Król Ryszard III

Tragedia w 5 aktach

OSOBY:

  1. KRÓL EDWARD IV
  2. EDWARD, książę Walii, później król Edward V, syn króla
  3. RYSZARD, książę Yorku, syn króla
  4. GRZEGORZ, książę KLARENS, brat króla1
  5. RYSZARD, książę GLOSTER, później król Ryszard III, brat króla2
  6. Młody syn księcia Klarensa
  7. HENRYK, hrabia RYSZMOND, później król Henryk VII3
  8. Kardynał BOURCHIER, arcybiskup kenterbryjski
  9. ARCYBISKUP Yorku
  10. Biskup ELY
  11. Książę BUCKINGHAM
  12. Książę NORFOLK
  13. Hrabia SURREY, jego syn
  14. Hrabia RIVERS, brat małżonki króla Edwarda
  15. Markiz DORSET, syn tejże
  16. Lord GREY, syn tejże
  17. Hrabia OXFORD
  18. Lord HASTINGS
  19. Lord STANLEY
  20. Lord LOVEL
  21. Sir TOMASZ WOGAN4
  22. Sir RYSZARD RATKLIF5
  23. Sir WILIAM KETSBY6
  24. Sir JAKUB TYRREL
  25. Sir JAKUB BLUNT
  26. Sir WALTER HERBERT
  27. Sir ROBERT BRAKENBERY, komendant Towru7
  28. KRZYSZTOFOR URSWIK, ksiądz8
  29. Drugi ksiądz
  30. LORD MAJOR Londynu
  31. SZERYF z Wiltszajr9
  32. PODHEROLD — PISARZ
  33. ELŻBIETA, małżonka króla Edwarda IV
  34. MAŁGORZATA, wdowa po królu Henryku VI
  35. Księżna YORKU, matka króla Edwarda IV, książąt Klarensa i Glostera
  36. Lady ANNA, wdowa po Edwardzie, księciu Walii, synu króla Henryka VI, później żona księcia Glostera
  37. Córka księcia Klarensa, dziecko
  38. Lordowie i inne osoby z orszaków, obywatele, mordercy, gońcy, żołnierze, duchy itd.

Rzecz dzieje się w Anglii.

AKT PIERWSZY

SCENA PIERWSZA

Londyn. Ulica.

Wchodzi Gloster.

GLOSTER

Tak więc nam słońce Yorku zamieniło

Zimę niesnasek w promieniste lato

I chmury zwisłe ponad naszym domem

Legły w głębokim łonie oceanu.

Teraz nam zdobią skroń zwycięskie wieńce;

Oręże nasze wyszczerbione wiszą

Na kształt trofeów; z obozowej wrzawy

Do uroczystych przeszliśmy festynów,

Z forsownych marszów do wesołych pląsów.

Wojownik chmurne rozpogodził czoło,

I zsiadłszy z krytego stalą rumaka,

Którym przerażał strasznych nieprzyjaciół,

Podryga teraz po dworskich komnatach,

W lubieżnych skokach przy odgłosie lutni.

Lecz do igraszek jam nie jest stworzony,

Ni do palenia kadzideł miłosnych,

Ja z gruba kuty, za ciężki, za sztywny

Do czupurzenia się przed lekką nimfą,

Prostak pod względem wszelkich dwornych manier,

Upośledzony z natury, niekształtny,

Nieokrzesany, zesłany przed czasem

W ten świat oddechu, i to tak koślawo

I nieudatnie, że psy ujadają,

Gdy sztykutając10 mimo11 nich przechodzę;

Ja w ten piskliwy czas pokoju nie mam

Innej uciechy, którą bym czas zabił,

Jak chyba śledzić własny cień na słońcu

I rozpatrywać szpetność mej postaci.

Nie mogąc przeto zostać adonisem,

By godnie spędzić ten ciąg dni różanych,

Postanowiłem zostać infamisem12

I do tych marnych pustot się nie mieszać.

