Tytus Andronikus

OSOBY:

  1. Saturninus — syn ostatniego cesarza rzymskiego
  2. Basjanus — brat Saturnina
  3. Tytus Andronikus — rzymski patrycjusz
  4. Markus Andronikus — trybun ludu, brat Tytusa
  5. Lucjusz — syn Tytusa
  6. Kwintus — syn Tytusa
  7. Mucjusz — syn Tytusa
  8. Marcjusz — syn Tytusa
  9. Młody Lucjusz — dziecię, syn Lucjusza
  10. Publiusz — syn Marka, trybuna
  11. Emiliusz — znakomity Rzymianin
  12. Alarbus — syn Tamory
  13. Chiron — syn Tamory
  14. Demetriusz — syn Tamory
  15. Aaron — Murzyn
  16. Dowódca
  17. Trybun
  18. Posłaniec
  19. Chłop1
  20. Tamora — królowa Gotów
  21. Lawinia — córka Tytusa Andronika
  22. Mamka i dziecko murzyńskie
  23. Krewni Tytusa, senatorowie, trybuni, żołnierze, służba, Goci i Rzymianie.

Rzecz dzieje się w Rzymie i okolicy.

AKT PIERWSZY

SCENA PIERWSZA

Rzym.

Przy odgłosie trąb wchodzą trybuni, senatorowie i zasiadają na wzniesionej galerii; następnie z jednej strony wchodzi Saturninus i jego stronnicy, z drugiej Basjanus ze swoimi stronnikami, przy odgłosie trąb i bębnów, z rozwiniętymi chorągwiami.

SATURNINUS

Praw mych obrońco, dostojny senacie,

Poprzyj orężem słuszność mojej sprawy,

A wy, rodacy, drodzy towarzysze,

Szablą utwierdźcie me prawa dziedziczne;

Wszak pierworodnym jestem męża synem,

Który ostatni rzymskim był cesarzem;

Honory ojca niech odżyją we mnie,

Niech hańba mego nie skala starszeństwa.

BASJANUS

Bracia Rzymianie, moich praw obrońcy,

Jeśli Basjanus, syn Cezara, kiedy

Miał łaskę w oczach królewskiego Rzymu —

Zastąpcie drogę do bram Kapitolu

I nie pozwólcie, żeby bezwstyd zasiadł

Na tronie tylko cnocie poświęconym,

Sprawiedliwości i umiarkowaniu.

Niech większość głosów uwieńczy zasługę;

Walczcie za wolność waszego wyboru.

Markus Andronikus pokazuje się na wysokościach sceny, z koroną.

MARKUS

Książęta, chciwi korony i władzy,

Których szukacie w stronników zapasach,

Wiedzcie, że ludu rzymskiego wyborem

(Którego jestem tu reprezentantem),

Jednomyślnością na tron wyniesiony,

W nagrodę wielkich i uczciwych zasług,

Tytus Andronik, nazwany Pobożnym!

Mąż szlachetniejszy, a dzielniejszy rycerz

W murach naszego nie żyje dziś miasta.

Senat go wezwał, by wracał do Rzymu

Z mozolnych wojen z Gotem barbarzyńskim,

Którego dumny kark pod jarzmo ugiął

Z pomocą synów, wrogów naszych strachem.

Dziesięć lat temu, jak pierwszy raz stanął

W obronie Rzymu, jak orężem skarcił

Śmiałego wroga; pięćkroć krwią oblany

Wracał do Rzymu, aby z placu boju

Walecznych synów w trumnach przynieść zwłoki;

Teraz na koniec, syt lat i honorów,

Wraca do Rzymu dobry Andronikus,

Wsławiony Tytus, w chwały swojej blasku.

Błagam was teraz, wy, których życzeniem

Godnie zastąpić zmarłego cesarza,

Byście przez pamięć czystej jego chwały,

Przez wzgląd na prawa senatu i ludu,

Którym posłuszne oddajecie hołdy,

Zrzekli się waszych uroszczeń i gwałtów,

Waszych stronników bandy rozpuścili,

Jak kandydatom przystoi, w pokoju,

Pokornie waszą popierali sprawę.

