest to tyle

Co zliczyć jeden. Przykro mi jednakże,

Żem się zapomniał względem Laertesa;

W obrazie bowiem jego losu widzę

Wierne odbicie mojej własnej doli.

Cenię go bardzo; słysząc wszakże owe

Przechwałki jego boleści, nie mogłem

Być panem siebie.

HORACY

Cicho, ktoś nadchodzi.

Wchodzi Ozryk.

OZRYK

Stokroć szczęśliwa chwila, która nam pozwoliła waszą książęcą mość ujrzeć znowu.

HAMLET

Pokornie dziękuję waćpanu.

na stronie do Horacego

Czy znasz tę muchę wodną?

HORACY

Nie, mości książę.

HAMLET

Tym lepiej dla zbawienia duszy twojej, bo znać go jest występkiem. Ma on pod dostatkiem ziemi, i żyznej. Niech bydlę będzie panem między bydlętami, wraz będzie miało swój żłób przy królewskim stole. To istny gawron, ale, jak powiadam, hojnie uposażony błotem.

OZRYK

Łaskawy książę, jeżeli wasza książęca mość masz czas wolny, miałbym szczęście zakomunikować mu coś z polecenia jego królewskiej mości.

HAMLET

Z całym natężeniem ducha gotów jestem to coś odebrać. Zrób pan właściwy użytek ze swojej czapki: czapka stworzona na głowę.

OZRYK

Dziękuję waszej książęcej mości; bardzo dziś gorąco.

HAMLET

Gdzież tam! raczej bardzo zimno; wiatr z północy.

OZRYK

W istocie, mości książę, zimno jakoś.

HAMLET

Podobno jednak masz waćpan słuszność; parno jest i gorąco jak na moje usposobienie.

OZRYK

Nadzwyczajnie, mości książę; tak jest parno, że wypowiedzieć tego nie umiem. Łaskawy książę, król jegomość kazał mi waszej książęcej mości oznajmić, że wielki na waszą książęcą mość zakład stawił. Rzecz się tak ma...

HAMLET

Nie zapominajże, waćpan, bardzo proszę.

pokazuje mu, aby włożył kapelusz

OZRYK

Nie, mości książę; doprawdy, dla własnej mojej wygody. Od niejakiego czasu jest tu na dworze Laertes, nieporównany młodzian, pełen najwytworniejszych przymiotów, nadzwyczaj miły w towarzystwie i dystyngowany w obejściu. Na honor, jest to, że użyję poetycznego wyrażenia, istny inwentarz albo kalendarz ukształcenia, bo znajdziesz w nim, mości książę, kwintesencję tego wszystkiego, co prawdziwie ukształcony człowiek znaleźć pragnie.

HAMLET

Mości panie, zalety jego nie cierpią upośledzenia w ustach waćpana; jakkolwiek wyliczenie ich inwentarzowe nabawiłoby arytmetykę pamięciową zawrotu głowy i jeszcze by mogło rzecz oddać tylko in crudo475 ze względu na wysoki stopień jego ogłady. Co do mnie, sprowadzając pochwały do najprostszych wyrazów mam go za młodego człowieka wielkich nadziei; za zlewek476 cnót tak rzadkich i szacownych, że bez przesady mówiąc, podobne do niego jest zwierciadło, w którym się przegląda; kto zaś idzie w jego ślady, jest jego cieniem, niczym więcej.

OZRYK

Opis waszej książęcej mości ze wszech miar trafny.

HAMLET

Do czegóż to zmierza, mój panie? W jakimże celu chuchamy na tę doskonałość naszym ułomnym oddechem?

OZRYK

Jak to, mości książę?

HORACY

Czyż można nie rozumieć ojczystego języka? Ale myślę, że się porozumiecie.

HAMLET

Co znaczy wyjechanie na harc477 z tym panem?

OZRYK

Wasza książęca mość mówi o Laertesie?

HORACY

Worek jego już próżny; wyszyplił478 całą gotówkę dowcipu.

HAMLET

Nie inaczej, o Laertesie.

OZRYK

Widzę, że książę pan nie jesteś nieumiejętny.

HAMLET

Cieszę się, że pan to widzisz, lubo479 zaprawdę, niewiele mogę na tym zyskać. Cóż dalej?

OZRYK

Widzę, że książę pan nie jesteś nieumiejętny w ocenianiu znakomitej wyższości Laertesa.

HAMLET

Nie mogę tego przyznać, nie porównawszy się z nim poprzednio; znać bowiem drugich dokładnie jest to znać samego siebie.

OZRYK

Mówię o jego wyższości w władaniu bronią, powszechna bowiem opinia uważa go za nieporównanego w tym kunszcie.

HAMLET

W jakimże on rodzaju broni tak jest mocny?

OZRYK

Na rapiery i florety.

HAMLET

W dwóch aż rodzajach broni tak odrębnych! Cóż dalej?

OZRYK

Król jegomość stawił w zakład sześć berberyjskich koni480; on zaś, ile wiem, sześć francuskich szpad i puginałów, z należącymi do nich przyborami, jako to: pendentami481, pasami i tak dalej. Spomiędzy tych rynsztunków482 trzy są w istocie bardzo ozdobne, pasujące do rękojeści, nader misternie wyrobione i świeżego pomysłu.

HAMLET

Co pan nazywasz rynsztunkami?

HORACY

Wiedziałem, książę, że będą ci potrzebne komentarze, zanim dowiesz się końca.

OZRYK

Rynsztunki, mości książę, to pendenty.

HAMLET

Wyrażenie to byłoby bardziej z rzeczą spokrewnione, gdybyśmy armaty mogli nosić u boku; tymczasem jednak przyjmijmy je za pendenty. Tak więc sześć berberyjskich koni z jednej strony, a z drugiej sześć francuskich rożnów z ich przyborami i trzy świeżego pomysłu rynsztunki. To prawdziwie francuski zakład przeciw duńskiemu. O cóż on stawiony?

OZRYK

Król jegomość założył się, że w spotkaniu z waszą książęcą mością w dwunastu pchnięciach z obojej strony Laertes nie osiągnie przewagi trzech trafień. Szansa więc jego do szansy Laertesa ma się jak dwanaście do dziewięciu; i zaraz by się to rozstrzygnęło, gdybyś książę pan raczył przychylnie odpowiedzieć.

HAMLET

A gdybym odpowiedział: nie?

OZRYK

Chciałem powiedzieć, gdybyś książę pan raczył osobą swoją odpowiedzieć temu zadaniu.

HAMLET

Będę się tu przechadzał w tej sali; jest to czas, w którym używam wytchnienia. Jeśli ten pan ma ochotę, królowi jegomości to dogadza, mogę im służyć zaraz. Niech przyniosą florety. Rozegram ten zakład na rzecz króla; jeżeli zaś mi się nie powiedzie, zyskam tylko na własny mój rachunek trochę konfuzji483 i kontuzji.

OZRYK

Mamże484 to odnieść w tym sposobie?

HAMLET

W tym duchu; z przyozdobieniami, jakie się panu stosowne wydadzą.

OZRYK

Polecam waszej książęcej mości moje usługi.

wychodzi

HAMLET

Uniżony, uniżony. Dobrze czyni, że się sam poleca, żaden ludzki język nie czyniłby tego.

HORACY

Ta czajka lata z skorupą od jaja na głowie.

HAMLET

On komplementy stroił już do cycka, nim go ssać zaczął. Jest to jedna z baniek tego wietrznego świata, wydęta tchnieniem mody i przybrana w konwencyjną485 szatę; rodzaj szumowiny różnorodnych pierwiastków, łudzącej oczy zarówno najciemniejszej, jak najświatlejszej opinii; ale dmuchnij tylko, natychmiast pryśnie bąbel.

Wchodzi Dworzanin.

DWORZANIN

Mości książę, jego królewska mość przesłał waszej książęcej wysokości pozdrowienie przez Ozryka, który wróciwszy oznajmił mu, że książę czekasz na niego w tej sali. Przysyła on mnie teraz z zapytaniem, czy wasza książęca mość trwasz w chęci fechtowania się z Laertesem, czyli486 też żądasz zwłoki.

HAMLET

Stały jestem w mych postanowieniach, a te są zgodne z życzeniami króla. Jeśli on gotów, moja gotowość nie zostanie w tyle, tak teraz, jak kiedykolwiek, pod warunkiem, że zawsze będę do tego równie sposobny jak teraz.

DWORZANIN

Król i królowa, i wszyscy inni nadejdą tu niebawem.

HAMLET

W stosowną porę.

DWORZANIN

Królowa życzy sobie, abyś, książę, przemówił kilka uprzejmych słów do Laertesa, nim się z nim spotkasz.

HAMLET

Dobrze mi radzi.

Dworzanin wychodzi.

HORACY

Przegrasz ten zakład, książę.

HAMLET

Nie sądzę; od czasu jego wyjazdu do Francji nie przestawałem się ćwiczyć; wygram przy korzystnych warunkach. Nie uwierzysz jednak, jak mi coś ciężko na sercu; ale to nic.

HORACY

Drogi książę.

HAMLET

To dzieciństwo; jakiś rodzaj przeczucia, które by mogło zastraszyć kobietę.

HORACY

Jeżeli dusza twoja, panie, czuje wstręt jakowy, bądź jej posłuszny. Pójdę ich wstrzymać od przybycia tu; powiem, że się, książę, nie czujesz usposobiony.

HAMLET

Daj pokój; drwię z wróżb. Lichy nawet wróbel nie padnie bez szczególnego dopuszczenia Opatrzności. Jeżeli się to stanie teraz, nie stanie się później, jeżeli się później nie stanie, stanie się teraz; jeżeli nie teraz, to musi się stać później; wszystko polega na tym, żeby być w pogotowiu, ponieważ nikt nie wie, co ma utracić, cóż szkodzi, że coś wcześniej utraci?

Król, Królowa, Laertes, dworzanie i słudzy z floretami, i inne osoby wchodzą na scenę.

KRÓL

Synu Hamlecie, weź tę dłoń z rąk moich.

łączy rękę Laertesa z ręką Hamleta

HAMLET

Przebacz mi, waćpan, krzywdęm487 ci wyrządził;

Lecz przebacz jako honorowy człowiek.

Wszyscy tu wiedzą i pan sam wiesz pewnie,

Jak ciężka trapi mię niemoc umysłu,

Oświadczam przeto, iż to, com uczynił

W grubiański sposób ubliżającego

Twojemu sercu, czci twej lub stopniowi,

Nie było niczym innym jak szaleństwem.

Czyliż to Hamlet skrzywdził Laertesa?

Nie; Hamlet bowiem nie był samym sobą.