Osnułem sieci intryg za pomocą

Zdradnych poszeptów, snów i przepowiedni,

By w moim bracie, Klarensie i w królu

Zażec13 wzajemną nienawiść ku sobie.

Jestli14 król Edward szczery i rzetelny,

Tak jak ja chytry jestem i obłudny,

Dziś jeszcze Klarens będzie w ciupie siedział,

A to na mocy wróżby, która mówi:

Że ktoś, co miano swe od G zaczyna,

Zabójcą będzie Edwardowych dzieci.

Myśli me, dajcie nurka! Oto Klarens.

wchodzi Klarens pod strażą, za nim Brakenbery

Dzień dobry, bracie! Co znaczy ta zbrojna

Straż przy osobie Waszej Wysokości?

KLARENS

Jego Królewska Mość w dbałości swojej

O moją całość raczyła mi dodać

Taką eskortę na drogę do Towru15.

GLOSTER

Z przyczyny?

KLARENS

Tej, że Jerzy16 mi na imię.

GLOSTER

Ależ, milordzie, to nie twoja wina:

Niechajby za to do więzienia wsadził

Tych, co ci na chrzcie dali takie imię.

Może ma Jego Królewska Mość zamiar

Kazać cię w Towrze ochrzcić po raz drugi?

Ależ na serio, co to jest, Klarensie?

Nie mogęż17 wiedzieć?

KLARENS

Czemu nie, Ryszardzie,

Bylebym tylko sam wiedział: bo dotąd,

Na honor, nie wiem. Mówią, że król Edward

Bierze do serca sny i przepowiednie,

Że z alfabetu głoskę G wykreśla;

Bo mu jasnowidz jakiś miał powiedzieć,

Że G potomstwo jego wydziedziczy;

Że zaś me imię od G się zaczyna,

Wnosi więc, że się to ma stać przeze mnie.

Te oraz inne podobne androny

Skłoniły Jego Wysokość, jak słyszę,

Do uwięzienia mnie.

GLOSTER

Otóż to skutki,

Kiedy nad nami kobiety przewodzą!

Nie król to Edward wtrąca cię do Towru,

Lecz jego żona, lady Grey, Klarensie,

Do tej przywodzi go ostateczności.

Czyliż nie ona, wespół z tym poczciwym

Antonim Wudwil, swym bratem, sprawiła,

Że lorda Hastings zataszczył do Towru?

Źle z nami, bracie Klarensie, źle z nami.

KLARENS

Dalibóg, nikt tu nie jest pewnym siebie

Prócz parenteli królowej i owych

Czynnych heroldów, co o nocnej porze

Pomiędzy królem a panią Szor łażą.

Czy też słyszałeś, z jak korną submisją18

Błagał ją Hastings o swe uwolnienie?

GLOSTER

Chyląc się kornie przed nią jak przed bóstwem,

Wymodlił sobie lord szambelan wolność,

Wiesz co? ja myślę, że jeżeli chcemy

Cieszyć się nadal królewskimi względy,

To nic innego nam nie pozostaje,

Jak pójść jej służyć i wdziać jej liberię.

Owa zużyta wdowa zazdrośnica

I ona, odkąd je nasz brat uszlachcił,

Najsamowładniej trzęsą naszym państwem.

BRAKENBERY

przystępując

Wasze miłoście raczą mi wybaczyć;

Jego Królewska Mość surowo zlecił,

By, niezależnie od stopnia, nikt nie miał

Z księciem Klarensem potajemnych rozmów.

GLOSTER

Czy tak? Toć możesz, mości Brakenbury,

Słyszeć, jeżeli chcesz, wszystko, co mówim.

Nie knujem spisków, panie, mówiliśmy,

Że Król Jegomość jest mądry, cnotliwy;

Że Jej Królewska Mość jest już cokolwiek

W latach podeszłą, piękną, nie zazdrosną;

Że żona Szora ma prześliczną nóżkę,

Milutkie oczy, koralowe usta,

Dźwięczny głos; wreszcie, że krewni królowej

Wyszli na wielce znakomitych ludzi.

