Król Ryszard III
Tragedia w 5 aktach
OSOBY:
- KRÓL EDWARD IV
- EDWARD, książę Walii, później król Edward V, syn króla
- RYSZARD, książę Yorku, syn króla
- GRZEGORZ, książę KLARENS, brat króla1
- RYSZARD, książę GLOSTER, później król Ryszard III, brat króla2
- Młody syn księcia Klarensa
- HENRYK, hrabia RYSZMOND, później król Henryk VII3
- Kardynał BOURCHIER, arcybiskup kenterbryjski
- ARCYBISKUP Yorku
- Biskup ELY
- Książę BUCKINGHAM
- Książę NORFOLK
- Hrabia SURREY, jego syn
- Hrabia RIVERS, brat małżonki króla Edwarda
- Markiz DORSET, syn tejże
- Lord GREY, syn tejże
- Hrabia OXFORD
- Lord HASTINGS
- Lord STANLEY
- Lord LOVEL
- Sir TOMASZ WOGAN4
- Sir RYSZARD RATKLIF5
- Sir WILIAM KETSBY6
- Sir JAKUB TYRREL
- Sir JAKUB BLUNT
- Sir WALTER HERBERT
- Sir ROBERT BRAKENBERY, komendant Towru7
- KRZYSZTOFOR URSWIK, ksiądz8
- Drugi ksiądz
- LORD MAJOR Londynu
- SZERYF z Wiltszajr9
- PODHEROLD — PISARZ
- ELŻBIETA, małżonka króla Edwarda IV
- MAŁGORZATA, wdowa po królu Henryku VI
- Księżna YORKU, matka króla Edwarda IV, książąt Klarensa i Glostera
- Lady ANNA, wdowa po Edwardzie, księciu Walii, synu króla Henryka VI, później żona księcia Glostera
- Córka księcia Klarensa, dziecko
- Lordowie i inne osoby z orszaków, obywatele, mordercy, gońcy, żołnierze, duchy itd.
Rzecz dzieje się w Anglii.
AKT PIERWSZY
SCENA PIERWSZA
Londyn. Ulica.
Wchodzi Gloster.
GLOSTER
Tak więc nam słońce Yorku zamieniło
Zimę niesnasek w promieniste lato
I chmury zwisłe ponad naszym domem
Legły w głębokim łonie oceanu.
Teraz nam zdobią skroń zwycięskie wieńce;
Oręże nasze wyszczerbione wiszą
Na kształt trofeów; z obozowej wrzawy
Do uroczystych przeszliśmy festynów,
Z forsownych marszów do wesołych pląsów.
Wojownik chmurne rozpogodził czoło,
I zsiadłszy z krytego stalą rumaka,
Którym przerażał strasznych nieprzyjaciół,
Podryga teraz po dworskich komnatach,
W lubieżnych skokach przy odgłosie lutni.
Lecz do igraszek jam nie jest stworzony,
Ni do palenia kadzideł miłosnych,
Ja z gruba kuty, za ciężki, za sztywny
Do czupurzenia się przed lekką nimfą,
Prostak pod względem wszelkich dwornych manier,
Upośledzony z natury, niekształtny,
Nieokrzesany, zesłany przed czasem
W ten świat oddechu, i to tak koślawo
I nieudatnie, że psy ujadają,
Gdy sztykutając10 mimo11 nich przechodzę;
Ja w ten piskliwy czas pokoju nie mam
Innej uciechy, którą bym czas zabił,
Jak chyba śledzić własny cień na słońcu
I rozpatrywać szpetność mej postaci.
Nie mogąc przeto zostać adonisem,
By godnie spędzić ten ciąg dni różanych,
Postanowiłem zostać infamisem12
I do tych marnych pustot się nie mieszać.
Osnułem sieci intryg za pomocą
Zdradnych poszeptów, snów i przepowiedni,
By w moim bracie, Klarensie i w królu
Zażec13 wzajemną nienawiść ku sobie.