Skoro więc Hamlet nie sam był krzywdzącym,

Więc Hamlet temu nic nie winien; Hamlet

Zaprzecza temu. Któż więc temu winien?

Jego szaleństwo. W takim razie Hamlet

Sam raczej także został pokrzywdzony;

Szaleństwo jego było jego wrogiem.

Oby to moje wyparcie się jawne

Wszelkiej złej względem waćpana intencji

Mogło mię w jego szlachetnym uznaniu

Tak uniewinnić, jak gdybym był na wiatr

Wypuścił strzałę, która poza domem

Trafiła brata mojego.

LAERTES

Dość na tym

Mojemu sercu, które by mię było

W tym razie głównie skłaniało do zemsty;

Wszakże stosując się do praw honoru,

Muszę się z dala mieć od pojednania,

Dopóki starsi mężowie, uznanej

W rzeczach honoru powagi,

Nie upoważnią mię do tego kroku

I nie wyrzekną, że sławy mej żadna

Nie kazi plama. Tymczasem atoli488

Przyjmuję, panie, ofiarę twych uczuć

Jako prawdziwą i uwłaczać onej

Nie myślę.

HAMLET

Z serca dziękuję waćpanu.

Swobodnie mogę teraz ten braterski

Zakład rozegrać. Podajcie mi floret.

LAERTES

Podajcie i mnie także.

HAMLET

Laertesie,

Biegłość twa wobec mojego fuszerstwa489

Jak gwiazda błyszczeć będzie wpośród nocy.

LAERTES

Żartujesz ze mnie, książę.

HAMLET

Nie, na honor.

KRÓL

Podaj im, Ozryk, florety. Hamlecie,

Znasz już warunki zakładu?

HAMLET

Znam, panie.

Wasza królewska mość zawarowałeś

For490 słabszej stronie.

KRÓL

Nie skutkiem obawy:

Widziałem dawniej was obu. Laertes

Postąpił odtąd, dlatego for daję.

LAERTES

Ten jest za ciężki dla mnie, dajcie inny.

HAMLET

Ten mi do ręki. Sąli491 to florety

Równej długości?

OZRYK

Równej, mości książę.

KRÓL

Postawcie kubki z winem tu na stole.

Gdy Hamlet zada pierwszy cios lub drugi,

Lub gdy zwycięsko odparuje trzeci,

Niech wtedy działa zagrzmią z wszystkich wałów;

Król spełni toast za zdrowie Hamleta

I w puchar jego wrzuci perłę droższą

Niż te, co czterech z rzędu duńskich królów

Diadem zdobiły. Przynieście puchary.

Niech trąby kotłom, a kotły armatom,

Armaty niebu, a niebiosa ziemi

Oznajmią grzmiącym echem, że król pije

Na cześć Hamleta. Zaczynajcie teraz;

A wy, sędziowie, baczcie pilnym okiem.

HAMLET

Dalej więc!

LAERTES

Jestem w pogotowiu, panie.

Składają się.

HAMLET

To raz.

LAERTES

Nie.

HAMLET

Niechaj sędziowie rozstrzygną.

OZRYK

Dotknięcie było jawne.

LAERTES

Dobrze; dalej!

KRÓL

Stójcie! Hej! wina! Ta perła do ciebie

Należy, synu; piję za twe zdrowie.

Oddajcie puchar księciu.

Odgłos trąb i huk dział.

HAMLET

Poczekajcie:

Niech się załatwię pierwej z drugim pchnięciem.

Dalej!

Składają się.

To drugi raz; cóż waćpan na to?

LAERTES

Dotknąłeś, mości książę; nie zaprzeczam.

KRÓL

Nasz syn wygrywa.

KRÓLOWA

On tłustej kompleksji

I tchu krótkiego. Hamlecie, masz chustkę.

Obetrzyj sobie czoło; matka pije

Za powodzenie twoje.

HAMLET

Dobra matko.

KRÓL

Gertrudo, nie pij.

KRÓLOWA

Chcę pić. Wybacz, panie.

KRÓL

na stronie

Zatruty był ten kielich; już za późno.

HAMLET

Nie mogę teraz pić, pani, za chwilę.

KRÓLOWA

Czekaj, obetrę ci twarz.

LAERTES

do Króla

Teraz, panie,

Ja go ugodzę.

KRÓL

Powątpiewam o tym.

LAERTES

na stronie

Lecz jest to niemal wbrew memu sumieniu.

HAMLET

No, Laertesie; żarty ze mnie stroisz.

Proszę cię, natrzyj z całą gwałtownością.

Bo mógłbym myśleć, że mię masz za fryca492.

LAERTES

Sam tego żądasz, książę; dobrze zatem.

Składają się.

OZRYK

Chybione z obu stron.

LAERTES

Pilnuj się teraz.

Laertes rani Hamleta; po czym w zapale przemieniają florety i Hamlet rani Laertesa.

KRÓL

Hola, rozdzielcie ich, zbyt się zaparli.

HAMLET

Nie; jeszcze, jeszcze.

Królowa pada.

OZRYK

Patrzcie, co się dzieje

Z królową.

HORACY

Z obu krew ciecze. O! panie,

Tyś ranny.

OZRYK

Jestżeś493 ranny, Laertesie?

LAERTES

Jak bekas w własne złowiłem się sidło;

Słusznie ofiarą padam własnej zdrady.

HAMLET

Cóż to królowej?

KRÓL

Omdlała z przestrachu,

Widząc cię rannym.

KRÓLOWA

Nie, nie, ten to napój.

Ten napój, drogi Hamlecie! ten napój...

Jestem otruta.

umiera

HAMLET

O podłości! Hola!

Pozamykajcie drzwi! Szukajcie zdrajcy!

Laertes pada.

LAERTES

Oto tu leży. Zgubionyś, Hamlecie.

Nie uratująć494 żadne leki świata;

I pół godziny życia nie ma w tobie.

Narzędzie zdrajcy sam trzymasz w swym ręku.

Nie przytępione i zatrute. Wpadłem

W ten sam dół, którym495 wykopał pod tobą.

Już nie powstanę, królowa otruta;

Nie mogę więcej mówić, król, król winien.

HAMLET

Więc i to ostrze zatrute? Trucizno,

Dokończ swojego dzieła.

przebija Króla

OZRYK I INNI

Zdrada! Zdrada!

KRÓL

Ratujcie! to nic, nic, draśniętym496 tylko.

HAMLET

Wszeteczny, zbójczy, przeklęty Duńczyku,

Wysącz ten kielich. A co? jest w nim perła?

Idź w ślad za moją matką.

Król umiera.

LAERTES

Sprawiedliwą

Śmierć poniósł; on to sam jad ten przyrządzał.

Przebaczmy sobie wzajem, cny497 Hamlecie,

Niech duszy twojej nie cięży śmierć moja

I mego ojca — ani twoja mojej!

umiera

HAMLET

Niechaj ci nieba jej nie pamiętają!

Zaraz za tobą pójdę. O Horacy!

Umieram. Żegnam cię, matko nieszczęsna!

Wam, co stoicie tu bladzi i drżący,

Tylko jak niemi widzowie tragedii,

Mógłbym ja, gdybym miał czas, wiele rzeczy

Powiedzieć, ale śmierć, ten srogi kapral,

Stoi nade mną. Umieram, Horacy.

Ty pozostajesz. Wytłumacz mą sprawę

Tym, co jej z bliska nie znają.

HORACY

Nic z tego,

Więcej mam w sobie krwi rzymskiej498 niż duńskiej.

Jeszcze tam trochę jest wina!

HAMLET

Człowieku,

Jeśli masz serce, oddaj mi ten kielich!

Oddaj, na Boga! Jak upośledzone

Imię by po mnie pozostało, gdyby

Ta tajemnica nie miała wyjść na jaw!

O, mój Horacy! Jeśli kiedykolwiek

W poczciwym sercu twoim miałem miejsce,

Wyrzecz się jeszcze na chwilę zbawienia

I ponieś trudy oddychania dłużej

W zepsutej atmosferze tego świata

Dla objaśnienia moich dziejów.

Marsz w odległości i wystrzały.

Cóż to

Za zgiełk wojenny?

OZRYK

To młody Fortynbras,

Wracając z polskiej wojny, daje salwy

Angielskim posłom.

HAMLET

Żegnam cię, Horacy;

Potęga jadu mroczy zmysły moje.

Już się angielskich posłów nie doczekam!

Lecz przepowiadam ci, że wybór padnie

Na Fortynbrasa. Za nim, konający,

Głos daję; powiedz mu to i opowiedz,

Co poprzedziło. Reszta jest milczeniem.

umiera

HORACY

Pękło cne serce. Dobranoc, mój książę;

Niechaj ci do snu nucą chóry niebian!

Marsz za sceną.

Po co ten odgłos aż tu?

Fortynbras i posłowie angielscy z orszakiem swoim wchodzą.

FORTYNBRAS

Niech zobaczę

Na własne oczy!

HORACY

Cóż to chcecie widzieć?

Chcecieli499 ujrzeć coś nadzwyczajnego

Lub żałosnego nad wszelkie wyrazy,

Przestańcie szukać dalej.

FORTYNBRAS

Czy zniszczenie

Tron tu obrało sobie? Dumna śmierci,

Jakież dziś święto w twym ciemnym królestwie.

Żeś tak morderczo za jednym zamachem,

Tyle książęcych głów ścięła!

PIERWSZY POSEŁ

Ten widok

Zbyt jest okropny. Spóźniony nasz przyjazd.

Głuche są uszy tego, który miał nam

Dać posłuchanie, aby się dowiedzieć,

Że zadość stało się jego żądaniu

I że Rozenkranc wespół z Gildensternem

Straceni; któż nam podziękuje za to?

HORACY

Nie on zapewne, chociażby ku temu

Miał odpowiednie warunki żywota;

Nigdy on bowiem ich śmierci nie pragnął.

Lecz skoro po tych fatalnych wypadkach

Wy z polskiej wojny, a wy z granic Anglii

Tak bezpośrednio przybywacie, każcież500,

Aby te zwłoki wysoko na marach

Na widok były wystawione; mnie zaś

Pozwólcie i wszem wobec, i każdemu

Nieświadomemu prawdy opowiedzieć,

Jak się to stało. Przyjdzie wam usłyszeć

O czynach krwawych, wszetecznych, wyrodnych,

O chłostach trafu, przypadkowych mordach,

O śmierciach skutkiem zdrady lub przemocy,

O mężobójczych501 planach, które spadły

Na wynalazcy głowę. O tym wszystkim

Ja wam dać mogę wieść dokładną.