Cóż waćpan na to? Sądziszli19 przeciwnie?

BRAKENBERY

Milordzie, jestem w tym punkcie jak w rogu.

GLOSTER

Jak w rogu, w punkcie pani Szor? Wiedz aspan,

Że prócz jednego nie wolno nikomu

Bywać w tym punkcie, chyba po kryjomu.

BRAKENBERY

Cóż to za jeden, panie, co mu wolno?

GLOSTER

Jej mąż, obwiesiu; chciałżebyś20 mnie podejść?

BRAKENBERY

Racz mi przebaczyć, a, milordzie, przy tym

Zaniechać dalszej z książęciem rozmowy.

KLARENS

Znamy powinność twoją, Brakenbery,

Będziemy przeto posłuszni.

GLOSTER

Jesteśmy

Poniżonymi sługami królowej.

Być więc posłuszni musim. Bądź zdrów, bracie:

Pójdę do króla i do czegokolwiek

Zechcesz mnie użyć, chociażby mi przyszło

Nazwać Edwarda połowicę siostrą,

Wszystko uczynię, aby cię uwolnić.

Bądź jak bądź twardy ten postępek brata

Dotknął mnie bardziej, niż sobie wystawiasz.

KLARENS

Wiem, że to obu nam się nie podoba.

GLOSTER

Niedługo zresztą potrwa twa klauzura;

Wyrwęć21 z niej lub się sam do niej dostanę:

Bądź więc cierpliwy.

KLARENS

Muszęć22 być rad nie rad.

Bądź zdrów.

Wychodzi z Brakenberym i strażą.

GLOSTER

Idź w drogę, z której już nie wrócisz,

O, dobroduszny Klarensie! miłujęć23

Do tego stopnia, że wkrótce twą duszę

Do nieba poślę, jeśli tylko niebo

Zechce z rąk moich ten dar przyjąć. Któż to?

Wszak to świeżo uwolniony Hastings.

Wchodzi Hastings.

HASTINGS

Miłościwego witam księcia pana.

GLOSTER

Witaj, kochany lordzie szambelanie!

Rad cię oglądam na wolnym powietrzu.

Jakżeś zniósł, powiedz, swoje uwięzienie?

HASTINGS

Cierpliwie, panie, jak przystoi więźniom,

I mam nadzieję wywdzięczyć się kiedyś

Tym, z których łaski w sztuce cierpliwości

Nabyłem wprawy.

GLOSTER

Ani wątpić o tym;

Tak się wywdzięczy i Klarens, bo twoi

Nieprzyjaciele są także i jego

Nieprzyjaciółmi i tak samo jemu

Uszyli buty jak tobie.

HASTINGS

Niestety!

Orła zamknięto w klatce, by jastrzębie

I kanie24 mogły samopas bonować25.

GLOSTER

Cóż tam nowego słychać?

HASTINGS

Nic tak złego,

Tam jak tu: król jest niedomagający,

Cierpiący, smutny; bardzo się o niego

Boją lekarze.

GLOSTER

Na świętego Pawła!

Zła to nowina, w istocie za długo

Ścisłej się trzymał diety; tym sposobem

Wycieńczył swoją królewską osobę.

Boleśnie myśleć o tym. Czy on w łóżku?

HASTINGS

W łóżku.

GLOSTER

Idź przodem, pośpieszę za tobą

wychodzi Hastings

On żyć nie może długo, a nie może

Umrzeć, dopóki Klarens ekstrapocztą

Do bram niebieskich nie będzie wyprawion.

Muszę natychmiast udać się do niego

I podżec jego niechęć do Klarensa

Kłamstwami w racje niezbite kutymi.

Jeśli głęboki plan mój mi się uda,

Klarens drugiego dnia już nie dożyje.