SATURNINUS

Jak słowa jego koją moje myśli!

BASJANUS

Taką mam ufność, Marku Androniku,

W nieskazitelnej twojej uczciwości,

Tak czczę i kocham i ciebie, i twoich,

Brata twojego Tytusa z synami

I tę, przed którą myśl się ma uniża,

Lawinię, Rzymu bogatą ozdobę,

Że wszystkich żegnam drogich mych przyjaciół,

A łasce ludu i fortunie mojej

Polecam mojej sprawy rozsądzenie.

Wychodzą stronnicy Basjana.

SATURNINUS

Wy, dotąd wierni praw moich obrońcy,

Dzięki wam składam i żegnam was wszystkich.

Moją osobę, me prawa polecam

Mojej ojczyzny miłości i łaskom.

Wychodzą stronnicy Saturnina.

Niech teraz twoja sprawiedliwość, Rzymie,

Dorówna mojej w dobroć twą ufności!

Otwórzcie bramy i wejść mi dozwólcie.

BASJANUS

I mnie, biednemu współzawodnikowi.

Przy odgłosie trąb wchodzą do izby senatu.

SCENA DRUGA

Rzym.

Wchodzą Dowódca i inni.

DOWÓDCA

Otwórzcie drogę! Waleczny Andronik,

Cnoty obrońca, dzielny Rzymu rycerz,

Zwycięzca w bitwach przez siebie stoczonych,

Wraca honorem i szczęściem wieńczony

Z dalekich krain, w których Rzymu wrogów

Mieczem powstrzymał i pod jarzmo ugiął.

Przy odgłosie trąb i bębnów wchodzą dwaj synowie Tytusa; za nimi dwóch mężów niosących trumnę okrytą kirem; za nimi dwóch innych synów, następnie Tytus Andronikus; za nimi Tamora, królowa Gotów, i dwaj jej synowie: Chiron i Demetriusz, Murzyn Aaron i jeńcy w jak można największej liczbie. Tragarze składają trumnę, a Tytus głos zabiera.

TYTUS

Witaj, zwycięski Rzymie, w swej żałobie!

Jak okręt z brzegów dalekich gościny

Wraca na koniec z bogatym ładunkiem

Do opuszczonej przed laty przystani,

Tak dziś, bluszczowym ozdobiony wieńcem,

Wraca Andronik, aby znów pozdrowić

Swoją ojczyznę radości łzą szczerą.

O, ty wszechwładny stróżu Kapitolu,

Spojrzyj łaskawie na dzisiejszy obrzęd!

Z dwudziestu pięciu mych walecznych synów

(Połowy króla Priama potomstwa)

Patrzcie na resztki żywe i umarłe!

Żyjącym waszą zapłaćcie miłością,

Zwłoki umarłych w przodków złóżcie grobie.

Got mi dozwolił oręż w pochwę schować.

Na własne dzieci niepomny Tytusie,

Niepogrzebanym czy dozwolisz synom

Na pustych brzegach Styksu się wałęsać?

Otwórzcie groby! Niech się bracia z bracią

Milcząc pozdrowią umarłych zwyczajem.

Śpijcie w pokoju, za wasz kraj polegli!

Święty przytułku cnoty, szlachetności,

Iluż mych synów w swoim trzymasz łonie,

Których już nigdy, nigdy nie zobaczę!

LUCJUSZ

Najdumniejszego z Gotów daj nam jeńca,

Abyśmy jego posiekali członki,

Ad manes fratrum2 na stosie spalili

U bram ziemskiego więzienia ich kości,

Aby się dusze ich uradowały,

A nas na ziemi nie trwożyły dziwy.

TYTUS

Weźcie z żyjących najszlachetniejszego,

Tej nieszczęśliwej najstarszego syna.