FORTYNBRAS

Pilno

Nam to usłyszeć. Niechaj się w tym celu

Niezwłocznie zbierze czoło waszych mężów.

Co się mnie tyczy, z boleścią przyjmuję,

Co mi przyjazny los zdarza; mam bowiem

Do tego kraju z dawien dawna prawa,

Które obecnie muszę poprzeć.

HORACY

O tym

Będę miał także coś do powiedzenia,

Zgodnie z życzeniem tego, co już nigdy

Nie wyda głosu, ale pierwej muszę

Wypełnić tamto, aby obłęd ludzki

Więcej tymczasem klęsk i niefortunnych

Przygód nie zrządził.

FORTYNBRAS

Niech czterech dowódców

Złoży Hamleta, jako bohatera,

Na wywyższeniu, niewątpliwie bowiem

Byłby był wzorem królów się okazał,

Dożywszy berła; a gdy orszak ciało

Jego niosący postępować będzie,

Niechaj muzyka i salwy rozgłośnie,

Czym był, zaświadczą. Podnieście te zwłoki.

Bo nie to miejsce, lecz pobojowisko

Godne oglądać takie widowisko.

Każcie dać ognia z dział.

Marsz pogrzebowy. Wychodzą unosząc zwłoki, po czym huk dział słyszeć się daje.

Przypisy:

1. Elsynor, właśc. Helsingør — duńskie miasto położone w płn.-wsch. części Zelandii, 40 km na płn. od Kopenhagi, nad cieśniną Sund; powstało w XIII w. w miejscu daw. osady wikingów; we wsch. części miasta znajduje się potężny, obronny zamek Kronborg z końca XVI w., stanowiący miejsce akcji tragedii Shakespeare’a. [przypis edytorski]

2. wdzięcznym wam — skrót od: wdzięczny jestem wam. [przypis edytorski]

3. zluzowanie — tu: zwolnienie z warty. [przypis edytorski]

4. bom zziąbł (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: bo zziębłem. [przypis edytorski]

5. miałżeś (daw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że-; znaczenie: czy miałeś. [przypis edytorski]

6. lennik — właściciel ziemi nadanej na prawie lennym przez seniora, obejmującym pewne zobowiązania (np. finansowe) lennika wobec seniora. [przypis edytorski]

7. przepędzić (daw.) — dziś: spędzić (czas). [przypis edytorski]

8. ścierpieć — wytrzymać coś z trudnością. [przypis edytorski]

9. zaszturmować — wedrzeć się siłą; tu: opowiedzieć to, czego ktoś nie chce słuchać. [przypis edytorski]

10. czegośmy (...) byli świadkami (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: czego byliśmy świadkami. [przypis edytorski]

11. przez dwie noce — akcja Hamleta rozpoczyna się w przeddzień koronacji i ślubu króla Klaudiusza; duch ojca Hamleta zaczął się zjawiać nocą na trzy dni przed uroczystościami. [przypis edytorski]

12. postać nieboszczyka króla — tj. ojca Hamleta. [przypis edytorski]

13. doń — skrót od: do niego. [przypis edytorski]

14. możeż być (daw.) — konstrukcja z partykułą -ż w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy może być. [przypis edytorski]

15. słupieję — zamieniam się w słup (por.: osłupieć). [przypis edytorski]

16. pogrzebiony (daw. forma) — pogrzebany, pochowany. [przypis edytorski]

17. powieszże (daw.) — konstrukcja z partykułą -że w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy powiesz, czyż powiesz. [przypis edytorski]

18. nie jestże (daw.) — konstrukcja z partykułą -że w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy nie jest; czyż nie jest. [przypis edytorski]

19. Norweżczyk — Norweg. [przypis edytorski]

20. pomnieć (daw.) — pamiętać. [przypis edytorski]

21. po bitwie zaciętej na lodach rozbił tabory Polaków — w oryginale: the sledded Pollax, tj. Polaków na saniach, łyżwach a. nartach; w czasach Shakespeare’a opisywano w kronikach Polskę jako kraj wiecznej zimy. [przypis edytorski]

22. marsowy — właściwy Marsowi, bogu wojny w mit. gr.; wojskowy, wojowniczy. [przypis edytorski]

23. przejść mimo (daw.) — przejść obok. [przypis edytorski]

24. atoli (daw.) — jednakże. [przypis edytorski]

25. prognostyk — prognoza, znak czegoś. [przypis edytorski]

26. kędy (daw.) — gdzie. [przypis edytorski]

27. objaśniż mi to kto (daw.) — konstrukcja z partykułą (-że skróconą dla zachowania rytmu wiersza do ) w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy objaśni mi to ktoś, czyż objaśni mi to ktoś. [przypis edytorski]

28. Hamlet — mowa tu o Hamlecie seniorze, ojcu tytułowego bohatera. [przypis edytorski]

29. klauzula — warunek zawarty w umowie. [przypis edytorski]

30. byłby był musiał (daw.) — konstrukcja czasu zaprzeszłego z czasownikiem posiłkowym być, wyrażająca czynność wcześniejszą od tej wyrażonej w czasie przeszłym prostym; znaczenie: musiałby wcześniej, uprzednio. [przypis edytorski]

31. przemóc (daw.) — tu: zwyciężyć; był przemógł: zwyciężył wcześniej, uprzednio (konstrukcja czasu zaprzeszłego). [przypis edytorski]

32. owóż (daw.) — oto, otóż. [przypis edytorski]

33. jurgielt (z niem. Jahrgeld) — rodzaj jednorazowej wypłaty dawanej w zamian za pomoc, forma korupcji; wyraz o zabarwieniu pejoratywnym. [przypis edytorski]

34. tłuszcza — tłum, hołota, pospólstwo (wyrażenie o zabarwieniu pejoratywnym). [przypis edytorski]

35. wagabunda — włóczęga. [przypis edytorski]

36. trącić czymś — pachnieć czymś; przen. przypominać coś, zakrawać na coś. [przypis edytorski]

37. wyż rzeczony — wspomniany wyżej, wymieniony wcześniej. [przypis edytorski]

38. czata (starop., wojsk., z tur. çete a. węg. csata) — gromada; tu wojsk.: oddział żołnierzy ubezpieczający lub dokonujący zwiadu. [przypis edytorski]

39. przybór — strój, przebranie; w wojennym przyborze: w zbroi, z bronią; w wojskowym rynsztunku; w stroju stosownym na wojnę. [przypis edytorski]

40. dla oczu ducha — dla duszy. [przypis edytorski]

41. Juliusz Cezar (100–40 r. p.n.e.) — wódz rzymski, który doprowadził starożytne państwo rzymskie do szczytu potęgi i zginął w senacie zamordowany przez arystokratów-spiskowców, zwolenników republiki; pozostawił po sobie również teksty opisujące dokonania wojenne Rzymian, dzięki którym jest zaliczany do grona staroż. historyków. [przypis edytorski]

42. jako to (daw.) — tu: na przykład. [przypis edytorski]

43. wilgotna Gwiazda — Księżyc, który kieruje przypływami i odpływami morza, stanowiącego w mit. gr. królestwo boga Neptuna. [przypis edytorski]

44. poprzednik — tu: zwiastun, znak zapowiadający jakieś zdarzenie. [przypis edytorski]

45. możeszli wydać głos(daw.) — konstrukcja z partykułą -li; znaczenie: jeśli możesz wydać głos. [przypis edytorski]

46. jestli — (daw.) — konstrukcja z partykułą -li; znaczenie: jeśli jest. [przypis edytorski]

47. maszli (daw.) — konstrukcja z partykułą -li; znaczenie: jeśli masz. [przypis edytorski]

48. alboli (daw.) — konstrukcja z partykułą -li; znaczenie: albo też. [przypis edytorski]

49. pogrzebłeś — dziś popr.: pogrzebałeś (tu forma skrócona dla zachowania rytmu wiersza). [przypis edytorski]

50. zabieżyć komuś drogę — zajść komuś drogę, nie pozwolić komuś przejść; od daw. czasownika bieżyć: iść, zmierzać, biec (dlatego w formie rozkazującej zabież występuje „ż”, a nie „rz”). [przypis edytorski]

51. mamże (daw.) — konstrukcja z partykułą -że w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy mam. [przypis edytorski]

52. halabarda — dwuręczna broń na długim drzewcu, zakończonym trzema rodzajami broni: siekierą, szpikulcem i hakiem. [przypis edytorski]

53. urągowisko — obraza. [przypis edytorski]

54. podobno (daw.) — tu: najwyraźniej, prawdopodobnie. [przypis edytorski]

55. kur (daw.) — kogut; koguty zazwyczaj pieją o świcie, zwiastując koniec nocy. [przypis edytorski]

56. zdybać — przyłapać; tu: spotkać. [przypis edytorski]

57. sala audiencjonalna — sala do przyjmowania umówionych gości w siedzibie dostojnika (tu: w zamku królewskim). [przypis edytorski]

58. zawrzeć się — zamknąć się; tu: owinąć się. [przypis edytorski]

59. kir — czarny materiał oznaczający żałobę. [przypis edytorski]

60. sankcja — tu: prawo, zezwolenie, aprobata. [przypis edytorski]

61. czyli — połączenie spójnika pytającego czy i partykuły -li; znaczenie: czy też. [przypis edytorski]

62. terazże (daw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że; znaczenie: teraz więc, a zatem teraz. [przypis edytorski]

63. zaciągi — grupy ludzi werbowanych do wojska (por.: zaciągnąć się do wojska). [przypis edytorski]

64. poruczać — nakazywać, zlecać, powierzać coś. [przypis edytorski]

65. będziem (daw. forma) — skrót od: będziemy. [przypis edytorski]

66. bywajcież (daw.) — konstrukcja z partykułą -że skróconą do ; znaczenie: bywajcie zatem, bywajcie więc (pozdrowienie na pożegnanie). [przypis edytorski]

67. wprzód (...) niżeliś zapragnął (daw.) — konstrukcja z partykułą -li i przestawną końcówką czasownika; inaczej: wprzód niż zapragnąłeś. [przypis edytorski]

68. skorszy — bardziej skory; szybszy, chętniejszy. [przypis edytorski]

69. mię (daw.) — krótka forma zaimka mnie stosowana daw. w pozycjach nieakcentowanych w zdaniu (por. ciebie, cię). [przypis edytorski]

70. przystajeż (daw.) — konstrukcja z partykułą -że skróconą do ; znaczenie: czy przystajesz. [przypis edytorski]

71. ażem (...) przyłożył — aż przyłożyłem. [przypis edytorski]

72. mimochętnie — wbrew chęci. [przypis edytorski]