Jestli14 król Edward szczery i rzetelny,
Tak jak ja chytry jestem i obłudny,
Dziś jeszcze Klarens będzie w ciupie siedział,
A to na mocy wróżby, która mówi:
Że ktoś, co miano swe od G zaczyna,
Zabójcą będzie Edwardowych dzieci.
Myśli me, dajcie nurka! Oto Klarens.
wchodzi Klarens pod strażą, za nim Brakenbery
Dzień dobry, bracie! Co znaczy ta zbrojna
Straż przy osobie Waszej Wysokości?
KLARENS
Jego Królewska Mość w dbałości swojej
O moją całość raczyła mi dodać
Taką eskortę na drogę do Towru15.
GLOSTER
Z przyczyny?
KLARENS
Tej, że Jerzy16 mi na imię.
GLOSTER
Ależ, milordzie, to nie twoja wina:
Niechajby za to do więzienia wsadził
Tych, co ci na chrzcie dali takie imię.
Może ma Jego Królewska Mość zamiar
Kazać cię w Towrze ochrzcić po raz drugi?
Ależ na serio, co to jest, Klarensie?
Nie mogęż17 wiedzieć?
KLARENS
Czemu nie, Ryszardzie,
Bylebym tylko sam wiedział: bo dotąd,
Na honor, nie wiem. Mówią, że król Edward
Bierze do serca sny i przepowiednie,
Że z alfabetu głoskę G wykreśla;
Bo mu jasnowidz jakiś miał powiedzieć,
Że G potomstwo jego wydziedziczy;
Że zaś me imię od G się zaczyna,
Wnosi więc, że się to ma stać przeze mnie.
Te oraz inne podobne androny
Skłoniły Jego Wysokość, jak słyszę,
Do uwięzienia mnie.
GLOSTER
Otóż to skutki,
Kiedy nad nami kobiety przewodzą!
Nie król to Edward wtrąca cię do Towru,
Lecz jego żona, lady Grey, Klarensie,
Do tej przywodzi go ostateczności.
Czyliż nie ona, wespół z tym poczciwym
Antonim Wudwil, swym bratem, sprawiła,
Że lorda Hastings zataszczył do Towru?
Źle z nami, bracie Klarensie, źle z nami.
KLARENS
Dalibóg, nikt tu nie jest pewnym siebie
Prócz parenteli królowej i owych
Czynnych heroldów, co o nocnej porze
Pomiędzy królem a panią Szor łażą.
Czy też słyszałeś, z jak korną submisją18
Błagał ją Hastings o swe uwolnienie?
GLOSTER
Chyląc się kornie przed nią jak przed bóstwem,
Wymodlił sobie lord szambelan wolność,
Wiesz co? ja myślę, że jeżeli chcemy
Cieszyć się nadal królewskimi względy,
To nic innego nam nie pozostaje,
Jak pójść jej służyć i wdziać jej liberię.
Owa zużyta wdowa zazdrośnica
I ona, odkąd je nasz brat uszlachcił,
Najsamowładniej trzęsą naszym państwem.
BRAKENBERY
przystępując
Wasze miłoście raczą mi wybaczyć;
Jego Królewska Mość surowo zlecił,
By, niezależnie od stopnia, nikt nie miał
Z księciem Klarensem potajemnych rozmów.
GLOSTER
Czy tak? Toć możesz, mości Brakenbury,
Słyszeć, jeżeli chcesz, wszystko, co mówim.
Nie knujem spisków, panie, mówiliśmy,
Że Król Jegomość jest mądry, cnotliwy;
Że Jej Królewska Mość jest już cokolwiek
W latach podeszłą, piękną, nie zazdrosną;
Że żona Szora ma prześliczną nóżkę,
Milutkie oczy, koralowe usta,
Dźwięczny głos; wreszcie, że krewni królowej
Wyszli na wielce znakomitych ludzi.