TAMORA

O, stójcie, bracia! Szlachetny zdobywco,

Łez się mych zlituj, zwycięzco Tytusie,

Łez biednej matki za synem płaczącej!

Jeśli ci były drogie twoje dzieci,

Pomnij, że syn mój równie mi jest drogi,

Czy nie dość na tym, że nas tu przywiodłeś,

Aby ozdobić twój triumf, a zostać

Rzymu i twymi na zawsze jeńcami?

Maż3 krew mych synów ulice te rosić

Za to, że mężnie bronili swej ziemi?

Jak u was cnotą jest za swego króla,

Za kraj swój walczyć — tak cnotą jest u nas.

Nie kal4 krwią grobu twego, Androniku!

Czy chcesz się zbliżyć do natury bogów?

To zbliż się do nich, pełniąc miłosierdzie,

Bo miłosierdzie bóstwa jest znamieniem.

Pierworodnego oszczędź mego syna!

TYTUS

Uzbrój się, pani, w cierpliwość i przebacz!

W wojnie z Gotami poległych rycerzy

Bracia pobożnie ofiary żądają,

By ległych cienie jęczące ukoić;

Syn więc twój musi umrzeć jak ofiara.

LUCJUSZ

Precz z nim! Ofiarny przygotujcie ogień,

A my orężem posiekane ciało

W płomieniach stosu na popiół spalimy.

Wychodzą synowie Tytusa i Alarbus.

TAMORA

O, pobożności straszna a bezbożna!

CHIRON

Był kiedyż Scyta na pół tak okrutny?

DEMETRIUSZ

Nie stawiaj Scytów przeciw Rzymu dumie.

Alarbus idzie spocząć, my zostajem,

By drżeć pod groźnym Tytusa spojrzeniem.

Cierpliwość, pani, ale i nadzieja,

Że bóg, co rękę Hekuby uzbroił

Do krwawej pomsty na trackim tyranie,

Równie i Gotów królowej, Tamorze

(Gdy Got był Gotem, Tamora królową),

Ześle dzień błogi pomsty na jej wrogach.

Wracają synowie Andronika.

LUCJUSZ

Ojcze i panie, patrz, jak spełniliśmy

Rzymskie obrzędy; wnętrzności Alarba

I posiekane ciała jego członki

Są teraz strawą ofiarnego ognia,

Którego dymy wznoszą się ku niebu,

Jak woń kadzidła. Nic nam nie zostaje,

Jak w grobie złożyć braci naszych zwłoki

I trąb odgłosem w Rzymie ich powitać.

TYTUS

Niechaj tak będzie i niechaj Andronik

Ostatnie duszom ich da pożegnanie.

Przy odgłosie trąb składają trumnę w grobowcu.

Śpijcie tu, dzieci, w pokoju i sławie!

Śpijcie tu, Rzymu waleczni rycerze,

Od klęsk i przemian światowych bezpieczni!

Tu zazdrość kona, zdrada tu nie czyha,

Tu się nie rodzą obrzydłe niesnaski,

Tu burzy nie ma, wrzawa tu nieznana,

Sen tylko wieczny i wieczne milczenie.

Śpijcie tu, dzieci, w pokoju i sławie!

Wchodzi Lawinia.

LAWINIA

Żyj długo, ojcze, w pokoju i sławie!

Żyj długo w sławie, szlachetny Tytusie!

Na braci moich przynoszę grobowiec

Łez mych ofiarę, a u nóg twych klęcząc,

Powrót twój strugą łez witam radosnych.

Zwycięską dłonią błogosław mi, ojcze,

Którego szczęście Rzym podziwia cały.

TYTUS

Dzięki ci, Rzymie, żeś czule przechował

Skarb ten na mojej starości pociechę!

Żyj, córko! Przeżyj dni twojego ojca!

A cnoty sławą wieczność całą przeżyj!

Wchodzą Markus Andronikus, Saturninus, Basjanus i inni.

MARKUS

Witaj, Tytusie! Witaj, dzielny bracie,

Triumfatorze drogi Rzymu oczom!