73. synowiec — syn rodzonego brata. [przypis edytorski]

74. Żałość na widok stawiana — żałość (żałoba) na pokaz. [przypis edytorski]

75. larwa (daw.) — maska. [przypis edytorski]

76. liberię — ubiór, uniform. [przypis edytorski]

77. utyskiwanie — skarga, narzekanie. [przypis edytorski]

78. opłakujem (daw.) — skrót od: opłakujemy. [przypis edytorski]

79. płonny (daw.) — jałowy, pusty. [przypis edytorski]

80. pomnij (daw.)— pamiętaj. [przypis edytorski]

81. nazad (daw.) — z powrotem. [przypis edytorski]

82. szkoły wittenberskie — Uniwersytet w Wittenberdze w Saksonii, zał. w 1502 r., słynny w renesansie. [przypis edytorski]

83. będęć (daw. forma) — skrót od: będę ci. [przypis edytorski]

84. powolność (daw.) — posłuszeństwo, podporządkowanie się czyjejś woli. [przypis edytorski]

85. obrót świata — tu: sposób funkcjonowania świata. [przypis edytorski]

86. Hyperion (mit. gr.) — ojciec Heliosa (Słońca), Selene (Księżyca) i Eos (Jutrzenki); wcielenie męskiego piękna, światłości (przez to niekiedy utożsamiany z Apollinem). [przypis edytorski]

87. satyr (mit. gr.) — należąca do orszaku Dionizosa istota o ciele łączącym cechy człowieka i kozła (najczęściej z koźlimi nogami, uszami oraz prąciem). [przypis edytorski]

88. Niobe (mit. gr.) — żona króla Teb Amfiona, matka czternaściorga dzieci, która nierozważnie szczyciła się, że ma liczniejsze potomstwo niż bogini Latona, matka Apollina i Artemidy. Z zemsty za zuchwałe wywyższanie się Apollo i Artemida zabili z łuków wszystkie dzieci Niobe na jej oczach. Rozpaczającą Niobe na koniec Zeus zamienił w skałę; Niobe stała się symbolem skamienienia z bólu i rozpaczy wywołanej śmiercią bliskich osób. [przypis edytorski]

89. bardzom rad — skrót od: bardzo jestem rad; inaczej: bardzo się cieszę. [przypis edytorski]

90. tęgo — mocno, dużo. [przypis edytorski]

91. traktament — poczęstunek. [przypis edytorski]

92. Zda mi się, że go widzę. (...) Przed duszy mojej oczyma — ten fragment z dialogu Horacego z Hamletem stał się mottem do ballady Adama Mickiewicza Romantyczność. [przypis edytorski]

93. zdumiały (daw. forma) — zdumiony. [przypis edytorski]

94. samotrzeć (starop.) — sam z nimi dwoma, tj. razem we trzech. [przypis edytorski]

95. przywiedziony — tu: przytoczony, wymieniony. [przypis edytorski]

96. macież (daw.) — konstrukcja z partykułą w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy macie. [przypis edytorski]

97. groźnież (...) wyglądało (daw.) — konstrukcja z partykułą w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy groźnie wyglądało. [przypis edytorski]

98. żem tam nie był (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcowką czasownika; inaczej: że tam nie byłem. [przypis edytorski]

99. byłbyś był (...) osłupiał (daw.) — konstrukcja czasu zaprzeszłego, wyrażająca czynności i zdarzenia wcześniejsze od tych wyrażonych czasem przeszłym prostym; znaczenie: osłupiałbyś. [przypis edytorski]

100. długoż — czy długo. [przypis edytorski]

101. siwąż miało brodę — czy miało siwą brodę. [przypis edytorski]

102. trzymajcież — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do ; znaczenie: trzymajcie koniecznie. [przypis edytorski]

103. uważaj je jako (daw.) — uważaj je za; traktuj je jako. [przypis edytorski]

104. luby (daw.) — miły, kochany. [przypis edytorski]

105. zważywszy jego stopień — biorąc pod uwagę jego pozycję w hierarchii społecznej. [przypis edytorski]

106. przeto (daw.) — zatem. [przypis edytorski]

107. Wielkiego ciała, którego jest głową — państwa (zastosowanie metafory obrazującej państwo jako ciało, a władcę jako jego głowę). [przypis edytorski]

108. poszepty — sugestie, podpowiedzi. [przypis edytorski]

109. Robak zbyt często toczy dzieci wiosny, / Nim jeszcze pączki zdążyły otworzyć — pogłos tych wersów słychać w powieści poetyckiej Maria (wyd. 1825) Antoniego Malczewskiego, jednego z najważniejszych poetów szkoły ukraińskiej polskiego romantyzmu; w pieśni zbrodniczych masek w tym utworze powtarza się refren: „Bo na tym świecie Śmierć wszystko zmiecie, / Robak się lęgnie i w bujnym kwiecie”. [przypis edytorski]

110. wilżyć — zwilżać. [przypis edytorski]

111. miazma a. miazmat (z gr. miasma: splamienie, brud, zbrodnia) — wyziewy, niezdrowe powietrze; szkodliwe wpływy. [przypis edytorski]

112. nie bądź skorym — nie spiesz się coś robić. [przypis edytorski]

113. gminny — tu: prostacki. [przypis edytorski]

114. żelaznymi klamry (daw. forma) — dziś: żelaznymi klamrami. [przypis edytorski]

115. socjusz (z łac. socius) — towarzysz, wspólnik, kolega, kompan, sprzymierzeniec. [przypis edytorski]

116. zawżdy (daw.) — zawsze. [przypis edytorski]

117. mieszek (daw.) — woreczek; tu: sakiewka na pieniądze. [przypis edytorski]

118. rząd — tu: porządek, ład (związany z umiarkowaniem). [przypis edytorski]

119. wierzyszli (daw.) — konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy wierzysz. [przypis edytorski]

120. nie radzę ci się z nim świadczyć — zapewne: nie radzę ci wymieniać z nim oświadczyn. [przypis edytorski]

121. wynurzać — tu: wyznawać (por. wynurzenia). [przypis edytorski]

122. obyczajnie — zgodnie z powszechnie przyjętymi normami obyczajowymi. [przypis edytorski]

123. kuglarz — wędrowny aktor, sztukmistrz. [przypis edytorski]

124. orędownik — ktoś, kto wstawia się za kimś lub za czymś, popiera coś, namawia do czegoś; tu rzeczownik w formie żeńskiej: orędownica. [przypis edytorski]

125. łacniej (daw.) — łatwiej. [przypis edytorski]

126. będęć (daw. forma) — skrót od: będę ci. [przypis edytorski]

127. miary przezeń spełnionej — tj. wypitego kielicha. [przypis edytorski]

128. lubo (daw.) — choć, chociaż; lubom tu zrodzon: choć jestem tu urodzony. [przypis edytorski]

129. biba (pot., z łac.) — pijaństwo, popijawa. [przypis edytorski]

130. wnętrzny (daw.) — wewnętrzny. [przypis edytorski]

131. przywara — wada, zła cecha charakteru. [przypis edytorski]

132. czyli (daw.) — konstrukcja z partykułą -li; znaczenie: czy też. [przypis edytorski]

133. drachma — starożytna moneta grecka. [przypis edytorski]

134. niweczyć — unicestwiać, likwidować. [przypis edytorski]

135. tchnieszli (daw.) — konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy tchniesz. [przypis edytorski]

136. maszli (daw.) — konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy masz. [przypis edytorski]

137. widzielim (daw. forma) — widzieliśmy. [przypis edytorski]

138. przedzierzgnąć się (daw.) — przemienić się. [przypis edytorski]

139. sążeń — daw. miara długości, licząca ok. 1,8–2 m. [przypis edytorski]

140. lew nemejski (mit. gr.) — potężny lew, którego, wykonując jedną ze swych prac, na polach Nemei w Grecji pokonał Herakles. [przypis edytorski]

141. imaginacja — wyobraźnia. [przypis edytorski]

142. widno (daw.) — tu: widać, widocznie. [przypis edytorski]

143. baczny — uważny. [przypis edytorski]

144. dlaboga (daw.) — wykrzyknienie wyrażające emocje; na boga, przebóg itp. [przypis edytorski]

145. Lete (mit. gr.) — rzeka zapomnienia płynąca w Hadesie, królestwie umarłych. [przypis edytorski]

146. zdradny (daw. forma) — zdradziecki. [przypis edytorski]

147. sromota (daw.) — hańba, wstyd. [przypis edytorski]

148. uprzykrzyć sobie — znudzić się, zmęczyć się czymś. [przypis edytorski]

149. blekot pospolity (łac. Aethusa cynapium) — także: szaleń, psia pietruszka; silnie trująca roślina z rodziny selerowatych, wywołująca po spożyciu silne podrażnienie przewodu pokarmowego, drgawki, zaburzenia równowagi, paraliż współczulnego układu nerwowego i śmierć. [przypis edytorski]

150. żywe srebro — daw. nazwa rtęci. [przypis edytorski]

151. maszli (daw.) — konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: jeśli masz. [przypis edytorski]

152. wszeteczeństwo (daw.) — rozwiązłość, nieprzyzwoitość, rozpusta. [przypis edytorski]

153. mamże — czy mam. [przypis edytorski]

154. krzepić się — nabierać sił, wzmacniać się. [przypis edytorski]

155. terazże — a teraz, teraz więc. [przypis edytorski]

156. jaż bym mógł — (daw.) — konstrukcja z partykułą -że skróconą do ; znaczenie: czy ja mógłbym, czyż ja mógłbym. [przypis edytorski]

157. ladaco (daw.) — człowiek nieodpowiedzialny, lekkomyślny, mało wartościowy. [przypis edytorski]

158. jeno (daw.) — tylko. [przypis edytorski]

159. jużeśmy przysięgli (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: już przysięgliśmy. [przypis edytorski]

160. kiper — piwniczy; osoba zajmująca się winami na daw. dworach królewskich i magnackich; dziś: degustator win. [przypis edytorski]

161. coście widzieli (daw.) — konstrukcja z ruchoma końcówką czasownika; inaczej: co widzieliście. [przypis edytorski]

162. hic et ubique (łac.) — tutaj i wszędzie. [przypis edytorski]

163. minier a. miner (daw.) — górnik. [przypis edytorski]

164. chciałżebyś (daw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że-; znaczenie: czy chciałbyś, czy byś chciał. [przypis edytorski]

165. Więcej jest rzeczy na ziemi i w niebie, / Niż się ich śniło waszym filozofom. — ten fragment wypowiedzi Hamleta po spotkaniu z duchem ojca posłużył za motto Dziadów cz. II Adama Mickiewicza. [przypis edytorski]