Cóż waćpan na to? Sądziszli19 przeciwnie?
BRAKENBERY
Milordzie, jestem w tym punkcie jak w rogu.
GLOSTER
Jak w rogu, w punkcie pani Szor? Wiedz aspan,
Że prócz jednego nie wolno nikomu
Bywać w tym punkcie, chyba po kryjomu.
BRAKENBERY
Cóż to za jeden, panie, co mu wolno?
GLOSTER
Jej mąż, obwiesiu; chciałżebyś20 mnie podejść?
BRAKENBERY
Racz mi przebaczyć, a, milordzie, przy tym
Zaniechać dalszej z książęciem rozmowy.
KLARENS
Znamy powinność twoją, Brakenbery,
Będziemy przeto posłuszni.
GLOSTER
Jesteśmy
Poniżonymi sługami królowej.
Być więc posłuszni musim. Bądź zdrów, bracie:
Pójdę do króla i do czegokolwiek
Zechcesz mnie użyć, chociażby mi przyszło
Nazwać Edwarda połowicę siostrą,
Wszystko uczynię, aby cię uwolnić.
Bądź jak bądź twardy ten postępek brata
Dotknął mnie bardziej, niż sobie wystawiasz.
KLARENS
Wiem, że to obu nam się nie podoba.
GLOSTER
Niedługo zresztą potrwa twa klauzura;
Wyrwęć21 z niej lub się sam do niej dostanę:
Bądź więc cierpliwy.
KLARENS
Muszęć22 być rad nie rad.
Bądź zdrów.
Wychodzi z Brakenberym i strażą.
GLOSTER
Idź w drogę, z której już nie wrócisz,
O, dobroduszny Klarensie! miłujęć23
Do tego stopnia, że wkrótce twą duszę
Do nieba poślę, jeśli tylko niebo
Zechce z rąk moich ten dar przyjąć. Któż to?
Wszak to świeżo uwolniony Hastings.
Wchodzi Hastings.
HASTINGS
Miłościwego witam księcia pana.
GLOSTER
Witaj, kochany lordzie szambelanie!
Rad cię oglądam na wolnym powietrzu.
Jakżeś zniósł, powiedz, swoje uwięzienie?
HASTINGS
Cierpliwie, panie, jak przystoi więźniom,
I mam nadzieję wywdzięczyć się kiedyś
Tym, z których łaski w sztuce cierpliwości
Nabyłem wprawy.
GLOSTER
Ani wątpić o tym;
Tak się wywdzięczy i Klarens, bo twoi
Nieprzyjaciele są także i jego
Nieprzyjaciółmi i tak samo jemu
Uszyli buty jak tobie.
HASTINGS
Niestety!
Orła zamknięto w klatce, by jastrzębie
I kanie24 mogły samopas bonować25.
GLOSTER
Cóż tam nowego słychać?
HASTINGS
Nic tak złego,
Tam jak tu: król jest niedomagający,
Cierpiący, smutny; bardzo się o niego
Boją lekarze.
GLOSTER
Na świętego Pawła!
Zła to nowina, w istocie za długo
Ścisłej się trzymał diety; tym sposobem
Wycieńczył swoją królewską osobę.
Boleśnie myśleć o tym. Czy on w łóżku?
HASTINGS
W łóżku.
GLOSTER
Idź przodem, pośpieszę za tobą
wychodzi Hastings
On żyć nie może długo, a nie może
Umrzeć, dopóki Klarens ekstrapocztą
Do bram niebieskich nie będzie wyprawion.
Muszę natychmiast udać się do niego
I podżec jego niechęć do Klarensa
Kłamstwami w racje niezbite kutymi.
Jeśli głęboki plan mój mi się uda,
Klarens drugiego dnia już nie dożyje.