Niech wtedy Pan Bóg wezwie do swej chwały

Króla Edwarda i mnie świat zostawi,

Bym się swobodnie w nim rozpostarł. Wtedy

Najmłodszą córkę Warwika zaślubię,

Chociażem zabił jej męża i ojca.

Najlepszym środkiem do udobruchania

Tej hardej dziewki ten mi się wydaje,

Abym sam został jej mężem i ojcem;

Tak też uczynię, nie tyle z miłości,

Co gwoli innych tajnych celów, których

Przez ocenienie to będę mógł dopiąć

Ale ja łowię ryby przed niewodem:

Edward panuje, Klarens jeszcze żyje;

Gdy ich grób skryje, zysk mój się wykryje.

Wychodzi.

SCENA DRUGA

Tamże. Inna ulica.

W otwartej trumnie niosą przez scenę ciało Henryka VI: obok postępują dworzanie z halabardami jako straż i lady Anna jako płaczka.

ANNA

Stawcie tu, stawcie to cne wasze brzemię.

Możeli zacność w trumnie lec na wieki,

Bym uroczystym żalem uświęciła

Wczesne drogiego Lankastra zgaśnięcie.

Zimny świętego króla wizerunku!

Domu Lankastrów26 pobladły popiele!

Bezkrwawy szczątku czystej krwi królewskiej!

Niech mi się godzi duch twój tu przywołać,

Dla wysłuchania żalu biednej Anny,

Żony Edwarda, syna twego, który

Zgładzony został przez tę samą rękę,

Co ci zabójczo rany te zadała!

Z tych okien, dotąd otwartych, którymi

Wyszło twe życie, ja, niestety, czerpię

Dla moich oczu balsam bezskuteczny.

Przeklęta dłoń, co przejścia te otwarła!

Przeklęte serce, co do tego wiodło!

Przeklęta krew, co krew tę wytoczyła!

Oby ten nędznik, co nas śmiercią twoją

Przywiódł do nędzy, gorszej doli doznał

Od tej, jakiej bym mogła życzyć żmijom,

Padalcom, wszelkim jadowitym płazom;

Niech jego dzieci, jeśli je mieć będzie,

Przychodzą na świat przedwcześnie, potwornie,

Odrażającym, szpetnym swym widokiem

Straszą w nadziejach zawiedzioną matkę

I wszelką po nim niedolę dziedziczą!

Jeśli mieć będzie kiedykolwiek żonę,

Niech ją śmierć jego nieszczęśliwszą zrobi,

Niż mnie zrobiła śmierć męża i twoja!

Podejmcie27 teraz i do Czertsej nieście

Ten święty ciężar, wyniesiony z sklepień

Świętego Pawła, by tam był złożonym;

A ile razy przystaniecie znowu,

Celem wytchnienia, ja wtedy rozpaczne

Żale me znowu rozpościerać zacznę.

Tragarze podejmują trumnę i postępują dalej. Wchodzi Gloster.

GLOSTER

Stójcie i trupa postawcie na ziemi.

ANNA

Przez jakież czary ten zły duch tu przyszedł,

Wstrzymywać nasze pobożne obrzędy?

GLOSTER

Postawcie trupa, hultaje, lub w trupa

Zamienię tego, co mnie nie posłucha.

PIERWSZY DWORZANIN

Odstąp, milordzie, i pozwól przejść z trumną.

GLOSTER

Krnąbrny warchole, stój, kiedy ci każę;

Nie właź mi pod nos z swoją halabardą!

Bo, na świętego Pawła, w proch cię zgniotę

I zdepczę, gburze, za twoją zuchwałość.

Tragarze stawiają trumnę.

ANNA

Cóż to jest? drżycie? struchleliście wszyscy!

Ach, ja wam tego za złe mieć nie mogę;

Wyście śmiertelni, a śmiertelne oko

Znieść nie potrafi widoku szatana. —

Precz stąd, ty straszny posłanniku piekieł!

Ty miałeś tylko moc nad jego ciałem,