166. obejście — tu: sposób zachowania. [przypis edytorski]

167. mnież to trzeba (daw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że skróconą do ; znaczenie: mnie właśnie trzeba. [przypis edytorski]

168. nie omieszkać (daw.) — nie zaniedbać sposobności zrobienia czegoś, nie przepuścić okazji. [przypis edytorski]

169. bardzoś roztropnie myślał (daw.) — konstrukcja z ruchoma końcówką czasownika; inaczej: bardzo roztropnie myślałeś. [przypis edytorski]

170. materia — tu: temat rozmowy. [przypis edytorski]

171. jestli (daw.) — konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy jest, czyż jest. [przypis edytorski]

172. szwank — szkoda, uszczerbek. [przypis edytorski]

173. krewkość — żywość, porywczość, gwałtowność. [przypis edytorski]

174. pochop — pochopność; skłonność do natychmiastowego podejmowania nieprzemyślanych działań. [przypis edytorski]

175. gachostwo — tu: wdawanie się w miłostki; od gach (daw.): kochanek. [przypis edytorski]

176. niepłonny — niepusty, niejałowy; niepłonna rękojmia: gwarancja zapewniająca sukces. [przypis edytorski]

177. chyby — uchybienia; zachowania nietrafione. [przypis edytorski]

178. w mowie będącego — o którym mowa. [przypis edytorski]

179. atencja — szacunek, względy okazywane komuś. [przypis edytorski]

180. na czymżem stanął (daw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że i ruchomą końcowką czasownika; inaczej: na czymże stanąłem. [przypis edytorski]

181. przywtórzyć komuś — wtórować komuś; potwierdzać to, co zostało powiedziane. [przypis edytorski]

182. tedy (daw.) — zatem. [przypis edytorski]

183. mieć w czubku a. mieć w czubie (daw.) — być pijanym. [przypis edytorski]

184. węda — wędka. [przypis edytorski]

185. rzemiennym dyszlem — nie wprost, ale meandrując raz w jedną, raz w inną stronę. [przypis edytorski]

186. powziąć języka — wypytać w celu wyciągnięcia informacji. [przypis edytorski]

187. takem (...) się przelękła (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcowką czasownika; inaczej: tak się przelękłam. [przypis edytorski]

188. czyliżby (...) oszalał (daw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do oraz partykułą pytającą -li-; znaczenie: czyżby naprawdę oszalał. [przypis edytorski]

189. bez pomocy oczu — tj. nie patrząc przed siebie. [przypis edytorski]

190. trapić kogoś — dręczyć kogoś, dokuczać komuś. [przypis edytorski]

191. możeś (...) powiedziała — może powiedziałaś. [przypis edytorski]

192. durzyć kogoś (daw.) — zwodzić, oszukiwać, bałamucić, zawracać głowę. [przypis edytorski]

193. Witaj, Rozenkranc, witaj, Gildensternie — król Klaudiusz wraz ze swoją małżonką królową Gertrudą zaprosili do zamku przyjaciół szkolnych Hamleta, Rozenkranca i Gildensterna. Para królewska wierzyła, że ich towarzystwo sprawi, że młody książę wyzbędzie się szaleńczego usposobienia. Mają oni także odkryć przyczynę zmiany w zachowaniu Hamleta. Te dwie postaci, choć tylko drugoplanowe, inspirowały również współczesnych twórców; przykładem może być film Toma Stopparda Rosencrantz & Guildenstern Are Dead (Rozenkranc i Gildenstern nie żyją, 1990), którego tytuł stanowi cytat z Hamleta. [przypis edytorski]

194. wety — deser. [przypis edytorski]

195. zróbże (daw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że-; znaczenie: zrób koniecznie, zrób nareszcie itp. [przypis edytorski]

196. które (...) znalazł zwróconymi — co do których przekonał się, że są zwrócone. [przypis edytorski]

197. intrata — dochód, zysk. [przypis edytorski]

198. ile że (daw.) — ponieważ. [przypis edytorski]

199. cny — zacny, szlachetny. [przypis edytorski]

200. sztuczne frazy — wyszukane zdania. [przypis edytorski]

201. powolny czemuś — posłuszny czemuś. [przypis edytorski]

202. konkludować — wyciągać wnioski. [przypis edytorski]

203. trywialny — mało wyszukany, pospolity, ordynarny, banalny. [przypis edytorski]

204. nie jestże — czy nie jest. [przypis edytorski]

205. nie biegłym w rymowaniu (daw.) — skrót od: nie jestem biegły. [przypis edytorski]

206. Jam sprawy nie zaspał — konstrukcja z ruchomą końcówka czasownika, inaczej: ja nie zaspałem; Jam sprawy nie zaspał: nie zlekceważyłem (a. nie przegapiłem) sprawy. [przypis edytorski]

207. takem uczynił — tak uczyniłem. [przypis edytorski]

208. stopniami (daw.) — stopniowo. [przypis edytorski]

209. zdejmcie — zdejmijcie. [przypis edytorski]

210. wieszli(daw.) — konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy wiesz. [przypis edytorski]

211. jesteś rybak — w oryginale określenie: fishmonger (ang.): handlarz ryb, ale także: stręczyciel. [przypis edytorski]

212. zagabnąć — zagadnąć, zaczepić. [przypis edytorski]

213. Słowa, słowa, słowa — jedna z najsłynniejszych kwestii Hamleta, który czując się wezwany do czynu przez ducha swego ojca, jednocześnie nie znajduje w sobie sił i determinacji, aby przystąpić do działania; w związku z tym wszelkie rozważania i literackie dywagacje wydają mu się jałowe. Tradycja komentatorska wiąże tę kwestię w sztuce Shakespeare’a z wydawanym w l. 1580–1595 zbiorem esejów Michaela de Montaigne Próby, których pierwsze tłumaczenie na angielski (Johna Florio) ukazało się w 1603 r. [przypis edytorski]

214. potwarz — fałszywy zarzut, obelga. [przypis edytorski]

215. ambra — wydzielina żołądka wieloryba (kaszalota), która służy do zlepienia ze sobą resztek jedzenia lub innych niestrawionych materiałów; odnajdowana w morzu i na jego wybrzeżach, jest od starożytności wykorzystywana m.in. w wyrobach perfumeryjnych. [przypis edytorski]

216. kalafonia (gr. kolophonia) — miękka żywica pochodzenia naturalnego, pozostałość po oddestylowaniu terpentyny z żywicy drzew iglastych; nazwa pochodzi od staroż. kolonii jońskiej Kolofon. [przypis edytorski]

217. lubo (daw.) — choć, chociaż. [przypis edytorski]

218. Chociaż to wariacja, nie jest jednakże bez metody — bardziej znana wersja tłumaczenia tej frazy podejrzliwego Poloniusza badającego Hamleta brzmi: „W tym szaleństwie jest metoda”. [przypis edytorski]

219. wyjąwszy — z wyjątkiem, oprócz. [przypis edytorski]

220. guz — tu: guzik, ozdoba czepca. [przypis edytorski]

221. w czymeście (...) przeskrobali — w czym przeskrobaliście. [przypis edytorski]

222. turma (z niem. Thurm) — więzienie. [przypis edytorski]

223. bym się sądził panem (daw.) — uważałbym się za pana. [przypis edytorski]

224. nie poszlibyśmyż — czy nie poszlibyśmy; może poszlibyśmy. [przypis edytorski]

225. przybyliścież — czy przybyliście. [przypis edytorski]

226. tegoć — konstrukcja z partykułą ci, skróconą do ; znaczenie: tego właśnie. [przypis edytorski]

227. posyłanoż (daw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że skróconą do ; znaczenie: czy posyłano, czyż posyłano. [przypis edytorski]

228. innowacje — zmiany; tu: wprowadzenie zakazu gry w teatrach londyńskich. [przypis edytorski]

229. sąż — czy są. [przypis edytorski]

230. zawszeż — czy zawsze. [przypis edytorski]

231. publicum (łac.) — publiczność. [przypis edytorski]

232. sąli (daw.) — konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy są, czyż są. [przypis edytorski]

233. myśląż — czy myślą. [przypis edytorski]

234. dyszkant — głos chłopięcy; odmiana wysokiego głosu ludzkiego, jaki najczęściej posiadają chłopcy przed mutacją. [przypis edytorski]

235. powiedząż (daw.) — konstrukcja z partykułą -że skróconą do w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy powiedzą; czyż powiedzą. [przypis edytorski]

236. wodzić się za łby — bić się, szarpać się między sobą. [przypis edytorski]

237. boć (daw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą ; znaczenie: bo przecież. [przypis edytorski]

238. ciż sami (daw.) — konstrukcja z partykułą -że skróconą do w funkcji wzmacniającej; znaczenie: ci sami właśnie. [przypis edytorski]

239. miłymiście gośćmi — skrót od: miłymi jesteście gośćmi. [przypis edytorski]

240. Roscjusz, właśc. Quintus Roscius (ok. 125–62 p.n.e.) — jeden z najwybitniejszych aktorów w starożytnym Rzymie. [przypis edytorski]

241. Seneka, właśc. Lucius Annaeus Seneca (ok. 4 p.n.e.–65 n.e.) — zwany Seneką Młodszym (łac. Minor), rzymski filozof i dramaturg, autor słynnych tragedii, które wywarły znaczny wpływ na angielski teatr epoki elżbietańskiej. [przypis edytorski]

242. Plaut, właśc. Titus Maccius Plautus (ok. 250–184 p.n.e.) — największy z komediopisarzy rzymskich, autor ponad stu sztuk, w większości przeróbek komedii greckich; autor m.in. komedii Żołnierz samochwał oraz Bracia (łac.ː Menaechmi), która stała się inspiracją dla Komedii omyłek Shakespeare’a. [przypis edytorski]

243. Jefte — postać biblijna: jeden z Sędziów we wczesnym okresie Izraela; za zwycięstwo w bitwie przeciwko Ammonitom złożył córkę w ofierze (Sdz 11, 30-–39), ponieważ przygotowując się do walki, ślubował w razie zwycięstwa poświęcić na ołtarzu Jahwe pierwszą istotę lub rzecz, którą spotka na ojczystej ziemi, a zrządzeniem losu stało się tak, że pierwszą spotkaną osobą była jego córka. [przypis edytorski]

244. Córkę gładką (...), Którą wielce miłował... — Hamlet cytuje tu urywki ze staroangielskiej ballady, znajdującej się w zbiorze oprac. przez biskupa Thomasa Percy’ego Reliques of ancient English poetry (1765). [przypis edytorski]