Niech wtedy Pan Bóg wezwie do swej chwały
Króla Edwarda i mnie świat zostawi,
Bym się swobodnie w nim rozpostarł. Wtedy
Najmłodszą córkę Warwika zaślubię,
Chociażem zabił jej męża i ojca.
Najlepszym środkiem do udobruchania
Tej hardej dziewki ten mi się wydaje,
Abym sam został jej mężem i ojcem;
Tak też uczynię, nie tyle z miłości,
Co gwoli innych tajnych celów, których
Przez ocenienie to będę mógł dopiąć
Ale ja łowię ryby przed niewodem:
Edward panuje, Klarens jeszcze żyje;
Gdy ich grób skryje, zysk mój się wykryje.
Wychodzi.
SCENA DRUGA
Tamże. Inna ulica.
W otwartej trumnie niosą przez scenę ciało Henryka VI: obok postępują dworzanie z halabardami jako straż i lady Anna jako płaczka.
ANNA
Stawcie tu, stawcie to cne wasze brzemię.
Możeli zacność w trumnie lec na wieki,
Bym uroczystym żalem uświęciła
Wczesne drogiego Lankastra zgaśnięcie.
Zimny świętego króla wizerunku!
Domu Lankastrów26 pobladły popiele!
Bezkrwawy szczątku czystej krwi królewskiej!
Niech mi się godzi duch twój tu przywołać,
Dla wysłuchania żalu biednej Anny,
Żony Edwarda, syna twego, który
Zgładzony został przez tę samą rękę,
Co ci zabójczo rany te zadała!
Z tych okien, dotąd otwartych, którymi
Wyszło twe życie, ja, niestety, czerpię
Dla moich oczu balsam bezskuteczny.
Przeklęta dłoń, co przejścia te otwarła!
Przeklęte serce, co do tego wiodło!
Przeklęta krew, co krew tę wytoczyła!
Oby ten nędznik, co nas śmiercią twoją
Przywiódł do nędzy, gorszej doli doznał
Od tej, jakiej bym mogła życzyć żmijom,
Padalcom, wszelkim jadowitym płazom;
Niech jego dzieci, jeśli je mieć będzie,
Przychodzą na świat przedwcześnie, potwornie,
Odrażającym, szpetnym swym widokiem
Straszą w nadziejach zawiedzioną matkę
I wszelką po nim niedolę dziedziczą!
Jeśli mieć będzie kiedykolwiek żonę,
Niech ją śmierć jego nieszczęśliwszą zrobi,
Niż mnie zrobiła śmierć męża i twoja!
Podejmcie27 teraz i do Czertsej nieście
Ten święty ciężar, wyniesiony z sklepień
Świętego Pawła, by tam był złożonym;
A ile razy przystaniecie znowu,
Celem wytchnienia, ja wtedy rozpaczne
Żale me znowu rozpościerać zacznę.
Tragarze podejmują trumnę i postępują dalej. Wchodzi Gloster.
GLOSTER
Stójcie i trupa postawcie na ziemi.
ANNA
Przez jakież czary ten zły duch tu przyszedł,
Wstrzymywać nasze pobożne obrzędy?
GLOSTER
Postawcie trupa, hultaje, lub w trupa
Zamienię tego, co mnie nie posłucha.
PIERWSZY DWORZANIN
Odstąp, milordzie, i pozwól przejść z trumną.
GLOSTER
Krnąbrny warchole, stój, kiedy ci każę;
Nie właź mi pod nos z swoją halabardą!
Bo, na świętego Pawła, w proch cię zgniotę
I zdepczę, gburze, za twoją zuchwałość.
Tragarze stawiają trumnę.
ANNA
Cóż to jest? drżycie? struchleliście wszyscy!
Ach, ja wam tego za złe mieć nie mogę;
Wyście śmiertelni, a śmiertelne oko
Znieść nie potrafi widoku szatana. —
Precz stąd, ty straszny posłanniku piekieł!
Ty miałeś tylko moc nad jego ciałem,