TYTUS

Dzięki, mój bracie, szlachetny trybunie!

MARKUS

I wasz z szczęśliwej wojny witam powrót,

Synowcy, żywi albo w chwale śpiący!

We wszystkim równa wszystkich was fortuna,

Coście w ojczyzny swej walczyli służbie,

Lecz bezpieczniejsza chwała jest rycerzy,

Którzy dobiegli do szczęścia Solona,

A na honoru spoczywając łożu,

Wszystkie przygody życia zwyciężyli.

Teraz, Tytusie, szlachetny lud rzymski,

Którego zawsze byłeś przyjacielem,

Przeze mnie, swego wiernego trybuna,

Śnieżny, bez skazy płaszcz ci ten przysyła,

Współzawodnikiem do tronu mianuje

Z tymi zmarłego cesarza synami,

Więc płaszcz ten zarzuć i bądź kandydatem,

Pomóż dać głowę Rzymowi bez głowy.

TYTUS

Wielkiemu ciału lepszej głowy trzeba

Niż ta, od wieku i słabości drżąca.

Mamże w tym płaszczu o głosy was prosić,

By, zaszczycony dziś waszym wyborem,

Jutro pożegnać koronę i życie,

Znowu kłopotów ciężkich was nabawić?

Przez lat czterdzieści twym byłem żołnierzem,

Szczęśliwym dzieci twych wodzem, o Rzymie!

Dwudziestu jeden pogrzebałem synów,

W ojczyzny służbie poległych walecznie;

Daj mi na starość laskę honorową,

Ale nie berło, aby światem rządzić!

Godnie je dzierżył ostatni monarcha.

MARKUS

Zażądaj tylko, a będziesz cesarzem.

SATURNINUS

Śmiesz mówić, dumny, ambitny trybunie...

TYTUS

Cierpliwość, książę!

SATURNINUS

Chcę sprawiedliwości!

Dobądźcie mieczy waszych, patrycjusze,

A nim cesarzem zostanie Saturnin,

Niechaj do swoich nie wracają pochew!

Wprzód do Erebu popłyń, Androniku,

Nim mi rzymskiego ludu skradniesz serca!

LUCJUSZ

Sam gwałtownością niszczysz dobre chęci,

Które dla ciebie miał szlachetny Tytus.

TYTUS

Ukój się, książę, moją bowiem sprawą5

Serca narodu skłonią się ku tobie.

BASJANUS

Nie pochlebstwami łudzę cię, Tytusie,

Ale do śmierci będę cię poważał,

Będę ci wdzięczny, jeśli moją stronę

Twoich przyjaciół pokrzepić chcesz głosem;

A dla człowieka wielkiej duszy wdzięczność

Jest najpiękniejszą usługi zapłatą.

TYTUS

Rzymski narodzie i ludu trybuni,

Tytus Andronik o głosy was prosi;

Czy chcecie jego kierować się radą?

TRYBUNI

Na znak miłości swej dla Andronika,

By uczcić powrót jego do ojczyzny,

Lud i trybuni wybór jego stwierdzą.

TYTUS

Dzięki wam! Teraz upraszam o wybór

Starszego syna zmarłego monarchy,

Bo cnoty jego, niepłonną mam wiarę,

Jak słońce będą Rzymowi przyświecać,

A sprawiedliwość w blasku ich dojrzeje.

Jeśli wasz wybór za mą pójdzie radą,

Krzyknijmy społem: «Niech żyje nasz cesarz!».

MARKUS

Za wspólną zgodą wszystkich klas narodu,

Panów i ludu, głoszę Saturnina

Imperatorem potężnego Rzymu,

Wołam: «Niech żyje cesarz Saturninus!».

Przy odgłosie trąb schodzą z galerii.

SATURNINUS

Za wyświadczoną łaskę i usługi

W tym dniu naszego wyboru, Tytusie,

Dzięki ci składam, a mojej wdzięczności

Uczynkiem także jasny dam ci dowód.

Przed wszystkim, żeby twojemu imieniu