245. snadź (daw.) — zapewne, prawdopodobnie. [przypis edytorski]

246. korek — tu: obcas. [przypis edytorski]

247. moglibyśmyż — czy nie moglibyśmy. [przypis edytorski]

248. lubo (daw.) — chociaż. [przypis edytorski]

249. Eneasz — bohater mitów i epopei rzym. poety Wergiliusza (70–19 r. p.n.e.) Eneidy, syn Anchizesa, króla Dardanos (w pobliżu Troi) i bogini Wenus; uczestnik wojny trojańskiej, po zniszczeniu Troi przez Greków poprowadził ocalałych mieszkańców w długą wędrówkę, u końca której dotarł do Italii, a jego potomkowie założyli Rzym. Jednym z epizodów wędrówki Eneasza jest jego długi pobyt w gościnie u królowej Kartaginy, Dydony, stanowiący pretekst do snucia przez Eneasza opowieści o wcześniejszych przeżyciach, m.in. o zdobyciu Troi. Priam, król Troi, został zgładzony przez Neoptolemosa, zwanego też Pyrrosem (łac. Pirrus), syna Achillesa, który dostał się do miasta podstępnie wraz z drużyną Greków ukrytych w koniu trojańskim. [przypis edytorski]

250. zwierz hirkański — słynący z drapieżności tygrys z Hirkanii, krainy położonej u stóp Kaukazu, nad Morzem Kaspijskim. [przypis edytorski]

251. stęgły — stężały. [przypis edytorski]

252. posoka (daw.) — krew. [przypis edytorski]

253. karbunkuł — czerwony kamień szlachetny; rubin a. granat. [przypis edytorski]

254. spadek głosu — kadencja; obniżenie tonu głosu. [przypis edytorski]

255. kędy — gdzie. [przypis edytorski]

256. Ilium — Troja; por. tytuł epopei Homera o wojnie trojańskiej: Iliada. [przypis edytorski]

257. imać (daw.) — chwytać. [przypis edytorski]

258. ciężki młot cyklopów (...) na Marsa wiecznotrwałą zbroję — zbroję Marsa, boga wojny w mit. rzym., wykuli w kuźni Hefajstosa, boskiego kowala, jego pomocnicy, cyklopi. [przypis edytorski]

259. ówdzie — tam. [przypis edytorski]

260. odejmcie — odejmijcie, zabierzcie. [przypis edytorski]

261. balwierz — fryzjer, golibroda. [przypis edytorski]

262. Hekuba — żona Priama, królowa Troi. [przypis edytorski]

263. miasto (daw.) — zamiast. [przypis edytorski]

264. gwoli komu (starop.) — dla kogo. [przypis edytorski]

265. usty (daw. forma) — dziś N.lm: ustami. [przypis edytorski]

266. jestżem (daw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że-; znaczenie: czy jestem. [przypis edytorski]

267. mnież to przystoi (daw.) — konstrukcja z partykułą -że skróconą do w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy to mnie przystoi. [przypis edytorski]

268. folga — ulga, ujście, upust (np. emocji). [przypis edytorski]

269. rękojmia — poświadczenie, zapewnienie. [przypis edytorski]

270. nasunęliścież — czy nasunęliście (tj. czy podsunęliście). [przypis edytorski]

271. Być albo nie być to wielkie pytanie — wyrażenie to jest bodaj najbardziej znaną frazą z utworu Hamlet Williama Shakespeare’a. Rozpoczyna ważny monolog tytułowego bohatera, który musi wybrać pomiędzy postawą czynną, odkrywając prawdę o śmierci jego ojca i mszcząc się za przelaną krew rodzica, a postawą bierną wobec świata i kolei losu. Wyrażenie to znalazło trwałe miejsce w kulturze i potocznej świadomości, stając się inspiracją dla wielu autorów (np. Wisławy Szymborskiej). Bardziej znana wersja tłumaczenia brzmi: „Być albo nie być — oto jest pytanie”. [przypis edytorski]

272. jestli (daw.) — konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy jest. [przypis edytorski]

273. Umrzeć — zasnąć... — słynne zdanie Hamleta opisujące śmierć jako sen, zasypianie; motyw ten odnajdujemy w całej literaturze europejskiej, również np. we fraszce Jana Kochanowskiego Do snu: „Śnie, który uczysz umierać człowieka...”. [przypis edytorski]

274. jestżeś uczciwa — czy jesteś; czyż jesteś. [przypis edytorski]

275. możeż — czy może. [przypis edytorski]

276. rajfurka — stręczycielka; osoba znajdująca prostytutkom klientów. [przypis edytorski]

277. cnota nie daje się w stary nasz pień wszczepić tak, żebyśmy trącić nim przestali — aluzją tą Hamlet daje wyraz swoim refleksjom dotyczącym faktu, że Ofelia jest córką Poloniusza. [przypis edytorski]

278. Gdzież waćpanny ojciec? / W domu, mości książę — w tym miejscu Ofelia kłamie, doskonale wie przecież, że jej ojciec wraz z królem podsłuchują jej rozmowę z Hamletem za kotarą; Hamlet być może usłyszał jakiś odgłos w pobliżu i dlatego, znając obyczaje Poloniusza, pyta Ofelię o ojca; może to być jednak tylko ciąg dalszy refleksji o ojcostwie i dziedziczeniu szpetnych cech charakteru. [przypis edytorski]

279. ci, co się już pożenili, jednego wyjąwszy — tzn. z wyjątkiem stryja Klaudiusza, który ożenił się z matką Hamleta, Gertrudą. [przypis edytorski]

280. polor — grzeczność, dobre maniery. [przypis edytorski]

281. skazanam — skrót od: skazana jestem. [przypis edytorski]

282. symptomata — symptomy; objawy. [przypis edytorski]

283. wysłać go (...) do Anglii celem niby zażądania przynależnego mu haraczu — w XI wieku Dania pobierała od Anglii lenno. [przypis edytorski]

284. karby — więzy; tu raczej: tory, zwykły sposób postępowania. [przypis edytorski]

285. coć mówił (daw.) — skrót od: co ci mówił. [przypis edytorski]

286. nie wydobędzieli (daw.) — konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy nie wydobędzie. [przypis edytorski]

287. Termagant — olbrzym, czczony jako bóstwo przez Saracenów wg średniowiecznych romansów. Herod i Termagant byli najczęściej głównymi czarnymi charakterami w średniowiecznych widowiskach teatralnych. [przypis edytorski]

288. spektatorów — widzów, obserwatorów. [przypis edytorski]

289. panowież to nie dopomożecie — konstrukcja z partykułą ; inaczej: czy panowie nie dopomogą. [przypis edytorski]

290. krom — oprócz. [przypis edytorski]

291. przenosić jednych nad drugich — oceniać jednych wyżej niż innych. [przypis edytorski]

292. pertraktować się — tu: odbywać się; mieć miejsce. [przypis edytorski]

293. kuźnia Wulkana — kuźnię boskiego kowala w mit. rzym., Wulkana (odpowiednik Hefajstosa w mit. gr.) umiejscawiano w kraterze Etny, wulkanu na Sycylii. [przypis edytorski]

294. kapłon — wykastrowany, specjalnie tuczony kogut; dania przyrządzone z kapłonów były niegdyś uważane za bardzo wykwintne. [przypis edytorski]

295. lec — legnąć, położyć się. [przypis edytorski]

296. sądziszli — czy sądzisz. [przypis edytorski]

297. pantomima — widowisko teatralne, w którym treść sztuki przekazywana jest tylko poprzez gest, mimikę, taniec. [przypis edytorski]

298. komitywa — bliskie, poufałe stosunki. [przypis edytorski]

299. ladaco — hultaj, łobuz; tu: żartobliwie. [przypis edytorski]

300. cny — zacny, szlachetny. [przypis edytorski]

301. kornie — pokornie, uniżenie. [przypis edytorski]

302. prologli to czy dewiza (daw.) — konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy to prolog czy dewiza. [przypis edytorski]

303. Feb a. Febus (mit. gr.) — zlatynizowana forma słowa Fojbos (gr.: promienny), przydomka Apolla, boga światła i słońca, opiekuna sztuk; tu: uosobienie boga słońca, który miał objeżdżać na swym ognistym rydwanie ziemię (tu pod imieniem rzym. bogini Tellus a. Tellury). Trzydzieści razy Feba rumaki obiegły Krąg Tellury i przestwór Neptuna: tzn. minęło trzydzieści lat. [przypis edytorski]

304. Hymen (mit. gr.) — bóg małżeńskich ślubów. [przypis edytorski]

305. niech nie przyczyniająć — skrót od: niech nie przyczyniają ci. [przypis edytorski]

306. przechodzić miarę — być nadmiernym, przesadzonym. [przypis edytorski]

307. nieźrzały (starop.) — niedojrzały. [przypis edytorski]

308. na dobie — na czas; we właściwym czasie. [przypis edytorski]

309. jednać — zjednywać, przyciągać. [przypis edytorski]

310. aliści (starop.) — jednakże. [przypis edytorski]

311. niech będzie mym udziałem — niech mnie dotyczy; niech mi się przydarzy. [przypis edytorski]

312. nie mieściż ona w sobie — czy nie mieści w sobie; czy nie zawiera. [przypis edytorski]

313. synowiec — syn brata. [przypis edytorski]

314. larwa (daw.) — maska. [przypis edytorski]

315. wyskok — napój wyskokowy; tu: trucizna. [przypis edytorski]

316. Hekate (mit. gr.) — bogini księżyca, czarów i śmierci. [przypis edytorski]

317. rozwicie — rozwinięcie; tu w rozwiciu: w działaniu. [przypis edytorski]

318. Myśl czarna, ręka pewna, płyn dzielny, czas sprzyja... — kwestia Lucjana stanowi zapewne dopisany przez Hamleta fragment, o którym wspominał wcześniej; wymowa tej kwestii ma służyć zdemaskowaniu króla Klaudiusza jako zabójcy swego poprzednika na tronie Danii i u boku matki Hamleta, Gertrudy. [przypis edytorski]

319. Damon — wg Cycerona, Damon i Pytiasz mieli być żyjącymi w V w. p.n.e. dwoma słynnymi z lojalności przyjaciółmi, filozofami i zwolennikami Pitagorasa. [przypis edytorski]

320. Tam dziś panuje — pustka — rym do powyższego wersu „Że z raju dziś tu step” brzmi w domyśle „kiep”, tj. głupiec. [przypis edytorski]

321. szranki — tu: granice. [przypis edytorski]

322. Na Bakcha i Merkurego! — Hamlet zaklina się, że nadal lubi Rozenkranca, powołując się na Bachusa, boga wina, oraz Merkurego, posłańca z Olimpu, boga kupców i złodziei. [przypis edytorski]

323. dostał koń owsa... — w oryg. początek ang. przysłowia: While the grass grows, the steed starves (tj. podczas gdy trawa rośnie, rumak głoduje), odpowiadającego polskiemu: „Nim słońce wzejdzie, rosa oczy wyje”. [przypis edytorski]

324. gędźba (starop.) — muzyka, gra na instrumencie. [przypis edytorski]

325. bajbardzo (daw.) — tu: byle co, ladaco; ktoś, kogo można lekceważyć. [przypis edytorski]

326. neronowa dusza — aluzja do matkobójstwa, jakiego dopuścił się cesarz rzymski Neron (I w.); kazał zamordować swą matkę Agrypinę, która uprzednio zleciła otrucie swego męża, Klaudiusza. [przypis edytorski]

327. hazard (daw.) — przypadek, niebezpieczeństwo. [przypis edytorski]

328. atoli — jednakże. [przypis edytorski]

329. krom — oprócz. [przypis edytorski]

330. stronny (daw.) — stronniczy. [przypis edytorski]

331. dziękujęć — skrót od: dziękuję ci. [przypis edytorski]

332. Najstarsza klątwa (...) stygmat bratniego mordu — piętno Kaina, w Biblii pierwszego mordercy, zabójcy swego brata, Abla. [przypis edytorski]

333. możeż — czy może. [przypis edytorski]

334. atoli (daw.) — jednakże. [przypis edytorski]

335. jaż bym się zemścił — czyż ja bym się zemścił. [przypis edytorski]

336. kordiał — lek. [przypis edytorski]

337. konterfekt (daw.) — portret. [przypis edytorski]

338. Merkury (mit. rz.) — posłaniec bogów, odpowiednik Hermesa w mit. gr.; w przedstawieniach najczęściej smukły, młodzieńczy, z nieodłącznymi skrzydlatymi sandałami, skrzydlatej czapce (zw. petasos) oraz laską (zw. kaduceuszem). [przypis edytorski]

339. ówdzie — tam. [przypis edytorski]

340. maszli — czy masz. [przypis edytorski]

341. war — wrzątek. [przypis edytorski]

342. rokosz — bunt. [przypis edytorski]

343. srom — tu: wstyd. [przypis edytorski]

344. faktor — pośrednik, stręczyciel. [przypis edytorski]

345. skrzydły (daw. forma) — dziś N.lm: skrzydłami. [przypis edytorski]

346. przychodziszli (daw.) — konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy przychodzisz. [przypis edytorski]

347. puszczać w odwłokę — zwlekać. [przypis edytorski]

348. zwątlony — osłabiony. [przypis edytorski]

349. wnętrzny (daw.) — wewnętrzny. [przypis edytorski]

350. mierzwa — zgnieciona słoma używana na ściółkę dla bydła. [przypis edytorski]

351. dychawiczny — oddychający z trudem; chorobliwy. [przypis edytorski]

352. nieledwie — niemal, prawie. [przypis edytorski]

353. pośledni — ostatni; najgorszy. [przypis edytorski]

354. imający — chwytający. [przypis edytorski]

355. A umartwienie to uczynić łatwym jutrzejsze — a umartwienie to uczyni ci łatwym jutrzejsze ( w tym wypadku jest skróconym ci). [przypis edytorski]

356. przywyknienie — nawyk. [przypis edytorski]

357. widno — widocznie. [przypis edytorski]

358. zobopólny — wspólny, obustronny. [przypis edytorski]

359. coć powiem — co ci powiem. [przypis edytorski]

360. wynikłość — wynik. [przypis edytorski]

361. pokazać komuś gdzie raki zimują — uświadomienie komuś, gdzie jest jego miejsce; odegranie się, zemsta na kimś. [przypis edytorski]

362. krotofila a. krotochwila (daw.) — dowcip. [przypis edytorski]

363. cóżem widziała — cóż widziałam. [przypis edytorski]

364. wziąć w kluby — zdyscyplinować. [przypis edytorski]

365. poszept — szept; cichy, ukradkowy głos. [przypis edytorski]

366. szparko — dziarsko, szybko. [przypis edytorski]

367. maszli (daw.) — czy masz. [przypis edytorski]

368. samemuż — samemu tylko, samemu właśnie. [przypis edytorski]

369. na dobie — na czasie; to wtedy (w domyśle: przydaje się). [przypis edytorski]

370. mieć zachowanie u ludu — cieszyć się szacunkiem ludu. [przypis edytorski]

371. polityczny (daw.) — grzeczny, dworny, umiejący się znaleźć w danej sytuacji. [przypis edytorski]

372. charłak — człowiek schorowany, mizerny, mizerak; tu: biedak. [przypis edytorski]

373. wskazujeć — skrót od: wskazuje ci. [przypis edytorski]

374. ważyć lekce — lekceważyć. [przypis edytorski]

375. suchoty — śmiertelna choroba płuc; najcięższa postać gruźlicy. [przypis edytorski]

376. glejt — dokument wystawiony przez jakąś władzę zezwalający osobie, która go posiada, na przejazd przez dane terytorium i zapewniający jej bezpieczeństwo. [przypis edytorski]

377. krom — oprócz. [przypis edytorski]

378. mendel (z niem. mandel) — zwyczajowa miara liczbowa: 15 sztuk, czyli ¼ kopy. [przypis edytorski]

379. wartoż — czy warto. [przypis edytorski]

380. dziękujęć — skrót od: dziękuję ci. [przypis edytorski]

381. pójdziemyż — czy pójdziemy. [przypis edytorski]

382. jestli to (daw.) — konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy jest to. [przypis edytorski]

383. hazardy — niebezpieczeństwa. [przypis edytorski]

384. piędź — daw. miara długości, określana jako odległość między końcami kciuka i palca środkowego (lub małego) rozwartej dłoni, licząca ok. 20 cm. [przypis edytorski]

385. wnijść (starop.) — wejść. [przypis edytorski]

386. twójże to jest — czy to jest twój. [przypis edytorski]

387. sowa była córką piekarza — nawiązanie do średniowiecznej apokryficznej opowieści o Jezusie Chrystusie, krążącej w hrabstwie Gloster; według niej któregoś dnia Zbawiciel wstąpił do domu pewnego piekarza, by poprosić o chleb; żona piekarza zagniotła zaraz ciasto i wstawiła do pieca, ale jej córce wydało się, że matka zbyt wiele ciasta przeznaczyła na dar, więc sporą część ujęła; ciasto jednak wyrosło nadspodziewanie; córka piekarza ze zdumienia na ten widok wydała dźwięk „hou, hou, hou”, podobny do odgłosu, jaki wydaje sowa, i zaraz za swe skąpstwo została w tego ptaka zamieniona. [przypis edytorski]

388. cny — zacny, szlachetny. [przypis edytorski]

389. nimeś otrzymał (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówka czasownika; inaczej: nim otrzymałeś. [przypis edytorski]

390. zawżdy (starop.) — zawsze. [przypis edytorski]

391. szwajcar — tu: członek gwardii królewskiej strzegącej u drzwi wejścia do komnat władcy. [przypis edytorski]

392. ówdzie — tam. [przypis edytorski]

393. bylem (...) tylko pomścił — skrót od: byle bym tylko pomścił. [przypis edytorski]

394. jeno — tylko. [przypis edytorski]

395. chceszli (daw.) — konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy chcesz. [przypis edytorski]

396. jestże — czy jest. [przypis edytorski]

397. chceszże — czy chcesz. [przypis edytorski]

398. pelikan dzielący się życiem — wg średniowiecznych wierzeń, samica pelikana, gdy brakuje innego pokarmu, karmi swoje pisklęta, wydziobując mięso z własnej piersi. [przypis edytorski]

399. siła (starop.) — wiele, moc. [przypis edytorski]

400. Oto rozmaryn (...) a to bratki... — według przypisywanych dawniej znaczeń różnym gatunkom kwiatów i ziół, rozdawane przez Ofelię różne rośliny stanowią alegorie jej uczuć: rozmaryn to pamięć (używany przy weselach i pogrzebach); bratki to opieka, troska o kogoś; niezapominajki to pamięć o kimś; koper to pochlebstwo; orlik to godło niewiary, niewdzięczności i zmysłowości (dostaje je król); ruta oznacza smutek, żal i pokutę (te rozdziela między siebie i królową); stokrotki to kwiat zawiedzionych dziewic; fiołki to stałość i wierność. [przypis edytorski]

401. poruczyć — powierzyć, oddać. [przypis edytorski]

402. spełna — w pełni. [przypis edytorski]

403. snadnie (daw.) — łatwo. [przypis edytorski]

404. zaledwieśmy przebyli — zaledwie przebyliśmy. [przypis edytorski]

405. peregrynować — podróżować lub wędrować przez dłuższy czas. [przypis edytorski]

406. chwalba — chwalenie; pochwała. [przypis edytorski]

407. wróciliż — czy wrócili. [przypis edytorski]

408. czyli też(daw.) — konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy też może, czy aby też itp. [przypis edytorski]

409. poznajeszli — czy nie poznajesz. [przypis edytorski]

410. raźnieje — nabiera raźności, tj. wigoru, siły, energii. [przypis edytorski]

411. chceszże — czy chcesz. [przypis edytorski]

412. chętnieć posłusznym będę — skrót od: chętnie ci posłusznym będę. [przypis edytorski]

413. toć (daw.) — konstrukcja z partykułą -ci, skróconej do w funkcji wzmacniającej. [przypis edytorski]

414. kochałżeś — czy kochałeś. [przypis edytorski]

415. jestżeś — czy jesteś. [przypis edytorski]

416. nie przeto — nie dlatego. [przypis edytorski]

417. pleura — tu: zapalenie. [przypis edytorski]

418. chceszli (daw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -li; znaczenie: jeśli chcesz. [przypis edytorski]

419. sukurs — pomoc. [przypis edytorski]

420. wierzba — w daw. przypisywanych roślinom symbolice oznaczała niespełnioną miłość. [przypis edytorski]

421. podłużnych, karmazynowych kwiatów (...) — storczyk samczy (Orchis masculus), którego „sprośność” kryła się nie w amarantowo-fioletowych kwiatach, lecz bulwach korzeniowych o kształcie jąder; sporządzano z nich substancje mające wzmagać popęd płciowy u mężczyzn, obok lubczyku dodawano też do naparów mających wzbudzić miłość ukochanego. [przypis edytorski]

422. zażec — rozżarzyć, rozpalić. [przypis edytorski]

423. godziż się — czy godzi się; czy wypada. [przypis edytorski]

424. także — czy tak. [przypis edytorski]

425. krzyż — tu: dolna część kręgosłupa. [przypis edytorski]

426. półkwaterek — naczynie (np. kufel) o pojemności pół kwarty; kwarta ang. wynosi 1,136 litra, a więc półkwaterek mieści ok. 0,57. [przypis edytorski]

427. gorzałka — wódka. [przypis edytorski]

428. kuraż (z fr. courage) — odwaga. [przypis edytorski]

429. rezon (z fr. raison) — pewność siebie, śmiałość, rezolutność. [przypis edytorski]

430. junacki — dziarski, młodzieńczy; por. junak (daw.): odważny, młody mężczyzna. [przypis edytorski]

431. zausznik — doradca. [przypis edytorski]

432. czyliż — (daw.) — konstrukcja z partykułą pytającą -li oraz skróconą partykułą w funkcji wzmacniającej; znaczenie: czy rzeczywiście, czy naprawdę. [przypis edytorski]

433. kazualność — tu: oparcie się na przypadku; precedens. [przypis edytorski]

434. posesjonat — właściciel dużej posiadłości miejskiej lub wiejskiej. [przypis edytorski]

435. subhastacja (z łac.) — postępowanie egzekucyjne na mocy wyroku sądu mające na celu sprzedaż dóbr dłużnika na licytacji; wywłaszczenie na mocy wyroku sądowego. [przypis edytorski]

436. komplanacja (z łac.) — ugoda między stronami sporu. [przypis edytorski]

437. cesja (z łac.) — dosł. ustąpienie; poświadczone urzędowo zrzeczenie się przez osobę prawną lub fizyczną praw do czegoś na rzecz innej osoby. [przypis edytorski]

438. nie zdołaliż — czy nie zdołali. [przypis edytorski]

439. ewicja (z łac.) — wyzucie z dóbr, pozbawienie posiadanego mienia. [przypis edytorski]

440. ewinkować — tu: przywłaszczyć. [przypis edytorski]

441. fascykuł (z łac.) — zwój papierów, dokumentów. [przypis edytorski]

442. samże — czy sam. [przypis edytorski]

443. nie jestże — czy nie jest. [przypis edytorski]

444. Nie siedzę w nim, a jednak jest moim (...) itd. — W oryg. w dialogu Hamleta i Grabarza wykorzystano grę podwójnego znaczenia słowa lie: leżeć oraz kłamać:

Hamlet (R. of grave.): ’I think it be thine, indeed; for thou liest in’t.’ 1st Clown: ’You lie out on’t, sir, and therefore it is not yours: for my part, I do not lie in’t, yet it is mine.’ Hamlet: ’Thou dost lie in’t, to be in’t, and say it is thine: ’tis for the dead, not for the quick; therefore thou liest.’ 1st. Clown: ’Tis a quick lie, sir; ’twill away again, from me to you.’ Hamlet: ’What man dost thou dig it for? (...)’”

W tym przekładzie gra słów nie została uwzględniona; w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka brzmi ona:

Hamlet: (...) A czyj to grób, przyjacielu? Pierwszy grabarz: Ano mój. (...) Hamlet: Twój? Chcesz powiedzieć, że się w nim znajdujesz. Pierwszy grabarz: To raczej ty mnie w nim znajdujesz, panie. Ja w nim niczego nie szukam, to i niczego nie znajduję. Hamlet: Szukasz chyba guza i zaraz go znajdziesz. Jesteś tylko architektem grobu — nie lokatorem. Powiedzieć ’to mój grób’ może tylko umarły, a nie żywy. Pierwszy grabarz: O ile uda mu się coś powiedzieć przy tym stanie zdrowia. Hamlet: Dla kogo wykopałeś grób? Kim jest ten zmarły? (...) itd.”.

445. Danii, której ziemię kopię od lat trzydziestu — z tych słów grabarza, który kopie ziemię od lat 30, to jest od dnia urodzin księcia Hamleta i zarazem dnia zwycięstwa starego króla Danii Hamleta nad Fortynbrasem, wynika, że Hamlet ma 30 lat; w tradycji teatralnej przyjęło się raczej, że jest to młody człowiek liczący sobie około 25 lat. [przypis edytorski]

446. wartogłów (daw.) — ktoś lekkomyślny i niezrównoważony; postrzeleniec, lekkoduch. [przypis edytorski]

447. reńskie — gatunek wina. [przypis edytorski]

448. mało tysiąc razy — więcej niż tysiąc razy. [przypis edytorski]

449. nicże (...) z nich nie pozostało — czy nic nie pozostało. [przypis edytorski]

450. idźże (daw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że; znaczenie: idź koniecznie. [przypis edytorski]

451. cal — ok. 2,5 cm. [przypis edytorski]

452. nie mogłażby — czy nie mogłaby. [przypis edytorski]

453. toż — to właśnie. [przypis edytorski]

454. potentata — dziś: potentat; człowiek potężny. [przypis edytorski]

455. gdyby był (...) nie przemógł — forma cz. zaprzeszłego: gdyby wcześniej nie przemógł. [przypis edytorski]

456. miasto modłów (daw.) — zamiast modłów. [przypis edytorski]

457. requiem (łac.: odpoczynek) — tu: śpiewana msza żałobna za umarłych (Missa requiem). [przypis edytorski]

458. Pelion — masyw górski w greckiej Tesalii zajmujący niewielki, hakowato zakrzywiony półwysep na Morzu Egejskim; wysokość masywu dochodzi do 1642 m n.p.m., a z najwyższego wierzchołka można dojrzeć górę Olimp. [przypis edytorski]

459. Olimp — najwyższy masyw górski w Grecji, usytuowany na granicy między Tesalią a Macedonią, którego najwyższy szczyt Mitikas ma wysokość 2918 m n.p.m.; swą nazwę, oznaczającą tyle co „lśniący”, zawdzięcza Olimp długo utrzymującej się pokrywie śnieżnej; w staroż. mitologii uważany był za siedzibę bogów. [przypis edytorski]

460. odejm — skrót od: odejmij; zdejmij, zabierz. [przypis edytorski]

461. jesteśli gotów (daw.) — konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy jesteś gotów. [przypis edytorski]

462. Ossa, właśc. Osa (gr. Όσσα) — masyw górski w Tesalii w płn. Grecji, nad Zatoką Termajską, osiągający wys. 1978 m n.p.m., oddzielony od Olimpu głęboką doliną rzeki Pinios; inna nazwa: Kisawos (gr. Κίσσαβος). [przypis edytorski]

463. po macku — po omacku; na oślep. [przypis edytorski]

464. przejrz — dziś popr.: przejrzyj. [przypis edytorski]

465. chceszli wiedzieć (daw.) — konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy chcesz wiedzieć. [przypis edytorski]

466. com (...) zrobił — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: co zrobiłem. [przypis edytorski]

467. chceszli (daw.) — konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy chcesz. [przypis edytorski]

468. koma — przecinek; chodzi dalej o okresy zdania, jego logiczne części. [przypis edytorski]

469. samić (daw.) — konstrukcja z partykułą ci skróconą do w funkcji wzmacniającej; znaczenie: sami wszakże, sami przecież. [przypis edytorski]

470. mamże — czy mam. [przypis edytorski]

471. nie będzież — czy nie będzie. [przypis edytorski]

472. nie byłożby — czy nie byłoby. [przypis edytorski]

473. krzyczącą — tu: rażącą. [przypis edytorski]

474. przeto (daw.) — więc. [przypis edytorski]

475. in crudo — (łac.) z grubsza. [przypis edytorski]

476. zlewek — dziś: zlepek; zbiór, połączenie. [przypis edytorski]

477. wyjechać na harc — stoczyć wstępny pojedynek przed walną bitwą; por. harc: utarczka zbrojna, początek bitwy, starcie pojedynczych, lekko uzbrojonych wojowników na oczach dwu wojsk nieprzyjacielskich przed ich bitwą ogólną. [przypis edytorski]

478. wyszyplił — wysupłał. [przypis edytorski]

479. lubo (daw.) — choć, chociaż. [przypis edytorski]

480. konie berberyjskie — konie Berberów, tj. rdzennej ludności zamieszkującej płn. Afrykę (tereny dzisiejszego Maroka i Algierii) i Saharę. [przypis edytorski]

481. pendenty (z fr.) — dosł.: to, co wiszące; pasy, na których zawiesza szable. [przypis edytorski]

482. rynsztunek — ogół uzbrojenia i oporządzenia rycerza a. żołnierza; ekwipunek wojownika. [przypis edytorski]

483. konfuzja — zmieszanie, zawstydzenie. [przypis edytorski]

484. mamże — czy mam. [przypis edytorski]

485. konwencyjny — tu: zgodny z obyczajami; ogólnie przyjęty. [przypis edytorski]

486. czyli (daw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniejącą -li; znaczenie: czy też, czy może. [przypis edytorski]

487. krzywdęm ci wyrządził (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: krzywdę ci wyrządziłem. [przypis edytorski]

488. atoli — jednak. [przypis edytorski]

489. fuszerstwo — niefachowe a. niedbałe wykonywanie czegoś. [przypis edytorski]

490. for — rzeczownik występujący w języku polskim raczej w lm: fory, tj. uprzywilejowane warunki stworzone dla słabszego przeciwnika w celu wyrównania jego szansy na zwycięstwo. [przypis edytorski]

491. sąli (daw.) — konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej i pytającej; znaczenie: czy są. [przypis edytorski]

492. fryca — ktoś początkujący, nowicjusz, debiutant, żółtodziób. [przypis edytorski]

493. jestżeś — czy jesteś. [przypis edytorski]

494. nie uratująć — skrót od: nie uratują cię. [przypis edytorski]

495. którym wykopał — który wykopałem. [przypis edytorski]

496. draśniętym — skrót od: draśnięty jestem. [przypis edytorski]

497. cny — zacny, szlachetny. [przypis edytorski]

498. Więcej mam w sobie krwi rzymskiej — aluzja do praktykowanego w staroż. Rzymie obyczaju honorowego odbierania sobie życia w szczególnie dramatycznych okolicznościach. [przypis edytorski]

499. chcecieli ujrzeć (daw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -li; znaczenie: jeśli chcecie ujrzeć. [przypis edytorski]

500. każcież (daw.) — konstrukcja z partykułą -że skróconą do ; znaczenie: każcie zatem, każcie koniecznie. [przypis edytorski]

501. mężobójczy (daw.) — morderczy, zabójczy; por. daw. mąż w znaczeniu: obywatel, człowiek (na wzór łac. vir). [przypis edytorski]